Labirynty Babilonu. „Irak. Piekło w raju” Pawła Smoleńskiego

Tekst można przeczytać na stronie e-splot.pl

Reklamy

14 thoughts on “Labirynty Babilonu. „Irak. Piekło w raju” Pawła Smoleńskiego

  1. Bardzo ciekawa recenzja. Ciekawia mnie tamte strony, chociaz na wycieczke to bym sie tam raczej nie wybrala ;) Wiec zostaja ksiazki… Od dawna mam ochote na cos wydawnictwa Czarnego – moze zaczne wlasnie od niej?
    (Przepraszam, ze bez polskich liter, ale pisze z uniwersytetu ;))

    1. Dziękuję.
      Irak jest fascynujący. W ogóle kraje arabskie. Im więcej się o nich czyta, tym więcej – paradoksalnie – się nie wie.
      Polecam w takim razie tę książkę jako początek przygody z reportażami wydanymi w Czarnym. Zwłaszcza, że większość z nich to świetne publikacje xD (hehe, nie masz za co przepraszać^^’)
      Pozdrowienia!

  2. ciekawy temat. Być może odrobinę jednostronnie ukazany, ale w bardzo szarej rzeczywistości Iraku jest to jednostronność bliższa chyba prawdzie niż konkurencyjna wobec niej jednostronność medialna. Faktem jest, że zrozumienie Iraku i świata islamskiego przez Amerykanów jest żałośnie niewielkie. Wychodzą powoli na jaw smaczki – na przykład celowe marginalizowanie fachowych opinii nie pasujących do odgórnie wyznaczonej polityki i przykrawanie dowodów do przygotowanych wstępnie tez, a wszystko po to, by mieć powód do interwencji. O ile jednak świat muzułmański jest rozdarty i niejednolity, pamiętać należy o tym, że Wielki Szatan też ma wiele oblicz: amerykańska polityka jest zmienna, podatna na manipulację jednostek, ale i te jednostki podlegają fluktuacji.

    1. Temat jest arcyciekawy.
      Jednostronnie? Mówisz o moim tekście czy o książce, czy o jednym i drugim? I co rozumiesz pod „jednostronnie”?
      Wiedza o Iraku czy szerzej – krajach islamskich (że tak uproszczę) – nie tylko w Ameryce jest żadna. Jaka jest u nas, w Europie? A na Dalekim Wschodzie? ; ) Ale to samo można powiedzieć o drugiej stronie. W ogóle świat jest niby mały, ale tak naprawdę nic o nim nie wiemy, nic nie wiemy o naszych „sąsiadach” – bliższych geograficznie i dalszych. Przykre. Konieczne?

      1. wszystkie – lub niemal wszystkie – opracowania Iraku są jednostronne. Albo krytykują interwencję (mniej lub bardziej) i ukazują „prawdziwe” jej oblicze. Albo odwrotnie, jadą po terrorystach (że niby każdy Arab to terrorysta) i uzasadniają interwencję na wszystkie możliwe sposoby. Ja przynajmniej nie trafiłem na publicystę, który próbowałby naprawdę to wypośrodkować, choć paru udawało że to czyni ;-).

        myślę, że u nas, w Europie, wiedza o krajach islamskich jest większa niż w krajach islamskich o Europie. Muzułmanie – o czym się rzadko mówi lub w ogóle – są egocentrykami, podobnie jak Amerykanie. Dla obu grup na świecie mogłoby nie być nikogo poza nimi… Co prawda egocentryzm narodowo-kulturowy nie jest obcy także nam, ale występuje w nieco łagodniejszej formie.

        powyższe nie zmienia faktu, że uwzględniając nasze zwiększające się zaangażowanie polityczno-militarne, powinniśmy wiedzieć znacznie więcej niż wiemy. I rozumieć więcej.

        1. Publikacja Smoleńskiego to w zasadzie zbiór wypowiedzi Irakijczyków. Trudno, żeby pod niebiosa wychwalali Amerykanów – przyznają, że się cieszą, iż obalono Saddama, ale irytuje ich okupacja. Inaczej niż okupacją nazwać tego nie można – takie jest moje zdanie. Pewnie dlatego odczytujesz tę książkę jako jednostronną, bo ja akurat należę do tych, którzy krytykują inwazję na Irak. Ale u Smoleńskiego tego nie ma – nie ma jednoznacznej, druzgocącej krytyki. On nie ocenia. On słucha, przeżywa i opisuje. Nie jest też uprzedzony do Arabów, ba! ta publikacja w świetny sposób pokazuje ów mechanizm przypisywania miana „terrorysty” – doskonale tłumaczą to przywódcy religijni.
          Naprawdę sądzisz, że wiemy więcej o krajach islamskich? Ja bym powiedziała: zdaje się nam, że wiemy, ba! my chcemy, żeby to, co wiemy, było prawdą. Ale tak nie jest. Wystarczy wsłuchać się w to, co mówią choćby Irakijczycy w książce Smoleńskiego. A i tak zawsze każdą wypowiedź przefiltrujemy przez własne wyobrażenia ; ) Zawłaszczymy. Egocentrycznie ; )

          1. jestem pewien że wiemy więcej o nich niż oni o nas. Trochę miałem okazję poznać tych ludzi, skądinąd były to znajomości bardzo zróżnicowane, niektóre wspaniałe, inne masakryczne – jak to zwykle bywa. Ale jedno co mnie uderzyło to fakt, że ci ludzie nie są zainteresowani resztą świata. Niektórzy, owszem, chcieliby aby w krajach arabskich wprowadzić pewne zachodnie rozwiązania, ale nawet oni nie są zainteresowani Europą jako taką czy Ameryką. Być może to kwestia religii, która odgórnie stwarza doskonałe warunki do rozwoju etnocentryzmu. Religia nakazuje wręcz silną preferencję własnych postaw. My jesteśmy inni o tyle, że na ogół zachłystujemy się zewnętrznym światem. Marzymy o nim i chcielibyśmy go importować w całości w nasze granice ;-)

          2. Wiemy? Mówiąc „my”, masz na myśli Europejczyków? Ja bym tak nie przeceniała tego ; ) Ale to moja subiektywna ocena.
            Egoizm – jak sądzę – jednorodny nie jest. Bo jest taki, który prezentują ludzie z krajów arabskich, i taki, który prezentują Polacy czy inne narody (nasz rodzimy egoizm wiąże się z tym, coby stać się jak inni, bo wciąż myślimy tylko o sobie – „ja” jest w centrum).

  3. Temat ciekawy i myślę, że do końca chyba obiektywnie w nim nie da się wypowiadać. Problem polega na tym, że jak piszesz w recenzji, Arab zawsze uważa Araba za lepszego. Temat kobiet, ich praw czy oddzielenia państwa od religii to dla mnie oddzielna kategoria do rozmowy. Miałam znajomych wśród Arabów i muszę powiedzieć, że dzięki znajomości z nimi zyskałam dużo wiedzy. Bo doczytywałam ile się dało o religii, polityce, ich kulturze, ba! nawet czytałam ich poezję, aby lepiej móc zrozumieć ich duszę, to, jak myślą, jak czują. Problem polega na tym, że (nie chcę generalizować), ale moi znajomi potwierdzili wiele stereotypów, jakie funkcjonują o Arabach.

    Problem z krajami arabskimi jest taki, że to zupełnie inna kultura. Oni myślą inaczej, są inni, mają inne patrzenie na świat. Nie można ich oceniać jako gorszych czy lepszych, ale można wymienić ich pewne cechy charakteru, typowe dla nich. Odnośnie samej religii, to mam też porównanie. Mam znajomych, którzy praktykują islam z krajów arabskich, Indii i Filipin i naprawdę oni są bardzo różni, nawet w zwykłym podejściu do drugiego człowieka. Przepraszam, że piszę chaotycznie, ale jest już późno. Pozdrawiam

    1. Mnie się zdaje, że nie ma tematów, na które można się „obiektywnie” wypowiedzieć ; )
      Hm, to też nie tak, że tylko „Arab zawsze uważa Araba za lepszego.” Polak myśli tak samo – chociaż może deklarować coś innego ; )
      Jasne, że problem praw kobiet jest sprawą skomplikowaną i złożoną. Zaznaczyłam tylko to, co się w publikacji pojawia ; )
      Nie masz za co przepraszać – dziękuję za Twoje dopowiedzenie.

      1. Tak, ale są tematy, w którym można bardziej wywazyć opinię, i takie, w których jest to bardzo, bardzo trudna sprawa.
        Jasne, Polacy też potrafią myśleć, mówić i robić wszystko w kategorii: „ja jestem lepszy”. W ogóle kiedyś coś mi się obiło o uszy o książce, w której autor w fajny sposób pokazuje pewne typowe cechy konkretnych narodów. Musiałam zapomnieć tytułu! A by nam się akurat taka lektura przydała:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s