Życiomontaż. O „Autobiografii” Krzysztofa Kieślowskiego

Tekst można przeczytać na stronie bookznami.pl

Reklamy

18 thoughts on “Życiomontaż. O „Autobiografii” Krzysztofa Kieślowskiego

  1. Recenzja świetna – jak zawsze. Najbardziej lubię brak zbędnych słów przy jednoczesnym braku „suchości”.
    I wyjątkowo podoba mi się grafika tego bookznami, bo wygląda super profesjonalnie!
    To się czyta :D

    1. Bardzo mi miło. Staram się, poprawiam i wciąż pracuję (bo jak zajrzałam do swoich tekstów o Mo Yanie czy wcześniejszych, to wiem, że sporo bym zmieniła).
      Oj, tak – ta odsłona booka jest świetna. Mam nadzieję, że na długo pozostanie. W imieniu redaktorów (póki Agnieszka nie zawita tu ; )) dziękuję!

  2. myślę, że sednem historii Kieślowskiego jest jego wypowiedź nagłówkowa: szukanie, nieprzyznawanie się do posiadania odpowiedzi. To cenne jeśli twórca otwiera się na możliwości, a nie stara się przykryć świat utkaną kiedyś czapką.

    recka jak zwykle świetna – myślę, że przestanę już to pisać. Umówmy się, że jak Ci się trafi kiepska, to wtedy rzecz wypomnę. Będzie sprawniej ;-).

    bardzo intrygujący ten nowy bookznami. Kiedyś z Izą szukaliśmy jakiegoś dodatkowego poletka do działalności quasitwórczej, ale jakoś bookznami w ogóle nam umknął. Teraz powoli odkrywamy ten portal jako jeden z ciekawszych w necie. Wtedy stanęło na Qfancie. Muszę Cię przy okazji podpytać jak tam u Was jest ;-)

    1. Nawet nie tylko sednem historii Kieślowskiego, ale każdego artysty – pisarza, reżysera, muzyka, rzeźbiarza, malarza itd.
      Ale nieustanne szukanie i doskonalenie się dotyczy także wszystkich ludzi ; )
      Haha, skoro tak mówisz – to dziękuję, ale ja co jakiś czas przeglądając swoje starsze teksty, zaczynam się śmiać, że coś takiego napisałam. Dlatego jestem otwarta na sugestie i uwagi – to bardzo pomaga.

      Jak jest na booku? A, hahaha, bardzo wesoło i przyjemnie. Jakkolwiek teraz recenzentów redakcja nie szuka – autorów felietonów, esejów itd. jak najbardziej, ale nie „recenzentów”. Zatem jeśli z Izą chcielibyście pisać dla booka (ale nie recenzje), to polecam xD

      1. recenzje nie wchodzą w rachubę ;-). Mamy na półce około 40 książek do zrecenzowania i coraz częściej nachodzi nas ochota aby nauczyć półkę latać. Łącznie z bagażem ;-). Zresztą, coraz częściej odnosimy wrażenie, że recenzowanie to zwyczajnie strata czasu. A artykuły… hmm… to już rzecz ciekawsza, ale na to brak czasu. Na razie udaje mi się sklecić jeden art do Qfanta raz na parę miesięcy – i to na ogół rzutem na taśmę. Iza też już ledwo, ledwo ciągnie miesięcznik literacki. Gdyby jednak udało się wyzerować zobowiązania to spróbowalibyśmy na booku. Ot, choćby aby zmienić klimat a może nawet jakiegoś pozytywnego kopa dostać na rozpęd. Bo jak człowiek zbyt długo ciągnie jedno, to się w sobie zapada i zanika…

        ze starymi tekstami tak właśnie jest, nie ma co się przejmować ;-). Wszyscy idziemy do przodu, a słowo raz napisane pozostaje w określonym kształcie… C’est la vie.

        1. Agnieszka odpisała, więc ja dodam od siebie tyle: warto pisać teksty na booka; b. dobry portal, dynamicznie się zmieniający. Jeśli tylko chcecie ; )

    2. Zachęcam do pisania na Booku ;-) Nie szukamy faktycznie recenzentów, ale nie trzeba od razu z cyklem 15 artykułów przychodzić. Można zacząć od krótszych form, przemyśleń, felietonów… Skoro Qfant, to fantastyka, zdaje się? (Jak byłam „bardzo malutka” ;), to czytałam te wszystkie Gildie, Carpe Noctem, Fahrenheit itp., teraz czasu jakby mniej, ale nadal czasem wpadam).

      1. przyznaję, że jestem masochistą co objawia się sporadycznym rzucaniem się na wyzwania, które mnie przerastają czasowo i organizacyjnie, więc pewnie spróbuję ;-). Gdybym miał coś, co przypadkiem bez wstydu mógłbym pokazać, to pozwolę sobie przesłać… rozumiem, że na adres kontaktowy Booka? Najpierw się jednak wczytam odrobinę w portal, coby zobaczyć na ile jesteśmy kompatybilni ;-)

  3. Bardzo dobry tekst. A Kieślowski? Z „Trzech kolorów” chyba… Niebieski. Ale będę chciał obejrzeć w przyszłości jeszcze raz. Jeśli miałbym wskazać jakieś części „Dekalogu”, który skądinąd urzekł mnie w całości, to chyba skrajne filmy: I i X. X, choć zasadzona na niskich ludzkich instynktach, miała zabarwienie komediowe. Oglądam za każdym razem z przyjemnością, może dlatego że najmniej dramatyczna. Pozdrawiam:)

    Rafał

    1. Dziękuję.
      Oj, tak – warto wracać do Kieślowskiego (i nie tylko do jego filmów, co jasne). Za każdym razem odbiór będzie inny.
      A to ciekawy wybór. Dobrze jest przeczytać Autobiografię, bo ta książka może wiele zmienić w odbiorze filmów Kieślowskiego.

      Pozdrowienia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s