Wiosna, lato, jesień, zima i…* Słów kilka o „Wielkiej grze” Tarjei Vesaasa

Wydarzenia toczyły się poza Bufast, ale w zasięgu ich gospodarki też działo się wiele różnych rzeczy. Słońce świeciło i deszcz padał. Ludzie pracowali. Tvinna szumiała. Całymi nocami ciągle i stale szumiała.**

Bufast leży na wzniesieniu, powyżej rzeki Tvinny. Ogrodzone z jednej strony lasem gospodarstwo stanowi swego rodzaju enklawę, do której obcy rzadko zachodzą. Powieściowy świat oglądamy oczami sześcioletniego Pera. Per ma dwóch braci: młodszego o trzy lata Botolf – dziecko chorowite, słabe, o oczach dorosłego – oraz niedawno narodzonego Aasmunda. Ojciec Pera, Eilev, jest jednym z najlepszych gospodarzy, umiłował swoją ziemię aż do szaleństwa (niektórzy nazywają go pomylonym). Małomówny i markotny Eilev poświęca swoją energię Bufast. Poza Ingjerd, żoną Eileva, w domu mieszka jeszcze jedna kobieta – ciotka Anna. Ona zajmuje się Perem, podczas gdy matka poświęca czas dwóm młodszym chłopcom. Odprawia najstarszego syna, stwierdzając, że jest już wystarczająco duży, by nie potrzebował jej pomocy. Nie powinno dziwić, że Per ma o to pretensje do rodzicielki. Ich kontakty w zasadzie nie ulegną zmianie – zawsze będą zdystansowani, dalecy, momentami wręcz nieśmiali.

Izolacja Bufast wypływa na stan psychiczny Pera – chłopiec dusi się w małej przestrzeni, potrzebuje swobody. I może udałoby mu się wyzwolić, uciec, gdyby nie ojciec, który słowami rzuca na niego swego rodzaju klątwę, zaklęcie inicjujące tytułową wielką grę (zdanie to inauguruje pierwszą część powieści): Pozostaniesz w Bufast do końca twoich dni. [s. 5] Brzmi jak wyrok. Słowa-więzienie, słowa-pęta wymuszają na Perze podświadome poszukiwanie przyjaciela, kogoś, kto umożliwi mu wyzwolenie. Wpierw będzie roić o Aasne Bakken,*** rówieśniczce, którą ma spotkać w szkole. Tymczasem szkolna rzeczywistość i brutalny rozdział na „chłopców” i „dziewczynki” przyczynią się do rozdzielenia Pera i Aasne. Napięcie między nimi podsyca wielką grę. Zwłaszcza, że do rozgrywki dołączy Olaf Bring, najlepszy przyjaciele Pera. A zarazem jego największy wróg. Tymczasem szkoła przeobrazi się dla Pera w miejsce umożliwiające ucieczkę z Bufast – będzie się uczył, by być najlepszym w klasie.

Ludzie zawsze za czymś tęsknią. Za rzeczami niewidzialnymi i za takimi, do których tęskni się świadomie. [s. 52]

Czas i przestrzeń w Wielkiej grze podporządkowane są cykliczności natury. Jednakże swoisty mikrokosmos Bufast rządzi się jeszcze inną budową czasu. Ot, poza pracą w polu, są jeszcze wydarzeni istotne w zasadzie jedynie dla Bufast, na przykład: gdy rodzą się cielątka, matka Pera zrobi budyń i naleśniki (z siary); gdy nadchodzi jesień, zjawia się Skrim – handlarz bydła; gdy rozpoczynają się sianokosy, do Bufast przychodzi Ivar, który pomaga Eilevowi w pracy. Dorastanie Pera do przejęcia gospodarstwa przyczyni się do stopniowych przemian w obrębie czasoprzestrzeni – część cyklicznie (rytualnie) powtarzanych zdarzeń zniknie z kalendarza Bufast. Jakkolwiek należy pamiętać, że każda zmiana pokoleń (kiedy zamiast ojca rządzi syn, a zamiast matki – synowa) wpisana jest w strukturę czasoprzestrzeni gospodarstwa. Innymi słowy, wszelkie odchylenia są – paradoksalnie – normą. Bez nich Bufast zamarłoby na pierwszym gospodarzu. Vesaas rozbija mityczność praojca – nie ma prazałożyciela, bo każdy nowy gospodarz jest uczestnikiem wielkiej gry na takich samych prawach jak poprzedni (teoretycznym wyjątkiem mogłaby być technika, jakkolwiek zdaje się, że w walce z naturą żadne nowoczesne urządzenia nie okazują się na tyle skuteczne, by przynieść ostateczne zwycięstwo; zwłaszcza, że chodzi o samą grę, a nie tyle o rezultat).

Inicjacja na wielu poziomach stanowi jedynie mały element wielkiej gry. Pierwsze inicjacje Pera w śmierć to ubój byczków – właściwym wtajemniczeniem w śmierć i świat dorosłych staje się jednak odejście brata, Botolfa. Mniej więcej od tego momentu grzeszność, kara i pokuta wyznaczają świat Pera, niejako paraliżując jego ruchy – dopiero, gdy dojrzeje na tyle, aby przejąć Bufast, pogodzi się sam ze sobą na tyle, na ile to będzie możliwe. Ale uwikłanie w grzeszność przejmie jego młodszy brat, Aasmund. Inicjacją w gospodarstwo, będą kolejne prace (szczeble), które musi wykonywać (pokonywać) Per: wypas owiec, pomoc ojcu, sianokosy czy wreszcie zabicie starego konia. Wtajemniczeniem w dorosłość stanie się konfirmacja – ona powoli przygotuje podłoże do wygaszenia niechęci Pera względem Bufast (znamienne, że druga część powieści, następująca zaraz po akcie konfirmacji, rozpoczyna się słowami: W Bufast znajdziesz wszystko, czego ci trzeba. [s. 115]). Później przyjdzie inicjacja w świat. Biedna, wynikająca nie tylko z suszy (będącej swego rodzaju odbiciem, odzwierciedleniem suszy w duszy Pera; pejzażem mentalnym), zmusi rodzinę do sprzedaży bydła, wówczas Skrim zaproponuje Perowi, by został poganiaczem bydła. Chłopak z radością się zgodzi. I wyruszy do miasta. Ale z odległości dostrzeże piękno Bufast (bo zmieni miejsce obserwacji: będzie „poza”, wreszcie ucieknie, wyrwie się, wyzwoli). W mieście – kakofonicznym i barwnym miejscu – znów usłyszy głos. Bo Per czasami słyszy głos rzeki Tvinny. Przyzywający. Niepokojący głos. Stłoczone na placu bydło wywoła u Pera lęk. Perowe inicjacje w miłość są skomplikowane (zresztą analogicznie z wtajemniczeniami w śmierć) – dotyczą zarówno matczynej miłości, zauroczenia ciotką, fascynacji Aasne, kończąc na wybrance-przyszłej gospodyni Bufast. W zasadzie miłość i śmierć (Eros i Tanatos) przenicują świat Pera – ukształtują go, pozwolą spojrzeć z innej (szerszej, głębszej) perspektywy na gospodarstwo; nauczą go dorosłości i przygotują do podjęcia wielkiej gry.

Ostatecznie Per zawsze wracał do Bufast. Wszystko kończyło się na Bufast. [s. 149]

Właściwe wtajemniczenie w Bufast rozpoczęło się z chwilą niedomagania ojca i wyjazdem Pera do szkoły rolniczej. Tęsknota za domem oraz pogarszający się stan ojca, stopniowe umieranie wielkiego gospodarza, przyspieszyły perowe wejście w rolę odpowiedzialnego dziedzica (Cokolwiek robię, ma związek z Bufast. [s. 189]). Przystępując do wielkiej gry, Per zabiera ukochane Bufast bratu – Aasmund ukochał bowiem ziemię rodzinną, podczas gdy Per nienawidził gospodarstwo i odrzucał ze wstrętem myśl, że zostanie tu do końca życia. Symboliczną zmianą pokoleń będzie nowy buhaj – starego zabije Per (rytualne ojcobójstwo) – a także wdowieństwo matki (oddali się od rzeczywistości, jakby ustępując nieświadomie miejsca nowej gospodyni).

Wiesz już, czym jest wielka gra? To nie tylko symboliczne ojcobójstwo, do którego doprowadza kilkakrotnie Per. Czy fakt, że nawet po śmierci ojca Bufast przetrwa, a Per będzie nim gospodarzył. Albo nieustanne napięcie: Per-Aasne-Olaf czy matka-ojciec, matka-ciotka, Per-Aasmund, ciotka-jej amanci, kobieta-mężczyzna. Najbliżej sensu wielkiej gry znajduje się walka ojca z fizycznym niedomaganiem. Bo wielka gra rozgrywa się między gospodarzem a przyrodą. Dopiero z czasem Per zrozumie, że każdy właściciel [gospodarstwa] (…) brał udział w wielkiej grze między różnorodnymi czynnikami i wielorakimi siłami, w której sam był maleńkim pionkiem. [s. 167]. Turyści, przyjezdni, goście nie zrozumieją zasad i wagi gry. Oni są tu na chwilę i wracają do swojego wygodnego świata – nie umieliby włączyć się w wielką grę między ziemią a porami roku. [s. 170]

Nie sposób opowiedzieć wszystkie, co człowiek kryje we wnętrzu. [s. 54]

Powiedzieć, że Wielka gra jest opowieścią o dorastaniu do roli odpowiedzialnego gospodarza czy o zmaganiu się człowieka z przyrodą, to uprościć wielopiętrową konstrukcję dzieła Vesaasa. Wielka gra jest próbą zapisu cykliczności, której podlega życie (i śmierć?). Ktoś odchodzi, ale szalone życie toczy się dalej. [s. 207]

——————
* Zbieżność z tytułem filmu Kim Ki-duka (nie)przypadkowa.
** Tarjei Vesaas, Wielka gra, przeł. z norw. Beata Hłasko, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 1971, s. 16. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.
*** Aasne jest ciekawą postacią. Wychowuje ją matka (ojciec nie żyje), która nie posiada własnego gospodarstwa. Dziewczyna najmuje się do pracy u innych (jak Ivar). Trafia do Olafa i tam pozostanie. Jest tą, która doświadcza zła. Jakby mistrz wielkiej gry nie chciał jej na żonę Pera i przyszłą gospodynię Bufast. Ale… kim (czym) jest mistrz wielkiej gry?

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

6 thoughts on “Wiosna, lato, jesień, zima i…* Słów kilka o „Wielkiej grze” Tarjei Vesaasa

  1. Luizo, powinnam mieć zakazane czytać Twojego bloga. Tyle naprawdę dobrych i ciekawych powieści tutaj prezentujesz, że aż smutno mi czasem, iż nie mam czasu, aby od razu wziąć za książkę i przeczytać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s