„Wszystko działo się jak we śnie.”* Słów parę o „Kronikach Eksplozji” Yan Liankego

Jedno kłamstwo, jeden fałszywy dźwięk, przemilczenie albo nadmiarowy gest pociągają za sobą kolejne. Ale jeśli będziesz te skazy, rysy, przekłamania piętrzył, multiplikował, by zdobywać więcej pochwały i blasku, jeśli zechcesz je przy-krywać, zatuszować, wygładzić, wykreować oficjalną zachwycającą Yan Lianke, "Kroniki Eksplozji"wersję, to pewnego dnia albo „nocy żalu i pokuty” za kulisami przedstawienia zabrniesz wśród po(d)rzuconych rekwizytów, lalek, kostiumów, masek, licznych artefaktów. Potkniesz się i szukając oparcia, pociągniesz za sobą resztę dekoracji, przypadkiem odsłonisz kurtynę, zerwiesz atrapy, pod którymi jest autentyczna scena, obnażysz „prawdziwo-fałszywą rzeczywistość”.

Kong Mingliang, burmistrz metropolii Eksplozja, znajdującej się w górach Balou, zapragnął jak każdy wielki przywódca uwiecznienia dziejów miasta w postaci kroniki. Napisanie jej zlecił Yan Liankemu. Ale autor, czyli Główny Kronikarz – jak zaznacza w pierwszy rozdziale – rozczarował Kong Minglianga. Burmistrz w przypływie złości-furii zniszczył rękopis księgi i wygnał pisarza z jego rodzinnych gór Balou. Yan prezentuje jednak czytelnikom napisaną czy przepisaną na nowo historię Eksplozji, za której wydanie został bezterminowo wydalony z miasta. I jak przystało na kronikarza, pierwsze zapiski dotyczą powstania wioski Eksplozja (nazwa miała uczcić ucieczkę z terenów przy wulkanie) i jej skrótowych dziejów w kolejnych okresach Chin, od Dynastii Song, poprzez Dynastie: Yuan, Ming i Qing, okres republikański, czasy rządów Mao Zedonga, by skupić się na pokoleniu Kong Minglianga.

Na przełomie lat 70. i 80. XX wieku, gdy po absurdalnych zarzutach Kong Dongde wreszcie wyszedł z więzienia w wieku 62 lat, w „noc proroczych snów”, gdy Eksplozjanie śnili ten sam sen, zebrał swoich czterech synów: Mingguanga, Minglianga, Mingyao i Minghuia. Powiedział im, że nadchodzą nowe czasy i żeby wyszli na drogę, a pierwsza rzecz, element napotkany przez nich wyznaczy ich dalsze życie. Czytaj dalej

Potwór. Na marginesach „Groteski” Natsuo Kirino

Odbicie w lustrze jest zamazane, zniekształca rysy, zaciera kontury, wszystko się rozpływa, podlega deformacji. Z tych rozrzuconych okruchów, ocalałych odłamków, przekrzywionych, wykoślawionych linii i wyrwanych z kontekstu punktów możesz zbudować nowy portret. Dorysować, poprawić, wygładzić, zaszpachlować. To będzie jednak tylko fasada, maska, za którą skryjesz rany, blizny, łzy i żal, by nikt poza tobą ich nie zobaczył.

„Potwór to osoba, wewnątrz której coś ulega wynaturzeniu, a potem nieustannie rośnie, aż wyłania się na zewnątrz jako nieproporcjonalnie wielkie.” [s. 222]

Starsza o rok siostra zamordowanej prostytutki Yuriko Hiraty dowiaduje się, że jej szkolna koleżanka Kazue Satō zginęła tak samo jak Yuriko. Różnica w odbiorze społecznym śmierci obu kobiet polega na tym, że Kazue na co dzień, w życiu „dziennym”, była cenioną dobrze wykształconą pracowniczką biura, a podczas życia „nocnego”, o którym prawie nikt nie wiedział, świadczyła usługi seksualne. Starsza siostra wraca pamięcią do lat dzieciństwa i okresu szkolnego, które zdeterminowały losy jej, Yuriko, Kazue oraz innej dziewczyny, zdolnej i bystrej Mitsuru. Nie poznamy imienia narratorki, chociaż należałoby raczej powiedzieć, że to jedna z kilku opowiadaczy. Pozostanie swoistym cieniem, niejako uosobieniem „brzydoty”, negatywowym odbiciem Yuriko – przerażająco pięknej, o urodzie zachwycającej lalki, jakże niepodobnej do rodziców i siostry. Ich matka była Japonką, ojciec zaś Szwajcarem. Ale to Yuriko od dziecka przyciągała uwagę wszystkich swoją niezwykłą urodą. Zazdrosna starsza siostra chciała uciec od tego „potwora”, który zabierał jej wszystkich. I gdy pozornie wyzwoliła się spod drażniącej obecności Yuriko, gdy wreszcie w silnej szkolnej hierarchii wytworzyła i udoskonalała swój mechanizm obronny w postaci nikczemności, to jej misterny plan rozsypał się w proch, rozpadł się jak domek z kart. Może przeznaczeniem było, że w czasach szkolnych anorektyczna, już wtedy groteskowo się malująca, żarliwie pragnąca dostać się do elitarnej grupy dziewcząt Kazue poznała Yuriko i stała się jej wykoślawionym odbiciem, karykaturalnym sobowtórem… Czytaj dalej

„Jestem, jaka jestem”*. Słów parę o „Dzienniku i pieśniach” Murasaki Shikibu

„Opisałam po kolei urodę kobiet, ale to całkiem inna sprawa niż ich charaktery. Oczywiście każdy człowiek ma jakieś wady. Niemożliwe jest, by wszyscy byli jednocześnie piękni, inteligentni, z poczuciem humoru, eleganccy i godni zaufania. Każdy jest inny i często trudno jest określić, kto ma jaki charakter. Ale chyba dość tej bezsensownej pisaniny…”. [s. 99]

Murasaki Shikibu to pseudonim** japońskiej poetki i pisarki okresu Heian (794-1185), urodzonej między 970 a 978 rokiem, zmarłej między 1014 a 1019 rokiem. Najbardziej znana jako autorka „Opowieści o księciu Genjim” (Genji monogatari, ok. 1008 rok) Murasaki Shikibu pochodziła z bocznej linii rodu Fujiwarów, którzy zyskali znaczący wpływ na rządy w Japonii od 857 roku, gdy cesarzem został małoletni Seiwa, a regentem Fujiwara Yoshifusa. O szczegółach związanych z dominacją Fujiwarów i ich realną władzą, rozwojem kultury dworskiej, pobytem Murasaki Shikibu w pałacu cesarskim jako damy cesarzowej Shōshi szczegółowo i przystępnie pisze we wstępie do „Dziennika i pieśni” polska japonistka Monika Szyszka. Badaczka wskazuje na istotne aspekty z historii Japonii, prezentuje sylwetkę Murasaki Shikibu, przybliża polskim odbiorcom etykietę i ówczesne obyczaje. Opisuje między innymi podział arystokracji, przypisane im kolory oraz krój i wzory szat określających status, możliwości awansu w hierarchii dworskiej, architekturę oraz duże ogrody, tryb życia i codzienność, nudę niwelowaną przez ceremonie, rozrywki, konkursy, bankiety, święta dworskie. Poszczególne poruszone przez Monikę Szyszkę wątki, aspekty, elementy będą pomocne dla czytelnika, gdy sięgnie po specyficzny dziennik Murasaki Shikibu – pisany w zasadzie na polecenie Fujiwary Michinagi, ojca cesarzowej Shōshi. W dalszej części wprowadzenia polska japonistka wyodrębnia i charakteryzuje również trzy gatunki klasycznej literatury japońskiej: dziennik (nikki), pieśni (waka) oraz opowieści (monogatari) – to dobre przygotowanie dla odbiorcy „Dziennika i pieśni”, by mógł zanurzyć się w literackie przestrzenie okresu Heian. Wydanie zostało zaopatrzone w liczne przypisy oraz obszerną bibliografię tekstów w językach japońskim, angielskim i polskim. Czytaj dalej

„Pyłek dryfujący w kosmosie”. Parę myśli o „Końcu śmierci” Liu Cixina

„Koniec śmierci” to trzeci tom „Wspomnienia o przeszłości Ziemi” – w tekście możliwe spoilery do poprzednich tomów („Problem trzech ciał”, „Ciemny las”)!

Opowieści baśniowe, pełne czarów, onirycznego przemierzania kosmosu przez eksploratorów-podróżników czasu i przestrzeni bywają piękną iluzją, mrzonką. Ale owe rojenia mogą drogo kosztować, jeśli się uwierzy w ich realność i zechce idyllicznie, niefrasobliwie, wręcz nonszalancko traktować niezmierzoną, ciemną noc wielowymiarowego Wszechświata. A to mroczna, przerażająca otchłań, pełna pułapek, ukrytych przejść, zawiłych labiryntów, „bezdenna przepaść”.

Zaczyna się od tajemniczego, pełnego zagadkowych sformułowań fragmentu wstępu do eseju, szkicu czy pamiętnika o przewrotnym tytule „Przeszłość poza czasem”. W kilku akapitach ktoś pisze, że chciałby stworzyć ramy historii, pewnych wyimków (z) przeszłości, by były w stanie przetrwać i dotrzeć do nowego wszechświata. Następnie jesteśmy świadkami upadku Konstantynopola w 1453 roku. Do Konstantyna IX przychodzi prostytutka Helena, która mówi, że dzięki magicznym predyspozycjom potrafi zabić sułtana i tym samym powstrzymać wojska Imperium Osmańskiego. Na dowód swoich magicznych zdolności przedstawia kielich wydobyty z cesarskiej ukrytej komory pod kościołem oraz… mózg jednego z pilnie strzeżonych więźniów. Zagadkę czarodziejskich umiejętności Heleny i jej oczarowania wielowymiarowością przestrzeni odnajdziemy w odległej przyszłości. Ale zanim to nastąpi powrócimy do znanego z tomu „Ciemny las” pierwszego roku ery kryzysu i dowiemy się, dlaczego samobójstwo popełniła fizyczka Yang Dong, córka Ye Wenjie, która zainicjowała kontakt z Trisolaris.

W czwartym roku ery kryzysu spotkamy bohaterów kolejnych pomysłów ludzkości na przetrwanie zagłady. W stanie terminalnym raka dwudziestoośmioletni Yun Tianming, odludek, zamknięty w sobie, pod naporem niemych pretensji siostry o finansowanie jego leczenia przez chorego ojca, decyduje się na właśnie umożliwioną przez rząd eutanazję. Zanim to jednak nastąpi, odwiedza go kolega ze studiów, by odwdzięczyć się za pomysł Yuna, na którym skorzystał i zarobił dużo pieniędzy – przekazuje mu pokaźną kwotę. Yun decyduje się na zakup (w ramach nowego programu „Gwiazda Naszym Przeznaczeniem”) gwiazdy dla ukochanej z czasów studenckich Cheng Xin. Ale ofiaruje ją dziewczynie anonimowo. Tymczasem niespodziewanie, gdy Yun przygotowuje się do eutanazji, Cheng Xin zjawia się ze zdumiewająco-przerażającą propozycją. Równolegle bowiem do projektu Wpatrujących się w Ścianę, pracowano nad planem Klatki Schodowej z wykorzystaniem sond kosmicznych… Czytaj dalej

Życie wewnętrzne. Kilka słów o „KO-KO-RO” Lafcadia Hearna

„Jesteśmy zagadkami jedni dla drugich, zagadkami dla samych siebie; przestrzeń, ruch, czas to zagadki; materia również zagadką.”*

Pierwszy polski przekład książki z 1896 roku „Kokoro. Hints and echoes of Japanese inner life” Lafcadia Hearna (1850-1904) ukazał się już około dwa lata po śmierci autora, w 1906 roku nakładem Spółki Wydawniczej Polskiej w Krakowie – bez podtytułu, po prostu jako „Kokoro”, stylizowane na „KO-KO-RO”. W wydaniu nie oznaczono nazwiska tłumacza. W 2021 roku w ramach Programu „Ochrony zabytków piśmiennictwa polskiego poświęconego kulturze fizycznej”, jak na stronie redakcyjnej zaznacza wydawca My Wojownicy, wznowiono przekład z zachowaniem oryginalnej pisowni sprzed ponad stu lat, mimo tego nie obyło się bez literówek (których nie ma w pierwotnym wydaniu – vide: na stronie 11 wszystkie słowa w jednym z wersów zostały złączone, brakuje między nimi spacji). W przeciwieństwie jednak do ponownej publikacji wyboru opowieści w przekładzie Jerzego Bandrowskiego („»Czerwony ślub« i inne opowiadania”), My Wojownicy poinformowało czytelnika, że sięga on po książkę bez uwspółcześnionej, poprawionej pisowni oraz transliteracji.

Tytułowe „kokoro” – w kanji 心, w hiraganie こころ – jest jednym z japońskich słów-wyrażeń, których nie sposób jednoznacznie przetłumaczyć. Kryją się w nim bowiem między innymi znaczenia związane z „duchem”, „umysłem”, „sercem”, „istotą/sednem rzeczy”. W pierwszym polskim wydaniu zbioru „Kokoro” Hearna polski tłumacz stara się wyjaśnić zawiłości i problemy związane z próbą oddania sensu tego wyrażenia, by przybliżyć odbiorcom zakres pola semantycznego, możliwe odczytania, jednocześnie unika szukania konkretnego ekwiwalentu językowego. Wskazuje także na przewodni temat publikacji – „psychologię duszy japońskiej”, jeden z przedmiotów „badań i bodziec twórczy” Lafcadia Hearna, dziennikarza i pisarza zakochanego w Japonii. Czytaj dalej

Praga – miasto w bliznach. Słów parę o publikacji „Kafka. Wczesne lata 1883-1911” Reinera Stacha

Przemierzając przestrzeń naznaczoną historią, wędrowcy-eksploratorzy dostrzegają, że krwawe ślady nigdy całkowicie nie wyblakną, rany ulegną zabliźnieniu, a nieustanna obecność szram, skaz i wyżłobień będzie przypominała o niegdysiejszych walkach, tragediach i cierpieniach. Reiner Stach, "Kafka. Wczesne lata 1883-1911"Zatrzymaj się na chwilę i wsłuchaj w pieśń nuconą przez wiatr podrywający prochy. Jedna z tych opowieści zaczyna się w 1883 roku w Pradze, gdzie rodzi się Franz…

Reiner Stach (ur. 1951) jest publicystą, wydawcą, i – można zaryzykować twierdzenie – przede wszystkim czy w dużej mierze biografem Franza Kafki. Na polskim rynku wydawniczym w 2021 roku ukazał się pierwszy tom monumentalnego życiorysu autora „Zamku” – „Kafka. Wczesne lata 1883-1911”. A w zasadzie należałoby napisać, że to tom trzeci, w Niemczech bowiem opublikowano go w 2014 roku (Kafka. Die frühen Jahre), natomiast w 2002 roku Stach wydał Kafka – Die Jahre der Entscheidungen (obejmuje życie i twórczość na przestrzeni lat 1910-1915) zaś w 2008 roku Kafka – Die Jahre der Erkenntnis (lata 1916-1924). W Polsce zachowano kolejność chronologiczną opisywanych wydarzeń z życia i twórczości Kafki, stąd różnica w wydaniach. Czytaj dalej

„Pieniądze to koncentrat utopii.”* Słów parę o powieści „Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater” Kurta Vonneguta

Zakrzywione, przerysowane proporcje i detale portretu w poszczególnych załomach oraz przejściach między kolejnymi liniami czy punktami odsłaniają więcej niż pozornie zgodny z percypowaną rzeczywistością szkic. W tych wykoślawionych elementach, powiększających wybrane aspekty, otwiera się anamorficzny labirynt luster wystawiający na próbę ciekawskich.

Młody kombinator, prawnik Norman Mushari podczas pracy w kancelarii McAllister, Robjent, Reed i McGee został oczarowany bajońską sumą pieniędzy należącą do jednych z klientów – rodziny Rosewaterów. Zgodnie z poradą starego McAllistera przed laty Rosewaterowie, by uniknąć podatków spadkowych, powołali Fundację Rosewatera oraz Korporację Rosewatera. Ta druga zajmuje się zarządzeniem kapitału, zaś ta pierwsza generuje dochody, z których mogą dowolnie korzystać kolejni dziedzice fortuny. Tymczasem Eliot, jedyny syn senatora Rosewatera i obecny prezes, zajął się… filantropią. Pojechał do rodzinnego (z zamierzchłych czasów) miasteczka Rosewater, gdzie poza pracą w ochotniczej straży pożarowej wspierał finansowo i duchowo najbiedniejszych. Wielu mówi, że zwariował. W statucie Fundacji zaś kryje się zapis, iż każdy członek zarządu uznany za niepoczytalnego zostanie odwołany. A że Eliot nie ma dziecka, bo z żoną Sylvią, która przeszła już kilka załamań nerwowych i obecnie wypracowała nową, trzecią osobowość, właśnie się rozwodzą, to jedynym spadkobiercą może okazać się mieszkający w Rhode Island biedny daleki krewny, Fred Rosewater. I te bardzo sprzyjające przechwyceniu znacznej sumy pieniędzy okoliczność będzie chciał niecnie wykorzystać Mushari.

W brawurowej, tragikomicznej satyrze na amerykańskich żłopaczy z Rzeki Forsy o przewrotnym tytule „Niech pana Bóg błogosławi, panie Rosewater” z 1965 roku, amerykański pisarz Kurt Vonnegut (1922-2007) przy pomocy między innymi hiperbolizacji utka absurdalną i momentami groteskową opowieść, którą odczytywać można na kilku poziomach, uruchamiając dowolne konteksty oraz motywy. Nic tu nie jest jednoznaczne, nic czarno-białe. Czytaj dalej

Gwiazd(o)zbiory. Słów parę o „Wybranych opowiadaniach” Shin’ichiego Hoshiego

W nieustannie rozwijającym się mieście-maszynie, rozbudo(wy)wanej i przebudo(wy)wanej, rozrośniętej metropolii, w kolorach, kształtach, brzmieniach, dźwiękach, kakofoniach wymiarów rzeczywistości ludzie i roboty drążą pieczołowicie tunele, przekopują każdą cząstkę ziemi, wprawiając w ruch świat. Wielu podróżników-eksploratorów odczuwa nienasycone pragnienie poznawania i ekspansji kosmicznych przestrzeni, niepojętego ogromu miejsc i nie-miejsc, w których mieszkają albo przygodnie goszczą istoty odmienne od nas. Ale czy na pewno tak bardzo się różnimy? Może one także mają podobne marzenia, wizje, życzenia oraz chęć penetracji kolejnych planet i gwiazd, na przykład naszej.

W 2021 roku ukazało się jedenaście opowiadań, a w zasadzie szkiców literackich, krótkich form prozatorskich – można rzec, że miniaturek, „drobnostek”, a nawet przypowiastek – jednego z ciekawszych japońskich pisarzy science fiction Shin’ichiego Hoshiego (1926-1997), twórcy licznych tzw. „shōto-shōto”, z angielskiego „short-short”, czyli bardzo krótkich utworów o oryginalnym i wyraźnie przedstawionym temacie oraz zaskakującym zakończeniu. Przekładu na język polski dokonali studenci Instytutu Lingwistyki Stosowanej Uniwersytetu Warszawskiego. W przedmowie do polskiego tłumaczenia japonista Dariusz Głuch przybliża czytelnikom sylwetkę pisarza, specyfikę jego opowieści i trudności związane z przekładem, wynikające z bardzo świadomego i precyzyjnego posługiwania się przez autora językiem japońskim, neologizmami, grami słów (vide: 星, „hoshi” odnoszące się do jego nazwiska, ale oznaczające „gwiazdę”, „planetę” oraz używane do określania wszystkich ciał niebieskich). Badacz przygląda się również recepcji twórczości Hoshiego w Japonii. Czytaj dalej

Nie-miejsce. Kilka myśli na marginesach powieści „Oneiron” Laury Lindstedt

W sieciach zależności, w poplątanych niciach, czasem tak cienkich jak pajęcze, lecz niezwykle mocnych, trudnych do zerwania, uwikłane, pokiereszowane ciała i dusze przeżywają upokorzenia, ból, przemoc psychiczną i fizyczną. Dręczone przez koszmary, łatwowierne, naiwne, krytykowane, oceniane. Inni zawsze wiedzą lepiej, co powinny zrobić, jak się zachować, co wybrać, co powiedzieć. Narastająca frustracja, złość, nienawiść, poczucie krzywdy sprawiają, że potykają się co chwilę, popełniają trudne do naprawienia błędy, pogrążają się w mroku, zabijają swoją radość (z) życia i pogodę ducha. Ale czym okaże się to poszukiwane wyzwolenie z matni, otchłani? Obojętnością? Beznamiętnym, wyzbytym emocji wzruszeniem ramion, odwróceniem wzroku i podążeniem w głąb siebie oraz swoich pragnień i marzeń? A może…

Nastoletnia Austriaczka Urlike trafia do białego nie-miejsca, dziwnej przestrzeni poza czasem i bez wyraźnych konturów, gdzie wyobraźnia kreuje kształty elementów. Otacza ją sześć kobiet – każda innej narodowości, posługująca się odmiennym językiem. Pierwsza jest anorektyczką, amerykańską kontrowersyjną performerką żydowskiego pochodzenia o przybranym imieniu Shlomith. To będzie Przewodniczka po nie-miejscu. Druga to Rosjanka Polina, gaduła, której nikt nie chce słuchać, topiąca rozpacz i samotność w alkoholu i książkach. Następnie Brazylijka Rosa Imaculada z przeszczepionym sercem, Francuzka Nina w ciąży bliźniaczej, Holenderka chora na raka krtani, wyłysiała z czerwoną peruką Wlbgis i jeszcze pochodząca z Senegalu Maimuna, młoda przemytniczka. Kobiety decydują, że sztuczne włosy Wlbgis to będzie ognisko, wokół którego zgromadzą się. Urządzą prowizoryczny dom, wytyczając ze swoich ubrań granice w bezkresnej i przerażającej bieli. Te gesty kreacyjne mają im pomóc odnaleźć w mrokach niepamięci i wyartykułować swoje opowieści. Każda z nich odtworzy wydarzenia poprzedzające ich przybycie, nagłe zjawienie się w tym nie-miejscu. Zmierzą się z błędnymi decyzjami, negatywnymi emocjami, bólem i cierpieniem. Wypowiedzenie przed innymi kobietami albo tylko przywołanie w głowie obrazów i urywków słów, rozmaitych chwil i myśli będzie formą oswojenia się (siebie) z prawdą, przygotowaniem do zmierzenia się z rzeczywistością, pogodzeniem się z tym, co się zdarzyło, z dokonanymi wyborami, przebytymi drogami. Czytaj dalej

Obłęd(nie). Słów parę o trzech utworach z „Piekła w butelkach” Yumeno Kyūsaku

To, co widzisz, może być złudzeniem, fantazją zmęczonego albo zaburzonego umysłu, igraszką wyobraźni podpowiadającej makabryczne, krwawe obrazy. Yumeno Kyūsaku, "Piekło w butelkach"Gorzej będzie, jeśli okaże się, że to ty jesteś iluzją, lustrzanym odbiciem kogoś realnego, a twoje „ja” to sobowtór, kopia, replikacja „ja” oryginalnego, podstawiony pionek-statysta w grze istnienia, zabawka-lalka w ręku Nieznanego.

Na początku 2021 roku Wydawnictwo Kirin zaprezentowało polskiemu czytelnikowi jeden z najsłynniejszych utworów Yumeno Kyūsaku – „Przeklęty bębenek” z 1926 roku. Od tego utworu Sugiyama Naoki (1889-1936), bo tak naprawdę nazywał się japoński pisarz, będzie posługiwał się tym pseudonimem, zaczerpniętym z komentarza ojca, który pozostawał krytyczny wobec literackiej działalności syna i uznał jego pisarstwo za „ekscentryczne” rojenia, marzenia, bajania. Więcej na ten temat pisze Andrzej Świrkowski we wprowadzeniu „Bestia z Kiusiu” do trzech nowelek, opowieści (niesamowitych) opublikowanych pod koniec 2021 roku przez wydawnictwo Tajfuny pod tytułem jednej z nowelek „Piekło w butelkach”. Polski japonista przybliża odbiorcom także recepcję twórczości Yumeno Kyūsaku w Japonii, wspomina o wieloznacznej, wielowątkowej powieści „Dogura magura” z 1935 roku, szkicuje specyfikę japońskiej powieści kryminalno-detektywistycznej po sukcesie Edogawy Ranpo* i ówczesne hasło ero-guro-nansensu (erotyka, makabra, nonsens) wyznaczające kierunek pisarstwa czy wreszcie kreśli główne motywy dzieł Sugiyamy, eklektyzm i literackie eksperymenty, między innymi odrzucenie schematów powieści kryminalnej i detektywistycznej na rzecz oryginalnego projektu, testowania rozmaitych struktur, (re)kombinacji, (re)interpretacji.

Trzy utwory, literackie szkice, eksperymentujące, re-de-konstruujące, rozsadzające od środka opowieść kryminalną – zwłaszcza przebieg akcji, model detektywa oraz przestępcy – oscylują wokół obłędu, szaleństwa oraz erotyki, pożądania, nienasycenia, niespełnienia. Wszystko to będzie w „aranżacji” groteskowej, karykaturalnej, absurdalnej, surrealistycznej, onirycznej, somnambulicznej, makabrycznej, czyniąc z nowelek Yumeno Kyūsaku przerażający labirynt. Czytaj dalej