(Nie)zrozumienie. Na marginesach opowiadań Yiyun Li z tomu „Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna”

„Czy to nie szczęście, że kiedy mamy już dość ludzi, możemy jeszcze popatrzeć na drzewa?”

[„Dobroć”, s. 25]

Nie każdy wie, jak bolesna jest samotność. Yiyun Li, "Złoty chłopak, szmaragdowa dziewczyna"Niemożność wymiany zaledwie kilku słów i paru ważnych myśli, brak sposobności doświadczenia prawie idealnego zrozumienia (w którym wystarczy wyłącznie znaczące spojrzenie czy choćby jeden gest) prowadzą do pustki, rozpadu świat(ł)a. Nawet cisza brzmi inaczej. Pozornie piękne uśmiechy, nic nie znaczące słowa, kurtuazyjne, zdawkowe rozmowy nie zastąpią autentycznego porozumienia, ale to dostrzega się z całą świadomością dopiero po wielu latach dryfowania po przestrzeni, balansowania pomiędzy, gdy relacje z innymi ludźmi okazują się albo fałszem, albo nie dość dobrymi substytutami, bardziej męczącymi niż przynoszącymi zapomnienie czy ucieczkę. I już zdajesz sobie sprawę, że nie ma najmniejszego sensu tłumaczenia czegokolwiek, wyjaśniania swoich motywacji, wyprowadzania z błędu, bo tak naprawdę wyłącznie jedna osoba (z)rozumiała – ta najbliższa, jedyna, dopełniająca. Czytaj dalej

Niepokój. Na marginesach opowiadań z tomu „Mama umiera w sobotę” Rafała Niemczyka

Z podziękowaniami dla Rafała Niemczyka – za „piękny smutek” i wymianę myśli

Nie, zdecydowanie nie istnieje wyłącznie jedna rzeczywistość, w której krew wypływająca ze skaleczonego ciała jest czerwona. Pozostałe wymiary świata, odkrywane zachłannie w dzieciństwie, zostają zamknięte w ciasnych ramach codzienności dorosłości, porzucone i wepchnięte do szafy, wychodzą nocą, by podczas snu przypomnieć o niespełnionym marzeniu swobody, o tęsknocie do wielkich przestrzeni. Rafał Niemczyk, "Mama umiera w sobotę"Każdego poranka umiera część nienasyconego pragnienia, ulega zatraceniu świeżość uczuć, myśli i słów. W mroku, w ciemnym wnętrzu człowieka, w ciszy i samotności słychać echo przeszłych snów o potędze (i) wolności. Czy słyszysz czasami szepty autentycznego życia, które chce się wyzwolić z tego wymiaru rzeczywistości?

Siedem opowiadań (a siedem, przypomnę, symbolizuje między innymi przestrzeń, kosmos, stworzenie) Rafała Niemczyka – debiutującego pisarza, dziennikarza, copywritera, recenzenta (też blogera), uczestnika maratonów – to inspirująca podróż w głąb ludzkiej psychiki. Autowiwisekcja, której mimowolnie dokonują niektórzy bohaterowie opowieści Niemczyka, eksploracja ciemnych korytarzy labiryntu niespełnionych pragnień, niewypowiedzianych życzeń, pokątnych myśli, prowadzą do obłędu bądź zbrodni. Opowieści pełne niejasności, niedopowiedzeń to fragmenty tajemnic skrywanych przez bohaterów, którzy są obserwowani „tu i teraz” przez niedyskretnego podglądacza. Ale sekrety nie zostaną wyjawione w całości, pozostanie miejsce dla czytelnika. Czytaj dalej

Dziecięcy zachwyt. Słów kilka między plamami „Hirameki” Penga i Hu

Dzieci widzą więcej. Chyba że za szybko zatracą zmysł dostrzegania piękna, niezwykłości i uroku w różnych elementach przestrzeni. Uśmiech na ich buzi wywoła między innymi wyłaniający się kształt z chmury, kałuży, kleksa czy plamy. Wszystko to, co otacza, jest zjawiskowe, bo niepowtarzalne, świeże, nowe. Peng + Hu, "Hirameki"Delikatne, subtelne i efemeryczne. Jak przelotny deszcz albo promienie słoneczne. Dla nielicznych dorosłych będzie później inspirujące. Będzie – jeśli tylko zechcesz. Jeśli nie zgubisz swojej wrażliwości i otwartości, to w twoich oczach odbije się niezwykłość świata – nieskończoność możliwości. Spróbujesz?

閃き (hirameki) można przetłumaczyć jako olśnienie, błysk (inspiracji), chociaż nie do końca, co jasne, oddaje to znaczenie japońskiego słowa. Można jednak zaryzykować twierdzenie, że hirameki jest swego rodzaju drogą do odkrywania i/bądź nadawania znaczeń, przygotowującą do samopoznania. Bo hirameki to nie tylko do-powiadanie, nad-pisywanie i do-pisywanie, za-rysowywanie, roz-rysowywanie, do-rysowywanie, prze-rysowywanie, ale przede wszystkim odnajdywanie elementów świata w plamie, kleksie. Czytaj dalej

Ogród grzeszników. Na marginesach „Wrót” Natsumego Sõsekiego

„Wszystko zaczęło się wtedy, gdy nadeszła wiosna, kwiaty wiśni opadły i zrobiły miejsce rozwijającym się liściom.” [s. 166]

Zdecydowanie łatwiej jest udawać obojętność. Przejść obok ciebie, wymienić spojrzenia i uśmiechy. A następnie urwać kontakt. Każdy kolejny gest, każde następne wyznanie komplikują krystalicznie czystą relację.Natsume Sõseki, "Wrota" Są ryzykowne, bo w jakiś sposób zbliżają, wprowadzają emocje. Tym gorzej, jeśli kiedyś twoja droga przetnie się z drogą kogoś, z kim związany jesteś czerwoną nicią przeznaczenia, lecz będziesz mieć świadomość, że wasz związek położy cień na całą rodzinę i waszą wspólną przyszłość. Czy wtedy zdecydujesz się zapłacić wysoką cenę, zaryzykujesz i poświęcisz wygodne życie w świetle, względną stabilizację w społeczeństwie na rzecz miłości we dwoje – zamkniętego, intymnego świata w wątłym blasku świecy, na obrzeżach wielkich przestrzeni uśmiechniętych ludzi? Ze świadomością przyjmiesz wszystkie konsekwencje grzechu, a może po prostu uciekniesz przestraszony opinią zbiorowości? Wiesz dobrze, że czerwonej nici przeznaczenia nie można rozerwać ani przeciąć. Czytaj dalej

Idealna cisza. Kilka myśli zapisanych na marginesach „Wierszy wybranych” Duo Duo

W ciemności ciemności, w mroku mojego życia rozbłyska co jakiś czas światło. Takim światłem jesteś ty. Twoja uśmiechnięta twarz, piękne oczy, które są niczym innym jak prześwitem istnienia, umożliwiającymi podejrzenie lustrzanego świata po drugiej stronie, innego wymiaru rzeczywistości. Moje słowa są zimne, boję się, że Cię zranią. Ale Ty uczysz mnie idealnej ciszy – milczenia będącego prawdziwą siłą kreacyjną, potencjałem. W świecie artefaktów, stechnicyzowanyDuo Duo, "Wiersze wybrane"m królestwie ciała pokazujesz mi wyjście z labiryntu – sny zapisane w czasoprzestrzeni: w szumie trawy, w wietrze zaplątanym we włosach, w promieniach słonecznych, w kroplach deszczu.

„(…) Tłum to jest brak snów (…)”*

Duo Duo to pseudonim chińskiego poety Li Shizhenga, urodzonego w 1951 roku. Dwadzieścia dwa jego wiersze ukazały się w Polsce w przekładzie Małgorzaty Religi w 2013 roku. Poeta – jak można zauważyć w zaprezentowanych w polskim tłumaczeniu utworach – eksploruje czasoprzestrzeń w poszukiwaniu prawdziwego jednostkowego istnienia, które przeciwstawia sztuczności tłumu pożerającego człowieka, tłumu-masy, którego domeną jest miasto-moloch. Czytaj dalej

„Jutro, jutro się spotkamy.”* Na marginesie wyboru opowiadań Higuchi Ichiyō „Na rozstaju”

Moja miłość do ciebie nie ma prawa istnieć. Jest niemożliwa. Przynosi wyłącznie ból i krótkie momenty szczęścia, gdy widzę twoją uśmiechniętą twarz i twoje spojrzenie. Nienasycone, żądające wyłączności uczucieHiguchi Ichiyō, "Na rozstaju" prowadzi do stopniowego wykrwawiania. Albo pozostanę w cieniu, w wiecznym lodowym królestwie, z ukrytym pragnieniem zobaczenia ciebie, albo poświęcę wszystko, by przekroczyć granicę snu i dotknąć twojej ciepłej dłoni.

Ten ulotny świat to przecież tylko sen.
[Ciemna noc, s. 60]

Znacznie ciekawsze (może dlatego, że boleśniejsze?) od literackiego doświadczania miłości są obrazy rezygnacji, odejścia, wyrzeczenia się miłości, a zatem takie, w których miłość pozostaje w sferze wyobrażeń, nie będzie praktycznie nigdy cielesna, zmysłowa, erotyczna, lecz już na zawsze pozostanie niespełniona, niedopowiedziana, zatrzymana na pierwszym etapie fascynacji, niepozbawiona złudzeń i iluzji pojedynczego wrażenia, chwili oczarowania. Ale taka miłość najmocniej rani, zadaje cierpienie, uniemożliwia wyzbycie się samotności i dlatego też – paradoksalnie – jest doskonałą inspiracją, katalizatorem twórczości. Czytaj dalej