Mały świat. Kilka myśli o „Konparuya Gomez” Saijō Naki

A gdyby tak stworzyć miejsce, w którym odwzoruje się struktury przeszłości, wskrzesi niegdysiejsze budowle, wprowadzi obyczaje odrzucone przez nowoczesność, powróci do źródła, ducha dawnych czasów, życia zgodnego z naturą, bez znajomości kolejnych zdobyczy nauki, stechnicyzowanego świata przekształcającego niemalże każdy element przestrzeni. Ale nie będzie to miraż, fantom, pusty sen, lecz realnie istniejące miejsce – ogród pośród ruin. Proste i nieskomplikowane życie, przemierzanie krętych ścieżek, spokojne rozmowy przy aromatycznej herbacie, spoglądanie na niezwykłe dzieła przyrody, zachwycanie się pięknem ulotnej chwili będą małym szczęściem. I tylko jeszcze jedna osoba obok wystarczy, by przeżyć cudownie każdy cenny moment – w blasku słońca, w deszczu, w szumie wiatru.

W 2005 roku na japońskim rynku wydawniczym pojawiła się powieść Saijō Naki* (1964) – Konparuya Gomez – i otrzymała główną nagrodę Japan Fantasy Novel Award. Polski wydawca nie bez powodu dodał podtytuł – Powrót do Edo – pozornie dookreślający tematykę, ale w efekcie przenoszący akcenty, ukierunkowujący odczytanie. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdy po przewrocie na części obszaru Japonii powstaje autonomiczne państwo Edo. Jak nazwa wskazuje, mieszkańcy Edo chcą odtworzyć nie tylko dawny kształt przestrzeni, ale przede wszystkim pragną powrócić do życia zgodnego z naturą, bez osiągnięć nowoczesnej cywilizacji i nauki, wskrzesić ówczesny kodeks postępowania. Na ile jednak można zapomnieć o rozwoju i zgodzić się żyć bez tyleż techniki, ile medycyny, opierając się jedynie na naturalnych sposobach przetrwania? Czytaj dalej

Reklamy

Wizytówka. Słówko o „Etykiecie japońskiej” Boyé’a Lafayette De Mente’a i Geoffa Bottinga

Podróżnik i eksplorator przestrzeni, także tej językowej, im więcej wymiarów rzeczywistości poznaje, tym lepiej rozumie istnienie różnic kulturowych, złożonych obyczajów i rytuałów właściwych dla danej społeczności. Odmienne uwarunkowania historyczne i geograficzne są jednymi z punktów orientacyjnych w kształtującej się przez wieki kulturze konkretnych narodów. Różne sposoby odbierania elementów rzeczywistości, percypowania zmian zachodzących w naturze, doświadczania świata, nazywania emocji i wrażeń, stanowią jedne z fundamentów tożsamości kulturowej i etnicznej.

Bez próby zrozumienia historii narodu trudno pojąć obecne zachowania i wybory, kierunki rozwoju i działania, przywiązanie do etykiety (jak w przypadku Japonii) bądź jej stopniowe odrzucanie (jak to miało miejsce w wielu europejskich krajach). Przypomina o tym Boyé Lafayette De Mente (1928-2017), dziennikarz i pisarz, w książce z 2008 roku, w polskim przekładzie opublikowanej dziewięć lat później – Etykieta japońska (oryg. Etiquette guide to Japan: know the rules that make the difference). Geoff Botting to redaktor książki, ale przez różnych wydawców wymieniany bywa jako współautor.

Skonstruowana z czterdziestu zwięzłych wpisów Etykieta japońska przypomina nieco minileksykon, przewodnik po wybranych normach zachowania i zwyczajach obowiązujących rodzimych mieszkańców Japonii oraz przyjezdnych. Czytaj dalej

„Powieść ujawnia czasem więcej prawdy niż fakty.” [s. 359] O „Poecie, strażniku i więźniu” Lee Jung-myunga kilka słów

Duża wrażliwość na świat czyni bezbronnym. Jedynym schronieniem są sny, kruche wspomnienia, ulotne chwile zapisane w wierszach – tworzą mur przed rzeczywistością. Miliony mogą być przeciwko tobie, ale nie zniszczą wewnętrznego ogrodu. Spotkanie osoby, której nie chcesz stracisz, sprawia, że przestajesz się bać o siebie. I już nie jest ci obojętne, co się stanie, zaczynasz walczyć z rozpadem zewnętrznej rzeczywistości. Przypominasz sobie, kim byłeś i o czym marzyłeś, gdy przebywałeś w promieniach słońca, w szumie wiatru. Droga powrotna z mroku to droga pokuty. Ten piękny świat ukryty pod krwawymi śladami, cierpieniem i śmiercią kiedyś rozkwitnie na nowo. Wystarczy jedno słowo.

„W brązowym lustrze splamionym błękitną rdzą

Widzę swoją zhańbioną twarz

Relikt której dynastii?”

[s. 189]

W Mgle jedwabnej – wyborze utworów trzech koreańskich poetów – znajduje się kilka wierszy Yu Dong-ju (1917-1945). Nie jest zatem całkiem nieznany polskiemu odbiorcy jeden z głównych bohaterów powieści koreańskiego pisarza, Lee Jung-myunga – Poeta, strażnik i więzień. Pozornie Lee tworzy kryminalno-detektywistyczną opowieść. W zakładzie karnym w Fukuoce w 1944 roku dochodzi do zbrodni – najokrutniejszy i najbardziej bezwzględny strażnik Sugiyama Dozan zostaje zamordowany. Młodziutki strażnik Watanabe Yuichi zostaje oddelegowany do przeprowadzenia śledztwa w tej sprawie. Naczelnik Hasegawa obawia się ingerencji Specjalnej Wyższej Policji, dlatego żąda, by chłopak szybko odnalazł mordercę. I ku zdziwieniu Watanabego do zbrodni przyznaje się jeden z koreańskich więźniów. Ale młodzieniec, wychowany w antykwariacie, zapalony czytelnik i marzyciel, zaczyna wątpić w prawdziwość zeznania. Czytaj dalej

„Wszyscy mamy swoje sekrety.”* Na marginesach „Faktorii Jedwabiu” Aw Tash myśli kilka

„Ludzie, którzy wkraczają w nasz świat z zewnątrz, zawsze są bardziej fascynujący niż ci, z którymi jesteśmy blisko związani, ale w końcu odzyskujemy rozsądek.” [s. 311]

Pod osłoną nocy albo w blasku słońca można z dostępnej przestrzeni pokątnie i cichaczem wykraść skrawek miejsca i utworzyć w nim własny ogród – oniryczny obraz Edenu, nostalgiczną kopię Raju Utraconego albo pełen trucizny i cierni labirynt prowadzący do obłąkanego, szalonego umysłu. Wybór należy do ciebie – to twoje wyśnione królestwo. Możesz je udekorować dowolnymi emocjami i wrażeniami. Pamiętaj jednak o tym, kogo do niego zaprowadzisz albo zwiedziesz czy siłą zaciągniesz. Bo nowa osoba może przynieść ze sobą destrukcję, zniszczenie misternie skonstruowanej maszynerii, zasiać ziarno zwątpienia albo kpiny, pociągnąć jedną niteczkę w nie dość dokładnie przyszytym szwie. Co gorsze, może ukraść źródło ogrodu na własny użytek bądź sprzedać je komuś innemu, by ta osoba z twoich snów zbudowała swój ogród, w którym nie będzie dla ciebie miejsca. A wtedy wszystko rozpadnie się jak domek z kart, rozsypie jak zamek z piasku. Po śnie zostaną odpryski, kruche fragmenty, z których następny człowiek wzniesie swoją twierdzę-miraż, a tobie pozostanie dryfowanie na gruzach marzeń.

Aw Tash (właściwie Aw Ta-Shi; nazwisko poprzedza imię) to urodzony w 1971 roku malezyjski pisarz tworzący literackie światy w Wielkiej Brytanii. Pierwszą powieść The Harmony Silk Factory opublikował w 2005 roku. Polskie tłumaczenie ukazało się dwa lata później pod tytułem Faktoria Jedwabiu. Książka wydana w naszym kraju pod wpływem kolejnego powrotu zainteresowania Wschodem znęciła wielu czytelników, którzy poszukują opisów życia mieszkańców „egzotycznych” krain, funkcjonujących w europejskiej kulturze przeważnie jako tajemnicze, mroczne, elektryzujące zmysłowością przestrzenie Orientu. Czytaj dalej

Kołysanka przed wschodem. Kilka słów o „Ru” Kim Thúy

„Czasem lepiej nie wiedzieć wszystkiego.” [s. 33]

Dramatyczna ucieczka z kraju ogarniętego wojną, walka o przeżycie każdego momentu podczas niebezpiecznej podróży do nowego świata mieszkańcom przestrzeni wolnych od takich doświadczeń przypomina o wartości i bezcenności życia. Nieliczni z ocalonych decydują się na spisanie wspomnień. Dla większości to próba rekonstrukcji siebie, odnalezienia swojego miejsca, przepracowania traumy, znalezienia czy wypracowania języka zdolnego do opowiadania o koszmarze. Istotne będzie także przekazanie następnym pokoleniom i narodom wyimków z dziejów własnej ojczyzny, by ta część historii nie została zawłaszczona i napisana na nowo przez dyktatorów, ale wybrzmiała głosem ofiar. W przypadku bardzo młodych świadków wojny debiutujących autobiograficzną opowieścią w Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Wielkiej Brytanii czy we Francji, powstaje wrażenie pewnej koniunkturalności, chęci dobrej promocji ułatwiającej wejście na międzynarodowy rynek wydawniczy. Obalić to odczucie może jedynie jakość książki. Ale… w jaki sposób oceniać jakość cudzych wspomnień, prześladowań i przeżyć wojennych? Czytaj dalej

„Wszyscy są cudzoziemcami.”* Słów parę na marginesach sześciu opowieści z tomu „Popołudnie dinozaura” Cristiny Peri Rossi

Żaden element świata nie jest taki sam – wszystko się różni, jest wyjątkowe, jednostkowe, niepowtarzalne. Jeśli zaginie, gdzieś się zawieruszy w bezkresie potencjalnych dróg, to jego nieobecność stanie się wyrwą w czasoprzestrzeni. O ileż uboższa będzie rzeczywistość bez snów, onirycznych rojeń na jawie, dryfowania po morzu możliwości języka. Baśniowy świat ukrywa się pod codziennością, jest wewnątrz i na obrzeżach – wystarczy wsłuchać się w muzyczność przestrzeni, dostrzec drobne rysy i pęknięcia, anomalie w pozornie identycznych dniach. Twój piękny uśmiech i światło w oczach są skarbami. Zachowaj w sobie przenikliwie dziecięce spojrzenie, byś nie zgubił drogi do świata po drugiej stronie lustra.

Ponad rok temu przy okazji moich kilku myśli o Zniknięciu słonia Harukiego Murakamiego Anna wskazała mi trop literackiego świata, który przywodzić miał podobne wrażenia i odczucia jak w przypadku twórczości Murakamiego – zbiór opowieści Cristiny Peri Rossi (ur. 1941) Popołudnie dinozaura. Literacka podróż do światów Peri Rossi ujawnia jej zbieżność nie tyle z Murakamim, ile z uwodzicielską, zmysłową, balansującą na granicy jawy i snu, zdrowia i obłąkania prozą na przykład Gabriela Garcíi Márqueza, Julio Cortázara (autora wstępu do tomu opowiadań Peri Rossi) czy Ernesta Sábato. Urugwajska pisarka, poetka, tłumaczka w sześciu opowiadaniach wydanych w polskim tłumaczeniu w 1983 roku przedstawia się odbiorcy jako czarodziejka rzeczywistości. Umiejętnie gra światłocieniem, szkicuje sensualne obrazy – pomiędzy erotycznością a marzeniem. W krótkiej formie literackiej wykorzystuje elementy realizmu magicznego, wydobywając z prozaicznych historii magię, świeżość dziecięcego spojrzenia na świat – spojrzenia, w którym dominuje nie afirmacja i zachwyt (jakby się zdawało), ale wyważony ogląd rzeczywistości. Czytaj dalej

Wariant japońskiej poezji senilnej. Słów kilka o publikacji „Cebulki tulipana” Michiko Tsukady

„(…) kwiaty nigdy nie zdradzą człowieka (…)”

[„Zapytam różę”, s. 10]

Wspomnienia zapisane są nie tylko w przedmiotach, ale i w muzyce – w pięknych dźwiękach, w zgrzytach i kakofonii rzeczywistości. Oraz w kwiatach. Tak, w kwiatach – ulotnych, delikatnych elementach przestrzeni. Wystarczy je zobaczyć albo poczuć ich woń, by wywołać reminiscencje związane z konkretną osobą, sytuacją, wydarzeniem czy z wrażeniem, uczuciem sprzed lat. Niekoniecznie będą to pozytywne myśli – niektóre kwiaty przywołują w pamięci śmierć i wojnę. Jak maki w polskiej kulturze albo tulipany – podobno w czasie wojny Audrey Hepburn żywiła się głównie cebulkami tych kwiatów. Im więcej takich wspomnień przechowywanych w różnych obiektach rzeczywistości gromadzimy, tym bardziej uzmysławiamy sobie upływ czasu. A to zaś kieruje nas do rewizji, porządkowania, przeglądania i podsumowania. Czytaj dalej

Przedświt. Kilka słów o „Przebudzeniu się Japonii” Okakury Kakuzō

„bo miłość podobnie jak śmierć – nie ma granic” [s. 110]

Oniryczna kraina, w której twórczej reinterpretacji podlegają rezultaty rozwoju różnych cywilizacji – począwszy od języka – pomimo wielu publikacji na jej temat nadal pozostaje określana jako „dziwna”. A tymczasem to przestrzeń tak samo zdumiewająca i oryginalna jak nasza rodzima czy sąsiednie. O kształcie dzisiejszej Japonii zdecydowały wielowiekowe przemiany, momenty uśpienia i chwile przebudzenia. Eksploracja miejsc i nie-miejsc, deszyfracja kodów kulturowych, zagłębianie filozofii i języka pozwolą zbliżyć się do nieznanej krainy. A wtedy okazać się może, że to, co „dziwne” i odpychające, jest jednak zdumiewająco bliskie i dobrze znane.

Historyk i krytyk sztuki Okakura Kakuzō (1862-1913) znany jest przede wszystkim jako autor Księgi herbaty (The book of tea, 1906), która w polskim wydaniu ukazała się kilkukrotnie – w 1986, 1987, 2004 i 2017. Szkic ten przeznaczony był dla czytelnia z szeroko pojętego Zachodu i powstał w języku angielskim. Wcześniej niż Księgę herbaty Okakura opublikował inne prace dotyczące historyczno-kulturowych uwarunkowań Japonii, mniej skupiając się na sztuce i kategoriach estetycznych Kraju Wschodzącego Słońca. Wydane w Londynie The ideals of the East with special reference to the art of Japan z 1903 roku nie zostało przetłumaczone na język polski, ale już publikacja z roku 1904 The awakening of Japan ukazała się w Polsce ledwie rok po amerykańskim wydaniu – w 1905, pod tytułem Przebudzenie się Japonii. Czytaj dalej