Zieloność. „Shinrin-yoku. Japońska sztuka czerpania mocy z przyrody” Héctora Garcíi i Francesca Mirallesa

Tekst można przeczytać na stronie Honbon.pl

Reklamy

Kaligrafowanie rzeczywistości

W 2000 roku ukazały się dwie książki poetyckie Krystyny Miłobędzkiej. Pierwszą są Imiesłowy, w których, nota bene, poetka wyznaje między innymi: „Nie myślę słowami. Myślę obrazkami”[1]. Drugą – zaskakujące, niekiedy uważane za poetycki żart[2], dadaistyczne wszystkowiersze[3], wypełnione dwudziestoma czterema utworami powstałymi na bazie poezji wizualnej, konkretnej, letryzmu oraz japońskich form wierszy, głównie haiku[4]. W rozmowie z Tymoteuszem Karpowiczem poetka powie: „Pyta Pan, jak być w »my«, nie rezygnując z »ja«. W moim pierwszym doświadczeniu »my« nie ma miejsca dla »ja«, ale jest jeszcze większe »my«. I jest forma haiku, najbliższa tego »my«, która zachowuje cień »ja«.”[5] wszystkowiersze stanowią jeden z poziomów oczyszczania języka poetyckiego z nadmiaru słów. To minilaboratorium, w którym dokonuje się destylacja znaczeń, aż do odnalezienia języka zdolnego wyrażać istnienie. wszystkowiersze zdają się silnie zanurzone w kręgu wschodniej i dalekowschodniej myśli oraz sztuki, sposobów chwytania świata, ucieleśniania go poprzez dobór odpowiedniej formy zapisu. Czytaj dalej

Rozpacz. Na marginesach „Dołu” Pyun Hye-young

Nadszedł czas, gdy ta jedność, która wydawała się niezniszczalna, zaczyna pękać, rozpadać się na kawałki. Obserwujesz, jak to, co miało być prawdziwe i istnieć wiecznie, okazuje się zbyt kruche, by przetrwać następną burzę. Powiedz, czy wszystko było kłamstwem? Kiedy zaczęło się kończyć to, co zapowiadało się jak piękny sen? Pogłębiający się żal, nieznajdujący ukojenia i wyciszenia w przebaczeniu, nieustanny płacz, rozpacz i wzrastająca nienawiść mogą doprowadzić do pragnienia zemsty. I tak zacznie się powolne zadawanie cierpienia. Gdy twoje ciało odmówi posłuszeństwa, stanie się tylko skorupą trzymającą na uwięzi, balastem, wstydem, pozostanie ci tylko bierne przyglądanie się, jak odbierane jest wszystko, co posiadałeś – każda cząstka twojego życia, każdy fragment tak wytrwale przez wiele lat konstruowanego świata.

Ponad czterdziestoletni Oghi, bohater powieści południowokoreańskiej pisarki Pyun Hye-young, Dół, miał wypadek samochodowy, w wyniku którego jego żona zmarła, a on został sparaliżowany. Mężczyzna nie może mówić, stracił kontrolę nad swoim ciałem – porusza jedynie lewą ręką, ale jego pismo jest nieskładne, koślawe i mało czytelne. Upokorzony, pozbawiony możliwości językowej komunikacji, dookreślany słowami, z którymi nie chce i nie potrafi się utożsamiać – „kaleka”, „inwalida” – jest zdany na innych. Czytaj dalej

Twój znak w internetowej (nie)rzeczywistości. Kilka słów o książce „Content marketing i social media. Jak przyciągnąć klientów” Barbary Stawarz-Garcíi

Wśród znaków dryfujących po przestrzeni, w rzeczywistości wytworzonej przez ikony, marki, symbole, w symulakrum zabłądziliśmy już dawno, nieliczni próbują rysować doraźne mapy. Ten labirynt znaków powstaje pozornie samorodnie, przywodzi na myśl fraktala, obiekt samopodobny. Rozprzestrzenia się pokątnie, anektuje coraz większe tereny, wprowadza się do naszych miejsc, multiplikuje rzeczywistości i lustrzane odbicia, stara się kreować i ukierunkowywać nasze oczekiwania, wyznaczać cele i pragnienia. Zastanawiające, na ile to twór ludzi, a na ile wynik algorytmu, maszyny.

Niszowość, co jasne, nie jest domeną marek przeznaczonych na sprzedaż i generowanie zysku finansowego. Nie będzie zatem mowy o tego typu „znakach”, „emblematach” w nowym wydaniu publikacji (poradnika?) Barbary Stawarz Garcíi – Content marketing i social media. Jak przyciągnąć klientów. Przyznaję, że z blogerskiej ciekawości wybrałam tę książkę (nie znam pierwszego wydania), bo i „marki” rozwijane ze względu na benefity finansowe istnieją wśród blogów książkowych, niektóre z nich powstały wyłącznie w tym celu (to widać!). Innymi słowy, w pewnym momencie pisanie o książkach i okołoksiążkowych sprawach pod określoną nazwą-szyldem może stać się biznesem, dochodowym przedsięwzięciem – wszystko zależy od autora, narratora bloga. Co więcej, to już nie konkretne czytelnicze doświadczenia, eksploracje literackich światów, analizy i interpretacje dzieł klasycznych czy popularnych, mało znanych czy bestsellerów są tym, co stanowi trzon, podstawę, fundament „marki”. Nie. Z czasem dominują quasi-notki krytyczne, lakoniczne wypowiedzi o książce, zarysy fabuły, kilka zdań o wrażeniach, fotorelacje, instagramowe układanki przedmiotów, by zachwycić i zatrzymać na sekundę potencjalnego odbiorcę. To bardzo intuicyjne i chyba dlatego trafne rozwiązania, konieczne do wdrożenia, jeśli chce się zbudować produkt przynoszący gratyfikację finansową. Tylko że „produkt”, który trzeba sprzedać, nie będzie już nigdy przestrzenią osobistą, własnym miejscem, bo zostanie podporządkowany regułom sprzedaży. Czytaj dalej

Mangowe przewodniki po wszechświecie oraz niezwykłych przestrzeniach mikroprocesorów i baz danych, czyli kilka słów o trzech tomach z serii „The manga guide” (2)

*

Wydawnictwo PWN rozpoczęło w 2018 roku wydawanie serii „The manga guide” od trzech tomów: Bazy danych, Mikroprocesory, Wszechświat. Każdy z nich odkrywa inny aspekt świata i rzeczywistości wirtualnej, przybliża odbiorcom niesamowite przestrzenie i stanowi dobre wprowadzenie, świetny pretekst do samodzielnego eksplorowania i pogłębiania podjętych przez twórców mang tematów. Poprzez komiksową formę wyrażane są treści skomplikowane, złożone, wymagające skupienia – nie pełnią tym samym mangi funkcji tylko ludycznej, ale i edukacyjną, poprzez przesunięcie akcentów na podręcznik skonstruowany w formie dynamicznych obrazów.

*

Bazy danych

Ruruna jest księżniczką Królestwa Kod. Ojciec powierza jej nadzór nad ich towarami eksportowymi – owocami. Dziewczyna przy pomocy przyjaciela Caina próbuje opanować trudny system zarządzania danymi, niezbędny do kontroli i porządkowania procesów zachodzących w różnych wydziałach królestwa. Wybawieniem dla zrozpaczonej Ruruny okazuje się Tico – bazodanowa wróżka, która w niezwykłych okolicznościach pojawia się przed bohaterami i udziela im cennych lekcji dotyczących elektronicznych baz danych. Przyglądamy się perypetiom księżniczki oraz jej pomocnika i jednocześnie zagłębiamy przestrzeń bazodanową.

W sześciu rozdziałach mangi opisano podstawową terminologię związaną z bazami danych, zaprezentowano modele baz i sposób ich projektowania, najwięcej uwagi poświęcając relacyjnej bazie danych – najbardziej rozpowszechnionej i najczęściej używanej. Co cenne, autorzy mangi postanowili przybliżyć czytelnikom zagadnienia związane z językiem SQL, czyli strukturalnym językiem zapytań wykorzystywanym do zarządzania bazami: tworzenia i modyfikowania baz, dodawania i pobierania danych. Na końcu mangi zamieszczono często stosowane instrukcje języka SQL. Komiks zaopatrzono w bibliografię oraz indeks. Autorka scenariusza, Mana Takahashi, to absolwentka Wydziału Ekonomii Uniwersytetu Tokijskiego, autorka licznych publikacji dotyczących między innymi języków JAVA, C i XML czy administracji systemami. Mangowe postacie stworzyła Shōko Azuma. Czytaj dalej

Niekończący się sen – część 2. Mangowe przewodniki po niezwykłym świecie, czyli kilka wstępnych słów o serii „The manga guide” (1)

Manga jest snem, pokątnym wymiarem rzeczywistości, gdzie krystalizują się fascynacje, nienasycenie, marzenia, niewyrażalne myśli, pragnienia rozgałęziające się czasami w sposób przerażający, niepokojący. Kadry przepływającego świata, ulotne, kruche i efemeryczne, są wejściem do onirycznego królestwa, labiryntu możliwości, w którym spłynie krew albo zabłyśnie twój szczery uśmiech pośród kwiatów wiśni niesionych przez wiatr. Piękno i czystość konfrontują się z ciemnością, mrokiem, a szczerość i autentyczność z kłamstwem. Okaleczony duch szuka ciała, w którym mógłby zamieszkać, narodzić się na nowo, przejąć kontrolę nad marionetką, doprowadzić do zagłady albo rekonwalescencji, ocalenia. Tak jak visual kei – manga to zachwyt, słodycz, zachwycająca, olśniewająca wielobarwność i lęk, okrucieństwo, lodowaty podmuch, samotność, odrzucenie, rozpacz.

Ale manga to komiks, rysunki – nie dla wszystkich będzie czymś więcej niż rozrywką. Poszukiwacze, wędrowcy po przestrzeni słów i szkiców mogą jednak w niej odnaleźć to, co sami ukrywają, czego się obawiają, przed czym uciekają… Czytaj dalej

Gorączka. Kilka słów o „Popiele i czerwieni” Pyun Hye-young

Czasami wystarczy tylko kilka słów i spojrzeń wymienionych z jedną osobą – tą jedyną, która zrozumie, a przynajmniej będzie sprawiała wrażenie takiej, która chce rozumieć. Czasami potrzeba rozmowy o błahych sprawach, codziennych wydarzeniach – nie są wcale konieczne wielkie słowa, deklaracje. Ale tymczasem pozostaje zmierzenie się z milczeniem, obojętnością, pogłębiającym się oddaleniem, którego nie jest w stanie zatrzymać nic – ani krzyk, złość, gwałt, ani szept, delikatny dotyk. Po rozpadzie relacji, złamaniu wspólnej przestrzeni pozostaje ucieczka. Eskapizm przynosi jednak zamiast ukojenia jeszcze więcej bólu. Tłumione wspomnienia powracają i domagają się uwagi. Jeszcze raz przypomnij sobie, jak to było i kiedy się zaczęło kończyć. Co można było cokolwiek zrobić, naprawić?

„(…) im dłużej ktoś się do ciebie nie odzywa, tym mniej oczekiwane są telefony od tego kogoś.” [s. 74]

Bohater powieści Popiół i czerwień (재와 빨강, 2010) południowokoreańskiej pisarki Pyun Hye-young (1972), mężczyzna, którego imienia ani nazwiska czytelnik nie pozna, zostaje wysłany do oddziału swojej firmy w innym kraju. Na co dzień zajmuje się testami pestycydów i niekoniecznie się wyróżnia, by zasłużyć na taki awans w oczach jego współpracowników. Nie zna zbyt dobrze języka używanego w państwie, do którego zmierza, więc tym bardziej jest zaskoczony i zdezorientowany, gdy na lotnisku zostaje zatrzymany z powodu podejrzenia o bycie nosicielem wirusa i poddany kwarantannie. Czytaj dalej