„Empireum słów”. Kilka myśli o powieści (idei) „W kręgu Crome” Aldousa Huxleya

Misternie skonstruowane ze słów tunele prowadzą do ogrodu, w którym rozkwitają i obumierają idee, wznoszą się i upadają, roztrzaskują płonne wizje. Ich los w gruncie rzeczy zależy od luminarzy i od zręcznych kuglarzy, prestidigitatorów – albo rozwiną, rozbudują, przeformułują koncepcje, albo dokonają ich zwinięcia, rozbicia, rozmycia. Szczątki złożą w pauzach, momentach zawieszenia głosu, przecięcia ciszy i dźwięku, zawahaniach między działaniem a niedziałaniem.

Dwudziestotrzyletni Denis Stone jedzie do Crome, posiadłości Henry’ego Wimbusha i jego żony Priscilli, by zobaczyć się z siostrzenicą Wimbusha, starszą od Denisa od cztery lata Anne. Młodzieniec to wschodzący poeta i pisarz, którego umysł przesiąknięty jest licznymi fragmentami i cytatami z dzieł kultury. Zakochany w Anne, usiłuje wyznać jej swoje uczucia. Tymczasem w Crome spotyka innych gości – głuchą i skrycie coś notującą Jenny Mullion, rówieśniczkę, nienasyconą seksualnie Mary Bracegirdle, przystojnego malarza Gombaulda, z którym flirtuje Anne, oraz cynicznego kolegę szkolnego Wimbusha – Scogana. Przelotnie zjawi się atrakcyjny bawidamek Ivor. Arystokratyczne towarzystwo będzie snuło się po różnych pomieszczeniach dworku, rozległym parku i ogrodzie, w rozmaitych konfiguracjach, opowiadając nie tylko historyjki, anegdotki, dykteryjki czy słuchając wyimków z „Historii Crome” napisanej przez gospodarza, ale i snując przerażające wizje o przyszłości ludzi i „idealnym” społeczeństwie, pokątnie marząc i pożądając.

W nieco ponad dwa miesiące 1920 roku Aldous Huxley (1894-1963) napisał swoją pierwszą powieść „W kręgu Crome” (wyd. w roku 1921). Polskie tłumaczenie ukazało się dopiero po stu latach, w 2021 roku. Utwór odtwarza atmosferę ówczesnych dziwnych, mrocznych czasów – już po pierwszej wojnie światowej, gdy rozrosły się w ludziach niepewności, napięcia, (szeroko pojęte) dezorientacje, podskórne przeczuwanie czegoś równie potwornego, uświadomienie sobie jałowości, miałkości intelektualnej i emocjonalnej mizerii, zawieszenia w działaniu. Bartłomiej Zborski, który przełożył na język polski powieść angielskiego pisarza, w ciekawie skonstruowanym tekście „Od tłumacza” (o budowie przewrotnego alfabetu) przybliża okoliczności powstania dzieła, ówczesną recepcję i wpływ „W kręgu Crome” na literaturę, rozszyfrowuje prawdopodobne pierwowzory postaci czy wreszcie zestawia fragmenty szkiców, w których pojawiają się informacje o zmianach w twórczości (także poetyckiej) i osobowości Huxleya na przestrzeni kolejnych lat.

„Czy ktoś kiedykolwiek nawiązał kontakt z kimś innym? Wszyscy jesteśmy prostymi równoległymi”. [s. 26]

Wśród beletrystyki i literatury pięknej „W kręgu Crome” jest utworem reprezentującym „novel of ideas”, czyli „powieść idei”, jak zaznaczy tłumacz polskiego wydania. W uproszczeniu można powiedzieć, że specyfika tego typu dzieł polega na tyleż konfrontowaniu, ile przedstawianiu konwersacji, debat, rozważań intelektualnych, nierzadko przewrotnych, wysublimowanych, wyrafinowanych czy cynicznych, szyderczych. Interlokutorzy prezentują rozmaite niekiedy kontrowersyjne, przerażające, obłędne poglądy, wizje, idee. Innymi słowy, fabuła nie jest kwestią pierwszorzędną, wręcz przeciwnie – marginalną, zwykle nie bywa rozbudowana, a siła i istota utworu tkwi w zestawianiu stanowisk, przekonań, „współbrzmieniu”. Warto, by czytelnik był tego świadomy, gdy sięgnie po „W kręgu Crome”. Bohaterowie bowiem dryfują, snują się jak wyblakłe cienie idei po kilku punktach w posiadłości, ich wysiłki, działania są minimalne, najwięcej bowiem rozgrywa się w sferze słów i myśli – słów wypowiedzianych i niewypowiedzianych, myśli utajnionych, potencjalnych, możliwych, prawdopodobnych.

Denis (porte-parole autora) będzie (niby-)żył w królestwie słów, z (krypto)cytatów konstruował labirynty słowne, których praktycznie nikt nie odczyta. Jego wiersze, pierwsze frazy oraz wersy powstających pod wpływem chwili utworów poetyckich odzwierciedlają nieustanne poszukiwania, wydobywanie z ogromu cudzych słów, tych słów, które będą jego własnymi, staną się jego głosem, wyrażą Denisa, a nie okażą się igraszką edukacji, zakpieniem z „ja”, uczynieniem z niego marionetki. W Crome doświadczy swego rodzaju inicjacji, wtajemniczenia w świat zewnętrzny – dotychczas sądził bowiem, że niewielu jest tak wielce świadomych i inteligentnych jak on. A tymczasem pozna osobę obdarzoną umiejętnością obserwacji, o przenikliwym umyśle. Cóż z tego! W efekcie jedynie sentymentalnie i ckliwie marzy o Anne, odczuwa zazdrość, gdy widzi ją z innym mężczyzną. I mimo iż poprzez (nieuważne) słuchanie monologów Scogana, „zwierzenia-wyznania” Henry’ego, podglądanie szkiców-karykatur Jenny, gdzie odkrywa (odczytuje? widzi? – notes Jenny jest zagadkowy) swoje odbicie lustrzane, mógłby przejść jakąś formę przemiany, nabrania większej samoświadomości, zrzucenia złudzeń, wyjścia poza iluzoryczność słów i rojeń, skoro wystarczy tylko spojrzenie na Anne, by storpedować działanie, udaremniać rejteradę z mrzonki, ze snu „miłości idealnej”, czyli „nieszczęśliwej i nieosiągalnej”, „daremnej – cichej i teoretycznej”, w dużej mierze stanowiącej inspirację i trzon jego poetyckich zmagań.

Mary wprowadzi do rozmów pierwiastek nienasycenia erotycznego, seksualnych potrzeb i popędów, wypierania i represji. Anne będzie prowadziła mniej czy bardziej umiejętnie grę w uwodzenie, przyciąganie i odpychanie, jakby okopując się w tym „bezpiecznym” dla siebie mikroświecie, gdzie działanie i gesty są w zawieszeniu, nigdy nie dokończone, a jedynie potencjalne, gdy mężczyźni tracą dla niej głowę, a ona może panować nad sytuacją. Priscilla jako zblazowana i znudzona arystokratka, była hazardzistka, będzie z czymś w rodzaju nowej ekscytacji mówić i słuchać o okultyzmie, wróżbach czy ruchu Nowej Myśli – pozornie zapełniających pustkę. Gombauld dokona przetasowania niegdyś go fascynującego kubizmu z obecnie intrygującymi go naturą i realizmem oraz będzie usiłował dorównać Carravagiowi. Wielebny Bodiham zaś permanentnie czeka na zapowiadany przez siebie na kazaniu cztery lata temu Armagedon i z odrazą patrzy na „Sodomę i Gomorę” w Crome.

Tymczasem Henry Wimbush zamknie się w świecie (siedemnastowiecznych) książek, ewentualnie sztuki prymitywnej. Obawia się bowiem kontaktów międzyludzkich, gdyż cechują się one niepoznawalnością, praktycznie nic nie wiadomo o „teraźniejszości” danego człowieka, nie mówiąc o jego przyszłości, nierzadko i jego przeszłość jest mglista, nieznana. Wybawieniem dla niego okazuje się mityzowana przez niego przeszłość (ludzi nieżyjących, minionych wydarzeń), bo tam – według Henry’ego – wszystko już jest znane, określone, czyli „bezpieczne”. I wreszcie Scogan – jego poglądy* bywają cyniczne, słowa – złośliwe, sarkastyczne, a koncepcje zatrważające. Już na początku przedstawia wizję świata, w którym istnieją „ogromne państwowe inkubatory”, pełno jest w nich „rzędów butli płodności zaludniających świat pożądaną populacją” – zapowiedź tego, co Huxley dziesięć lat później zaprezentuje w przerażającym „Nowym wspaniałym świecie” (takich elementów będzie więcej!). A na tym nie koniec, bo sięgnie po koncepcję technokracji, rozwinie wizję Państwa Racjonalnego, gdzie kasta rządząca (Rozumni Kierujący, czyli wyłącznie krystaliczne umysły racjonalne) zaprogramuje wybraną grupą ludzi-marionetek (Ludzi Wiary), oni zaś zajmą się sterowaniem mas (Stada). Jeśli zaś ktoś nie pasuje do żadnej z warstw w Państwie Racjonalnym jak na przykład Denis, to czeka go… komora śmierci.

„No cóż, drobne szczegóły nie mają znaczenia, gdy efekt ogólny jest doskonały.” [s. 121]

Huxley wprowadza także motywy siły słów i „magii słów” (bazującej w dużej mierze na aliteracjach) czy pól semantycznych wyrazów, które kiedyś usłyszeliśmy albo gdzieś przeczytaliśmy i z kojarzą się nam z określoną chwilą, atmosferą. Za pomocą asocjacji dopisujemy czy w zasadzie zmieniamy znaczenia tych słów (vide: „karminatywny” w przypadku Denisa). W powieści obecne są lingwistyczne zabawy i gry, aluzje (do literatury, sztuki malarskiej i muzycznej, kierunków i prądów – vide: kubizm, ekspresjonizm, realizm), liczne (krypto)cytaty, trawestacje, parafrazy, pastisze. Zresztą rozdziały przywodzą na myśl podział na sceny w sztuce teatralnej – ot, zmiana scenerii, liczby „aktorów” i już nowa scena/nowy rozdział. Bohaterowie tyleż rozmawiają, ile przerzucają słowa i myśli, monologują, mówią w zasadzie do siebie i dla siebie. Świetną egzemplifikacją jest wykoślawiony dialog Denisa i Mary (gdy oboje zostaną zranieni przez osoby, które wielbią) – każde z nich słyszy w słowach drugiego to, co potwierdza jego wyjściowe hipotezy, kolejne frazy, wypowiedzi adwersarza interpretują po swojemu, na własny użytek. W powieści pojawią się również elementy metafikcji, autotematyzmu. Huxley wprowadza opowieść w opowieści, tworząc iluzoryczne, złudne wrażenie powieści szkatułkowej. Oto czytelnik wraz z bohaterami przysłuchuje się dwóm odczytom wyimków z „opus magnum” Henry’ego, pisanego przez blisko trzydzieści lat, czyli historii rodzin Lapith i Wimbush zamieszkujących posiadłość Crome. W zasadzie będzie to saga rodzinno-obyczajowa, w której pojawią się elementy romansu, Bildungsroman, powieści przygodowej czy detektywistycznej i kryminalnej.

Polifoniczny utwór „W kręgu Crome” Aldousa Huxleya to nie tylko wnikliwe i intrygujące spojrzenie na arystokrację lat 20. XX wieku, ale przede wszystkim swego rodzaju laboratorium idei, miejsce, w którym kreowane są najczęściej mroczne i przerażające zarysy wizji, szkice, projekty, przewidywania przyszłości świata i człowieka. W tym teatrze świata na moment odsłaniają się kulisy, gdy możemy lekko musnąć i na mgnienie ujrzeć prześwity istnienia. Intrygująca, wiele skrywająca proza.

——————

Aldous Huxley, W kręgu Crome, z ang. przeł. Bartłomiej Zborski, Wydawnictwo Świat Książki, Warszawa 2021.

* Nie wspomniałam na przykład o jego sarkastycznych uwagach dotyczących opowieści o arystokracji i jej fantastycznych, niesamowitych perypetiach. A uwagi te stanowią punkt wyjścia do rozważań o ekscentrykach, którzy nie pracują, więc mogą wymyślać rozmaite mniej czy bardziej szalone wizje…

Autor: Luiza Stachura

Jedna uwaga do wpisu “„Empireum słów”. Kilka myśli o powieści (idei) „W kręgu Crome” Aldousa Huxleya

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s