Tożsamość grupy. O książce „Nasz skrzywiony bohater” Yi Mun-yŏla* parę myśli

Bezrozumny tłum musi być inspirowany i prowadzony przez jedną osobę – zręcznego manipulatora, swoistego lalkarza, który utrzymuje w przekonaniu swoje marionetki, że decydują samodzielnie o własnym losie, że dokonują wyborów autonomicznie. Wyzwolenie spod pręgierza zależne jest w gruncie rzeczy wyłącznie od rozwoju samoświadomości konkretnych jednostek, nigdy masy. Yi Mun-yŏl, "Nasz skrzywiony bohater"Zniewoleni szybko podlegają reifikacji i nawet nie są w stanie dostrzec wyrachowanej gry kolejnych pretendentów do miana przywódcy.

Han Byong-tae*, narrator opowieści Nasz skrzywiony bohater (książka opublikowana w roku 1987, doczekała się adaptacji filmowej w 1992) południowokoreańskiego pisarza Yi Mun-yŏl (urodzony w 1948; w polskim tłumaczeniu w 2011 roku ukazała się także jego powieść Syn Człowieczy), po prawie trzydziestu latach wspomina jeden z istotniejszych etapów swojego dzieciństwa, etapów, który w dużym stopniu wpłynął na jego późniejsze miejsce w społeczeństwie. Gdy miał dwanaście lat, jego ojciec – urzędnik państwowy – został zdegradowany i zesłany do prowincjonalnej miejscowości. Prestiżowa, koedukacyjna seulska szkoła podstawowa wykształciła w chłopcu mechanizmy zachowań zgodne z wymogami stawianymi przez świat socjety. Konfrontacja wyuczonych gestów „cywilizowanej” mikrospołeczności i repertuaru środków perswazji werbalnej z bardziej niż mniej atawistycznymi odruchami w nowym środowiskiem, składającym się wyłącznie z chłopców podporządkowanych charyzmatycznemu i silnemu fizycznie liderowi Om Sok-dae*, przynosi wielką lekcję o prawdziwym świecie i o rządzących nim mechanizmach oraz zależnościach. Idealistyczna wizja demokracji, równości i sprawiedliwości ponosi klęskę.

Pilny uczeń, uzdolniony plastycznie prymus, niejednokrotnie nagradzany za wyniki w nauce, chciałoby się rzec, że wzór cnót wszelkich, Byong-tae jest wyczulony na sprawiedliwość rozumianą jako względnie równe prawa, obowiązki i przywileje dla wszystkich (względnie – dopuszcza bowiem, jak się zdaje, lekką przewagę inteligentniejszych i bardziej bystrych). Boleśnie doświadczy bycia odrzuconym po licznych próbach walki przeciw autorytarnym rządom gospodarza klasy, Sok-dae, który otrzymuje wszystko to, co mu się spodoba, kontroluje, fałszuje wyniki własnych egzaminów, nagradza wiernych i karze niepokornych, usta(na)wiając się ponad nauczycieli. Prymat siły w starciu z intelektualnym i racjonalnym podejściem Byong-tae jest w zasadzie bezsprzeczny. Nawet zdegradowany urzędnik wskazuje synowi Sok-dae jako przykład godny naśladowania – czyli doskonałego, bo sprytnego taktyka potrafiącego podporządkować sobie tłum chłopców. Chłopięca grupa (jako egzemplifikacja jakiejkolwiek formy zbiorowości ludzkiej!) mityzuje przebiegłego, zuchwałego i fizycznie silniejszego kolegę, ulega magii jego wizji iluzorycznego królestwa, okazuje słabość i dlatego nie potrafi czy nie chce dokonać zmian.

O ile bohaterowie opowieści są w zasadzie marionetkami, statystami w wielki teatrze, o tyle najciekawszą postacią pozostaje narrator – Han Byong-tae po miesiącach bezowocnej walki, która przynosi jedynie gorycz opuszczenia, postanawia złożyć pokłon silniejszemu. Jego kapitulacja jest nie tyle zdumiewająca czy szokująca, ile paradoksalnie zrozumiała – bycie samotnym bojownikiem w imię mglistych idei wyzwolenia umysłów i sprawiedliwości jest zadaniem przewyższającym dwunastolatka. Znamienne, że Byong-tae jako jedyny pozostanie do końca wiernym Sok-dae. Nie zdradzi go w taki sposób, jak dotychczasowi towarzysze lidera. Wynikać będzie to z nieprzypadkowego przejścia, ze świadomej decyzji o dołączeniu do mitycznego królestwa, kosztem wyzbycia się wolności myśli i działań. Nic zatem dziwnego, że zachowanie kolegów-zdrajców wzbudzi w chłopcu pogardę. A i „rewolucja” nowego nauczyciela – obalenie klasowego lidera Om Sok-dae – nie uświadomi uczniom sytuacji, w której trwali, nie otworzy im oczu na dotychczasowego zniewolenie, nie okaże się ożywczą rewizją. W gruncie rzeczy przyczyni się do wytworzenia kolejnych sztucznych struktur, nowych form kontroli i podporządkowania.

Opowieść Yi to nie tylko swego rodzaju rozrachunek z mikrospołecznością dziecięcą, chłopięcą, kształtującą tożsamość pasywną, uległą i zależną od silniejszego, ale również doskonały pretekst do rozważań na temat ostracyzmu społecznego, napiętnowania, odrzucenia i marginalizowania, niekoniecznie jednak wyalienowania intelektualistów czy wrażliwych samotników. Koreański pisarz wskazuje, że tak naprawdę odrzuconym może być każdy, bez względu na predyspozycje, intelektualne walory czy poziom samoświadomości. Wystarczy jedynie, że działania tego, który zapragnie (rewolucyjnych) zmian, będą w sprzeczności z dyrektywami obecnego lidera. Siła fizyczna musi – jak przedstawia Yi – poprzedzać reformy, próby przekształceń systemów myślenia i działania. Dlatego dopiero nowy nauczyciel detronizuje Sok-dae, bo czyni to jego własną bronią – poprzez uderzenie doprowadza do publicznego upokorzenia, utraty twarzy, obnażenia słabości, podważenia autorytetu i tym samym zniszczenia fundamentów królestwa. Konformistyczne mikrospołeczności są wyczulone na najdrobniejsze nawet zmiany. Świat chłopców w (o)powieści Yi jest świetnym mikroportretem świata budowanego przez oportunistów, zdrajców idei, o tyleż zachwianej, ile nieistniejącej samoświadomości – to alegoria kondycji duchowej (nie tylko współczesnego) człowieka zniewolonego (przez różnego rodzaju ideologie), zagubionego, ale odczuwającego nienasyconą potrzebę bycia akceptowanym. Akceptacja, poczucie przynależności do konkretnej grupy (społecznej) przyczyniają się bowiem do budowania tożsamości. Gorzej, jeśli tożsamość konstytuowana jest wyłącznie w oparciu o mikrospołeczność…

——————

Yi Mun-yŏl, Nasz skrzywiony bohater, przeł. z koreańskiego Katarzyna Różańska, Kwiaty Orientu, Skarżysko-Kamienna 2015.

* Nazwisko poprzedza imię.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

5 thoughts on “Tożsamość grupy. O książce „Nasz skrzywiony bohater” Yi Mun-yŏla* parę myśli

  1. Ciągle znajduję tutaj inspiracje, nawet po tylu latach :D Wpisuję na listę do odszukania, kupienia i przeczytania! :D Dziękuję!

  2. z Twojej recenzji wynoszę wrażenie, że jest to kapitalna opowieść. Dostrzegam – silniejsze lub słabsze – akcenty z Władcy much, Gry Endera i paru tego typu historii. Motyw nieśmiertelny, warty wielokrotnego opowiadania, zwłaszcza że na tle przypowieści o młodych ludziach doskonale rysują się pęknięcia struktury „dorosłego” społeczeństwa.

    1. To dobra opowieść, chociaż spodziewałam się jeszcze więcej, głębszego wejścia w owe pęknięcia struktur, no ale może za wiele wymagam ; )
      Hm, dobre słowo „akcenty” – bo pewna myśl czy idea jest wspólna, ale w zasadzie, co jasne, to odrębne literackie światy.
      Polecam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s