„Toż to tatarska historia, z piekła rodem (…)”.* Na marginesie „Stąd do Tartaru” Rosy Montero

Oddychać i trwać. [s. 14]

Tytułowe „stąd” rozpatrywać można z perspektywy dwóch momentów i miejsc. Pierwszym będą narodziny Zarzy. Wejście kobiety na drogę wiodącą do Tartaru zainicjowali ojciec oraz brat bohaterki. Wyjście (jedynie fizyczne) z piekła związane było z denuncjacją. Ale każda zdrada doczeka się w końcu zemsty. Po kilku latach automatyzm, mechaniczne wykonywanie czynności pozorujących normalne życie (drugie „stąd”) zostało brutalnie przerwane jednym telefonem i słowami: Odnalazłem cię. [s. 12] Gra w kotka i myszkę, iście szachowa rozgrywka właśnie się rozpoczyna. Uciec czy ponownie wejść do Tartaru?

Powieść z 2001 roku, hiszpańskiej dziennikarki i pisarki Rosy Montero, to zapis doby z życia Zarzy. Kobieta naprawdę nazywa się Sofía Zarzamala (zarzamala – dosł. ‘zła jeżyna’; zarza – jeżyna**), jest historyczką, a konkretnie mediewistką, redaktorką w wydawnictwie, przygotowującą właśnie do publikacji Rycerza Róży, epos przypisywany średniowiecznemu poecie Chrétienowi de Troyes.*** Opracowywane przez Zarzę dzieło, co znamienne, posiada dwa, alternatywne zakończenia, jakkolwiek trudno ustalić, czy jedno z nich nie jest zgrabną mistyfikacją, zręcznym fałszerstwem. Analogicznie – wskazuje Montero – z życiem (chociaż odnośnie „autorstwa” nic nie wspomina): istnieją w zasadzie tylko dwie drogi. Ucieczka albo walka. Przegrana albo stabilizacja. Falsyfikat albo autentyk. Tartar albo… Czytaj dalej