Rejterada przed życiem. Recenzja „Palimpsestu” Catherynne M. Valente

Recenzję można (było) przeczytać na stronie bookznami.pl

[Bezpośrednio na blogu od 14.04.2013]

Rozsypane po ciele (nie)przypadkowych ludzi cząstki miasta przybierają formę negatywu odłamków lustrzanego świata. Czarne znamiona przekształcają się niespostrzeżenie w ulice, zaułki i… domy. To ślady miasta onirycznego. Czy pamiętasz, co śniło Ci się ostatniej nocy?

To jest Palimpsest. Prawdziwy świat. Tu nie przychodzi się bez bólu i śmierci.

Miasto nazywa się Palimpsest i można rzec, iż powstało na gruzach innego tworu. Jest swoistym „tekstem” wypełniającym przestrzeń zużytą, podziurawioną, zniszczoną, poranioną. Bohaterowie to czworo nieznajomych z różnych stron świata. Dwie kobiety i dwóch mężczyzn – idealna harmonia, dopełnienie, Yin i Yang. Sei Amaya, młodziutka Japonka, to jedynka, dwójką jest November Aguilar, pszczelarka z Kalifornii. Trzecim (pionkiem w grze) staje się Oleg Sadakow, urodzony w Wołchowie, obecnie ślusarz w Nowym Jorku. Czwórka to Ludovico Conti, introligator z Włoch, jego pasją i specjalnością jest oprawianie białych kruków. Ich losy zostały związane czerwoną nicią przeznaczenia. Czytaj dalej