„Toż to tatarska historia, z piekła rodem (…)”.* Na marginesie „Stąd do Tartaru” Rosy Montero

Oddychać i trwać. [s. 14]

Tytułowe „stąd” rozpatrywać można z perspektywy dwóch momentów i miejsc. Pierwszym będą narodziny Zarzy. Wejście kobiety na drogę wiodącą do Tartaru zainicjowali ojciec oraz brat bohaterki. Wyjście (jedynie fizyczne) z piekła związane było z denuncjacją. Ale każda zdrada doczeka się w końcu zemsty. Po kilku latach automatyzm, mechaniczne wykonywanie czynności pozorujących normalne życie (drugie „stąd”) zostało brutalnie przerwane jednym telefonem i słowami: Odnalazłem cię. [s. 12] Gra w kotka i myszkę, iście szachowa rozgrywka właśnie się rozpoczyna. Uciec czy ponownie wejść do Tartaru?

Powieść z 2001 roku, hiszpańskiej dziennikarki i pisarki Rosy Montero, to zapis doby z życia Zarzy. Kobieta naprawdę nazywa się Sofía Zarzamala (zarzamala – dosł. ‘zła jeżyna’; zarza – jeżyna**), jest historyczką, a konkretnie mediewistką, redaktorką w wydawnictwie, przygotowującą właśnie do publikacji Rycerza Róży, epos przypisywany średniowiecznemu poecie Chrétienowi de Troyes.*** Opracowywane przez Zarzę dzieło, co znamienne, posiada dwa, alternatywne zakończenia, jakkolwiek trudno ustalić, czy jedno z nich nie jest zgrabną mistyfikacją, zręcznym fałszerstwem. Analogicznie – wskazuje Montero – z życiem (chociaż odnośnie „autorstwa” nic nie wspomina): istnieją w zasadzie tylko dwie drogi. Ucieczka albo walka. Przegrana albo stabilizacja. Falsyfikat albo autentyk. Tartar albo… Czytaj dalej

„Porządek ukryty w chaosie.”* O (prawie) cyberpunkowych „Łzach w deszczu” Rosy Montero

(…) w pewnym sensie wszyscy jesteśmy podróbkami. [s. 73]

Hiszpańska dziennikarka i pisarka Rosa Montero (1951) zaskakuje. W opublikowanej w 2011 roku powieści Łzy w deszczu** opisuje Ziemię na początku 2109 roku, otwarcie informując o swojej głównej inspiracji przy tworzeniu świata przyszłości – Łowcy androidów (1982) Ridleya Scotta (bazującego, nota bene, na powieści Philipa K. Dicka z 1968 roku, Czy androidy śnią o elektrycznych owcach?), zwłaszcza o wpływie jednej sceny, rozgrywającej się w strugach deszczu. Zaskakuje tyleż treść, ile konwencja. Montero łączy elementy powieści detektywistycznej, kryminalnej, szpiegowskiej, science fiction i cyberpunku, by opowiedzieć o słabości, lęku, bólu oraz poszukiwaniu własnej tożsamości, a także zarysować mechanizmy władzy oraz podporządkowania społeczeństwa dominującemu dyskursowi. Wiele wątków – część z nich stanowi jednak tylko tło, umożliwiające Montero skonstruowanie przekonującego obrazu jednostki przytłoczonej rzeczywistością.

Powieść hiszpańskiej dziennikarki jest całkiem dobrym przykładem literatury, którą można czytać albo dowolnie zestawiając z różnymi kulturowymi i popkulturowymi wytworami, albo interpretować w oderwaniu od nawarstwienia kontekstów, nadbudowy tekstów (pop)kultury.*** Sporo czytelników pokusi się zapewne o odszyfrowanie aluzji, kierując swoją uwagę na aspekt maskowania, przebierania, przywdziewania innej tożsamości, udawania, czyli nieustannej gry (oczywiście, można powieść Montero odczytywać jako obraz współczesności „przebrany” w kostium cywilizacji przyszłości). Zważywszy, że autorka wprowadza interesujący wątek fałszowania, pisząc o sztuce XXII wieku i dominacji falsyfikatów, gestów mistyfikacji. Oto oszustwo stało się awangardą sztuki XXII stulecia… Czytaj dalej

„Ciemność jest wylęgarnią obsesji.”* Recenzja książki „Instrukcja, jak ocalić świat” Rosy Montero

Urodzona w 1951 roku w Madrycie Rosa Montero to wielokrotnie nagradzana dziennikarka (pracuje w hiszpańskiej gazecie El Paris od 1976 roku) oraz pisarka. Co ciekawe, Montero tworzy także książki dla dzieci. Jako powieściopisarka zadebiutowała w 1979 roku utworem Crónica del desamor. W Polsce wydano dotąd trzy jej powieści, wszystkie nakładem wydawnictwa MUZA SA: Córka Kanibala (1997 rok, polskie wydanie: 2001), Stąd do Tartaru (2001 rok, polskie wydanie: 2003) oraz Instrukcję, jak ocalić świat (2008), która ukazała się w tym roku.

Instrukcja, jak ocalić świat nie jest, oczywiście, książką instruktażową, poradnikiem czy publikacją o tego typu ambicjach. Akcja powieści Montero rozgrywa się we współczesnym Madrycie. Autorka wybiera znamienne i niezwykle istotne słowaShlomit Levin (babci Amosa Oza) jako motto swojej książki: Jeśli zabraknie ci już łez, nie płacz, śmiej się.

Możemy wyodrębnić co najmniej cztery kluczowe postacie, których wzajemne relacje, interakcje oraz wewnętrzne przeżycia, rozterki i problemy stanowić będą trzon powieści Montero. Matías Balboa, czterdziestopięcioletni taksówkarz, pochował swoją ukochaną żonę Ritę. Kobieta chorowała na raka. Jej śmierć jest wstrząsem dla Matíasa. Mężczyzna wpada w czarną rozpacz, nie potrafi poradzić sobie z dojmującą pustką i bólem. Przypadkowo spotyka człowieka, który – według Matíasa – przyczynił się do śmierci Rity. Postanawia zatem ukarać winnego, wymuszając na nim przyznanie się do błędu. Jakie będą tego skutki?

Zupełnie obok egzystuje lekarz (także czterdziestopięcioletni), Daniel Ortiz. Od kilkunastu lat mieszka z Mariną, ale nie tyle miłość (bo jej nigdy między nimi nie było, prędzej żądza i pożądanie), ile przyzwyczajenie i rutyna przyczyniają się do tego, że wciąż ze sobą mieszkają, mijają się we wspólnym lokum, co najwyżej zamienią ze sobą kilka zdawkowych słów, skrupulatnie podtrzymując grę, ułudę i iluzję ich związku. Marina w oczach Daniela jest kobietą sukcesu – zaradna, poukładana, dobrze zorganizowana. Piękna i zdolna. On zaś – nieudacznik. Lekarzem nigdy nie chciał być, awanse jakimś trafem zawsze go omijały, z niczym nie potrafi sobie poradzić, życie przemyka mu przez palce, czuje się jako nic niewarty strzęp człowieka. Czytaj dalej