Demon słów. Parę myśli poświęconych „O miłości i innych demonach” Gabriela Garcii Márqueza

Żaden wariat nie jest wariatem, jeśli przyjmiemy jego racje.*

Miłość nie jest rumianym, uśmiechniętym dziecięciem z białymi skrzydełkami i złocistym łukiem. Przywdziewa proteuszową maskę i żywi się ukrytymi w człowieku nienasyconymi żądzami. Wszystkie próby wyzwolenia są bolesne. Miłość to odmienne stany świadomości. Dryfowanie po bezmiarze szaleństwa. Ale to już wiesz.

Dwunastoletnią Siervę Marię ugryzł pies chory na wściekliznę. Z trwogą oczekiwano strasznych przedśmiertnych katuszy, gdy tylko choroba przeniknie głębiej do delikatnego ciała dziewczynki, jednakże los bywa przekorny. Zamiast marnieć, Sierva Maria rozkwitała. Dodatkowo zdumiewające dla postronnych zachowanie dziewczyny, będące wypadkową schizofrenicznego rozdarcia między dwiema kulturami – afrykańską (odtrącona przez matkę i porzucona przez bezwolnego ojca-markiza, dorastała wśród niewolników) i chrześcijańską (jej opiekunka z łatwością scalała w jedno różne koncepcje religijne) – przyczyniło się do posądzenia czarującej, acz niepokojąco cichej Siervy Marii o bycie… opętaną. A skoro jest opętana, musi pojawić się i egzorcysta. Najlepiej czysty, niewinny. Takim też jest Cayetan Delaura, który rychło wpadnie w sidła demonicznej istotki, kryjącej się w jego sercu.

Kanwą zmagań literackiej Servy Marii – czy, jak z afrykańska nazywała samą siebie, Marii Mandingi – z piętnem diabelskiego stworzenia było odkrycie poczynione podczas reporterskiej wyprawy Márqueza, naówczas (w 1949 roku) młodego dziennikarza, na teren niegdysiejszego Klasztoru Świętej Klary, zlikwidowanego przeszło sto lat wcześniej. W jednej z krypt, z których przenoszono ciała duchownych i świeckich, w zdumienie wprawiły wszystkich… Czytaj dalej

„Najstraszliwsze z ludzkich zobowiązań”. O „Nie wygłoszę tu mowy” Gabriela Garcii Márqueza

Najstraszliwszym z ludzkich zobowiązań według Gabriela Garcii Márqueza jest… wygłaszanie przemówień. Zebrane w tomie Nie wygłoszę tu mowy wystąpienia jednego z najbardziej znanych i cenionych kolumbijskich pisarzy stanowią świadectwo sprawnego i umiejętnego posługiwania się przez niego słowem mówionym, co widoczne jest już od pierwszej mowy z roku 1944, gdy Márquez miał… ledwie siedemnaście lat. Każde z przemówień zaopatrzone zostało nie tylko w datę dzienną, ale i – co niezwykle cenne – okoliczności jej wygłoszenia. Najwięcej przemówień (spośród tych, które udało się zgromadzić zarówno pisarzowi, jak i wydawcy książki) wygłosił Márquez w rodzinnej Kolumbii (sześć – w tym pierwsze z roku 1944 i ostatnie z 2007). Nieco mniej w Meksyku (cztery; co ciekawe, podczas wręczania Orderu Orła Azteków w 1982 roku pisarz stwierdził, że Meksyk jest dla niego azylem i ochroną przed sukcesem oraz nadmierną popularnością), po trzy mowy w Wenezueli i na Kubie, dwie w Szwecji (obie z okazji przyznania literackiej Nagrody Nobla) oraz po jednej w Panamie, Stanach Zjednoczonych i we Francji.

Tutaj bowiem (…) nie jesteśmy ani Europą, ani Ameryką, tylko złamaną krainą, nietrwałym, tragicznym miejscem złamania i rozdarcia. Dlatego też wszystko jest tutaj przejściowe i kruche, nie ma nic solidnego, czego by się można uchwycić, człowiek wydaje się bardziej śmiertelny, a jego istnienie bardziej krótkotrwałe.*

Nie oczekujcie niczego od XXI wieku, bo to wiek XXI oczekuje wszystkiego od Was.**

Rozpiętość tematyczna wbrew pozorom nie jest tak wielka – pisarz skupia się głównie na kulturze, dziedzictwie i tradycji Ameryki Łacińskiej, przemierzając w pamięci latynoskie przestrzenie od czasów najdawniejszych aż do początku XXI stulecia. W większości przemówień widoczne jest silne zaangażowanie Noblisty w sprawy Ameryki Łacińskiej. Tradycja, cywilizacja pierwotna, pełna czarów, magii, niezwykle wizjonerska i magnetyczna (dość powiedzieć, że jej wpływ odzwierciedla się między innymi w konstrukcji i kreacji latynoamerykańskiej sztuki, szczególnie w realizmie magicznym, który tak wprawia w zachwyt Europejczyków), jeszcze sprzed czasów kolonizacji, stanowi dziedzictwo kulturowe i powinna, według Márqueza, być stale żywa nie tylko w pamięci, ale przede wszystkim w życiu codziennym mieszkańców Ameryki Łacińskiej. Czytaj dalej