Nieprzekładalność. Kilka słów o „Strukturze »iki«” Kukiego Shūzō

W każdym narodzie „dryfujący świata”, wymiar przestrzeni nieuchwytny i niedostępny dla słów, przyciąga kolejnych podróżników myśli, idei, eksploratorów przepaści, niezgłębionej tajemnicy, wrażliwych na muzykę przestrzeni. Każdy z nich szuka odpowiednich środków, zdolnych wskazać trop wiodący do wymiaru, w którym człowiek może wyczuć przepływający świat. Wyjątkowość doznań ulotnego świata jest nieprzekładalna. Pewnych doświadczeń nie można ująć w słowa. W zasadzie każda próba kończy się jedynie muśnięciem powierzchni. Są doświadczenia „dryfującego świata” właściwe dla jednostek – one wyrażane są w idiolekcie. Są doświadczenia narodów – ktoś spoza wspólnoty kulturowo-duchowej nie będzie w stanie odczuć w pełni, w całości fenomenów, elementów wycinka rzeczywistości. I o takiej wyjątkowej japońskiej wrażliwości na to, co jest iki, jednym z fenomenów rzeczywistości, sposobów japońskiego odbierania świata, mówi Struktura „iki” Kukiego Shūzō.

Fascynująca narracja w Strukturze „iki” jest wynikiem mariażu japońskich i europejskich doświadczeń filozofa Kukiego Shūzō. Urodzony w 1888 roku Kuki oficjalnie był synem arystokraty i wysokiej rangi urzędnika w Ministerstwie Kultury i Edukacji Kukiego Ryūichiego – oficjalnie, gdyż jego matka Hatsu miała romans z jednym z protegowanych swojego męża, intelektualistą Okakurą Kakuzō, autorem między innymi Księgi herbaty. Czytaj dalej

Mały świat. Kilka myśli o „Konparuya Gomez” Saijō Naki

A gdyby tak stworzyć miejsce, w którym odwzoruje się struktury przeszłości, wskrzesi niegdysiejsze budowle, wprowadzi obyczaje odrzucone przez nowoczesność, powróci do źródła, ducha dawnych czasów, życia zgodnego z naturą, bez znajomości kolejnych zdobyczy nauki, stechnicyzowanego świata przekształcającego niemalże każdy element przestrzeni. Ale nie będzie to miraż, fantom, pusty sen, lecz realnie istniejące miejsce – ogród pośród ruin. Proste i nieskomplikowane życie, przemierzanie krętych ścieżek, spokojne rozmowy przy aromatycznej herbacie, spoglądanie na niezwykłe dzieła przyrody, zachwycanie się pięknem ulotnej chwili będą małym szczęściem. I tylko jeszcze jedna osoba obok wystarczy, by przeżyć cudownie każdy cenny moment – w blasku słońca, w deszczu, w szumie wiatru.

W 2005 roku na japońskim rynku wydawniczym pojawiła się powieść Saijō Naki* (1964) – Konparuya Gomez – i otrzymała główną nagrodę Japan Fantasy Novel Award. Polski wydawca nie bez powodu dodał podtytuł – Powrót do Edo – pozornie dookreślający tematykę, ale w efekcie przenoszący akcenty, ukierunkowujący odczytanie. Akcja rozgrywa się w bliżej nieokreślonej przyszłości, gdy po przewrocie na części obszaru Japonii powstaje autonomiczne państwo Edo. Jak nazwa wskazuje, mieszkańcy Edo chcą odtworzyć nie tylko dawny kształt przestrzeni, ale przede wszystkim pragną powrócić do życia zgodnego z naturą, bez osiągnięć nowoczesnej cywilizacji i nauki, wskrzesić ówczesny kodeks postępowania. Na ile jednak można zapomnieć o rozwoju i zgodzić się żyć bez tyleż techniki, ile medycyny, opierając się jedynie na naturalnych sposobach przetrwania? Czytaj dalej

Wariant japońskiej poezji senilnej. Słów kilka o publikacji „Cebulki tulipana” Michiko Tsukady

„(…) kwiaty nigdy nie zdradzą człowieka (…)”

[„Zapytam różę”, s. 10]

Wspomnienia zapisane są nie tylko w przedmiotach, ale i w muzyce – w pięknych dźwiękach, w zgrzytach i kakofonii rzeczywistości. Oraz w kwiatach. Tak, w kwiatach – ulotnych, delikatnych elementach przestrzeni. Wystarczy je zobaczyć albo poczuć ich woń, by wywołać reminiscencje związane z konkretną osobą, sytuacją, wydarzeniem czy z wrażeniem, uczuciem sprzed lat. Niekoniecznie będą to pozytywne myśli – niektóre kwiaty przywołują w pamięci śmierć i wojnę. Jak maki w polskiej kulturze albo tulipany – podobno w czasie wojny Audrey Hepburn żywiła się głównie cebulkami tych kwiatów. Im więcej takich wspomnień przechowywanych w różnych obiektach rzeczywistości gromadzimy, tym bardziej uzmysławiamy sobie upływ czasu. A to zaś kieruje nas do rewizji, porządkowania, przeglądania i podsumowania. Czytaj dalej

Przedświt. Kilka słów o „Przebudzeniu się Japonii” Okakury Kakuzō

„bo miłość podobnie jak śmierć – nie ma granic” [s. 110]

Oniryczna kraina, w której twórczej reinterpretacji podlegają rezultaty rozwoju różnych cywilizacji – począwszy od języka – pomimo wielu publikacji na jej temat nadal pozostaje określana jako „dziwna”. A tymczasem to przestrzeń tak samo zdumiewająca i oryginalna jak nasza rodzima czy sąsiednie. O kształcie dzisiejszej Japonii zdecydowały wielowiekowe przemiany, momenty uśpienia i chwile przebudzenia. Eksploracja miejsc i nie-miejsc, deszyfracja kodów kulturowych, zagłębianie filozofii i języka pozwolą zbliżyć się do nieznanej krainy. A wtedy okazać się może, że to, co „dziwne” i odpychające, jest jednak zdumiewająco bliskie i dobrze znane.

Historyk i krytyk sztuki Okakura Kakuzō (1862-1913) znany jest przede wszystkim jako autor Księgi herbaty (The book of tea, 1906), która w polskim wydaniu ukazała się kilkukrotnie – w 1986, 1987, 2004 i 2017. Szkic ten przeznaczony był dla czytelnia z szeroko pojętego Zachodu i powstał w języku angielskim. Wcześniej niż Księgę herbaty Okakura opublikował inne prace dotyczące historyczno-kulturowych uwarunkowań Japonii, mniej skupiając się na sztuce i kategoriach estetycznych Kraju Wschodzącego Słońca. Wydane w Londynie The ideals of the East with special reference to the art of Japan z 1903 roku nie zostało przetłumaczone na język polski, ale już publikacja z roku 1904 The awakening of Japan ukazała się w Polsce ledwie rok po amerykańskim wydaniu – w 1905, pod tytułem Przebudzenie się Japonii. Czytaj dalej