Pisać tak, jakby się grało muzykę. „Zawód: powieściopisarz” Harukiego Murakamiego

Tekst można przeczytać na stronie artPapier

Reklamy

Wariant japońskiej poezji senilnej. Słów kilka o publikacji „Cebulki tulipana” Michiko Tsukady

„(…) kwiaty nigdy nie zdradzą człowieka (…)”

[„Zapytam różę”, s. 10]

Wspomnienia zapisane są nie tylko w przedmiotach, ale i w muzyce – w pięknych dźwiękach, w zgrzytach i kakofonii rzeczywistości. Oraz w kwiatach. Tak, w kwiatach – ulotnych, delikatnych elementach przestrzeni. Wystarczy je zobaczyć albo poczuć ich woń, by wywołać reminiscencje związane z konkretną osobą, sytuacją, wydarzeniem czy z wrażeniem, uczuciem sprzed lat. Niekoniecznie będą to pozytywne myśli – niektóre kwiaty przywołują w pamięci śmierć i wojnę. Jak maki w polskiej kulturze albo tulipany – podobno w czasie wojny Audrey Hepburn żywiła się głównie cebulkami tych kwiatów. Im więcej takich wspomnień przechowywanych w różnych obiektach rzeczywistości gromadzimy, tym bardziej uzmysławiamy sobie upływ czasu. A to zaś kieruje nas do rewizji, porządkowania, przeglądania i podsumowania. Czytaj dalej

Przedświt. Kilka słów o „Przebudzeniu się Japonii” Okakury Kakuzō

„bo miłość podobnie jak śmierć – nie ma granic” [s. 110]

Oniryczna kraina, w której twórczej reinterpretacji podlegają rezultaty rozwoju różnych cywilizacji – począwszy od języka – pomimo wielu publikacji na jej temat nadal pozostaje określana jako „dziwna”. A tymczasem to przestrzeń tak samo zdumiewająca i oryginalna jak nasza rodzima czy sąsiednie. O kształcie dzisiejszej Japonii zdecydowały wielowiekowe przemiany, momenty uśpienia i chwile przebudzenia. Eksploracja miejsc i nie-miejsc, deszyfracja kodów kulturowych, zagłębianie filozofii i języka pozwolą zbliżyć się do nieznanej krainy. A wtedy okazać się może, że to, co „dziwne” i odpychające, jest jednak zdumiewająco bliskie i dobrze znane.

Historyk i krytyk sztuki Okakura Kakuzō (1862-1913) znany jest przede wszystkim jako autor Księgi herbaty (The book of tea, 1906), która w polskim wydaniu ukazała się kilkukrotnie – w 1986, 1987, 2004 i 2017. Szkic ten przeznaczony był dla czytelnia z szeroko pojętego Zachodu i powstał w języku angielskim. Wcześniej niż Księgę herbaty Okakura opublikował inne prace dotyczące historyczno-kulturowych uwarunkowań Japonii, mniej skupiając się na sztuce i kategoriach estetycznych Kraju Wschodzącego Słońca. Wydane w Londynie The ideals of the East with special reference to the art of Japan z 1903 roku nie zostało przetłumaczone na język polski, ale już publikacja z roku 1904 The awakening of Japan ukazała się w Polsce ledwie rok po amerykańskim wydaniu – w 1905, pod tytułem Przebudzenie się Japonii. Czytaj dalej

„Konstruując siebie od nowa”. Na marginesie „Końca niewinności” Ami Sakurai kilka myśli

W loterii genetycznej, w ramach rzutu kością przez los, przypadkowo, w sposób zaplanowany, w medycznych eksperymentach na zespole cech fizycznych i psychicznych, w ramach realizacji ambicji ludzi pragnących posiadać kogoś na własność, nowe istnienie, które nabiera coraz większej samoświadomości, zaczyna szukać usprawiedliwienia dla swojego bycia. Niech to będzie tylko twój uśmiech – wystarczy, to najlepsze usprawiedliwienie dla mojego istnienia. Rola społeczna wyznacza konkretne miejsce w szeregu, więzy z innymi ludźmi dookreślają. Ale są jak zaciskająca się obręcz – duszą, pozbawiają czucia i potęgują osamotnienie. Dla niektórych będziesz błędem, pomyłką, przypadkiem, balastem, którego należy się pozbyć, skazą, którą trzeba wymazać, dokonać retuszu. Wtedy pozostaje tylko zacząć działać i wybierać świadomie, oddzielić autentyczne uczucia od sztucznie wyprodukowanych na potrzeby teatru codzienności. A po każdym upadku trzeba wstać i konstruować siebie na nowo, na nowo, wciąż na nowo…

„Dlaczego ludzie próbują opatrywać własne rany gnijącym ciałem i krwią innych? Przecież wiedzą, że się nie uda.”*

W 2006 roku ukazało się polskie tłumaczenie książki Ami Sakurai Koniec niewinności (2004)**, w której obnażony został brutalny i bezwzględny wymiar rzeczywistości młodzieży uciekającej od pustki, braku miłości, ciepła i bezpieczeństwa. Czytaj dalej

„Płomień przeznaczenia, tak?”* Na marginesach „Światła i mroku” Natsumego Sōsekiego

Tyle teatralnych gestów, nieodgadnionych spojrzeń, uśmiechów i mylących drogę słów. Ukrywanie autentycznych intencji i prawdziwego pragnienia prowadzi do powolnego rozpadu wewnętrznego. Wystarczy jedna myśl, cień podejrzenia, drobna wątpliwość w szczerość uczuć i miłosnych deklaracji, wystarczy nikły ślad kolejnej osoby wkradającej się do idealnego świata dwojga, by złamać zaufanie i rozbić miłość. Posiadanie na wyłączność twojej uwagi, spojrzenia i obecności jest marzeniem, iluzją, snem, który tylekroć sam niszczysz, ilekroć odchodzisz, wymykasz się prawdzie, mnożysz tropy i potencjalne rozwiązania zagadki, gonisz cień z przeszłości, wyobrażenie ze snu. Natsume Sōseki, "Światło i mrok"Ale miej świadomość, że pewnego dnia albo nocy druga strona zechce zaryzykować, odkryć karty, odcyfrować złudne słowa, dotrzeć do głębi, by uratować albo zagrzebać uczucie. Tym gorzej, jeśli w cieniu, za twoimi plecami ukrywa się manipulant, osoba bawiąca się kochankami, dla czystej rozrywki wprowadzająca zamieszanie i rozłam. Wtedy nie zostanie ci wybaczone.

Według rodziny i krewnych Onobu jest kochana przez męża, Tsudę Yoshio. Mężczyzna uwielbia ją nad życie, spełnia jej każde pragnienie, pozwala się owinąć wokół jej palca – tak uważają postronni obserwatorzy życia dwojga młodych małżonków. Zazdrośnie spoglądają na piękny i drogi pierścionek Onobu jako symbol bezgranicznej miłości i oddania męża. Zupełnie jakby nietrwały przedmiot miał świadczyć o prawdziwości i sile uczuć, być świadectwem i wyznaniem. Zważywszy, że Yoshio samodzielnie nie utrzymuje swojego domu, lecz  przy pomocy pożyczek od ojca, wynegocjowanych przez męża siostry Yoshio – Ohide, w dodatku rodzina i znajomi uważają, że Onobu preferuje wygodne, luksusowe życie, zresztą jej małżonek również, więc oboje zdają się według wszystkich marnotrawić fundusze na zbytki. Pod pozorami lekkiego życia, w którym zachcianki i kaprysy są spełniane, skrywana jest przez Onobu i Yoshio niema gra w małżeństwo. Czytaj dalej

Sekundy, minuty. Na marginesie „Kota, który spadł z nieba” Hiraidego Takashiego kilka ulotnych wrażeń

Jesteś cudem. Kruchym, niewinnym, pełnym lęku, ale jednocześnie bogatym w wewnętrzną radość i urok, nieskażonym przez rzeczywistość egoistycznych ludzi. Wystarczy twoja obecność, nie potrzeba nam wielkich ani małych słów. Jeden drobny gest, subtelne dotknięcie i spojrzenie są wystarczające, by poczuć, że jesteś naprawdę, autentycznie, w pełni, a nie tylko zastępczo i iluzorycznie. Hiraide Takashi, "Kot, który spadł z nieba"Bo nie jesteś wyobrażeniem, nie jesteś pięknym snem, którego odejście będzie zwiastowało koniec marzenia i początek prawdziwego świata. Nie jesteś?

Koniec lat 80. XX wieku, Tokio. Zbliżają się wielkie zmiany, niedługo skończy się okres Shōwa (1926-1989), podczas którego dokonał się szereg zmian na wzór Zachodni w Japonii. Względny spokój pozornie gwarantowany przez szybki wzrost ekonomiczny zapowiada mimowolnie, podskórnie zmierzch starej epoki. On-narrator, bezimienny, pracuje jako redaktor w wydawnictwie, ona – jego żona – jest korektorką. Oboje mają około trzydziestu siedmiu lat, są bez majątku, nie mają dzieci, ale wciąż szukają miejsce dla siebie – spokojnego, cichego, chociaż rozbrzmiewającego wewnętrzną radością, promiennością i świeżością. Wprowadzają się do wynajmowanego jako mieszkanie domku gościnnego na pięknej posiadłości z domem w japońskim stylu i zachwycającym ogrodem. W związku z chorobą on musi zrezygnować z pracy stałej na rzecz zleceń, które może wykonywać w domu. Czytaj dalej

„Nie ma piękna bez cienia.”* Na marginesach „Pochwały cienia” Tanizakiego Jun’ichirō

Zachwycające i przerażające jednocześnie jest piękno ukryte w mroku. A mrok tyleż skrywa piękno, ile je ewokuje, na swój sposób konstytuuje, niczym demiurg powołuje do chwilowego zaistnienia w teatrze światła i cienia kruche piękno. Efemeryczne wrażenie zmysłowe dostępne jest dla otwartych poszukiwaczy, eksploratorów przestrzeni subtelnie i powoli zagłębiających kolejne odcienie i odblasTanizaki Jun’ichirō, "Pochwała cienia"ki wielowymiarowej rzeczywistości.

Każdy gest, rekwizyt starannie został przygotowany, by przedstawienie mogło przynieść widzowi (nie)oczekiwaną rozkosz, estetyczne spełnienie będące wynikiem napięcia między światłem a cieniem. Ale nie Platońskim odbiciem idei, nie teatrzykiem palców i dłoni, dziecięcymi kuglarstwami i sztuczkami, lecz wymiarem pozornie pokątnym, pełnoprawnym odgałęzieniem rzeczywistości, dostrzegalnym dla wrażliwych na załamania gładkiej tafli, nieoszlifowania diamentów, patynę czasu – swoistą księgę, w której przeszłość rozrzuca swoje tropy.

Obcowanie z wysublimowaną sztuką aranżacji przestrzeni na wzór oryginalnej gry światło-cienia, uczestniczenie w wyrafinowanym spektaklu zmysłów łączą się z jedną z japońskich kategorii estetycznych – ukrytego piękna, tajemnej głębi, ukrytej esencji, czyli yūgen. Czytaj dalej

Ogród grzeszników. Na marginesach „Wrót” Natsumego Sõsekiego

„Wszystko zaczęło się wtedy, gdy nadeszła wiosna, kwiaty wiśni opadły i zrobiły miejsce rozwijającym się liściom.” [s. 166]

Zdecydowanie łatwiej jest udawać obojętność. Przejść obok ciebie, wymienić spojrzenia i uśmiechy. A następnie urwać kontakt. Każdy kolejny gest, każde następne wyznanie komplikują krystalicznie czystą relację.Natsume Sõseki, "Wrota" Są ryzykowne, bo w jakiś sposób zbliżają, wprowadzają emocje. Tym gorzej, jeśli kiedyś twoja droga przetnie się z drogą kogoś, z kim związany jesteś czerwoną nicią przeznaczenia, lecz będziesz mieć świadomość, że wasz związek położy cień na całą rodzinę i waszą wspólną przyszłość. Czy wtedy zdecydujesz się zapłacić wysoką cenę, zaryzykujesz i poświęcisz wygodne życie w świetle, względną stabilizację w społeczeństwie na rzecz miłości we dwoje – zamkniętego, intymnego świata w wątłym blasku świecy, na obrzeżach wielkich przestrzeni uśmiechniętych ludzi? Ze świadomością przyjmiesz wszystkie konsekwencje grzechu, a może po prostu uciekniesz przestraszony opinią zbiorowości? Wiesz dobrze, że czerwonej nici przeznaczenia nie można rozerwać ani przeciąć. Czytaj dalej