Gra wyobrażeń. Słów parę o „Kobiecie w Fioletowej Spódnicy” Imamury Natsuko

Moja cicha, w zasadzie niewidoczna obecność nawet cię nie niepokoi, jakbym nie istniała. Nie wyczuwasz mnie wokół siebie, chociaż ja próbuję się zbliżyć, dotknąć, wymienić słowami. Ale kiedy będziesz w potrzebie, ja zjawię się, wyłonię z cienia i wskażę drogę ucieczki. O jedno cię tylko proszę – nie zostawiaj mnie.

Kobieta w Żółtym Kardiganie, jak o sobie mówi pani Gondō – narratorka – tyleż wnikliwie obserwuje, ile maniakalnie śledzi Hino Mayuko, którą nazywa Kobietą w Fioletowej Spódnicy. Rejestruje jej aktywność zawodową czy rytuały związane z zakupem określonej drożdżówki i delektowaniem się jej smakiem na konkretnej ławce w parku, oznaczonej w myślach przez narratorkę tabliczką z napisem „Miejsce do wyłącznego użytku Kobiety w Fioletowej Spódnicy”, toteż nikomu poza Hino nie wolno tam usiąść. Robi notatki, sprawdzając tym samym częstotliwość wykonywanych działań przez nieznajomą i szukając cykliczności, regularności, prawidłowości. Chciałaby wejść z nią w interakcję, raz nawet usiłuje, ale kończy się to fatalnie i pozostaje jej wyłącznie istnieć jako niedostrzegana podglądaczka, czekająca na swoją szansę. Pozornie lepsze okazje do nawiązania kontaktu pojawią się, gdy Kobieta w Fioletowej Spódnicy dostanie pracę w tym samym hotelu co narratorka. Obie jednak posiadają tak różne osobowości, że przepaść między nimi się pogłębia, brakuje przestrzeni, by mogły się wspólnie spotkać i zacząć rozmowę. Ale ta narastająca obsesja, podążanie niczym cień za upatrzoną osobą doprowadzi do zdumiewających wydarzeń. Czytaj dalej