Psychohistoria. Słowo o „Preludium Fundacji” Isaaca Asimova

Matematyczne labirynty prowadzą krętymi korytarzami i nierzadko trafiają na aporie, miejsca nie do przejścia. Ale może kiedyś, podczas kolejnej podróży po świecie część kart zostanie odsłonięta, puste pola zacienione i ścieżka chociaż fragmentarycznie zacznie się krystalizować. Granice wiedzy i możliwości niepostrzeżenie przesuną się o następny mikrometr.

Planeta Trantor, siedziba Cleona I władcy Imperium Galaktycznego obejmującego 25 milionów światów, stopniowo ulega korozji, rdzewieniu, podupada, ale widoczne jest to dopiero, gdy bliżej przyjrzymy się poszczególnym elementom, detalom. Marazm i znużenie, rutynowe życie 40 miliardów ludzi zamieszkujących ponad 800 sektorów Trantora, atomizacja i brak solidarności, wzajemne urazy, niechęć, lecz niepopychające do otwartych walk, przyczyniają się do złudzenia stabilności. W tym roku, 12020 e.g., właśnie tu zorganizowano Zjazd Dziesięcioletni matematyków. Pojawił się na nim trzydziestodwuletni Hari Seldon, mieszkaniec małej planety Helion. Na spotkaniu przedstawił koncepcję psychohistorii, która przez laików została opatrznie odczytana… jako możliwość matematycznego przewidywania przyszłości. Mężczyzna, traktujący psychohistorię jak możliwą naukę teoretyczną, ale na pewno nie praktyczną, ot, intelektualną rozrywkę, nawet nie zdawał sobie sprawy z poruszenia i zainteresowania przez siebie wzbudzonego w kręgach władzy oraz pretendentów do tronu imperialnego. Uciekając przed Cleonem I oraz jego doradcą szarą eminencją Demerzelem, którzy chcą wykorzystać „wróżenie” do utrzymania władzy i pokoju w Galaktyce, przemierzy kilka sektorów na Trantorze. Spotkani ludzie, ich historie, problemy, (nie)wierzenia, aksjomaty poszczególnych grup, poglądy i tajemnice będą impulsami do poszukiwań przez Seldona możliwości zastosowania psychohistorii w praktyce. Nic jednak nie jest takie, jakie wydaje się na pierwszy rzut oka. Pod pozorami, maskami i gestami kryje się klucz do poznania świata i samego siebie. Czytaj dalej