„Noc śpiewa ciszą.”* Parę słów o „Poparzonym dziecku” Stiga Dagermana

„Najlepsze są pierwsze dni, dni, zanim się poznają. Kiedy poznają się lepiej, sytuacja jest trudniejsza, bo trudniej jest kochać tego, kogo dobrze się zna. Zakochać się to być ciekawym. Jedynie to jest piękne, na co nie możemy się napatrzeć. Może jedynie nowe jest piękne. W każdym razie jedynie nowe możemy kochać. By móc kochać kogoś, kogo już dobrze poznaliśmy, musimy najpierw o nim zapomnieć, nie całkiem, ale dość dużo. (…) Żeby móc kogoś długo kochać, trzeba kłamać, dość dużo przed sobą samym, najbardziej przed ukochanym.”**

Alma, matka dwudziestoletniego Bengta, umiera nagle. Ale jej mąż Knut zdradzał żonę wielokrotnie i tego syn nie może mu wybaczyć. Chce dokonać „zemsty w imię czystości”, wendeta ma być zadośćuczynieniem, swoistym poświadczeniem synowskiej miłości dla rodzicielki. Trudno jednak sztywno realizować plan, gdy w przedstawieniu pojawia się ponętna kobieta, swoista kusicielka.

Szwedzki pisarz Stig Dagerman (1923-1954) swoją drugą książką „Wyspą skazańców” z 1945 roku oczarował czytelników i krytyków, później przyszedł czas na równie ceniony reportaż „Niemiecka jesień” z 1947 roku. Ale napisany w niespełna sześć tygodni utwór „Poparzone dziecko” z 1948 roku podzielił krytyków – jedni byli zachwyceni, inni zarzucali nadmiar psychoanalizy, dostrzegali kompleks Edypa. Jeśli uciec od tych uwag i wejść w literacki świat Szweda, to powieść „Poparzone dziecko” przyciąga i nie pozwala odejść. Jest tajemniczym, rozkwitającym ogrodem znaków, opalizuje znaczeniami. Wypełniona jest tropami, symbolami, złożonością aspektów rzeczywistości (zwłaszcza miejsc, elementów w tych miejscach, kolorach), grą światłocieni, napięciem między intelektualnym a emocjonalnym odbieraniem bodźców świata, cielesnością, zmysłowymi doznaniami, doświadczaniem skrajnie odmiennych stanów, przemierzaniem labiryntu własnych pragnień i autentycznych uczuć, otwiera odurzającą, prowadzącą do zawrotu głowy mnogość dróg interpretacyjnych. Zachwycająca, niejednoznaczna proza, która stawia wiele pytań, naświetla z różnych perspektyw gest, słowo, milczenie. Dlatego też tylko lekko zarysuję kilka spraw. Czytaj dalej

Mdłości. O „Muzyce pop z Vittuli” Mikaela Niemiego parę niesfor(matowa)nych myśli

Mikael Niemi jest szwedzkim pisarzem, urodził się w 1959 roku.* Tworzy i poezję, i prozę, jakkolwiek ta ostatnia stanowi główną domenę jego literackiej działalności, zwłaszcza w wersji skierowanej do dzieci i młodzieży (co bywa mylące, gdy sięga się po Muzykę pop z Vittuli). W roku 2000 ukazała się powieść Muzyka pop z Vittuli, która przyniosła autorowi prestiżową szwedzką nagrodę Augustpriset (podobno to odpowiednik naszej NIKE). Polski przekład pojawił się trzy lata później.

Ludzie nazywali naszą ulicę Vittulajänkkä, co w tłumaczeniu oznacza Cipowe Błota. Pochodzenie tej nazwy nie jest jasne. Prawdopodobnie wzięła się z faktu, że rodzi się tu tak dużo dzieci. (…) Vittulajänkkä, albo w skrócie Vittula, była zamieszkana przez ubogich chłopów, którzy dorastali w chudych latach trzydziestych.**

Narrator – Mattias – podczas podróży (najpewniej podróży życia; gdy go poznajemy, właśnie zamierza podbić Himalaje) wraca myślami do miejsca, gdzie wszystko się zaczęło, czyli rodzinnej Pajali. Każdą odsłonę przywołanego z przeszłości dziecięco-młodzieńczego świata (lata 60. XX wieku) rozpoczyna od krótkiego streszczenia. Innymi słowy, wszystkie rozdziały mattiasowych notatek poprzedza lakoniczny opis zmagań, które zamierza nam narrator zaprezentować w dalszej części tekstu. Czytaj dalej

„Ciemnieje ciemność.”* Recenzja „Europa blues”** Arnego Dahla

Nic nie jest do końca takie, jakim się wydaje. [s. 17]

Rozpoczyna się jak typowy kryminał, kończy – gorzkim obrazem współczesnego świata. Chociaż akcja książki Europa blues rozgrywa się w roku 2000, to diagnoza społeczeństwa „w wersji light zachowała swoją aktualność. Czwarta powieść z cyklu „Drużyna A” (w Polsce nakładem wydawnictwa Muza ukazały się już: Misterioso, Zła krew, Na szczyt góry) Arnego Dahla zaskakuje i każe przypuszczać, że kolejne kryminały, poświęcone specjalnemu oddziałowi szwedzkiej policji do walki z przestępczością międzynarodową, są jeszcze lepsze, a pierwsze trzy stanowiły jedynie rozgrzewkę. Tak. Europa blues jest – jak dotąd – najlepszą odsłoną dahlowych, wyrastających pod schemat kryminałów. Punkt wyjścia to wizja współczesnego społeczeństwa konsumpcyjnego (społeczeństwa „w wersji light”), w którym rozmowa między dwojgiem dorosłych ludzi musi prowadzić do dziecinnej bijatyki, bo każdy chce mieć zawsze rację, nawet (a może przede wszystkim) w najbardziej błahych sprawach… Ale ad rem. Ad rem.

Podczas gdy Arto Söderstedt upłynnia właśnie spadek po wuju i wraz z rodziną opala się pod toskańskim słońcem, a szef Drużyny A inspektor kryminalny Jan-Olov Hutlin utknął chwilowo w dziurze czasoprzestrzennej (metaforycznie rozumianej, rzecz jasna), reszta zespołu pracuje nad kilkoma, niebezpiecznie zazębiającymi się sprawami. Jorge Chavez i Paul Hjelm przybywają na teren Skansenu, gdzie rosomaki pożarły greckiego sutenera. W tym samym czasie Czytaj dalej

„Droga metamorfoz”.* O książce „Na szczyt góry” Arnego Dahla

Znani polskim czytelnikom z dwóch poprzednich książek Arnego Dahla (Misterioso, Zła krew), Paul Hjelm i Kersten Holm przesłuchują świadków bójki w knajpie Młyn, bójki, której finałem była śmierć człowieka. Per Karlsson, jeden z obecnych wówczas w barze, w trakcie zamieszania był pochłonięty czytaniem… Metamorfoz Owidiusza. Jednakże widział zadziwiająco wiele. Mniej więcej w tym czasie Viggo Norlander, świeżo upieczony ojciec, oraz Arto Södersted jadą do więzienia w Kumli, gdzie w jednej z cel nastąpiła eksplozja. Natomiast Gunnar Nyberg z Sarą Svenhagen (kto wie, być może nową członkinią Drużyny A?) tropią w Internecie siatkę pedofilii. Niedługo po incydencie w więzieniu dochodzi do masakry na terenach przemysłowych w Sickli. Dwoje młodych ludzi pojawia się w środku strzelaniny i krzyżuje plany dwóch antagonistycznych grup w myśl przysłowia, że gdzie dwóch się bije, tam trzeci korzysta. W Sickli śledztwo przejmuje Jorge Chavez.

Tak od siebie oddalone wydarzenia paradoksalnie zaczynają powoli łączyć się w całość. Początkowo w tle pozostają wątki dotyczący imigrantów z byłej Jugosławii oraz możliwego ataku terrorystycznego, z czasem przechodzą na plan pierwszy… A jakby tego było mało, zbliża się World Police and Fire Games – policyjna olimpiada, na której pojawią się stróże prawa z całego świata. Czas na powrót szefa, Hultina. Pora wskrzesić Drużynę A. Czytaj dalej

Echo wraca? Recenzja „Złej krwi” Arnego Dahla

Zwykle bywa tak, że kolejne części są w jakiś sposób gorsze, mniej zajmujące i mniej fascynujące. W przypadku serii o jednostce specjalnej szwedzkiej policji kryminalnej (Drużynie A) sprawa wygląda inaczej. Zła krew jest lepsza od Misterioso! A to dopiero druga z jedenastu książek poświęconych działaniom Drużyny A. Jeśli pozostałe są tak dobre jak Zła krew, to warto zagłębić się w poczynania jednostki specjalnej  Rikskriminalen. Oczywiście, o ile ktoś lubi trzymające w napięciu kryminały i thrillery.


Nadchodzi jesień. Istnienie Drużyny A – specjalnej jednostki do walki z przestępstwami o międzynarodowym zasięgu – jest zagrożone, bowiem brak odpowiednich zadań dla takiej grupy policjantów. Aż pewnego dnia pojawia się informacja o śmierci szwedzkiego krytyka literackiego. Mężczyzna został bestialsko zamordowany na nowojorskim lotnisku. Tortury, którym był poddawany przez zabójstwem, przywodzą na myśl metody stosowane przez Commando Cool podczas wojny w Wietnamie. Morderca udaje się do Szwecji…

Coś wtargnęło do Szwecji. Tak sądziliśmy. Ale naprawdę to coś jednak już tu było, od dawna. Wystarczyło to obudzić.*

Policjanci kryminalni, wchodzący w skład Drużyny A, zostaną wciągnięci w nieoczekiwany wir wydarzeń. Będą musieli zmierzyć się nie tylko z seryjnym mordercą, ale także z własną przeszłością. Mnożące się tropy, domysły i ślady zaprowadzą ich do… mroku kryjącego się w ludzkiej duszy. Czy w każdej ludzkiej duszy kryje się bezdenna ciemność? Czy może rzeczywiście światło nigdy nie jest zbyt słabe? Czytaj dalej

„Dziesięciu Małych Murzynków” w dobie komputeryzacji? Recenzja „Misterioso” Arne Dahla

Arne Dahl naprawdę nazywa się Jan Arnald, urodził się w 1963 roku. Co ciekawe, jest literaturoznawcą, krytykiem literackim i teatralnym. Czytelnicy znają go jednak przede wszystkim jako pisarza (zadebiutował w 1990 roku). Największą popularność przyniósł mu cykl (w skład którego wchodzi jedenaście książek!) powieści kryminalnych o… Drużynie A. Nie jest to jednak ta „Drużyna A” z lat 80. XX wieku, lecz… tajna sekcja szwedzkiej policji do spraw walki z przestępstwami międzynarodowymi. Misterioso (1999) jest pierwszą częścią tego cyklu.


Giną kolejni biznesmeni. Sprawca używa jedynie dwóch kul. Atakuje w ciemnym, nieoświetlonym salonie ofiary. Na koniec włącza starą kasetę z jazzem. Co łączy ofiary? Kim jest sprawca? Dlaczego włącza w mieszkaniu ofiary jazz? Oczywiście, nie powiem. Dodam tylko, że z (nie)uchwytnym mordercą zmierzą się członkowie nowopowstałego zespołu. Drużyna A to tymczasowa nazwa doraźnej sekcji specjalnej. Jeśli powiedzie się im, jeśli schwytają zabójcę, to Drużyna A nie popadnie w niebyt, a wręcz przeciwnie – otrzyma kolejne zadania. Nie trudno odgadnąć, iż policjanci ze specjalnej sekcji kryminalnej odniosą sukces (inaczej nie powstałoby kolejnych dziesięć części…).

Misterioso czyta się szybko, chociaż nużące zdają się być szczegółowe opisy życia prywatnego policjantów (członków Drużyny A), a szczególnie jednego z nich – osobliwego bohatera mediów, Paula Hjelma. Jego problem w małżeństwie, jego potyczki z samym sobą (między innymi stosunek do imigrantów, zmaganie się z niechcianą popularnością w mediach) stanowią sporą, znaczną część warstwy fabularnej Misterioso. Zapewne autor przygotowuje w ten sposób grunt pod kolejne książki z cyklu – tak, aby czytelnik powoli zapoznawał się z bohaterami, stopniowo wczuwał w ich sytuację, ale niekoniecznie, by przeżywał z nimi ich rozterki, problemy, wybory. Skandynawski dystans jest wyczuwalny niemal na każdej stronie. Czytaj dalej