„Wyśpiewam pieśń o tobie.” Kilka słów o „Żegnaj, żono!” Tokunagi Sunao

Ślad twojej obecności przenika przestrzeń, wypala się w niej, zapisuje w cząstkach innych osób, w moim sercu. Podążam za tropami, odkrywam twoje miejsca i twoje twarze. Tokunaga Sunao, "Żegnaj, żono!"Przemierzam czas i wymiary rzeczywistości, by spotkać się z tobą jeszcze ten jeden raz i pożegnać, nim pójdę inną drogą.

Pod koniec lipca 1945 roku, niedługo przed ogłoszeniem przez cesarza Japonii kapitulacji, jeden z pisarzy ucieka z Tokio przed bombardowaniami z dwiema młodszymi córkami Machiko i Michio do rodzinnej miejscowości swojej żony Toshio. Kobieta niedawno zmarła. Miała dopiero czterdzieści lat, ale jej organizm był wyniszczony znojem, nieustanną wyczerpującą pracą fizyczną, która zaczęła się, gdy Toshio skończyła dziewięć lat i pierwszy raz trafiła do służby. Mężczyzna chce odnaleźć i uchwycić ostatnie subtelne ślady swojej ukochanej żony, wyśpiewać o niej pieśń, pozwolić, by symbolizowana przez nią tytanicznie pracująca kobieta, mogła wykrzyczeć swój ból, upokorzenie, gorzkie doświadczenia. W ten sposób mąż chciałby się z nią pożegnać, by po oddaniu czci zakończyć pielgrzymkę i powrócić z córkami do dwójki starszych dzieci, Koichiego i Yoko, należących do pokolenia głoszącego i pragnącego wcielać w życie hasła demokratyczne, o których ich rodzice mogli tylko śnić.

Tokunaga Sunao (1899-1958) to japoński pisarz proletariacki. Przez lata pracował jako robotnik w drukarni i  jako zecer. Zainteresował się filozofią marksistowską, stał się też jednym z czołowych działaczy związków zawodowych. Po przegranym i krwawo zakończonym strajku w 1926 roku stracił pracę oraz możliwość podjęcia podobnej w związku z represjami. Niedługo później zaczął pisać. Nieustannie nękany inwigilacjami, tajniakami i policją, zastraszony po aresztowaniu i śmierci lidera pisarzy proletariackich, zrezygnował z tworzenia literatury. Powrócił do tego zajęcia dopiero w czasie wojny. Od 1946 roku powstawała powieść „Żegnaj, żono!”, opublikowana około 1949 roku. Polskie tłumaczenie niestety pośrednie, bo z języka czeskiego, ukazało się w 1964 roku. Zastanawiające, co zostało dopisane, przepisane, zmodyfikowane względem oryginału w obu przekładach. Nieco ponad dekadę wcześniej niż „Żegnaj, żono!” pojawiło się tłumaczenie innej jego powieści – „Ciche góry”, wydanej w Japonii około 1952 roku.

W utworze Tokunagi odnajdziemy podwójny portret – męża i żony, którzy mimo różnic intelektualnych, charakterologicznych trwali ze sobą, niedoskonale tworząc rodzinę, tyleż nieumiejętnie wspierając się nawzajem, ile swoją obecnością nie pozwalając współmałżonkowi zatrzymać się, poddać. To  powieść zawierająca nie tylko elementy biografii żony pisarza, ale jednocześnie będąca próbą rozrachunku z przeszłością – narrator to porte-parole Tokunagi. Za maską literackiego męża autor dokonuje konfesji, spowiada się zmarłej kobiecie, by dokonać symbolicznego oczyszczenia i być w stanie zmagać się z trudami już bez niej, lecz umocniony jej siłą. Niestety pomysł na powieść się rozpadł, potencjał nie został wykorzystany. Tokunaga ugrzązł w odłamkach wspomnień i ideologicznych narracjach.

„Ale tylko ja znam te nasze dzieje ubiegłych lat, tylko ja wiem o wszystkim, co razem przeżyliśmy. Tylko ja znam to dokładnie. Znam twą głupią główkę, koniuszki palców starte od nieustannej harówki i twe popękane pięty o stwardniałej skórze, która nie dawała usunąć się nawet ryżową szczotką.” [s. 133]

W pierwszych partiach opowieści – gdy narrator przyjedzie do północno-wschodniej Japonii miejscowości T., gdzie zimy są długie i srogie, oraz zacznie podążać w miejsca, w których jego żona przebywała w czasach dzieciństwa i nastoletnich – z odłamków wspomnień, reminiscencji, słów, uczuć, czynów, gestów wyrasta i formuje, klaruje się wizerunek Toshio, osieroconej w wieku siedmiu lat, wychowywanej przez chorowitą babcię, dręczonej i nękanej w kolejnych służbach. Niespełna dwudziestoletnia Toshio wyszła za mąż, by uciec z rodzinnego miejsca i przenieść się z babcią do idealizowanego, mityzowanego przez nią Tokio. Nie ustawała nigdy w ciężkiej pracy w fabryce, przeżywała dramat dwóch ciąż zakończonych śmiercią dzieci, doświadczała radości z miłości syna i trzech córek, w pewnym momencie to ona utrzymywała dom. Jej reakcje bywały dziecinne, wynikały z braku ciepła i akceptacji, niemożności zaufania. Podążała za mężem, ale nie pytała o różne dręczące ją sprawy, toteż błędnie odczytywała gesty i słowa, a wówczas teatralnie odchodziła, uciekała, płakała, rozpaczała. W dalszej części historii narrator stopniowo przesuwa akcenty, co nie wychodzi na korzyść utworowi – nadal wykorzystuje apostrofę do żony, ale już nie tyle w celu przywołania jej historii, szkicowania jej literacko przetworzonego życiorysu, lecz by zacząć snuć opowieść o sobie, między innymi o swoim tchórzostwie, oportunizmie, paraliżującym strachu, choćby wtedy, gdy wyrzekł się znajomości z aresztowanym pisarzem, by uniknąć inwigilacji. Przywołuje w pamięci nieliczne szczęśliwe chwile, eteryczne momenty iluzji wzajemnego zrozumienia, rytualne wypicie filiżanki herbaty, czarujący uśmiech żony, jej siłę i upór, jej pewność siebie w zaskakujących dla niego sytuacjach, znacznie częściej jednak w jego reminiscencjach pojawiają się kłótnie, wzajemne pretensje, rozbieżności w podejściu do życia, w tym pracy i nielicznych chwil wytchnienia.

Powieść Tokunagi nie jest wolna od ideologicznych wtrąceń, podkreślania uciemiężenia przez burżuazję robotników, a nade wszystko nędzarzy, biedaków, osób o niskim statusie społecznym. Może się zdawać, że postać Toshio służy autorowi jako egzemplifikacja prostej, niewykształconej japońskiej kobiety, która od dziecka zaznawała upokorzeń, przebywała w ciemnościach, co spowodowało, że brakowało jej zaufania do innych, z wyjątkiem własnych dzieci. Pierwsza część powieści jest bardziej liryczno-nostalgiczna, gdy podążamy za niknącym śladem Toshio, śledzimy jej uśmiech i łzy, ból i strach w kolejnych odwiedzanych przez narratora miejscach, przyglądamy się wraz z nim jej nielicznym fotografiom. Ustępuje jednak pod naporem społecznego zaangażowania pisarza, między innymi gorzkiej konstatacji ciężkiego losu chłopów i rolników, narastającej nieufności wobec władzy w związku z rosnącymi podatkami w naturze, wysoką inflacją. Z intymnego, prywatnego portretu przeobraża się w manifest, pozornie spóźniony, ale czy gdyby pojawił się wcześniej, przed wojną, to nie zostałby zgładzony albo czy autor nie dokonałby autocenzury? Dobrą egzemplifikacją jest odczyt narratora w żeńskiej szkole jakiś czas po kapitulacji Japonii i wskazanie przez niego winnych wojny (oskarża wprost rządzących i cesarza), która przyniosła zwykłym mieszkańcom tylko cierpienia. Odebrany zostaje przez większość audytorium z trwogą, bo prezentują oni postawę służalczą, serwilistyczną. Ale wygłoszona przez niego mowa jest drobnym krokiem do walki z własnym tchórzostwem. Jakby postawa żony, jej odwaga i wytrwałość, wskazały mu drogę. Tokugawa wplata w narrację jeszcze więcej elementów związanych z sytuacją społeczną i polityczną Japonii z okresu Taishö (od 30 lipca 1912 do 25 grudnia 1926 roku) i pierwszych dekad epoki Shöwa (od 25 grudnia 1926 do 7 stycznia 1989 roku), krytycznie oceniając działania decydentów.

„Ale my, nie rozumiejący prawdziwej przyczyny wojny, przeżywaliśmy jej grozę i cierpienia o wiele silniej niż ci ludzie, którzy wojnę rozpoczęli (…)”. [s. 18]

„Żegnaj, żono!” Tokunagi Sunao jest gorzką pieśnią, (nie do końca udanym) literackim portretem ludzi o najniższym statusie społecznym, skazanych na niewolniczą pracę, wykorzystywanie, szykany, kpiny, złośliwości bogatych i wpływowych. To równolegle konfesja autora, obnażenie jego słabości, momentów załamania, wycofania się, wybrania milczenia zamiast krzyku w obawie przed śmiercią.

——————

Tokunaga Sunao, Żegnaj, żono!, z jęz. czes. przeł. Stanisław Gawłowski, Książka i Wiedza, Warszawa 1964.

Zgodnie z zapisem dalekowschodnim nazwisko poprzedza imię.

Autor: Luiza Stachura

2 uwagi do wpisu “„Wyśpiewam pieśń o tobie.” Kilka słów o „Żegnaj, żono!” Tokunagi Sunao

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s