(…) za dużo było tych podobieństw.” Słówko o „Opętanych” Witolda Gombrowicza

Słowa zdradzają. Wymykają się, uciekają, uderzają znienacka i zadają bolesne ciosy. Bo słowa potrafią zrzucić maskę adwersarza, zedrzeć starannie przygotowany kostium, obnażyć wykreowany świat, skonstruowaną tożsamość, zaprojektowaną osobowość. Witold Gombrowicz, "Opętani"Ale paradoksalnie dzięki temu odzyskujesz swoją autentyczność, niedoskonałość, twarz i ciało naznaczone rysami.

Do Połyki, dawnego dworku ziemiańskiego Ochołowskich przekształconego w pensjonat, zmierzają pociągiem radca skarbowy Szymczyk, profesor, historyk sztuki Czesław Skoliński oraz trener tenisa Marian Leszczuk*, którego partnerką do gry ma być Maja Ochołowska, jadąca w osobnym przedziale. W tym samym kierunku do zamku w Mysłoczy zmierzają szalony książę Holszański oraz jego sekretarz i narzeczony Mai, Henryk Cholawicki. W tej okolicy „płaskiej, smutnej i szerokiej” bohaterowie opętani żądzą, złem, miłością, namiętnościami przeżyją przerażające zdarzenia. Bo w zrujnowanym wielkim zamku obłąkanego księcia jest izba, w której straszy, a w ludzkich sercach na odpowiedni moment czeka mrok, by się rozprzestrzeniać oraz zatruwać ciało i duszę.

W 1939 roku na łamach dzienników ukazywała się w odcinkach powieść „Opętani”, opatrzona nazwiskiem „Z. Niewieski”. Dopiero trzydzieści lat później Witold Gombrowicz (1904-1969) przyznał się do autorstwa. Utwór, łączący w sobie elementy powieści gotyckiej, grozy, kryminalno-detektywistycznej, sensacyjnej, obyczajowej, romansu, powieści awanturniczej, fragmenty legendy, mitu, a nawet baśni czy psychomachii, jest flirtem Gombrowicza z literaturą brukową. Czy napisany tylko dla pieniędzy czy również dla wypróbowania swoich umiejętności w powieści gotyckiej albo w literaturze dla mas, ten ukryty przez lata (nieudany) eksperyment pisarza jest – można zaryzykować twierdzenie – tyleż jedną z odsłon jego wczesnego literackiego laboratorium, kuźni formy, ile odpryskiem, wiórami, resztkami, ścinkami ze starannie skonstruowanych dzieł, bękartem. Czytaj dalej