(…) nie ma nic bardziej przerażającego… niż relacje między mężczyznami i kobietami…”. Parę słów o „Żonie doktora Hanaoki” Ariyoshi Sawako

Kruche, delikatne nici nas łączą. Łatwo je naderwać i zerwać. Możemy wiązać je na różne sposoby, ale kolejnych ran, rys, skaleczeń nie wymażemy. Będą nieustannie przypominać o bólu, samotności, opuszczeniu.

Pochodząca z samurajskiej rodziny ośmioletnia Imose Kae prosi swoją opiekunkę Tami, by zabrała ją do domu biednego wiejskiego doktora Hanaoki Noamichiego. Żona doktora Hanaoki"Krążą bowiem plotki o wielkiej urodzie jego żony Otsugi i mała Kae jest jej bardzo ciekawa. Opowieści okazują się prawdziwe i dziewczynka ulega urokowi i pozostaje pod wielkim wrażeniem doktorowej. Przez cały czas będzie skrycie marzyć, by się do niej zbliżyć. Dlatego gdy po kilku latach kobieta zjawi się w domu Imosów z zuchwałą prośbą o rękę dziewczyny dla swojego pierworodnego syna Hanaoki Shina Umpeia, który w Kioto kształci się na lekarza, Kae wraz z matką będą starały się nakłonić ojca do zgody na ślub. Ale życie w obcej rodzinie, po powrocie wyczekiwanego ukochanego syna dalekie będzie od idealistycznych wyobrażeń młodej kobiety. Wkrótce też zacznie się rywalizacja między teściową a synową.

Japońska pisarka Ariyoshi Sawako (1931-1984) opublikowała w 1966 roku tyleż beletryzowaną biografię jednego z pionierów chirurgii Kraju Wschodzącego Słońca, Hanaoki Seishū, który żył w latach 1760-1835, ile literacką wariację na temat żony, a poniekąd i matki lekarza z przełomu XVIII i XIX wieku. Dodam tylko, że w swojej praktyce Hanaoka łączył elementy tradycyjnej chińskiej medycyny opartej o ziołolecznictwo oraz zachodnie rozwiązania, przede wszystkim holenderskie. Wiele eksperymentował i testował na zwierzętach, by opracować optymalne dla pacjentów środki znieczulające, które umożliwiłyby przeprowadzanie operacji ratujących życie. W zasadzie ze względu na izolację Japonii jego odkrycia i pierwsze zastosowanie podczas operacji znieczulenia ogólnego nie doczekały się rozgłosu, a jego dzieła publikacji. Utwór Ariyoshi „Żona doktora Hanaoki” jest drugim wydanym w polskim tłumaczeniu dziełem autorki – w 2013 roku okazały się bowiem „Lata mroku” eksplorujące tematy starzenia się, senilizmu.

Ariyoshi kilkukrotnie zrzuci maskę narratora – odsłoni siebie jako osobę zbierającą informacje o Hanaoce i jego działalności zapisane w kronikach, listach, jego książkach, by zrekonstruować zarys sylwetki lekarza. Wprowadzi mityzację narodzin Hanaoki – przyjście na świat podczas burzy, jego ojciec-lekarz odebrał poród. To miały być pierwsze znaki, że urodził się ktoś wybitny, kto wiele w życiu osiągnie. Ale dla autorki będzie to jedynie pretekstem do opowiedzenia historii o kobietach. Miejsce społeczne i rodzinne, role i powinności kobiety przełomu XVIII i XIX wieku w Japonii przedstawione zostały na przykładach kilku postaci – przede wszystkim centralnego duetu Otsugi i Kae, ale także dwóch szwagierek Kae, Okatsu i Koriku, oraz matki bohaterki, której kilka słów pocieszenia uzmysławia dziewczynie, że w zasadzie każda żona przechodzi mniej czy bardziej dokuczliwe męki, szykany, złośliwości czynione przez teściową, jest traktowana przedmiotowo, jako narzędzie do bezpiecznych narodzin dziedzica, męskiego potomka.

Tym, co oczarowało Kae, były pozory. Otsugi w przeciwieństwie do reszty domowników dba o swój nieskazitelny wygląd, jakby to była namiastka tego, co mogłaby mieć, gdyby w dzieciństwie nie oszpeciła jej twarzy choroba, którą wyleczył w zamian za ślub Hanaoka Naomichi, i gdyby mogła wyjść za mąż za osobę równie zamożną jak jej rodzina. A może powodem jest jej strach przed starością i dlatego starannie maskuje zmarszczki? Te elementy retuszu wizerunku, pęknięć na idealnej twarzy i stroju teściowej Kae dostrzeże dopiero, gdy zacznie dorastać do deszyfrowania pozorów, wychwytywania wyrachowanych gestów, wystudiowanych póz. Przejdzie bolesną inicjację w świat żon i synowych, nieustannie egzaminowanych i krytycznie ocenianych przez teściowe. Pojedynki Kae i Otsugi będą przemyślane, pełne obłudnych, fałszywych słówek i uśmieszków, zawoalowanych kąśliwości, przytyków. Obie walczyć będą o Hanaokę Seishū, nie przebierając w środkach, balansując na granicy życia, zdrowia i choroby, śmierci – bo zapragną okazać swoją miłość i uwielbienie poprzez poświęcenie się i ofiarowanie swojego ciała do eksperymentów Hanaoki, do jego badań nad środkiem znieczulającym. Początkowo nic nie zapowiada, że Otsugi uzna(je) Kae za adwersarza – zanim syn powróci, będzie dla synowej troskliwa, czuła, opiekuńcza, ba! pochwali ją za solidnie i pięknie wykonane tkaniny. Po jego przyjeździe zaś jej postawa wobec Kae zmieni się całkowicie, jakby zrzuciła maskę albo… przybrała inną, nową. Oba wizerunki kobiety będą jak rewers i awers, dwie strony jednej kartki. Zdaje się, że Otsugi dopiero po latach dostrzega swoją zaborczość, pragnienie bycia najważniejszą kobietą w życiu syna. Kae, co jasne, też przechodzi przemianę – od młodziutkiej, naiwnej, pełnej oczarowania powierzchownością i miłym uśmiechem dziewczyny poprzez rywalizującą, nieustępliwą, pełną nienawiści i złości waleczną żonę, aż po okaleczoną, pełną godności i dumy starzejącą się doktorową.

Bodajże najciekawszymi postaciami są Okatsu (rówieśniczka Kae) i dwa lata młodsza Koriku. Siostry poświęcają się tkaniu na krośnie, by zdobyć pieniądze na edukację, a później rozwijanie lekarskiej praktyki i umiejętności brata. Ich życie zostaje w cieniu dziedzica, przemija optymalny wiek do zamążpójścia. U obu wystąpią choroby, które rodzina obserwować będzie z przerażeniem i w milczeniu, a Seishū nawet nie będzie próbował ich operować. Zresztą jego eksperymentami ze środkami znieczulającymi na matce i na żonie również okażą się odmienne w zależności od rodzaju więzów. Bo więzy krwi, jak gorzko zauważy Koriku, paraliżują działanie mężczyzny, czynią z kobiety „coś” niepotrzebnego. Czy jest w tym jednak też drugie odbicie – nieumiejętność traktowania spokrewnionej osoby jako obiektu badań, co możliwe jest już w przypadku osoby skoligaconej?

„Żona doktora Hanaoki” Ariyoshi Sawako to oddanie głosu kobietom stojącym w cieniu mężczyzny (także po śmierci na cmentarzu – czego egzemplifikacją opisywany przez autorkę grób Hanaoki przysłaniający groby żony i matki), reifikowanym, sprowadzanym do roli akuszerek-asystentek męskiego sukcesu i gwarantek zdrowych synów-dziedziców. A przecież bez nich, bez ich cichej obecności, oddania, poświęcenia spełnianie marzeń i ambicji przez mężczyzn okazałoby się w wielu przypadkach bardzo utrudnione albo wręcz niemożliwe. Ale powieść Ariyoshi jest także gorzką refleksją o relacjach między kobietami, relacjach napiętnowanych zazdrością, pretensjami, krzykami, krzywdzeniem siebie nawzajem, zamiast zrozumienia i wspierania. Mam jednak wrażenie, że autorka nie wykorzystała potencjału tematów i opowieści, przeplatania fikcji i autentycznych zdarzeń, by utwór wybrzmiał w pełni. Część wątków rozchodzi się, rozgałęzia, co powoduje rozmywanie się tematów, zaciemnianie problemów. Pozostaje niedosyt.

——————

Ariyoshi Sawako, Żona doktora Hanaoki, przekł. z jęz. jap. Anna Grajny, Kirin, Bydgoszcz 2022.

Zgodnie z zapisem dalekowschodnim nazwisko poprzedza imię.

war.ukraine.ua 🌻

Autor: Luiza Stachura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s