Degeneracja. Tylko słowo o powieści „Życie Sus” Jonasa T. Bengtssona

W tym popękanym, zgruchotanym świecie, gdzie plączą się żarłoczne widma i bestie, jakaś cząstka istnienia pragnie trwać w ciszy i niezmąconym substytucje spokoju. Ale demony potrzebują krwi. Jonas T. Bengtsson, "Życie Sus"Wgryzą się nawet w z(a)nikające, ubywające ciało, ciało kostniejące, przemieniające się w skorupę, pancerz, gdzie skrywa się iskierka życia.

Sus ma dziewiętnaście lat i jest uzależniona od haszyszu. Obecnie mieszka sama. Jej brat leży na oddziale intensywnej terapii. Ojciec przebywa w więzieniu, ale być może opuści wcześniej zakład w związku z dobrym sprawowaniem. Sus nie chce powrotu stosującego przemoc rodzica. Nowy w dzielnicy policjant Robert próbuje coś zrobić, by osadzony pozostał w izolacji. Ale Sus ma inny plan. Postanawia stać się silniejsza, bezwzględniejsza, zdolna do uśmiercenia kogoś. Przypadkowo w jej bloku w miejsce niegdysiejszego dilera pojawia się kolejny handlarz, który może załatwić jej pistolet potrzebny do pozbycia się potwora-niedźwiedzia. Tymczasem Sus chce przećwiczyć zabijanie, przygotować się do ostatecznego starcia. Nie tylko nieustannie wyznacza sobie testy umacniające jej silną wolę czy odporność na strach, ale także kupuje kotka z zamiarem zgładzenia go nożem.

Duński pisarz Jonas T. Bengtsson (ur. 1976) w powieści „Życie Sus” z 2017 roku penetruje mroczny, pokątny-pokrętny, zdegenerowany, zwyrodniały, patologiczny (mikro)świat ludzi upodlonych, zniszczonych fizycznie i psychicznie przez narkotyki oraz alkohol. Dokonuje próby wiwisekcji umysłu zaburzonego, wyrosłego w narkotycznych oparach, błąkającego się jak zombie, dryfującego między kolejnymi odmiennymi stanami świadomości. Matka Sus była narkomanką, która straciła kontakt z rzeczywistością. Jej tragiczny koniec przyczynił się do oskarżenia i uwięzienia ojca Sus. Ale czas mija szybko, prowizoryczny mikroświat Sus, złudnie stabilny, bo oparty o codzienną rutynę zadań-testów, kradzieży i ćpania, może się zawalić, gdy do domu wróci brutalny, agresywny ojciec. Nie ma już brata, który mógłby ją ochronić, przyjmując na siebie ciosy. Robert usiłuje jej pomóc, ale nie zna dziewczyny tak jak stary Ivertssen, obecnie zajmujący się przestępczością zorganizowaną. On wie, że dzieciaki z tego bloku balansują na krawędzi, nad przepaścią, otchłanią bez dna, działają wedle własnych kodeksów, zasad wyrobionych i zahartowanych w bólu i krwi. Nawet się nie łudzi, że Sus grzecznie wykona policyjny plan i przedstawi decydentom autentyczną naturę swojego ojca, by sabotować jego uwolnienie. Być może on jeden będzie podejrzewał, że Sus zapragnie sama rozprawić się z demonem.

Życie Sus rozgrywa się w małej, ciasnej, przeklętej przestrzeni – zasadniczo wyłącznie w obrębie piekielnego osiedla Bellahøj, w bloku, do którego nie chciała nigdy wrócić (a bywała już w różnych rodzinach zastępczych i zakładach dla nieletnich), ale koniec końców tkwi w tym miejscu jak w pułapce, zaplątana w sieć uzależnień. W miejscu pełnym wspomnień strachu, lęku, bólu, cierpienia, odgłosów katowania brata (ona chowała się w szafie, usiłowała zniknąć, zjeść samą siebie, zwinąć się) czy odpływającej podczas narkotycznych eskapad matki. Niejako przymusowym przełamaniem granic zaklętego blokowiska będzie konieczność poczynienia przygotowań do wyeliminowania ojca. Sus przemierzy więcej dróg i dotrze na przykład do biblioteki, by skorzystać z komputera, a tam pozna swojego późniejszego sąsiada studenta Thomasa, który pozwoli jej zaznać namiastki ciepła. Zmiana dilera i jego propozycja dostarczenia broni w zamian za rozprowadzanie narkotyków wśród dzieci, doprowadzą Sus do jej niegdysiejszej szkoły i kilku innych placówek znajdujących się w pobliżu. A tam dowie się o pewnym pedofilu, którego zapragnie wykorzystać, by przygotować się do zabójstwa ojca.

Autor decyduje się na wprowadzenie w obrębie narracji enumeracji – wiele zdań i akapitów rozpoczyna od imienia Sus i wymienienia, dookreślenia, co robi w danym momencie, albo co planuje czy myśli. Krótkie, lakoniczne wypowiedzenia, równoważniki zdań uzupełniane są o bardziej rozbudowane wypowiedzi. Ale środki językowe wybierane przez Bengtssona są precyzyjne, lodowate, ostre, tnące jak nóż, bez ornamentów i przesady, z unikaniem eufemizmów, ale bez zbytecznego epatowania wulgarnością. W punkt. Dodatkowo duński pisarz przeplata czas teraźniejszy z przeszłym, czyniąc narrację rozchwianą, zaburzoną, odchyloną, jakby Sus była w wiecznym, mitycznym „tu i teraz”, a wszystko wokół niej przepływało, zmieniało się, kształtowało.

„Życie Sus” Jonasa T. Bengtssona to proza chorobliwa, neurotyczna, psychodeliczna. Jest zapisem działań automatycznych w obronie cząstki „ja”, która jeszcze pozostała jako echo czy widmo w wydrążonym ciele, pochłanianym przez pustkę.

——————

Jonas T. Bengtsson, Życie Sus, przeł. Iwona Zimnicka, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2020.

2988-ukraine-heart1

war.ukraine.ua 🌻

Autor: Luiza Stachura

2 uwagi do wpisu “Degeneracja. Tylko słowo o powieści „Życie Sus” Jonasa T. Bengtssona

    1. Autor nie owija w bawełnę, mówi wprost, dosadnie. W polskim tłumaczeniu są inne jego książki (Czarne wydało) – też jestem ich ciekawa.
      Polecam. Ta książka wybierze u Ciebie odpowiedni czas na przeczytanie jej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s