Makabryczna baśń. Parę słów o „Bum!” Mo Yana

To pierwsze spojrzenie na świat jest dziecięce, naiwno-niewinne, czyste, krystaliczne. Stopniowo zostaje zbrukane, zaplamione, zakrwawione. Ale jeszcze broni się przed ostatecznym przeobrażeniem. Mo Yan, "Bum!"Pozostają w nim cząstki zachwytu drobnymi elementami, rozbłyskami, fenomenami, zjawiskami „nadnaturalnymi”, które zdają się prawdziwą, autentyczną i integralną częścią (czaso)przestrzeni. Oszołomienie wielowymiarową rzeczywistością, zbieranie doświadczeń, poznawanie, zagłębianie, eksplorowanie pokrętnych ścieżek świata oraz ludzi przyprawiają o zawrót głowy, a niekiedy o obłęd, szaleństwo, paranoję. A jeśliby tak zatrzymać się na etapie dziecięcego postrzegania? Okopać się w iluzorycznym królestwie s(n)łów…

Młodzieniec Luo Xiaotong przybywa do świątyni, gdzie znajduje się Końskie Bóstwo związane z witalnością seksualną. Pragnie, by mnich Lan przyjął go na ucznia. Mistrz pyta, ile miał lat dekadę temu, w 1990 roku. Xiaotong wówczas był dziesięciolatkiem i mieszkał w Wiosce Rzeźników jako syn Yang Yuzhen i Luo Tonga, który uciekł z prowadzącą lokalną knajpę Dziką Mulicą. Po paru latach, gdy matka z synem zajęli się handlem złomem i odkładali każdy grosz, by wybudować wielki dom, wrócił. Ale nie sam, bo z córeczką Jiaojiao. Xiaotong snuje opowieść o swojej chłopięcej afirmacji mięsa czy wręcz miłości do mięsa oraz nieprzeciętnej inteligencji, żywych i śmiałych pomysłach, o wiosce, (w) której przewodził Lan i jako pierwszy zaczął tłoczyć mięso wodą, a za jego przykładem poszli pozostali. Mówi również o symbolicznej zemście na dorosłych, którzy zdemolowali jego świata. Historia Xiaotonga, podzielona na czterdzieści jeden wystrzałów nawiązujących do kupionego niegdyś od starszego małżeństwa moździerza i odnalezionych później czterdziestu jeden pocisków, stopniowo przechodzi w rejestry nie tylko oniryczne, ale i makabryczne, krwawe, lubieżne, erotyczne, zmysłowe, naturalistyczne. Przeszłość odzwierciedlająca się czy odbudowująca się w jego słowach nieustannie bywa rozpraszana widmami, obrazami, festiwalami, rozpasanymi karnawałami, korowodami ludzi pojawiającymi się w świątyni Końskiego Bóstwa czy wreszcie lustrzanym odbiciem Xiaotonga – posążkiem Mięsnego Chłopca utworzonym na pamiątkę dziecka, które kochało mięso. Paralelne opowieści (czasy dziecięctwa Xiaotonga i czas narracji) zazębiają się, zakrzywiają, tworząc błędne koło, z którego w zasadzie nie ma ucieczki.

Wydane w 2003 roku „Bum!” (oryginalny tytuł nawiązuje do czterdziestu jeden pocisków/wybuchów) chińskiego pisarza Mo Yana (ur. 1955) zaopatrzone zostało we wstęp czy raczej esej „W obronie godności powieści”, w którym autor między innymi wyłuszcza kwintesencję powieści, wymienia jej istotne elementy i każdy z nich rozwija. Mo Yan porusza także kwestie wrażliwości, oportunizmu, hipokryzji czy podążania za modą. To ciekawy i dobry tekst, świetny do kontrodpowiedzi i dyskusji. Warto rozważać go nie tylko w kontekście „Bum!” czy innych książek Mo Yana, ale też jako autonomiczny szkic. Zamknięcie utworu (wraz z wprowadzeniem tworzą klamrę) to króciutkie posłowie z maja 2003 roku o tytule „Opowiadanie jest wszystkim”. Chiński twórca wskazuje na jeden z tropów do odczytywań „Bum!” – odwróconą kreację Oscara, bohatera „Blaszanego bębenka” Güntera Grassa. O ile Oscar decyduje się pozostać fizycznie dzieckiem, o tyle Xiaotong psychicznie i emocjonalnie okopuje się w chłopięctwie, podczas gdy jego ciało dojrzewa. Ów gest zatrzymania, swego rodzaju buntu jest jedną z form ucieczki wynikającej ze strachu zarówno przed starzeniem się czy śmiercią, jak i przed światem, przerażającą, okrutną, pełną fałszu, niezrozumiałą rzeczywistością. W Xiaotongu i jego opowieści przegląda się Mo Yan. Ale „strumień słów” będzie złudną obroną przed dorosłością, „narrator stopniowo zamienia się w narzędzie narracji. Nie tyle opowiada on historię, ile historia opowiada jego.” [s. 571]

Mo Yan odwraca i rozbija schematy przede wszystkim powieści rozwojowej, Bildungsroman, baśni (inicjacyjnej), „intymistyki”, konfesji, wyznań, utworu rozrachunkowego, powieści detektywistyczno-kryminalnej, romansu, utworu erotyczno-pornograficznego, powieści przygodowej. Gra (z) konwencjami, językami, żongluje motywami, retrospektywno-antycypacyjnymi obrazami, dygresjami. Jest w tej narracji dużo prowokacji, uwodzenia i zwodzenia czytelnika. Jak w kalejdoskopie pojawiają się rozmaite postacie, wyimki z przeszłości, sceny, anegdoty. Z poszczególnych elementów budowany jest mozaikowy, opalizujący obraz – w zależności od perspektyw(y), punktów widzenia, interpretowania, podążania za tropami, wskazówkami, zobaczyć można na przykład portret nieprzeciętnego dziecka, wizerunek dorosłych (których zawiłe, niejasne, pokątne decyzje potrafią doprowadzić do ruiny nie tylko dziecięcy świat) czy przestrzeń wioski, jej mieszkańców, koligacje, powiązania, nici. Wiele w tej opowieści zmysłowości, cielesności, witalności, erotyki, seksualnego nienasycenia, zezwierzęcenia, atawistycznych odruchów, fizjologicznych, naturalistycznych, nierzadko brutalnych opisów (na przykład rzezi i uboju zwierząt) rozbijanych przez oniryczną, senną, wręcz nierealną, lekko surrealistyczną, groteskową, karykaturalną, a momentami i absurdalną oprawę, nasączoną ciemnymi, mętnymi tajemnicami, niedopowiedzeniami, duszną, parną atmosferę dorosłości, konfrontacji i zderzania choćby bogactwa z biedą, głodu z obżarstwem. Przeszłość i bohaterowie ulegają mityzacji, postacie przechodzą z realności do legendy, podania, historii, w obręb której wkradają się przekłamania, retusze, (auto)poprawki. Liczne korowody, bachusowe pochody korespondują z mięsopustem, karnawałem i wprowadzają kolejne ścieżki odczytań mięsnej krainy Xiaotonga, umiejętności słyszenia głosu mięs(a), artyzmu w jego konsumowaniu – mięso stanie się dla niego swego rodzaju darem i przekleństwem, wyzwoleniem i więzieniem. Doprowadzić może zarówno do bogactwa, jak i do ruiny, degeneracji. A samo słowo „karnawał” tłumaczone z łaciny wskazuje na pożegnanie mięsa, co intrygująco łączy się z kolejnymi odsłonami-wystrzałami (w) powieści, otwierając nowe interpretacyjne wymiary.

„Bum!” Mo Yana można odczytywać jako tyleż przypowieść, ile makabryczną baśń o chłopcu, który nie chciał dorosnąć. Zbudował swoją twierdzę ze słów, gdy tymczasem jego ciało zdradziło ducha, rozwijało się, pragnęło, pożądało, łaknęło. Ale oddanie się we władanie słów bywa ryzykowne i niebezpieczne. Wartki potok słów prowadzić może bowiem do centrum wydarzeń, by za chwilę zabrać na manowce, na rubieże, pogranicze, aż do marginesów i przepaści, otchłani bezcielesności, gdzie widma i fantomy nieustannie dręczą, wskrzeszając minione.

——————

Mo Yan, Bum!, przeł. Agnieszka Walulik, WAB, Warszawa 2013.

Zgodnie z zapisem dalekowschodnim nazwisko poprzedza imię.

Ponad 11 lat temu czytałam „Krainę Wódki”, później „Obfite piersi, pełne biodra”. Dopiero po Noblu w 2012 roku w polskim tłumaczeniu ukazały się kolejne książki Mo Yana. Wówczas przeczytałam „Klan czerwonego sorga” i odłożyłam pozostałe utwory Mo Yana na „inny” czas. Teraz „Bum!” zawołało do mnie jak mięsko do Xiaotonga. I o ile „Blaszany bębenek” nie jest w ogóle moją książką, przedzierałam się przez nią, bo nieustannie mnie odrzucała, o tyle „Bum!”, mimo różnych „niesmaczności”, czytało mi się dobrze.

Autor: Luiza Stachura

2 uwagi do wpisu “Makabryczna baśń. Parę słów o „Bum!” Mo Yana

    1. Próbowałam to zwerbalizować już podczas czytania, gdy mnie odrzucało, gdy nie mogłam wejść w ten literacki świat, ale nie potrafię powiedzieć dokładnie, co mnie odrzuca. Czasem nie czuje się jakiejś książki, mimo iż zawiera elementy np. językowe środki czy chwyty narracyjne, które w innych konfiguracjach, w innych światach przyciągają. Nie wiem, co nie zagrało, może to kwestia połączenia elementów, może detale. Mnie nie zachwyca.
      A Ty cenisz/lubisz/doceniasz „Blaszany bębenek”?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s