Piękna wyspa. Słów kilka o utworach zamieszczonych w „Na drugim brzegu. Antologii współczesnych opowiadań tajwańskich”

„Może to, co widzimy na powierzchni, jest tylko przykrywką tego, co prawdziwe…” [„Śmierć na polu kukurydzy”, s. 135]

Dryfując dziś po bezdrożach światła i cienia, na przecięciu snu i jawy, przed moimi źrenicami pojawiły się fragmenty obrazów dziwnie znajomych. Jakieś nikłe impresje, odpryski, migocące w oddali. Wyciągam rękę i chwytam ich pozostałości. Oglądam ze wszystkich stron. Próbuję dopasować. Ułożyć z nich opowieść. Ale one przeciekają przez palce jak woda, roz-pływają się w rzece niepamięci. Zasłonięte mgłą skrywają się w oczekiwaniu na kolejny moment krystalizacji, by atakować mnie, gdy chciałabym zapomnieć.

Historia Tajwanu naznaczona jest podbijaniem wyspy przez różnych kolonizatorów, gwałtownymi przemianami społecznymi i politycznymi. Rozmaite grupy etniczne, kultury, języki, obyczaje, wierzenia, wpływy czynią z Formozy, czyli pięknej wyspy jak Portugalczycy w XVI wieku ją określili, niezwykłą, fascynującą przestrzeń. Odłamki i rozbłyski literackie odnajdziemy w pierwszej na polskim rynku wydawniczym antologii opowiadań tajwańskich – „Na drugim brzegu”. Polska sinolog Lidia Kasarełło w krótkim wstępie przybliża główne przemiany na Tajwanie w kontekście historii tamtejszej literatury, zwłaszcza od czasów japońskiej okupacji (1895-1945), powojennej dyktatury Czang Kaj-szeka i kolejnych lat aż do chińskich nacisków w celu marginalizowania odrębności Tajwanu na arenie międzynarodowej. Badaczka wskazuje na zachodnie i rodzime inspiracje w rozwoju tajwańskiej literatury współczesnej i najnowszej, tendencje oraz nurty literacko-artystyczne dominujące w określonych momentach historycznych Tajwanu. Krótko charakteryzuje także zaprezentowane w zbiorze utwory – 11 opowiadań napisach po chińsku przez ośmioro pisarzy tajwańskich (cztery autorki i czterech autorów). Przy każdym twórcy zamieszczono notkę biograficzną, zarysowano obszary literackich i artystycznych zainteresowań oraz działań.

„Co jest prawdą, a co iluzją?” [„Żółwi klan”, s. 273]

Antologię otwiera bardzo filmowy utwór „Smak jabłek” Huang Chunminga (ur. 1935), przywodzący też na myśl montaż zdjęć, fotografii z dopisanymi dialogami. Pierwsza migawka to zimny, lakoniczny opis wypadku jak z gazetowej wiadomości – zagraniczne auto potrąciło rowerzystę-robotnika. Następna scena jest rejestracją czyjejś rozmowy telefonicznej. Kolejne kadry obrazują poszukiwania rodziny Jiang Afy – rowerzysty. Amerykanin, który prowadził samochód biorący udział w wypadku, postanawia pokryć koszty leczenia i zrekompensować Jiangom poniesione straty. Poszczególni członkowie rodziny reagują w odmienny sposób – ich wrażenia, myśli, czyny są odbiciem ich podskórnych lęków, obaw, niepewności. Przekazane przez Amerykanina jabłka początkowo rozczarowują dzieci, ale wiedza, że jedno jabłko to cena dwóch kilogramów ryżu zmienia smak owoców. Pomiędzy słowami, z drobnych gestów i czynów wytwarza się osobliwy kolaż-puzzle, zestawienie tajwańskości i amerykańskości – (nie)dopasowania.

W zbiorze znalazł się drugi utwór Huanga – nieco teatralna „Kasa biletowa”, utrzymana w konwencji rejestrowania-podsłuchiwania rozmów przypadkowych ludzi spotykających się w kolejce. Starsi ludzie wcześnie wstają i zajmują miejsce w grupce osób pragnących zdobyć bilety, by dzieci i wnuki mogły do nich przyjechać w odwiedziny. Oczekiwanie wypełniają anegdotami, dywagacjami, narzekaniami. Tego dnia mieli do przedyskutowania sprawy tragicznego wypadku schorowanego Houshenga i jego żony Yuye, sołtysa Wangjiego słyszącego często głos nieżyjącej żony oraz właściciela hotelu Siedem Boginek, który dostał drgawek. Gorzką puentą utworu jest smutna konstatacja staruszków, że niegdyś praktykowany szacunek dla rodziców zamieniony został w służenie dzieciom i wnukom, zabieganie o ich chwilową, ulotną uwagę, poświęcanie zdrowia i sił, by wystarać się o bilety. Dopiero po tragedii – tyleż trafieniu do szpitala, ile śmierci „czekających” – dzieci znajdują wreszcie dość czasu, by przyjechać na pogrzeb.

Debiutanckie opowiadanie „Pani domu Jin” z 1958 roku Bai Xianyonga (ur. 1937) jest zapisem wspomnienia z dzieciństwa narratora, panicza Ronga. Najzamożniejszą rodziną mieszkającą po sąsiedzku była wówczas familia Jin. Rong wraz ze swoją ciotką często gościł u drugiej pani domu i zaprzyjaźnił się z jej synem Tygryskiem. Stopniowo jednak poznał przerażającą prawdę o pierwszej pani domu zwanej przez wszystkich „starą”, napiętnowanej i gnębionej. Utrzymany w atmosferze opowieści niesamowitej (a nawet grozy), świetnie napisany, zaskakujący i wstrząsający szkic o okrucieństwie, podłości, wykorzystywaniu cudzej słabości.

Wyśmienita „Zimowa noc” (również autorstwa Baia) zbudowana została na podobnej zasadzie co „Pani domu Jin” – bohaterowie stopniowo zagłębiają się w przeszłość, powracają do swoich młodzieńczych wspomnień i rewidują wybory życiowe, które doprowadziły ich do dzisiejszego żalu i rozgoryczenia. Profesor Yu Qintei, specjalista od poezji Byrona, oczekuje przyjaciela z czasów studenckich, obecnie uznanego na świecie historyka, profesora Wu Zhuguo. Mężczyzna przed laty wyjechał, a w zasadzie uciekł z kraju. Jednym z punktów zwrotnych w ich życiu było uczestniczenie przez nich jako studentów w Ruchu Czwartego Maja w 1919 roku – przypomnijmy pokrótce, że masowe protesty studentów w Chinach były sprzeciwem nie tylko wobec postanowień traktatu wersalskiego, gdy Szantung uznany został za należący do Japonii, ale także względem projapońskich polityków w rządzie. Można rzec, że niejako na fali tamtych wydarzeń dokonano przewartościowań artystycznych i kulturalnych.* Yu i Wu zaczynają przywoływać duchy minionych lat, wspominać zmarłych znajomych, wskrzeszać spopielałe myśli i uczucia. Próba rozrachunku, konfesji i wypowiedzenie części krzywd będzie dla nich bolesnym doświadczeniem.

Tajwańska pisarka Chen Ruoxi (ur. 1938) we wstrząsającym utworze „Ostatnie przedstawienie” z 1961 roku opowiada o dwudziestoośmioletniej aktorce, której popularność przemija. Młoda kobieta podczas występu przed publicznością jest otępiała i znużona, nie może śpiewać – wyniszczona narkotykami, wydrążona, fizycznie i psychicznie rozbita, traci kontakt z rzeczywistością. W garderobie płacze jej malutkie dziecko, a ona kalejdoskopowo wpada w skrajnie stany – od euforii do apatii, od szaleńczego pragnienia zatrzymania dziecka do odrzucenia go jak balastu, zagrażającego jej kruchej karierze.

Lu Ping (ur. 1953) opublikowała w 1983 roku opowiadanie „Śmierć na polu kukurydzy”, w którym przetworzyła schemat utworu kryminalno-detektywistycznego i opowieści konfesyjnej. Narrator na wstępie mówi, że rok wcześniej zrezygnował z małżeństwa i pracy dziennikarza w Stanach Zjednoczonych, by powrócić, a w zasadzie uciec do rodzinnego Tajwanu. Wyciąga swój notatnik z zapiskami momentu przełomowego dla niego. Podczas czytania nekrologów trafił na informację o śmierci mężczyzny o nazwisku Chen Xishan, który zaginął na miesiąc przed odnalezieniem jego zwłok. Odkrywanie przeszłości Chena, wysłuchiwanie opowieści jego władczej, chciwej żony, córeczki oraz znajomych, powoduje, że narrator odtwarza portret mężczyzny i zaczyna widzieć w jego życiu odbicie własnego. Z przerażeniem odkrywa, że obaj wybrali podobne życie, nieprzynoszące satysfakcji, a wręcz przeciwnie – generujące frustrację, poniżenie, poczucie bezsensu.

Eksperymentalny, czerpiący z fantastyki naukowej utwór z 1979 roku „Lai Suo” autorstwa Huang Fana (ur. 1950) to kolejna odsłona tajwańskich podróży w przeszłość, rewizji dotychczasowego życia i dokonanych wyborów, które przyczyniły się do goryczy i żalu w teraźniejszości. 24 czerwca 1967 roku Lai Suo siedzi przed telewizorem i widzi Han Zhiyuana. Od tego punktu rozpocznie się wędrówka czy raczej skoki Laia do konkretnych scen z jego życia, umożliwiających zrekonstruowanie bolesnej przeszłości mężczyzny uwikłanego w młodym wieku w interesy z Hann Zhiyuanem i Tajwańską Zjednoczoną Ligą Demokratyczno-Postępową. To kolaż z przepływających dynamicznych obrazów, zazębiających się, wchodzących sobie w paradę, wciskających się na pierwszy plan. Autor zagra czasem teraźniejszym i czasem przeszłym, rozregulowując opowieść, destabilizując ją, wytwarzając wrażenie fragmentaryczności, wyimków z filmu, scen dowolnie montowanych, imitując podróże czasoprzestrzenne.

Intrygująca „intymistyka”, konfesja „List, którego nie wysłałam” z 1994 roku Li Ang (ur. 1952) to rozrachunek z przeszłością i młodzieńczą fascynacją mężczyzną. Narratorka deszczowej wiosennej nocy powraca do czasu, gdy nie miała jeszcze dwudziestu lat i jej wyobrażenia o miłości wykoślawione zostały przez dominującą w literaturze wizję miłości romantycznej, nijak przystającej do rzeczywistości, niszczącej w gruncie rzeczy dziewczęce podejście do mężczyzn, powodującej licznie rozczarowania i dramaty. Rozrysowuje narratorka obrazów ówczesnych czasów, atmosferę młodzieży z końca lat 60. XX wieku, spędzania czasu w knajpach, intelektualnego dryfowania, braku zakotwiczenia. I wówczas, w takim marazmie pojawił się on, G.L. Przyjechał ze Stanów Zjednoczonych i zaczął postulować między innymi odrzucenie imitowania zachodniej literatury i sztuki na rzecz oryginalności, literatury „rodzinnej ziemi”. Zafascynowana tyleż jego słowami, ile magnetycznością, wyobrażeniem jego melancholii, romantyczną wizją ich potencjalnej relacji, narratorka zanurzała się w obłędne myślenie o G.L. Dziewczęce fantazje, sny, marzenia, wyimaginowany obraz roztrzaskały się jednak w konfrontacji z rzeczywistością.

Drugim opowiadaniem Li Ang w antologii jest „Lalka” – w oryginale słowo użyte w tytule nawiązuje do lalki o wyraźnie zaznaczonym kobiecym kształcie. To oniryczne, niepokojące impresje kobiety, która wcześnie straciła matkę, w dzieciństwie zaś nigdy nie mała własnej lalki – namiastki, substytutu matczynego ciepła i bezpieczeństwa. Psychicznie i emocjonalnie nie potrafiła sobie z tym poradzić, toteż jej zmagania doprowadzają ją do działań na granicy szaleństwa, obłędnego myślenia, pierwotnych, atawistycznych odruchów, będących w gruncie rzeczy nieudolnymi próbami zaspokojenia jednej z najważniejszych potrzeb człowieka – poczucia bezpieczeństwa. Autora w dość odważny, może dla niektórych kontrowersyjny sposób przedstawia nieprzepracowaną traumę, ale to utwór zaskakująco dobrze poprowadzony, z symboliką pozwalającą na rozmaite odczytania.

Wyimek z życia Lü Congzhiego odnajdziemy w opowieści „Miasto w letnim upale” Zhu Tianwen (ur. 1956). Mężczyzna otrzymuje telefon od teściów, że jeden z braci jego żony Demei zabił drugiego brata. Podróż do domu, przygotowania do pogrzebu, rozmaite zdarzenia z codzienności przeplatane są reminiscencjami, wspomnieniami Lü dotyczącymi jego ślubu z Demei, dla której zrezygnował z innej dziewczyny Yan Yi, jego interesów czy jego kochanki Ye. Kolejne obrazy przeszłości wdzierają się w życie mężczyzny, domagając się chociażby tylko chwilowej uwagi. Kruchość życia, delikatność relacji międzyludzkich została subtelnie przez Zhu naszkicowana.

I na koniec zbioru „Żółwi klan” Wu Jinfy (ur. 1954), porównywany trochę na wyrost z „Kappami” Akutagawy Ryūnosukego. A Gen ćwiczy chowanie głowy w ciele, a precyzyjniej – zapadanie się jej wewnątrz ciała, bo nie chce patrzeć już „na ten paskudny świat”. Owa „sztuka wciągania głowy” jak u żółwia zaczęła się w pracy, gdy beształ go przełożony, wywołując w nim poczucie winy wobec innych. Bycie „żółwiołakiem” (czyli człowiekiem w dzień, a we śnie przybieranie żółwiej formy) prowadzi go podczas onirycznego dryfowania nieświadomości w podwodny świat. Ale w tej „krainie marzeń sennych” wbrew pozorom wcale nie jest lepiej. Utwór o rysie fantastycznym i kryminalno-detektywistycznym Wu można odczytywać rozmaicie, na przykład jako metaforę przegranych w życiu, nieudaczników albo gorzką satyrę na hermetyczną społeczność, w której reguły, zasady, nakazy podporządkowują jednostkę, czy jako odbicie lustrzane tego, co przeżywa bohater „na jawie” (bo jak wywołują w nim poczucie winy ludzie, tak samo robią „żółwiołaki”).

„Miał już wszystko, co powinien mieć, choć jednocześnie wydawało mu się, że nie ma niczego.” [„Miasto w letnim upale”, s. 235]

Opowieści wchodzące w skład „Na drugim brzegu. Antologii współczesnych opowiadań tajwańskich” są egzemplifikacjami literatury konfesyjnej, poświęconej rewizji indywidualnej przeszłości, zmierzenia się z demonami, cie(r)niami rozrastającym się w duszy. Najczęściej to konkretne wydarzenie (któremu towarzyszy określona aura, pogoda – jakby pejzaż mentalny) stanowi pretekst czy impuls dla bohaterów, by przemierzyli czasoprzestrzeń i powrócili do minionych momentów, dokonali rozrachunku, dostrzegli punkty graniczne w swoim życiu, ścieżki, którymi podążyli, ludzi, których poznali, odrzucili, wybrali, skrzywdzili albo doznali od nich upokorzenia czy cierpieli z ich powodu. Konfrontują się ze swoim obecnym wizerunkiem, spoglądają na siebie sprzed lat i albo pogrążają się w rozpaczy, rezygnacji, marazmie, albo decydują się na (pozorne) zmiany poprzez ucieczkę, a rzadziej poprzez śmiałe i otwarte działanie. Częściej jednak niejako kolekcjonują wspomnienia, przyglądają się im ostrożnie, by inni ich nie ujrzeli i nie ocenili – a następnie chowają głęboko w sobie, grzebią w (nie)pamięci. Doświadczenia opisane przez tajwańskich pisarzy i pisarki są bliskie, właściwe dla prawie każdego z nas, bo dotykają delikatną stronę naszego życia związaną z dokonanymi wyborami, które wpłynęły na nas, w jakiś sposób nas ukształtowały, naznaczyły, zraniły. Tajwańscy twórcy zdają się mówić, że nigdy nie jest za późno na zmianę, na uratowanie siebie przed upadkiem w przepaść.

——————

Na drugim brzegu. Antologia współczesnych opowiadań tajwańskich, pod red. nauk. Lidii Kasarełło, PIW, Warszawa, 2020.

W zapisie nazwisk tajwańskich nazwisko poprzedza imię.

* Więcej o tym pisałam przy okazji „Prawdziwej historii A Q” Lu Xuna.

Autor: Luiza Stachura

Spis tekstów:

  1. Huang Chunming, „Smak jabłek”, przeł. Dorota Chen-Wernik
  2. Huang Chunming, „Kasa biletowa”, przeł. Ewa Paśnik-Tułowiecka
  3. Bai Xianyong, „Pani domu Jin”, przeł. Małgorzata Religa
  4. Bai Xianyong, „Zimowa noc”, przeł. Lidia Kasarełło
  5. Chen Ruoxi, „Ostatnie przedstawienie”, przeł. Włodzimierz Cieciura
  6. Ping Lu (Lu Ping), „Śmierć na polu kukurydzy”, przeł. Irena Kałużyńska
  7. Huang Fan, „Lai Suo”, przeł. Agnieszka Walulik
  8. Li Ang, „List, którego nie wysłałam”, przeł. Agnieszka Walulik
  9. Li Ang, „Lalka”, przeł. Joanna Karmasz
  10. Zhu Tianwen, „Miasto w letnim upale”, przeł. Zofia Jakubów
  11. Wu Jinfa, „Żółwi klan”, przeł. Łukasz Mrugała

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s