Wrażliwość. Parę słów o powieści „Riku i królestwo bieli” Randy Taguchi

Sprzeczne komunikaty, zakładanie masek, dorysowanie uśmiechu, pozorowanie, retuszowanie nie ukryją twojego drżącego ze strachu serca i twojego bólu. Nie chowaj w sobie tego, co czujesz, nie udawaj kogoś silniejszego niż jesteś. Możesz wyszeptać, możesz wykrzyczeć to, co cię dręczy. Dopóki będziemy razem, damy radę i przetrwamy. Nie puszczę twojej ręki.

„Jest takie powiedzenie, że żeby żyć, trzeba być silnym, ale żeby życie miało jakąkolwiek wartość, trzeba być wrażliwym.” [s. 193]

Niedługo po katastrofie elektrowni atomowej w Fukushimie dziesięcioletni Riku Satō przeprowadza się z tatą z Utsunomiyi do Makigahary, miasta położonego czterdzieści kilometrów od elektrowni. Mężczyzna otrzymał pracę w szpitalu i zdecydował się nieść pomoc poszkodowanym mieszkańcom. Ciotka Midori bezskutecznie próbuje odwieźć szwagra od tego pomysłu, przerażona, że jej siostrzeniec zostanie skażony promieniowaniem. Wyjazd do miejscowości naznaczonej i napiętnowanej, pełnej okaleczonych dusz, wydrążonych i psychicznie wyczerpanych ludzi, przestrzeni, w której nie wolno otwierać okien, bawić się na zewnątrz i nieustannie trzeba sprawdzać poziom promieniowania na dozymetrze zawieszonym na szyi, będzie dla Riku istotnym etapem inicjacji w dorosłość i impulsem do rozpoczęcia poszukiwań sensu (własnego) istnienia.

W 2011 roku jednym z pomysłodawców pięcioletniego projektu Fukushima Kids, umożliwiającego dzieciom z Fukushimy kontakt z przyrodą w ramach wyjazdów do innych prefektur, był Hirohiko Kichida, którego spotkała japońska pisarka Randy Taguchi (ur. 1959) i zaangażowała się w zainicjowane przez niego działania. Na zakończenie projektu poproszono ją o napisanie powieści o dzieciach z Fukushimy. I tak w 2015 roku, początkowo w odcinkach, ukazał się utwór „Riku i królestwo bieli”, o czym autorka wspomina w krótkim posłowiu.

Japońska pisarka porusza kilka kluczowych tematów dotykających kondycji współczesnego człowieka. Jednym z nich jest maskowanie i udawanie, że wszystko jest w porządku, podczas gdy wewnątrz cały świat się rozpada, a serce bije przerażone. Riku jako dziecko z zewnątrz, które próbuje wejść do nowego otoczenia, środowiska, uważnie obserwuje i słucha dorosłych. Ich słowa pocieszenia i motywowania (to słynne japońskie „Ganbatte!”), bolesnego i niechcianego, bo upokarzającego okazywania litości, mityzowania i kreowania rzeczywistości, ich sztuczne uśmiechy są skrajnie sprzeczne z tym, co pokątnie między sobą mówią, jak wstrząśnięci patrzą na poziom skażenia wskazany przez dozymetr, jak panicznie boją się otworzyć okna, zdjąć maseczki, pozwolić, by wiatr owiał ich twarze i ciała, czy jak rozpaczliwie dezynfekują wszystko co możliwe. Te zgrzyty, rozłamy, dysocjacje powodują w nim bunt. Dorośli kłamią i oszukują dzieci – niby chcą ich dobra, ale sprawiają, że dziecko traci zaufanie, dostrzega fałsze, czuje się zdradzone, traktowane nie jako partner do rozmowy, ale jest spychane na margines, sztucznie pocieszane-uciszane. Dlatego w pewnym momencie nawet lepiej założyć maseczkę, by ukryć autentyczne uczucia, odciąć się od zewnętrznego świata, schować się w sobie, nie grać w grę dorosłych. Jeśli nie pojawi się impuls otwierający, wyrywający z marazmu, inercji, zamknięcia na zewnętrzny świat i ludzi, to dziecko (ale też dorosły!) pogrąży się w mroku. Ścieżka Riku przetnie się z osobami, które potraktują go partnersko, nie będą ukrywały prawdy, toteż dzięki nim pozna lepiej to, co się stało w Makigaharze.

„Jechałem widmowym autobusem przez widmowe miasto.” [s. 43]

Powiązanym wątkiem jest napiętnowanie kogoś albo całej grupy, rozważane na dwóch płaszczyznach: z jednej strony postępujący proces wykluczenia, ostracyzmu, narastające obawy i lęk przed kontaktem z „naznaczonymi”, paranoiczne zachowania; z drugiej zaś strony poczucie wyobcowania, alienacji, odrzucenia rodzące złość, frustrację, (auto)agresję, rezygnację czy bierność, zamieranie. Riku wchodzi w społeczność ludzi określanych jako „skażeni”, czyli w pewien sposób niebezpieczni, stanowiący zagrożenie. Wprowadzenie przez autorkę osoby-dziecka z zewnątrz w środowisko wyizolowane pozwala uwypuklić mechanizmy piętnowania. Miejsce w pobliżu elektrowni przywodzi na myśl miasto-widmo, pełne duchów, zimne, wyjałowione, pozbawione życia. Tymczasem gdy pozostanie się w nim dłużej, można odkryć tętniące życie przykryte duchowymi ranami, okaleczone, pozbawione poczucia bezpieczeństwa, z nikłą albo wygasłą nadzieją. Po wizycie u ciotki i jej panicznemu, gwałtowanemu „odkażaniu” siostrzeńca, Riku zauważy: „Bo wy tylko widzicie liczby, a z samych liczb nic nie zrozumiecie. Gdybyście choć raz tam przyjechali… Gdyby wszyscy przyjechali do Makigahary, toby zrozumieli, jak jest naprawdę. My wszyscy mówimy, że żyjemy, ale…” [s. 78] Powierzchowne wydawanie sądów jest krzywdzące i bolesne, czasem bezpowrotnie traci się coś cennego, zrywa się więzi.

Powieść Taguchi jest również wariantem utworu o dorastaniu, dojrzewaniu, a w dużej mierze o inicjacji w śmierć i w życie, w mrok i w światło, walki duszy, swego rodzaju odmianą psychomachii. Riku – symboliczne dziecko, które musi odnaleźć się w niegościnnej i przerażającej rzeczywistości, gdzie dorośli tracą pewność, panikują, szaleją i popadają w paranoję albo rezygnują, odpuszczają, pogrążają się w rozpaczy, dryfują zamiast działać – przechodzi różne stopnie kształtowania tożsamości. Zaczyna się od bezgranicznej ufności w rodzica, poprzez poczucie wyobcowania i braku zakorzenienia, braku własnego miejsca, bunt, złość, aż po odnalezienie drogi. Znamienne, że utwór podzielono na trzy części – każda z nich kończy jakiś etap w rozwoju Riku. Pierwsza odsłona to zatapianie się chłopca w mroku, irytacji, złości, znudzeniu schematycznością postępowania i drastycznymi ograniczeniami, niezrozumieniu, poczuciu porzucenia i alienacji – to ciemny okres w jego życiu, punkt graniczny, z którego albo ruszy ku przepaści i ciemności, albo odbije się w stronę światła. Druga część poświęcona została wyjazdowi do państwa Nomurów na Hokkaido, gdzie Riku spędza parę dni ferii i ma możliwość nacieszenia się ukochanym śniegiem i poznania lepiej przyrody, zaznajomienia się ze zwierzętami leśnymi, odkrycia ich natury (vide: królik Kosmiczny Jones z jego poprzedniej szkoły i dziki królik czy niedźwiedź). Wtedy też spotyka zdumiewające stworzenie nazwane przez Nomurów „tonchi” (jak mówi pan Nomura, tonchi to wcielenie bóstw gór, pokazuje się, gdy chce ratować ludzi), które prowadzi go do innego samotnego chłopca-ducha. Na tym etapie Riku dokonuje przełomowego dla siebie wyboru. Ostatnia odsłona jest obrazem dojrzewania, szybkiego dorośnięcia i zmężnienia Riku.

„Wszystko przemija: i to, co przyjemne, i to, co przykre, wszystko.” [s. 156]

W utworze podjęty zostaje temat radzenia sobie z traumatycznymi przeżyciami. Nie tylko w perspektywie katastrofy w Fukushimie i podobnych tragedii, gdy cały świat rozpada się, roztrzaskuje na drobne kawałki. Istotną kwestią będzie też trauma po utracie najbliższej osoby. Autorka subtelnie naszkicuje zmagania się Riku, jego ojca i ciotki z odejściem mamy chłopca – kobieta zachorowała i początkowo wszyscy zapewniali Riku i samych siebie, że niebawem wyzdrowieje, prawda okazała się inna (może dlatego bohater opowieści tak wyczulony jest na niepodparte niczym zapewniania dorosłych). Tytułowym królestwem bieli będzie nie tylko kraina śniegu – Riku tak jak jego ojciec lubił jeździć na nartach, w przeciwieństwie do matki, która wolała podziwiać biel śniegu. Wyjazd chłopca na Hokkaido pozwoli mu o(d)tworzyć i wyzwolić śnieżną przestrzeń schowaną głęboko w sercu. W tym miejscu, w zespoleniu z przyrodą*, podążając za psotnym tonchim, pośród bieli dokona się w nim przemiana. A biel, co warto wspomnieć, jest kolorem duchowej czystości, boskości, ale to także symbol śmierci i żałoby. Czyżby więc Riku podczas śnieżnej eskapady przeżył coś w rodzaju żałoby i duchowego odrodzenia?

Randy Taguchi wprowadza do utworu elementy fantastyczne, magiczne. Wskrzesza postać karzełka-krasnoludka tonchiego, którego widzą osoby potrzebujące pocieszenia w chwilach rozpaczy, utraty, słabości (vide: Riku, pan Nomura, duch chłopca, pacjent ojca Riku). Dla Riku jego tyleż obecność, ile działanie to cenna wskazówka podczas inicjacji w dorosłość. Chłopiec bowiem odnajdzie wartość w pomaganiu innym, dzieleniu się pozytywnymi emocjami, wspieraniu, umacnianiu, czynieniu dobra, by chociaż trochę poprawić czyjś los (co ciekawe, dopiero wtedy Riku będzie w stanie odpisać na list koleżanki ze szkoły w Utsunomiyi). Odkryje, że takimi intencjami kierował się jego tata, gdy postanowił wybrać się do skażonego terenu – pragnął pomagać ludziom, ale gdy piętrzyły się problemy, narastała frustracja związana z ograniczeniami, a jego organizm fizycznie i psychicznie zaczął cierpieć, to z(a)gubił swój pierwotny zamiar. Dopiero Riku pozwoli mu odnaleźć to, co motywowało go do wyjazdu, czyli życie zgodnie z dewizą „Jeśli można coś zrobić, to trzeba to zrobić.” [s. 166]. Z drugiej zaś strony Riku zrozumie, że ojciec się o niego troszczy i zależy mu na dobru syna. Chłopięcy bunt przerodzi się w partnerstwo, pogłębi się więź między nimi.

„(…) zginęło wielu ludzi, a ja żyję, jak gdyby nic się nie stało.” [s. 188]

„Riku i królestwo bieli” Randy Taguchi jest wzruszającą i poruszającą powieścią o wyobcowaniu, napiętnowaniu, próbie odnalezienia swojego miejsca, wrażliwości na świat, rozwijaniu empatii, współodczuwaniu, umiejętności postawienia się na cudzym miejscu. To doskonały asumpt do rozmów i prób zrozumienia sensu istnienia nie tylko człowieka, ale i innych stworzeń. Indywidualne, jednostkowe znaczenie rozbłyska, prześwituje, pozwala odchylić na ułamek sekundy tajemnicę istnienia podczas nieustannych poszukiwań i podejmowania inicjatyw, działań dla innych. Bo poprzez dzielenie się sobą, swoim uśmiechem, serdecznością, umiejętnościami, dajemy drugiej osobie coś bardzo cennego.

——————

Randy Taguchi, Riku i królestwo bieli, przekł. z jęz. jap. Anna Grajny, Kirin, Bydgoszcz, 2021.

* Niewiele o tym napisałam, ale przyroda w powieści pełni ważną funkcję. Chociażby warto wspomnieć, gdy myśliwy Gen, którego Riku spotka na Hokkaido, powie, że człowiek zapomniał o roli lasu i przyrody, co też skutkuje kolejnymi katastrofami. „Las, w którym nie mieszkają zwierzęta, staje się jak pusty dom.” [s. 129] Taki las umiera, a wraz z nim morze, do którego rzekami nie płyną już odżywcze składniki z lasu. Harmonia zostaje zburzona. Destabilizacja natury, czyli naszego pierwotnego otoczenia, środowiska, wywołuje destabilizację naszego życia, zdrowia psychicznego i fizycznego. Jesteśmy połączeni z innymi ludźmi i ze światem przyrody. Bo jesteśmy nierozerwalną częścią całości.

Autor: Luiza Stachura

2 uwagi do wpisu “Wrażliwość. Parę słów o powieści „Riku i królestwo bieli” Randy Taguchi

  1. Ja dziś znów pozaliteracko. Kiedyś chyba natknąłem się na informację o wydawnictwie Kirin, ale zupełnie o nim zapomniałem. Miło, że w rodzinnym mym mieście działa takie wydawnictwo.

    A w książce zdecydowanie intryguje mnie wplecenie tych wiecznym problemów we współczesny krajobraz.

    1. O, to prawda, że takie odkrycia cieszą. A wydawnictwo Kirin wydaje bardzo dobre książki, no i mają świetny sklep internetowy, nic tylko mieć worek złota ; )

      To nawet bardzo współczesny i na czasie krajobraz – tereny skażone można też porównać do sytuacji sprzed ponad roku, gdy pierwszy raz usłyszeliśmy o nowej epidemii. Ciekawe też z punktu widzenia socjologa, jak sądzę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s