Taniec. Myśli parę o „Święcie ognia” Jakuba Małeckiego

Wielowymiarowa przestrzeń do wyrażania myśli i emocji to labirynt. Jakub Małecki, "Święto ognia"Kolejne korytarze prowadzą w kierunkach choćby języków, gier słownych, neologizmów, idiomów, metafor, żonglerek znakami, elementami i detalami świata, kodów, gestykulacji, mimiki, dźwięków czy tanecznych kroków, nie mówiąc o szumach, szelestach albo zgrzytach rzeczywistości. Ale bądź uważny, bo w tym bezmiarze łatwo jednak się zgubić i nie znaleźć na czas wymiaru, w którym możliwe będzie wyrażenie siebie i porozumienie z innym(i).

Dwudziestoletnia Anastazja Łabendowicz ma „poroże mózgowe”, czyli porażenie mózgowe. Opiekuje się nią ojciec, Leopold. Czasem pomaga też ukochana siostra, jedyna, która rozumie, co Nastka komunikuje-mówi, trzydziestoletnia baletnica, tancerka Polskiego Baletu Narodowego Łucja, która marzy o roli solistki i wytrwale trenuje. Dlatego gdy pojawia się szansa na rolę w mało znanym balecie z 1902 roku „Święto ognia”, młoda kobieta stawia sobie za cel zdobycie jej. Tymczasem ojciec młodych kobiet próbuje nadal odnaleźć najoptymalniejszy sposób myślenia o bolesnej przeszłości – sposób, który nie będzie kolejnym substytutem bliższym rejteradzie. A Nastka obserwuje i na swój sposób eksploruje świat. Czytaj dalej