Istnienie. Jedynie słowo o „Eleutherii” Samuela Becketta

„(…) Zawsze chciałem być wolny. Chociaż nie wiem dlaczego. I nie wiem, co znaczy być wolnym. (…) Najpierw byłem dość długo uzależniony od innych. A więc uciekłem od nich. Potem byłem bez reszty uzależniony od siebie. To było jeszcze gorsze. A więc uciekłem od siebie. (…) Będąc najmniej, jak się da. A więc leżąc bez ruchu, nie myśląc, nie śniąc, nie mówiąc, nie słuchając, nie wiedząc, nie percypując, nie dążąc ani nie chcąc niczego. Sądzę, że właśnie od tego byłem uzależniony.”*

W 1947 roku irlandzki dramaturg, pisarz i eseista Samuel Beckett (1906-1989) napisał swój pierwszy dramat, ale nigdy nie chciał go opublikować. Samuel Beckett, "Eleutheria"Po śmierci autora przez lata amerykańscy wydawcy zabiegali o angielski przekład i wydanie utworu, ale francuski wydawca konsekwentnie odmawiał, powtarzając, że taka była wola autora, dla którego dramat okazał się chybiony. Po kłótniach w końcu w 1995 roku ukazało się w atmosferze skandalu dzieło Becketta – „Eleutheria”. Polski przekład i opracowanie Antoniego Libery otrzymaliśmy w 2021 roku; badacz w przypisach zaznaczył między innymi realizacje w późniejszych dramatach Becketta pewnych fraz, słów, gestów, scen. Dodać jeszcze trzeba, że Beckett w tym utworze także nawiązuje, polemizuje, nierzadko humorystycznie przekształca czy reinterpretuje między innymi elementy dramatów Moliera czy Henriego Ibsena.

„Eleutheria” jest wejściem do przedsionka Beckettowskiego obserwatorium kształtowanego w późniejszej jego twórczości – (nie)miejscu przyglądania się i rejestrowania rzeczywistości oraz ludzi, odzwierciedlania, podglądania prze(d)świtów tajemnicy istnienia. Czytaj dalej