„Metaforocyty”. Słowo o „Tęczującym popiele” Sheng Keyi

„Nie będę się nikomu podporządkowywać, przyprawiać do cudzego smaku. Nie zamierzam posługiwać się tradycyjną narracją. Moja opowieść będzie przekraczać granice czasu i przestrzeni. Wszystkie rzeczy żywe i martwe będą w niej mówić. Nie będę też planować misternej kompozycji, układać faktów. Pozwolę narracji się rozrastać jak pnącze. Właśnie wędruję po jednej z gałązek tego pnącza, leciutka jak modliszka na cieniutkich odnóżach, w każdej chwili mogę przeskoczyć na inną.”*

Młoda dziennikarka Yao Minzhou jedzie do miasteczka o znamiennej nazwie Ewangelia w poszukiwaniu swojego narzeczonego malarza Zhou Mi. Sheng Keyi, "Tęczujący popiół"W swoich listach mężczyzna tworzył „słowne pejzaże”, lecz w pewnym momencie zaczął pisać o tajemniczej dziewczynie Chang Douxi, która przyciągała czymś w sobie magicznym, niezwykłym. Yao chce odkryć prawdę, mimo iż może ją zaboleć. Ale… wyprawa staje się onirycznym podróżowaniem poza czasoprzestrzenią. Nasze i dziennikarki wstępne założenia rozpadają się, kruszą, roztrzaskują jak odłamki lustra, gdy odsłaniana jest przerażająca (nie)rzeczywistość, świat zdegenerowany przez nienasyconą żądzę władzy, manipulacji, podporządkowania innych. A i historia samej Yao okaże się diametralnie różna od jej początkowych (przy)widzeń. Z mgły (nie)pamięci, z rzeki Lete wyodrębniają się (słowo)obrazy. Eksperymentalna, polifoniczna, zahaczająca o realizm magiczny, multiplikująca wymiary świata, odczytania, drogi interpretacyjne powieść Sheng Keyi „Tęczujący popiół” jest labiryntem metafor i jednym z najlepszych współczesnych utworów poruszających kondycję człowieka (nie tylko) współczesnego, problemy jednostki uwikłanej w społeczeństwo, politykę, religię, sztukę.

W 2018 roku chińska pisarka Sheng Keyi (ur. 1973) opublikowała „Tęczujący popiół” w tajwańskim wydawnictwie, ale ten utwór niedostępny jest w Chinach kontynentalnych. Polskie tłumaczenie, które ukazało się w 2021 roku, to pierwszy opublikowany przekład. Sinolog Joanna Krenz dokonała świetnego tłumaczenia, zaopatrzyła utwór w bardzo dobrą analizę  i interpretację („rozwikływanie”) tekstu Sheng, tekstu – dodajmy – gęstego, pełnego aluzji, nawiązań do kultury i literatury chińskiej oraz europejskiej, zwłaszcza dwudziestowiecznej rosyjskiej** (między innymi Josif Brodski, Aleksandr Sołżenicyn), ale też Franza Kafki czy Jorgego Luisa Borgesa. Joanna Krenz śledzi tropy rozłożone przez chińską pisarkę, podążą rozmaitymi korytarzami w tym labiryncie metafor, metonimii, znaków, symboli, alegorii.

„Tęczujący popiół” to połączenie dwóch dominujących nurtów w prozie Sheng – silnego zaangażowania społecznego oraz „politycznej alegorii”. Im dalej wejdziemy w las znaczeń, tym silniej uderzą (w) nas metafory, niezwykłe wyczucie języka, wrażliwość lingwistyczna pisarki. Jej utwór utkany został jakby ze snu, oniryczno-koszmarnych wizji, pięknie i zachwycająco poetyckiego, subtelnego, eterycznego języka skonfrontowanego z brutalną, dosadną, kolokwialną mową, niekiedy wręcz odrzucającą, wulgarną, wyuzdaną, odrażającą, szczegółowo opisującą nie tylko fizjologię, ale i okrucieństwa, makabryczne gesty. Pojawiają się neologizmy – na czele z nazwą choroby „metaforozą”, na którą cierpi według chińskich władz dziennikarka (są też odmiany tego „skrzywienia” – questionaria rhetorica, czyli uzależnienie od pytań retorycznych, czy „hiperboloza” występująca u Sołżenicyn). Choroba owa polega na tworzeniu metafor w celu opisywania doświadczanej, percypowanej rzeczywistości, a to prowadzić może między innymi do „myślozbrodni” u postronnych osób. I, co jasne, leczy się ją w specjalnych ośrodkach.

W tekst wplata autorka także frazy stylizowane na nowomowę oraz autentyczną nowomowę z wygłaszanych przez obecnie rządzących w Chinach przemówień. Wyimki wystąpień aktualnych chińskich decydentów zestawione między innymi z makabrycznymi działaniami mieszkańców Ewangelii, ze wstawkami dziennikarskimi Yao, z monologami (świadectwami, wyznaniami), z fragmentami listów (zwykle poetyckimi), z dialogami podsłuchanymi, z wnikliwą obserwacją świata ludzi poczynioną przez zwierzęta i rośliny, wybrzmiewają z wielką siłą, tworząc wielogłosowe chóry czy linie melodyczne, które zamiast ze sobą współbrzmieć, rozgałęziają się niczym korzenie i gałęzie drzew, prowadzą w mrok, w światło, w pokątne korytarzyki, zaułki, nieodgadnione tereny, (nie)miejsca.

W „Tęczującym popiele” narratorów jest wielu, ich głosy się na siebie nakładają, dryfują gdzieś, słychać je albo wyraźnie, albo jako pogłos, swego rodzaju echo – mówić będą ludzie żywi i martwi, duchy (zarówno te, które dokonały reinkarnacji, jak i te wiecznie przeżywające cierpienie, męki przed śmiercią), zarządcy zaświatów. Równoprawnymi opowiadaczami są i zwierzęta, i rośliny. Autorka wykorzystuje personifikację, by z rozmaitych perspektyw, punktów widzenia naświetlić historię mieszkańców Ewangelii (i jednocześnie jest to rodzaj synekdochy, bo w zasadzie można rzec, że chodzi o ludzi w zniewolonym kraju czy społeczności, grupie, a ewangelianie są soczewką, gdzie skupia się istota rzeczy). Nic zatem dziwnego, że Sheng wykorzystuje elementy między innymi: literatury faktu, prozy poetyckiej, powieści szkatułkowej, metafikcji, metaliteratury, autotematyzmu, groteski, absurdu, makabreski, powieści grozy, powieści przygodowej, poematu dygresyjnego, monodramu, monologu, „intymistyki” (wyznania, spowiedzi, konfesji, listów) czy też techniki montażu filmu, kadrowania, tworzenia fotografii. Obok względnej realności, świata żywych, rzeczywistości zwierząt i roślin, pojawiają się wymiary związane z ezoteryką, szamańskimi czarami, alchemicznymi transmutacjami, szachrajstwami, hochsztaplerstwami, aż po świat duchów, zaświaty. Zresztą obrazy przestrzeni, zdarzeń, elementów przywodzą na myśl trochę fenomenologiczne jawienie się, wyłanianie, postrzeganie.***

Jednym z aspektów utworu, na który warto zwrócić uwagę, jest cielesność. Ale rozumiana w szerokim znaczeniu. Ciało jako element zarówno rozkoszy, jak i bólu, cierpienia. W „Tęczującym popiele” Sheng wydobywa ambiwalencję ludzkiej i zwierzęcej nagości, pożądania, seksu – dotyka (sic!) bowiem intymności między osobami kochającymi się, nienasyconymi sobą, ich wzajemnej bliskości, balansuje między subtelną zmysłowością a atawizmem, zwierzęcością, by skonfrontować to z mechanicznością, przymusem, koniecznością, wymogiem władzy, polityką zwiększenia hodowli oraz planowania urodzeń. Wśród elementów ciała istotne okażą się włosy – w kuriozalny sposób wykorzystywane przez mieszkańców Ewangelii, będące metaforą między innymi poniżenia, podporządkowania jednostki (tu: kobiety), reifikacji. Cielesność powiązana jest również z fizjologią, z odczuwaniem pragnienia i głodu, a głód rozrośnie się wśród mieszkańców Ewangelii w wyniku zapędów władzy, by przekopywać ziemię w poszukiwaniu złota, zamiast zająć się uprawami. I ten aspekt ciała, szczególnie czynność zjadania, a czasem wręcz pożerania w utworze Sheng zostanie silnie zmetaforyzowana – doświadczymy dosłownego i przenośnego z(a)jadania części ciała, kanibalizmu, pożerania zwłok, w przenośnym znaczeniu zjadania pamięci (o kimś/czymś oraz swojej pamięci), śladów istnienia (nas albo kogoś/czegoś), czyli swego rodzaju wymazywania, retuszowania, „wyczyszczenia” z niewygodnych „dowodów”, świadków. Odczytywać można to na wiele sposobów, w zależności od przyjętej optyki.

W „Tęczującym popiele” kolory zwykle występują w poetyckich fragmentach, wchodzą w interakcje z dźwiękiem, zapachem, niejednokrotnie tworząc synestezyjną przestrzeń, magiczną, nieco baśniową, oniryczną, eteryczną, efemeryczną. Ciekawie koresponduje to z popiołem, pozostałością po spaleniu – ha! jakże ważną kwestią, wartą do rozważenia między innymi w kontekstach autodafe, religii, napięcia między sferą sacrum a profanum, między czystością, niewinnością a zbrukaniem, degeneracją. Popiół w różnych momentach opowieści przelotnie się pojawia, by w finale wybrzmieć jako „tęczujący popiół” – opalizujący znaczeniami, doświadczeniami, słowami, czynami, gestami, przeżyciami, bólem i cierpieniem, radością, pożądaniem, pragnieniem różnych ludzi, zwierząt i roślin, świata żywych, zaświatów. To popiół zapisany w przestrzeni, będący jej nierozerwalną częścią – pozostałość po człowieku, zwierzęciu, roślinie oraz ich indywidualnych i zbiorowych doświadczeniach; „tęczujący popiół” nieustannie rozbłyskuje, połyskuje niczym kolorowy brokat, bo zbiera te pozostałości, odrzucone ślady istnienia, kruche słowa, płoche sny i marzenia, zbrodnicze akty.

To proza, którą się czuje podskórnie, przeżywa, przepływa, przekopuje, w niej się spala i odradza, jest w niej wiele aspektów, detali, punktów, morze możliwości, dlatego o niewielu elementach nadmieniam, żeby wędrówki poprzez wymiary świata nie sabotować, ale by czytelnik mógł wejść w to „nie-miejsce”, utknąć w tym „nie-czasie”, odnajdywać odłamki słów i myśli zakodowanych w przestrzeni, a następnie składać je, zestawiać, przestawiać, ustawić. Znamienne, że dziennikarka na wstępie, przed wejściem do Ewangelii wpada w wykopany dół, który odczytywać można jako metaforyczną króliczą jamę czy lustro pozwalające na przejścia między czasami (przeszłym i teraźniejszym), przestrzeniami (żywych i umarłych) oraz językami (ludzi, zwierząt i roślin – a w ich obrębie między rozmaitymi stylami). Tak, zasługuje ten utwór na kontrsygnatę czytelnika, indywidualne rozczytywanie, odczytywanie, zadawanie pytań, przemierzanie metaforycznego królestwa pisarki.

„Tęczujący popiół” Sheng Keyi to alchemiczne laboratorium metafor umożliwiających mówienie o (codziennym) doświadczaniu różnych wymiarów świata, zwłaszcza wyrażanie przeżyć w imieniu tych, których istnienie sukcesywnie się wymazuje. Utwór chińskiej pisarki przywodzi na myśl palimpsest czy słoje drzewne, nadpisane „słowoobrazy” – kolejne warstwy odsłaniając ukryte wymiary, znaczenia.

Rewelacyjna proza.

——————

* Sheng Keyi, Tęczujący popiół, przeł. [z chiń.] Joanna Krenz, PIW, Warszawa 2021, s. 180..

** Por. też: przejmujący „Wierny Rusłan” Gieorgija Władimowa – polecam, wznowiono niedawno polski przekład.

*** Fenomenologia przyniosłaby – podejrzewam – całkiem ciekawe analizę i interpretację „Tęczującego popiołu”.

Obowiązuje zapis dalekowschodni – nazwisko poprzedza imię.

Autor: Luiza Stachura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s