Po drugiej stronie pieca. Słowo o „Piekarni Czarodzieja” Gu Byeong-mo

Jeden wybór determinuje kolejny. Jedno słowo pociąga za sobą następne. Nie można cofnąć czasu i zmodyfikować czynów, chociaż niejednokrotnie w życiu większość z nas tego pragnie. Ale gdybyś miał sposobność, by dokonać retuszu, zmienić błędną decyzję, przenieść się w przeszłość, to czy po „naprawieniu” „defektu” nie okazałoby się, że „ty” w teraźniejszości to już nie „ty”, ale ktoś ukształtowany inaczej przez tę jedną zmianę w przeszłości?

Szesnastoletni chłopiec wspomina, gdy w wieku sześciu lat został porzucony na dworcu przez matką. Po kilku dniach tułaczki po stacji kolejowej, szpitalu i policji w końcu wrócił do domu i zajął się nim ojciec. Jakiś czas później ojciec ożenił się powtórnie z nauczycielką panią Bae, która miała wówczas dwuletnią córkę Muhee. Relacje między macochą a chłopcem były napięte, kobieta swoje pretensje, frustracje i rozczarowanie mężem przerzucała na pasierba. Obwiniała go o mniejsze czy większe sprawy. Chłopiec zaczął się jąkać, bez zapisanego tekstu nie był w stanie mówić bez zacinania się. Lata mijały, a on stopniowo coraz bardziej wycofywał się z przestrzeni domowej, nawet unikał posiłków – wolał kupić pieczywo w piekarni na osiedlu, w „Czarodziejskiej Piekarni”. Chciał wytrwać, aż nie skończy szkoły i nie podejmie pracy, by wyprowadzić się i samodzielnie utrzymywać. Los chciał, by pani Bae odkryła, że ktoś zgwałcił Muhee. Po długiej i męczącej inwigilacji oraz oskarżeniu najpierw jednego potencjalnego sprawcy, Muhee w końcu by matka dała jej spokój, wskazała na przyrodniego brata. Zdesperowany i niewinny chłopak w odruchu uciekł. Jedynym miejscem, gdzie mógł się ukryć i podjąć dalsze działania, była osiedlowa piekarnia. Ale to magiczne miejsce, gdzie Piekarz-czarodziej przygotowuje wypieki z zaklęciami.

„Czasami jest tak, że puszka tuńczyka ma dłuższy termin ważności niż ludzkie emocje.” [s. 117]

Debiutancka powieść południowokoreańskiej pisarki Gu Byeong-mo (ur. 1976) „Piekarnia Czarodzieja” z 2009 roku na polskim rynku wydawniczym przedstawiania bywa jako baśń, ale należy to uzupełnić – mroczna współczesna baśń*. Penetrująca ciemne korytarze i zaułki codzienności, obnażająca powierzchowne uśmiechy i miłe słowa, ukazująca skrywane frustracje, zawiści, zazdrości. To historia z silnym przesłaniem o braniu odpowiedzialności za swoje decyzje i szacunku wobec drugiego człowieka – bez względu na jego wiek czy status społeczny. Nasz wybór może okazać się błędny, ale powinniśmy starać się samodzielnie zmierzyć ze skutkami, a nie pośpiesznie i bezrefleksyjnie tuszować pomyłki, by nie wyszło na jaw nasze postępowanie.

Narrator – którego imienia nie poznamy – tyleż poznając tajniki niezwykłej piekarni, ile przebywając z Piekarzem i jego pomocnikiem Niebieskim Ptakiem, przysłuchując się opowieściom klientów, uzmysłowi sobie, że nie można uciekać albo polegać na siłach nadprzyrodzonych, magii, bo one ingerują w równowagę świata, zaburzają rytm istnienia ludzi, zwierząt, roślin. Jedynym wyjściem jest konfrontacja z wyborem i jego konsekwencjami. Inaczej nieustannie będziemy dokonywać rejterady, wikłać się w kolejne sytuacje piętrzące negatywne skutki, chwytać się rozmaitych „czarodziejskich” sposobów, generując zaburzenie czasoprzestrzenne i wyniszczając samych siebie.

Sama piekarnia jest miejscem ambiwalentnym. Stanowi schronienie dla narratora, tu czuje się on bezpiecznie, tu pierwszy raz doświadcza, że jest istotny i że komuś na nim zależy, troszczy się o niego, zostaje doceniony. Ale jednocześnie jest przestrzenią, w której tworzone są produkty służące zniszczeniu ludzi, rzucaniu klątw. Wedle wyjaśnień Niebieskiego Ptaka Piekarz poprzez swoje zaklęcia sprzedawane w formie wypieków chce przywrócić równowagę w świecie fizycznym, który poprzez rozmaite rytuały szamańskie czy obrzędy ulega destabilizacji. Porządek wszechświata to równowaga energii, sił występujących w przestrzeni. Ludzie poprzez swoje zachcianki, często bezmyślne życzenia wynikające z zazdrości, zawiści, nienawiści, pragnienia miłości czy cudzego cierpienia naruszają ład. Wprawiają określoną energię w ruch, nie licząc się z tym, że może ona do nich powrócić. I zniszczyć ich samych. Trzeba mieć na uwadze, że autorka dość swobodnie posługuje się terminologią filozoficzną – ot, licentia poetica.

Czarodzieje nie mogą ingerować w „kosmiczne zasady życia i śmierci”, każde istnienie jest ważne, stanowi nierozerwalną część całości, element, bez którego mozaika-układanka rzeczywistości zostanie zburzona. Mimo to Piekarz kiedyś zdecydował inaczej. Jego decyzja okazała się fatalna w skutkach. Zamiast ponownie polegać na magii, wziął odpowiedzialność i nie popełnił drugi raz tego samego błędu. Jego postawa, przeżywane, ale nie uzewnętrzniane być może rozgoryczenie, żal, niemożność naprawienia, sklejenia rozbitego istnienia, wpływają na narratora i jego postrzeganie świata, ludzi. Staje się bardziej świadomy. Nie oznacza to jednak, że sam podejmie decyzję, co robić dalej w życiu. Los zdecyduje za niego. Ale… otrzyma on od Czarodzieja sposobność do mniejszej bądź większej modyfikacji.

Autorka prezentuje czytelnikowi alternatywne rozwiązania – co się stanie w zależności od tego, którą opcję narrator-bohater wybierze. Ciekawy to zabieg, zbliżony do stosowanego zazwyczaj w grach, a i stelaż, konstrukcja powieści, chwyty narracyjne też przywodzą na myśl grę. Narracja jest chłodna, odzwierciedlająca zdystansowanego, porzuconego chłopca, który ma problem z zaufaniem, wątpi, woli nie robić sobie nadziei. To dziecko odrzucone, samotne, szukające ciepła i bliskości. Narrator w kilku momentach zdaje się sugerować, że magiczność piekarni jest iluzją, bajką, snem dla spragnionego życzliwości chłopca. Może to wytwór wyobraźni, potrzeba zaczarowanego miejsca, przynoszącego ukojenie? A może po prostu (szeroko rozumiana) magia jest w naszej codzienności.

Gu Byeong-mo żongluje czasem opowieści (retrospekcje i antycypacje wytwarzają rozedrganą czasowość) i podejmuje ciekawe próby reinterpretacji schematów fabularnych baśni, fantastyki i bajki, powieści o dorastaniu, Bildungsroman, koncepcji czarodzieja i magii, zaklęć czy wreszcie snów, koszmarów i sukkubów, szybko wychodząc poza literaturę młodzieżową i tworząc utwór zbliżony do paraboli, skierowany do dorosłych. Z jednej bowiem strony to dorośli w dużej mierze kształtują dzieci i powinni uczyć je również odpowiedzialności. Z drugiej zaś strony warto by sami zrewidowali swoje podejście do najmłodszych, do dziecięcych zachowań, słów i przemilczeń, by szanowali dziecko, a nie wyżywali się, wyrzucali swoje frustracje, stosowali przemoc psychiczną (vide: pani Bae, nauczycielka, która znęca się nad narratorem) i fizyczną. Mogłoby jednak być mniej moralizatorskich elementów, a więcej pozostawione dla czytelnika i jego refleksji.

„Piekarnia Czarodzieja” Gu Byeong-mo jest opowieścią z pogranicza snu i jawy, której blisko do koszmaru, to zapis prób nie tylko odnalezienia swojego miejsca w świecie, gdzie dominuje brutalność, retuszowana zawiść i obojętność drugiego człowieka, ale również odkrycia własnej wartości, nauczenia się podejmowania decyzji i brania odpowiedzialności, bez ciągłego uciekania, zrzucania winy na innych. Jest też pretekstem do rozmów o wzajemnym szacunku, godności każdego z nas.

——————

Gu Byeong-mo, Piekarnia Czarodzieja, przekł. Anna Diniejko i Łukasz Janik, Wydawnictwo Kobiece, Białystok 2021.

* Nie jest to utwór dla dzieci! Już choćby przez opisy samobójstwa i molestowania. Mam nadzieję, że Wydawca jest tego świadomy.

Pozostał we mnie jakiś niedosyt, brak mi czegoś w tej książce. Jakby… nie wszystko zagrało, wybrzmiało, było w odpowiednim tempie i rytmie. Ale mimo to uważam, że to dobra powieść.

Autor: Luiza Stachura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s