„Jestem obcym, cudzoziemcem w życiu”*. Słów parę o „Szaradach” Knuta Hamsuna

Niedopasowany do codzienności, błądzący w niebezpiecznym labiryncie wewnętrznego świata, intensywnie przeżywający i doświadczający rzeczywistości, zawieszony między wymiarami, na granicy snu i jawy, szuka sposobów na zrzucanie masek ludzi, obnażenie ich natury. Knut Hamsun, "Szarady"W tym celu sam przywdziewa kostiumy, wchodzi w role, urządza maskaradę. I gubi siebie, po trochu siebie traci.

Około trzydziestoletni mężczyzna w żółtym garniturze Johan Nilsen Nagel 12 czerwca 1891 roku wysiada z parowca w małej norweskiej miejscowości i chce w niej pozostać jakiś czas. Wszystkim przedstawia się jako agronom. Przywozi ze sobą buteleczkę z kwasem pruskim, gdyby zdecydował się na samobójstwo. Na palcu zaś ma obrączkę, która chroni go przed lękiem, a futerał po skrzypcach traktuje jak walizkę. Jego obłędne, nieco deliryczne wędrówki po miasteczku i okolicznym lesie, ekscentryczne zachowanie, gesty i słowa wzbudzają wśród lokalnej społeczności zdumienie i stanowią dla nich niecodzienną rozrywkę, w niezdrowy sposób ich przyciąga. Neurotyczny, pełen wewnętrznych napięć, labilny, o niespokojnym umyśle Nagel zakochuje się szaleńczo w pięknej córce pastora Dagny Kielland, która właśnie się zaręczyła. Niedawno w lesie odnaleziono zwłoki jej adoratora – rzekomo sam się zabił, lecz okoliczności śmierci wskazują, iż mogło to być morderstwo.

„Ale czy to wszystko nie jest komedią, humbugiem i oszustwem?” [s. 315]

Drugą powieścią po „Głodzie” z 1890 roku norweskiego pisarza Knuta Hamsuna (1859-1952) były „Szarady” (oryg. „Mysterier”) opublikowane w 1892 roku. 16 lat później dokonał przeróbek i wersja z 1908 roku stanowi podstawę kolejnych wydań. W Polsce pierwszy przekład, autoryzowany przez autora, ukazał się w 1928 roku pod tytułem zbliżonym do oryginału „Misterje” w przekładzie poety i pisarza Franciszka Mirandoli. Tłumaczka nowego wydania Maria Gołębiewska-Bijak w słowie wstępnym przybliża między innymi aspekty związane ze swoim przekładem. Publikację zamyka posłowie norweskiego badacza literatury Hamsuna, Larsa Frodego Larsena.

„Szarady” to utwór zaskakujący, eksperymentalny, nowatorski, niejednoznaczny, otwierający różne drogi interpretacyjne i – można zaryzykować twierdzenie – prekursorskie w odniesieniu do technik związanych ze strumieniem (nie)świadomości. Hamsun wykorzystuje szerokie pola semantyczne słów, testuje ich możliwości, konfrontuje różne porządki, zestawia, przestawia, tworzy szarady, istne kalambury, gra frazeologizmami, brzmieniowością języka, interpunkcją, stylizując ją na zbliżoną do mowy. Przeplata autor czas teraźniejszy, praesens historicum, czas przeszły i czas przyszły. Kilka znaczących antycypacji (ot, choćby pierwszy akapit utworu), które wprowadza do opowieści, są przemyślane i dobrze umiejscowione, wybijają z automatyzmu percepcji. Można zaryzykować twierdzenie, że nie o suspensy, zwroty akcji chodzi pisarzowi, ale o rozbicie schematów, dekonstrukcję, grę z odbiorcą.

Hamsun eksperymentuje w swoim literackim laboratorium z elementami charakterystycznymi dla między innymi baśni, powieści grozy, powieści kryminalno-detektywistycznej, powieści szkatułkowej, powieści w odcinkach, sielanki (o, te spotkania w lesie Nagela i Dagny przywodzą na myśl przewrotną wersję „Laury i Filona” Franciszka Karpińskiego), sztuki teatralnej (wiele opisów zachowań postaci w danym momencie przywodzi na myśl didaskalia), polemiki, prozy poetyckiej, osobliwej pantomimy. Wprowadza liczne anegdotki, dykteryjki, facecje (na nich Nagel buduje nić porozumienia z ludźmi, w sposób nierzadko metaforyczny przekazuje im to, czego nie potrafi, a może raczej nie chce powiedzieć wprost) czy wreszcie monolog wewnętrzny, zręby strumienia świadomości rozwiniętego przez choćby Jamesa Joyce’a, chociaż często u Hamsuna wydaje się to raczej strumień nieświadomości, deliryczne majaki, chorobliwe narracje (piętrzące się, nakładające się na siebie, palimpsestowe) bądź głosy wewnętrzne, które nie pozwalają na spokojne życie, ale nieustannie dudnią, roztrzaskują równowagę, rozhuśtają emocje, żerują na skrajnościach, mocnych, wyrazistych uczuciach. To jedne z tematów wartych do przemyślenia i osobnego rozwinięcia.

„Szarady” są powieścią, którą dobrze rozpatrywać w rozmaitych aspektach, odczytywać na różnych płaszczyznach, sięgając po detale, tropy rozrzucane i umieszczane z rozmysłem przez autora. Można przykładowo postrzegać przestrzenie realną i oniryczno-deliryczną z kilku punktów widzenia: poza Nagelowską wizją świata, (nie)rzeczywistości, dobrze spojrzeć oczami Minuta (lokalnego błazna, mężczyzny kalekiego, który stanowi pośmiewisko dla miejscowych), Marthy Gude (ubogiej czterdziestoletniej panny, w idealizacji Nagela czystej i niewinnej jak dziecko, która mogłaby być dla niego wybawieniem i stworzyć spokojne – czyli w gruncie rzeczy nierealne – życie, ot mrzonka), Dagny Kielland (kolejnej niejednoznacznej postaci, której zachowanie zmienia się pod wpływem obecności Nagela, chociaż można się zastanawiać, czy Nagel nie stanowi katalizatora do ujawnienia prawdziwej natury?) czy jeszcze innych bohaterów jak doktora, pełnomocnika, córki burmistrza albo tajemnicza Kamma, która podąża za Nagelem (prześladuje go?). Tym to ciekawsze i fascynujące, jeśli zauważy się, iż Nagel jest kimś „z zewnątrz” (wchodzi do małej społeczności, która rzekomo się zna), Innym, obcym nie tylko w miasteczku, ale także w codzienności, w życiu. Nie tylko jego zachowanie, słowa i gesty, ale przede wszystkim szaleńczy potok myśli, gorączkowa praca umysłu wytwarzają wrażenie, iż jest cudzoziemcem w życiu – ale… czy to nie humbug?

Albo można podążać za tyradami, dyskusjami dotyczącymi między innymi „wielkich ludzi”, naukowego i intuicyjnego odbioru świata, lekarzy (przedstawicieli nauki) i znachorów (podtrzymujących to, co uczeni zwą zabobonami), twórczości literackiej czy polityki. Zazwyczaj te dysputy, polemiki toczone są pod wpływem upojenia alkoholowego, a alkohol jest dobrym sposobem, by odkrywać ludzkie skłonności, autentyczne myśli, skrywane skrzętnie… chyba że ktoś założył tak wiele masek, zespolił się z nimi, wybudował mur, to wtedy w delirycznym amoku nadal może prowadzić grę. Każda z perspektyw otworzy przed czytelnikiem nowe drogi interpretacyjne, kalejdoskopowo zmieniające się szarady, „żywe obrazy” jak w polegającej na odgadywaniu postaci historycznych zabawie, którą urządzają mieszkańcy miasteczka w ramach kiermaszu.

Jedną z odsłaniających się przed czytelnikiem dróg interpretacyjnych jest choroba psychiczna – początkowe chorobliwość, neurotyzm, nerwowość, zaburzenia percepcji rzeczywistości i lęk pogłębiają się, narastają, nawarstwiają, nadbudowują, multiplikują i prowadzą do szaleństwa. Utwór Hamsuna wydaje się ministudium obłędu i paranoi. Jawi się jako przemierzanie wybranych korytarzy labiryntu człowieka o psychice zachwianej, dysocjacyjnej, ulegającego silnym, burzliwym emocjom i nastrojom, odbijającego się od skrajności do skrajności, przeżywającego kryzys (na przykład kryzys „ja”, kryzys osobowości), niepotrafiącego zatrzymać naporu myśli, strumienia wizji. A może to wszystko… sen, życie snem, senne marzenia zamieniające się w koszmar, z którego nie można się wybudzić?

Warto zwrócić uwagę na przestrzeń i na zmiany zachodzące w sposobie percepcji Nagela w obrębie określonych miejsc pod wpływem dnia i nocy oraz spotykanych ludzi. Nagel wprost mówi do Dagny, że są uliczki, które go od siebie odstręczają, przed którymi niejako ucieka, chodzi okrężną trasą, by je ominąć (jak w labiryncie, gdzie kryją się pułapki). Pojawia się w powieści kilka punktów węzłowych: hotel (lokum Nagela), port i morze (łącznik ze światem zewnętrznym), dom Marthy, dom Dagny czy wreszcie las i cała masa znaczeń leśnej przestrzeni w kontekście utworu – nie tylko onirycznej, iluzorycznej, poetyckiej, pełnej radości, spokoju, zakochania, ale także odosobnienia, miejsca do kontemplacji, refleksji, rozbudzania fantazji oraz boleśnie przypominającej o rzeczywistości, zbrodni, miejscu ciemnym, mrocznym, pokątnym, bez świadków.

Nagel nieustannie obserwuje i analizuje ludzi, ich zachowania, słowa. Śledzi wszelkie przewrotności i zgrzyty, sfingowane gesty, mistyfikacje, (auto)retusze – nie wierzy, że mogą istnieć ludzie szczerzy, autentyczni, nieskazitelni (chociaż może chce taką osobę widzieć w ubogiej Marcie Gude). Praktycznie każdy według niego zakłada maski skrywające pokątnych grzeszników, obłudników, fałszerzy, drani. Wykorzystując koncept szarad, szyfrowania słów-znaków, kodowania (znaczeń w swych) opowieści(ach), swoistego flirtowania i oczarowania drugiej osoby sam wprost tłumaczy swoje licznie hochsztaplerstwa, pokrętne czyny i słowa, kłamstwa i udawanie, sfabrykowane wyznania, by wywołać w drugiej osobie wrażenie – najczęściej ujawnia swoje postępki przed Dagny. Uwodzi, wyznaje miłość, próbuje zabawić, wyjawia swoje fałszerstwa, podstępne metody, łgarstwa. Rozbudza w niej zazdrość, chociaż wie, że dla niego nie porzuci narzeczonego. Wewnętrznie się wyniszcza, staje się swego rodzaju więźniem uwielbienia do Dagny, mimo iż usiłuje zbrukać jej nieskazitelny wizerunek, sprowokować, zburzyć spokój i dobroć. Napięcie między nimi wzrasta, następuje nagłe odwrócenie ról, iście szachowa rozgrywka. Ale… czy to czasem nie dzieje się wyłącznie w chorobliwym umyśle Nagela?

W kontekście przebiegu wydarzeń oraz ciągłego powtarzania przez Nagela, że wszystko to humbug, można się zastanawiać, na ile Minut jest lustrzanym odbiciem Nagela, jego alter-ego, sobowtórem, a może odwrotnie – Minut wytwarza tego szarlatana Nagela, by wydzielić i zniszczyć drugą osobowość, niechcianą przez niego, bo arogancką, bezczelną albo owa druga osobowość wyrywa się sama, ucieka i rozpoczyna swoje szaleńcze wojaże. Norweski pisarz piętrzy zagadki, konstruuje wyrafinowaną szaradę.

„Szarady” Knuta Hamsuna są fascynującą i jednocześnie przerażającą podróżą w bezkresne przestrzenie umysłu obłędnego, paranoicznego, podważającego wszystko, nieustannie dokonującego aktów kreacji, fantazyjnego tworzenia i anihilacji, (auto)zniszczenia. To zaproszenie czytelnika do gry.

——————

* Knut Hamsun, Szarady, przeł. Maria Gołębiewska-Bijak, Wydawnictwo Poznańskie, Poznań 2021, s. 313.

O wielu motywach, wątkach, elementach nie napisałam, może kiedyś do tego wrócę. Taką literaturę bardzo lubię, sprawia mi niesamowitą przyjemność.

Autor: Luiza Stachura

4 uwagi do wpisu “„Jestem obcym, cudzoziemcem w życiu”*. Słów parę o „Szaradach” Knuta Hamsuna

  1. Bardzo trudną szaradą wydaje się być ta książka… Nie na taki stan czytelniczego umysłu, w którym teraz jestem… przemęczona upałami, zestresowana przedurlopową gonitwą. Ale jako wyzwanie na przyszłość – zapisuję.

    1. A, to zależy od czytelnika, czy szarada Hamsuna będzie trudna, a może łatwiejsza. To literacki eksperyment, gra. Tylko że trzeba lubić taką literaturę, bez gotowych rozwiązań, z wieloma możliwościami, drogami interpretacyjnymi. Życzę Ci spokojniejszego czasu, byś mogła podążyć w labirynt Nagela z „Szarada”. I daj znać po przeczytaniu, jak odebrałaś ten utwór.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s