„Świat za drzwiami”. Parę słów o „Matczynej drodze” Pak Wanso

Oczekiwania, pragnienia, sny o lepszym życiu. Rodzice czasem za wszelką cenę chcą wprowadzić swoje dziecko do świata „za drzwiami”, dostatniejszego, elitarnego. W drodze pełnej powstrzymywanych łez, nieokazywanego bólu, wyrzeczeń i poświęceń można zgubić to, co najważniejsze. A przecież to, że jesteśmy tu razem – czy słońce, czy deszcz, czy wiatr – znaczy najwięcej. Niech ta chwila trwa wiecznie.

Narratorka, ponad czterdziestoletnia kobieta, wraca myślami do czasów, gdy miała osiem lat i jej mama przyjechała z Seulu do rodzinnej wsi, by zabrać ją do miasta. Wychowywana była przez dziadków, gdyż matka wcześniej przeniosła się do metropolii z synem. Pragnęła wykształcić pierworodnego, umożliwić mu zrobienie kariery i tym samym podnieść status życia rodziny. Ale rodzicielka nie zapomniała o swojej córce i w stosownym momencie po nią wróciła, by „przesadzić” dziewczynkę z wiejskiej społeczności i uczynić z niej „kobietę nowoczesną”, wykształconą i elegancką. O niełatwej drodze, życiu w seulskich slumsach i pierwszych wspomnieniach z miejskiej przestrzeni pisze koreańska pisarka Pak Wanso w utworze „Matczyna droga”. Czytaj dalej