Podróż(e) w biel. Słów parę o „Relacji Arthura Gordona Pyma z Nantucket” Edgara Allana Poego

Białe plamy na mapach, niezapisane karty, nieodkryte lądy wzbudzają emocje, prowokują do ekspedycji, wypraw, ale i do fantazjowania, onirycznego dryfowania po potencjalnej (czaso)przestrzeni, tworzenia, przetwarzania, dopowiadania, nadpisywania opowieści, historii. Takie rejony, miejsca-niemiejsca są siedliskiem demonów, niesamowitych stworzeń, nieziemskich istot, niewyjaśnionych zjawisk, fenomenów, ukrytych lęków, rzadziej rajskich, słonecznych marzeń, rojeń. Otwierają morze możliwości, kuszą, nęcą, zwodzą, przyciągają, inspirują. I ktoś by rzekł, że obecnie praktycznie nie ma białych plam, że człowiek przemierzył kulę ziemską wzdłuż, wszerz. Ale czy na pewno, czy już nic nie kryje się w naszym wymiarze świata?

Arthur Gordon Pym po latach za namową Poego (sic!) spisuje swoje niezwykłe, zdumiewające przygody z czasów młodzieńczej wyprawy w okolice bieguna południowego. Jako młody chłopak zafascynował się statkami i marzył o podróży, trochę pod wpływem opowieści przyjaciela Augustusa, syna kapitana żeglugi morskiej Bernarda. Rozpalona pasja Arthura, a jednocześnie wyraźny sprzeciw rodziny wobec szaleńczych, niebezpiecznych eskapad morskich, przyczyniły się do wykoncypowania przez młodzieńca i jego przyjaciela potajemnej podróży statkiem Bernarda, który przygotowywał się do wyprawy na połów wielorybów. Przemycony na pokład Arthur miał ukrywać się, aż nie wypłyną na pełne morze, gdzie niemożliwy będzie odwrót. Ale nie zawsze wszystko idzie po myśli planujących i na Arthura posypała się lawina makabrycznych wydarzeń, prowadząca w głąb jednej z kartograficznych białych plam, czyli tam, gdzie otwiera się niesamowity wymiar rzeczywistości niezbadanej, nieodkrytej.

Edgar Allan Poe w 1838 roku opublikował swoją (jedyną ukończoną) powieść, która w polskiej wersji językowej wydawana była pod tytułami: „Relacja Arthura Gordona Pyma z Nantucket”, „Opowieść Arthura Gordona Pyma z Nantucket”, „Przygody Arthura Gordona Pyma z Nantucket”. Dzieło rozpoczyna się od streszczenia, uwzględniającego bunt załogi statku, rzeź, skrajne wyczerpanie i głód, kanibalizm, wybawienie, wyprawę w kierunku bieguna południowego, gdzie mieszkają nieznane, acz fascynujące gatunki zwierząt i ptaków oraz dziwne plemię, a samo ukształtowanie terenu stanowi świadectwo obecności czegoś niepokojącego, niewyjaśnionego, fantasmagorycznego. I niby czytelnik pozornie jest przygotowany na kolejne wydarzenia – powiedzielibyśmy dziś, że otrzymał sporo „spojlerów” – ale to właśnie sposób prowadzenia narracji potęguje atmosferę niezwykłości, niesamowitości, w nim tkwi największa siła, siła magnetyczna, przyciągająca, elektryzująca, wstrząsająca i niepozwalająca odejść, przerwać, porzucić.

Bo Poe ma rewelacyjny styl. Nic więc dziwnego, że „Relacja Arthura Gordona Pyma z Nantucket” zafascynowała i zainspirowała wielu twórców – dość wymienić kontynuację napisaną przez Juliusza Verne’a („Lodowy sfinks” z 1897 roku), „Moby Dicka” Hermana Melville’a czy między innymi sposób prowadzenia opowieści w utworach H.P. Lovecrafta (zwłaszcza „W górach szaleństwa” z 1931 roku, ale wiele innych jego utworów zostało zbudowanych podobnie do powieści Poego). W 1857 roku na język francuski przygody Pyma zostały przetłumaczone przez autora „Kwiatów zła” Charlesa Baudelaire’a.

Utwór stylizowany jest na autentyk. Oto – wedle narratora i głównego bohatera Arthura Gordona Pyma – rzekomo Poe odkrył jego historię, następnie prosił go o spisanie jej i upublicznienie, a po odmowie zapytał o możliwość wykorzystania przygód Pyma i stworzenia z nich dzieła literackiego, fikcjonalnego. Po pozytywnej zaś recepcji spreparowanego utworu sam Pyma podejmuje się rekonstrukcji, podobno w miarę wiernego odtworzenia wydarzeń sprzed lat, by odbiorca miał świadomość, że opisane sytuacje miały miejsce naprawdę, a nie są jedynie wymysłem, kreacją artystyczną. Dokonuje tym samym albo nadpisania funkcjonującego tekstu (tworzy coś na kształt palimpsestu), albo… wyczyszczenia, oszlifowania, swoistego zretuszowania istniejącego utworu fikcyjnego na rzecz „oryginału”, rzeklibyśmy, że niemal „non-fiction”. Obie opcje są równoważne, bo odbiorca nie może z pełnym przekonaniem powiedzieć, ile kreacji, fikcji, hiperbolizacji znajduje się w „oryginale”. To też sprytny, ciekawy zabieg tym bardziej w zestawieniu z zakończeniem relacji Pyma. Mowa o „Dopisku”, gdzie następuje zmiana narratora, już nie Pym prezentuje nam niesamowitą historię, ale „ktoś” inny tyleż uzupełnia, ile wskazuje na możliwe domysły, niejednoznaczność opowieści, spekulacje. To też intrygujące z uwagi, iż w kilku momentach narrator-Pym nie bywa spójny i konsekwentny w swojej wersji wydarzeń… Nota bene, oryginalny tytuł powieści („The narrative of Arthur Gordon Pym of Nantucket”) wykorzystuje pole semantyczne słowa „narracja”, ale polska wersja językowa i wybór słowa „relacja” dość dobrze koresponduje z dziełem, zdecydowanie lepiej niż wyrazy „przygody” czy „opowieść”.

„Relacja Arthura Gordona Pyma z Nantucket” Edgara Allana Poego jest świetną opowieścią przygodową, doświadczeniem balansowania na granicy życia i śmierci, eksplorowania niezgłębionych rejonów nie tylko świata, ale i psychiki ludzkiej, a tym samym zbliżania się do ukrytych lęków, obaw, stanów granicznych, momentów przecięcia zdrowia i szaleństwa, obłędu, jawy i onirycznego, a niekiedy delirycznego dryfowania, majaków senno-chorobowych czy alkoholowego upojenia, gdy zaburzona zostaje równowaga i bodźce są odbierane zgoła odmiennie. Zwiedzanie labiryntu świata, wędrowanie po kolejnych korytarzach przeobraża się w podróż w biel czy do bieli, poprzez biel – tą bielą będą niezbadane miejsca, tajemnice świata, niesamowite, bo nieznane nam i niewytłumaczalne zjawiska, fenomeny. Ale ważne w tym wszystkim jest to, kto prowadzi opowieść o podróży, czyja narracja będzie tą wiodącą – bo ona wyznaczy drogę, interpretację, wskaże na dogodne sobie odpowiedzi, rozwiązania.

——————

Edgar Allan Poe, Relacja Arthura Gordona Pyma z Nantucket, przeł. Tomasz Kłoszewski, posłowiem opatrzył Tomasz Gałązka, Officyna, Łódź 2019.

Autor: Luiza Stachura

Reklama

5 uwag do wpisu “Podróż(e) w biel. Słów parę o „Relacji Arthura Gordona Pyma z Nantucket” Edgara Allana Poego

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s