„Są więzienia gorsze od słów.” Kilka słów o „Cieniu wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna

Podskórne lęki, niepewność każdej chwili powodują powolny rozpad świata. Skruszone fundamenty, tlące się szczątki, pozostałości po niegdysiejszych marzeniach mogą być zwiastunem upadku. Chyba że ktoś je zbierze, nie pozwolić im sczeznąć, całkowicie zniknąć i odnajdzie inną drogę, prowadzącą wyjścia z mrocznego, przerażającego korytarza, wtedy możliwe będzie wyzwolenie i odrodzenie w nowych słowach, w innym wymiarze świata.

Gdy Daniel Sempre kończy dziesięć lat, jego ojciec – antykwariusz i księgarz – zabiera go do niezwykłego miejsca nazywanego Cmentarzem Zapomnianych Książek. Trafiają tam uratowane przed zniszczeniem i przemiałem księgi, zwykle z likwidowanych bibliotek czy księgarni. Wyłącznie wtajemniczony może wejść do skarbnicy i wybrać książkę, którą uratuje od niepamięci, będzie jej strzegł i ją chronił. Po długim błądzeniu w labiryncie regałów Daniel znajduje albo raczej zostaje znaleziony i wybrany przez „Cień wiatru” autorstwa Juliána Caraxa. Niesamowita, oniryczna, mroczna powieść rozbudza w bardzo młodym czytelniku chęć dowiedzenia się, kim jest autor i co jeszcze napisał. Tym bardziej, że ktoś pali wszystkie dostępne książki Caraxa, jakby wymazywał ślady jego istnienia, przemieniał go w eteryczny cień, zjawę. Dorastający Daniel na rzecz subtelnych porywów serca odłoży na dłuższy czas poszukiwania. Jednakże po swoich osiemnastych urodzinach, gdy jego niewinne marzenie zostanie zbrukane, a on będzie błądził po ulicach w rozpaczy, powróci do niego pragnienie odkrycia tożsamości Caraxa. Śledztwo doprowadzi Daniela do odsłonięcia przerażającej prawdy, zrekonstruowania tragicznej przeszłości.

„Cień wiatru” hiszpańskiego pisarza Carlosa Ruiza Zafóna (1964-2020) jest podróżą przez Barcelonę z czasów wojny domowej i dyktatury zaprowadzonej przez Francisca Franco. Echa, reminiscencje wojennych działań nie stanowią osi utworu, a jedynie jego tło, wyjaśnienie przeszłości niektórych postaci (vide: Fermín Romero de Torres) oraz motywacji ich działań czy pozycji w Państwie Hiszpańskim (choćby Javier Fumero). Można zaryzykować twierdzenie, że trudna sytuacja polityczno-społeczna przyczynia się do wewnętrznego eskapizmu, ucieczki między innymi w literacki, magiczny świat, w którym znajduje się tymczasowe schronienie. Autor starannie konstruuje rzeczywistość powieściową, umiejętnie łączy wątki, prowadzi czytelnika po mrocznych zaułkach, księgarniach, antykwariatach, salonach możnych i wpływowych, zrujnowanych i opuszczonych rezydencjach, ubogich mieszkaniach, obskurnych pokojach, przytułkach dla chorych starszych ludzi. Bohaterowie jego utworu penetrują miejsca świetliste, piękne, spokojne i te brudne, przykryte kurzem, rozpadające się, mroczne. Spotykamy postacie, które mityzują przestrzeń, tłumaczą zjawiska obecnością duchów mszczących się bądź wymierzających sprawiedliwość. Pojawiają się też osoby znajdujące racjonalne wyjaśnienie każdej sytuacji. Ich wzajemne oddziaływanie, nieustanne interakcje będą współtworzyły trudną, pełną bólu, cierpienia, krwawą opowieść o Barcelonie od połowy lat 40. do połowy lat 60. XX wieku. Ale gdzieś tli się wątły promyk nadziei, piękne marzenia, które nie zostaną porzucone, lecz ciągle stanowią motywację do działania, tworzenia, odbudowywania, renowacji i rekonstrukcji.

Ruiza Zafón sięga w dużej mierze po schematy fabularne powieści detektywistycznej, kryminalnej, awanturniczej, przygodowej, historycznej, romansu, „intymistyki” w postaci pamiętnika i prozy epistolarnej. Zdaje się, że podejmuje też grę z konwencją powieścią szkatułkowej (jej elementy, opowieści w opowieściach, które w całości tworzą historię, będą obecne aż do zakończenia), dlatego też poza głównym narratorem – Danielem – pojawią się kolejni opowiadacze. Zwykle ich historie będą zapisane (w polskim wydaniu!) kursywą, wyjątek stanowi obszerny szkic Nurii, która uratowała przed spaleniem pojedyncze egzemplarze powieści Caraxa i ukryła je na Cmentarzu Zapomnianych Książek – jej konfesyjna epistoła włączona została w obręb utworu jako odrębna część, niejako na równi z narracją Daniela. Ze zbierania poszczególnych fragmentów, urywków, wyimków młodzieniec będzie układał i odcyfrowywał prawdę, niejednokrotnie jednak błądząc, potykając się o cudze kłamstwa, celowe przemilczenia, bo poszczególni interlokutorzy będą snuli swoje wersje, rozgałęziając historię, wykraczając poza wątek poszukiwań Caraxa i jego utworów.

Przemierzając uliczki Barcelony i opuszczone domy, które zdają się palimpsestami, miejscami nadpisanymi przekształceniami dokonywanymi przez kolejnych mieszkańców, Daniel wydobędzie z mroku niepamięci duchy przeszłości i wysłucha ich tragicznych historii. A postaci pojawi się całkiem sporo, każda z nich na swój sposób wpłynie na Daniela i jego motywację do zagłębienia tajemnicy, a jednocześnie poprzez towarzyszenie w stopniowej inicjacji w dorosłość pozwoli uświadomić mu, że trzeba walczyć o to, co najważniejsze, nie wolno się poddawać. Co znamienne, historia Daniela w pewnym momencie na swój sposób przeobrazi się w historię Caraxa – jakby Daniel powielał losy pisarza, ale w kluczowych momentach powinien wybrać inną, alternatywną drogę, która nie przyniesie strat, rozpaczy, śmierci najbliższych (nota bene, warto zwrócić uwagę na motyw wiecznego pióra – obaj będą dzieli ten przedmiot na przestrzeni lat). W labiryncie fikcji i w zaułkach miasta będą krążyć obaj jak satelity – Daniel i jego „duchowy” czy literacki przewodnik-ojciec, niczym Telemach i Odyseusz (w pewnym momencie pomyślałam nawet o „Ulissesie” Jamesa Joyce’a).

Tytuł powieści interpretować można różnorodnie – w odniesieniu na przykład do poszczególnych bohaterów, między innymi: Juliána Caraxa; jego przyjaciela Miquela Molinera, który poświęci swoją miłość, życie i tożsamość; Nurii odrzucającej spokojne życie dla mrzonki, niemożliwego do spełnienia marzenia; ukochanej Caraxa – Penélope Aldaya i osób z nią blisko związanych jak Jacinty; kapelusznika, czyli przybranego ojca Caraxa czy wreszcie uciekającego przed swoją przeszłością i tożsamością Fermína. Ale także tytuł warto rozpatrywać w kontekście literatury (książek), czasu, przemijania, nietrwałości pamięci oraz miejsc(a), przestrzeni, opowieści o dawnych mieszkańcach Barcelony, powojennej (nie)rzeczywistości. Można też pokusić się o spojrzenie na powieść Ruiza Zafóna przez pryzmat jaskini Platona – bohaterowie i wydarzenia będą cieniami prawdziwej, autentycznej rzeczywistości…

„Cień wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna w dużej mierze jest powieścią o pamięci, procesie zapamiętywania i zapominania, odtwarzania, odsłaniania prawdy, wyjaśniania tajemnicy, odkrywania, iż za jedną opowieścią kryje się kolejna i kolejna, bo wszystko jest w jakiś sposób połączone. Niedokończone, zawieszone, celowo wymazywane historie prowadzą do stopniowego znikania ludzi, którzy stają się cieniami – warto uratować ich od anihilacji, wymazania, bo ich doświadczenia, przeżycia, emocje są w zasadzie takie same jak nasze i mogą nas uratować przed przepaścią, do której nieświadomie się zbliżamy.

Powieść hiszpańskiego pisarza ma swój urok, nawet ten trochę przegadany początek, szkicujący stan duchowo-emocjonalny dorastającego chłopca, który porzuca na jakiś czas płonne marzenia odkrywcy świata (literackiego) na rzecz pierwszej świadomej fascynacji kobietą, przynoszącej pierwszy ból rozczarowania.

——————

Carlos Ruiza Zafón, Cień wiatru, przeł. Beata Fabjańska-Potapczuk, Carlos Marrodán Casas, wyd. 3, Muza, Warszawa 2007.

To pierwszy utwór z cyklu „Cmentarz Zapomnianych Książek”.

Autor: Luiza Stachura

8 uwag do wpisu “„Są więzienia gorsze od słów.” Kilka słów o „Cieniu wiatru” Carlosa Ruiza Zafóna

  1. Jak miło! „Cień wiatru”!:-) Miałam okazję przeczytać kilka lat temu, była to bardzo przyjemna lektura. Powieść miała ten swój fajny „klimat”… Bardzo spodobał mi się pomysł z Cmentarzem Zapomnianych Książek. Zresztą to mój ulubiony tytuł z tego cyklu.
    Pozdrawiam serdecznie!:-)

        1. Wydawało mi się, że to będzie opowieść mocniej związana z Cmentarzem Zapomnianych Książek, z realizmem magicznym, z wtajemniczeniem w niezwykły, literacki wymiar świata, więc jak nagle otrzymałam historię miłosnych inicjacji Daniela, to trochę się zdziwiłam. Ale im więcej przeczytałam, tym bardziej przekonywałam się do takiego nurtu opowieści ; )

          1. Hmm… a tu Cię Zafon zaskoczył… A może było i tak, że sam autor zaskoczył siebie samego, w którą stronę to poszło… ;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s