Więź. Słów parę o „Kieszonkowcu” Fuminoriego Nakamury

Czy wierzysz w przeznaczenie? Wybory, wydarzenia, spotkania, rozstania nie są przypadkowe, czyż nie? Zastanawiasz się, jaki masz wpływ na swoje życie, na mijane osoby, spośród których jedynie niewielka część zatrzyma się przy twojej drodze i wymieni spojrzenia, myśli, słowa, gesty. I nawet ta krótka chwila, gdy jesteśmy razem czy może tylko obok siebie, jest ważna dla mnie, pomaga zbudować więź, która może nie miała prawa nigdy przetrwać dłużej, a jedynie wskazać mi dalszą drogę. Bo podróż nigdy się nie kończy.

„Kieszonkowiec” to druga obok „Dziecka z ziemi” przetłumaczona na język polski książka japońskiego pisarza Fuminoriego Nakamury. Narratorem i centralną postacią jest tytułowy złodziej Nishimura, ale jego nazwisko poznamy dość późno, gdy nieco więcej szczegółów z jego życia zostanie wydobytych z mroków niepamięci. Powrócił właśnie do Tokio, skąd nie tak dawno temu wyjechał, a raczej uciekł, gdyż współuczestniczył z Ishikawą, też złodziejem, można rzec, że przyjacielem, w ryzykownym napadzie zorganizowanym na zlecenie enigmatycznego, budzącego lęk Kizakiego. Rejterada podyktowana była strachem, a powrót – między innymi chęcią odszukania Ishikawy, który po akcji zniknął bez śladu. Nishimura samotnie dryfuje po mieście, okradając kolejne osoby, do czasu, aż nie spotka małego chłopca, który przypomina jego samego sprzed lat. Mężczyzna stopniowo zacznie nawiązywać więź z dzieckiem instynktownie szukającym kogoś, kto się nim zaopiekuje i ofiaruje odrobinę uwagi. Ale ta namiastka rodziny stanie się dla złodzieja słabością – straci czujność i zrobi wiele, by chłopcu nie stała się krzywda. A wtedy na jego drodze pojawi się znów psychopatyczny Kizaki, który złoży propozycję nie do odrzucenia.

Powieść Nakamury to w zasadzie kolaż stworzony ze ścinków, przeplatających się elementów, pomysłów na fabułę, motywów – mniej i bardziej udanych. Ot, wystarczy wspomnieć jeden zbędny element, uparcie powracający w książce – cudze przedmioty wypadały z rąk Nishimurze, gdy był dzieckiem, jakby nie pasowały do jego dłoni, a przed jego oczami pojawiała się wtedy często wieża… ha, jeśli teraz czytelnik zapyta: „Ale jaka wieża?” To odpowiedź nie będzie taka prosta, bo też jest to obiekt, który autor tyleż wprowadza, ile wrzuca na różnych etapach opowieści, nigdy go nie doprecyzowując, przez co można go rozmaicie odczytywać (hm, może na wzór tytułowego zamku u Franza Kafki czy stożka z „Korekty” Thomasa Bernharda?), między innymi jako alegorię kary, uwięzienia, albo… alegorię drogi – kierunku „w górę”, wskazania właściwej ścieżki, odejścia od kradzieży. Wydaje się jednak tylko ornamentem, znakiem w literackiej przestrzeni mającym stwarzać pozory „głębi”, lecz prowadzącym na manowce.

Utwór otwiera wątek kieszonkostwa jako fachu i opisów konkretnych działań, w drugiej części książki pojawia się natomiast kwestia intryg polityczno-biznesowych, sensacyjno-kryminalnych spraw, pokątnych interesów, balansowania na granicy, ryzykowania własnego życia, prostytucji, przemocy, ale także – jako przeciwwaga, kontrapunkt – stopniowo rozwijają się motywy takie jak: budowanie więzi, ucieczka od samotności i w samotność, mizantropia i potrzeba kontaktu z drugim człowiekiem, wybór drogi życiowej, który podyktowany jest albo predestynacją, przeznaczeniem, koniecznością, determinizmem społecznym, pochodzeniem, środowiskiem, genami, albo wolną wolą. W koncepcję predestynacji wpisuje się postać Kizakiego, upajającego się kreowaniem, pisaniem losów drugiej osoby – zastanawiające, na ile wydarzenia z życia Nishimury były napisane, stworzone przez Kizakiego, na ile od początku do końca wyreżyserował przedstawienie. Natomiast wizja wolnej woli jest czymś, co zdaje się Nishimura chce przekazać chłopcu, by ten nie popełnił jego błędów, ale z rozmysłem wybrał, kim chce być.

Zdaje się, że „Kieszonkowiec” jest rekapitulacją, podsumowaniem życia mężczyzny, który całe życie stronił od innych, podążał samotną ścieżką, starał się nie budować relacji. Pytanie, czy było to spowodowane jego dzieciństwem, miejscem dorastania, inicjacją w świat dorosłych, czy też własnym świadomym wyborem. Japoński pisarz zahacza także o kwestie związane z dobrem i złem, relatywizmem moralnym, zostawiając czytelnikowi ocenę i prowokując go do rozważenia, jak to jest z jego życiem, czym się kieruje, co jest dla niego ważne, dokąd i dlaczego tam zmierza albo czemu stoi w miejscu. Jeśli w ten sposób czytać „Kieszonkowca”, to powieść okaże się dobrym impulsem, by dokonać rewizji własnych wyborów.

Fuminori Nakamura uznawany jest za jednego z najbardziej utalentowanych autorów kryminałów, ale bazując na polskim przekładzie dwóch jego powieści, można zaryzykować twierdzenie, że to kryminały nieco à rebours, akcent w nich rozłożony jest inaczej, bo punkt ciężkości nie tkwi w wątkach związanych z rozwikłaniem przestępstwa (między innymi w motywacjach popychających do zbrodni, intrydze, śledztwie), ale w kwestiach psychologicznych, charakterologicznych. Bohaterowie są w jakiś sposób naznaczeni, napiętnowani, doświadczyli ostracyzmu społecznego, pokiereszowani wewnętrznie zbudowali pozornie twarde skorupy. Kiedyś odważą się na introwertyczną podróż, próbę zrozumienia, dlaczego nie potrafią wpasować się w społeczeństwo, dlaczego żyją na marginesie, samotni. Nieświadomie zbliżą się do kogoś równie bezbronnego i odtrąconego, usiłując stworzyć substytut rodziny, ale ich próby budowania czegoś stabilnego, trwałego skończą się fiaskiem. Niestety podobnie jak w „Dziecku z ziemi”, tak i w „Kieszonkowcu” japoński pisarz dryfuje na powierzchni, jakby chciał tym gestem zarysować, a nie zagłębić problem, co może pozostawiać niedosyt, poczucie niewykorzystania w pełni potencjału, dobrego pomysłu, punktu wyjścia.

——————

Fuminori Nakamura, Kieszonkowiec, z jap. przeł. Dariusz Latoś, Kwiaty Orientu, Skarżysko-Kamienna 2020.

Autor: Luiza Stachura

6 uwag do wpisu “Więź. Słów parę o „Kieszonkowcu” Fuminoriego Nakamury

  1. Ostatnio masz takie tytuły tych książek, że aż chce się je czytać w ciemno!😊 Opis też bardzo zachęcający! Może skuszę się na lekturę w jakiś luźny weekend!😇

    1. Wróciłam do regularniejszego czytania, więc więcej się wpisów pojawia. Ale też czytam to, na co mam ochotę w danym momencie. Tę książkę czyta się szybko – polecam ją w podróż(y) ; )

      1. A ja z wielką radością w sercu czytam Twoje wpisy!😊 Bardzo się cieszę, że regularniej znów publikujesz. Co tu dużo mówić, o książkach piszesz „smakowicie”!😎

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s