Więź. Słów parę o „Kieszonkowcu” Fuminoriego Nakamury

Czy wierzysz w przeznaczenie? Wybory, wydarzenia, spotkania, rozstania nie są przypadkowe, czyż nie? Zastanawiasz się, jaki masz wpływ na swoje życie, na mijane osoby, spośród których jedynie niewielka część zatrzyma się przy twojej drodze i wymieni spojrzenia, myśli, słowa, gesty. I nawet ta krótka chwila, gdy jesteśmy razem czy może tylko obok siebie, jest ważna dla mnie, pomaga zbudować więź, która może nie miała prawa nigdy przetrwać dłużej, a jedynie wskazać mi dalszą drogę. Bo podróż nigdy się nie kończy.

„Kieszonkowiec” to druga obok „Dziecka z ziemi” przetłumaczona na język polski książka japońskiego pisarza Fuminoriego Nakamury. Narratorem i centralną postacią jest tytułowy złodziej Nishimura, ale jego nazwisko poznamy dość późno, gdy nieco więcej szczegółów z jego życia zostanie wydobytych z mroków niepamięci. Powrócił właśnie do Tokio, skąd nie tak dawno temu wyjechał, a raczej uciekł, gdyż współuczestniczył z Ishikawą, też złodziejem, można rzec, że przyjacielem, w ryzykownym napadzie zorganizowanym na zlecenie enigmatycznego, budzącego lęk Kizakiego. Rejterada podyktowana była strachem, a powrót – między innymi chęcią odszukania Ishikawy, który po akcji zniknął bez śladu. Nishimura samotnie dryfuje po mieście, okradając kolejne osoby, do czasu, aż nie spotka małego chłopca, który przypomina jego samego sprzed lat. Mężczyzna stopniowo zacznie nawiązywać więź z dzieckiem instynktownie szukającym kogoś, kto się nim zaopiekuje i ofiaruje odrobinę uwagi. Ale ta namiastka rodziny stanie się dla złodzieja słabością – straci czujność i zrobi wiele, by chłopcu nie stała się krzywda. A wtedy na jego drodze pojawi się znów psychopatyczny Kizaki, który złoży propozycję nie do odrzucenia. Czytaj dalej