Mieszanka kryminalno-erotyczna, część 1. Kilka słów o książce „Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” Wojciecha Kulawskiego

Zemsta wymaga planu. Dokładnego obmyślenia każdego szczegółu, bo od tego zależy sukces. Ale trzeba uważać na wspólników. Bo kto wie, czy nie zdradzą cię, gdy nadejdzie wielki finał.

„Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” Wojciecha Kulawskiego zaczyna się od erotycznej sceny w jednej z galerii, gdzie w przebieralni czterdziestoletni biznesman Krzysztof Kortyński uprawia seks ze swoją piękną asystentką Jagną Filiańską. Gdy wychodzą ze sklepu, ktoś robi im zdjęcia, acz mało dyskretnie, bo zostaje szybko spostrzeżony przez mężczyznę – to wynajęty przez Lucynę, żonę Kortyńskiego, detektyw. Tymczasem Lucyna również nie próżnuje i spędza czas z młodym, atrakcyjnym masażystą Waldemarem Komarem. Ich nastoletnia córka Wiktoria czuje się jak przeszkoda w życiu rodziców. Zawadza im swoją obecnością – jest wyrzutem sumienia. Na ich oczach próbuje popełnić samobójstwo. Na Krzysztofie i Lucynie nie robi to większego wrażenia. Jedynym skutkiem jest decyzja o rozwodzie. Kobieta wynajmuje jednego z najlepszych prawników, by zemścić się na Krzysztofie i doprowadzić go do upadku, nie tylko bankructwa i finansowej ruiny – chce bowiem zniszczyć także jego wizerunek. Jej małżonek nie pozostanie dłużny. Gdy toczą między sobą walkę jedyną osobą, która przejmuje się losem Wiktorii, jest jej opiekunka Nadieżda Konsieł.

Nie trzeba czekać długo na pierwszą ofiarę zemsty. Ktoś zabija Jagnę Filiańską i zostawia po sobie ślad – znak „V”. Do akcji wkraczają policjanci: niestroniący od alkoholu komisarz Rafał Trygar, starszy aspirant Tymon Foltyński, prokurator Marian Suski, a po pewnym czasie także ich koleżanka, atrakcyjna i seksowna Marzena Gibała. To oczywiście nie jedyna ofiara – na kolejne zbrodnie nie trzeba długo czekać. Równolegle do prowadzonego przez policję śledztwa Dominika Figiel, dziennikarka jednej z największych gazet, podejmuje temat, nie tylko ze względu na sensacyjność, ale również z uwagi na osobistą erotyczną znajomość z Kortyńskim. Policja przesłuchuje osoby połączone zarówno z ofiarami, jak i z rodziną Kortyńskich, powoli odsłaniają się nowe potencjalne tropy. Jednym z niedających spokoju punktów jest znak „V”, który początkowo kojarzy się Foltyńskiemu z komiksem „V jak vendetta” Alana Moore’a, ale dalsze poszukiwania prowadzą policjanta do postaci Aleistera Crowleya, twórcy filozoficzno-mistycznej Thelemy, oraz do satanizmu ateistycznego. Autor, niestety, na tym nie poprzestaje i wprowadza kolejne motywy, choćby molestowania seksualnego, eksperymentów psychologicznych, swoistego prania mózgu, brata bliźniaka (Doppelgänger), osobowości mnogiej czy wojskowości i militariów. Słowem – szwarc mydło i powidło.

„Zgodnie z teorią Marzeny, argument dupy i cycka pozwala przenosić góry.” [s. 189]

Jak tytuł wskazuje, miłość, rozkosz i nienawiść będą się przeplatały niczym Eros i Tanatos. Przy czym więcej tego Erosa niż Tanatosa. Piękne, olśniewające i seksowne kobiety. Przemyślenia na temat rozpadu małżeństw, wynikające głównie z braku wzajemnej atrakcyjności seksualnej. Szukanie młodszych kochanków. Zdrady. Próby potwierdzenia własnej męskości i kobiecości. Wzajemne pretensje i oskarżenia. To byłby dobry kryminał, gdyby nie tyle erotyki, miszmaszu w postaci wątków z różnych sfer – psychologii, filozofii, religioznawstwa, okultyzmu, militarystyki. Bohaterowie są do bólu schematyczni – w tej książce nakreśleni jedną czy dwiema cechami charakteru. Trygar jest alkoholikiem, który nie radzi sobie z problemami osobistymi, Foltyński to młody i zaangażowany policjant, acz jeszcze wiele się musi nauczyć, Gibała i Figiel są seksowne i swoje ciała traktują też jako narzędzie do zdobywania informacji. A Suski ma swoje mroczne tajemnice.

„Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” jest literacką hybrydą. Zdaje się, że to bardziej powieść kryminalno-erotyczna, nie brakuje jednak wątków sensacyjnych, thrilleru czy nawet obyczajowych i psychologicznych. Autor przemyca przemyślenia dotyczące kondycji współczesnych rodzin, głównie relacji między kobietą a mężczyzną, w których jeśli brak intymności i wzajemnej atrakcyjności, to wszystko się rozpada, prowadzi do zdrad, oszukiwania. Erotyki tu dużo, ale nie do końca jak w thrillerze erotycznym; kobiety w powieści muszą być piękne i stanowić obiekt seksualny. Nawiązania do komiksów, tu akurat do Alana Moore’a, wydają się czymś, co można by nazwać grą z czytelnikiem czy raczej puszczeniem oka do odbiorcy. W moim odczuciu chybiony jest motyw brata bliźniaka, Doppelgängera – wyeksploatowany już tak bardzo w popkulturze, że wszystko wydaje się kalką, powielaniem tego samego i zwyczajnie jest nudne, bo przewidywalne, no i łatwo rozwiązuje fabularne problemy i tuszuje niedoskonałości.

Książkę czyta się szybko, rozdziały są krótkie, na podobnej zasadzie jak akty w sztukach teatralnych – zmiana lokalizacji i/czy liczby postaci powoduje zmianę „sceny”. Nie jest to styl pisania, który do mnie przemawia. Z niezrozumiałych dla mnie powodów postacie ciosane są niemalże jednym zdaniem, które ma skwitować ich wygląd i jakąś cechę charakteru – ale po co, skoro autor całkiem nieźle w dalszej części pokazuje tych bohaterów i czytelnik sam dostrzega, kim są i jacy są. Może dla odbiorcy, który musi mieć wszystko podane na tacy? Nie wiem. Irytujące dla mnie są autorytarnie wygłaszane przez narratora (który przez to staje się niejako kolejną postacią) uwagi na przykład o małżeństwie czy rodzinie. No i ten przesyt seksem – gdy sięgam po kryminał, to niekoniecznie chcę mieć namiastkę albo próbę tworzenia literatury erotycznej, tym bardziej, że łatwo przekroczyć subtelną granicę między wulgarnością a erotyką elektryzującą.

Jeśli pisarz decyduje się na tyle wątków i tematów, zbiera tak dużo fragmentów rzeczywistości, to siłą rzeczy w większości przypadków będą one dryfowały, zostaną zasygnalizowane, rozrzucone, będą migotać przez chwilę, by zgasnąć albo odpłynąć (tak, analogicznie jest przecież u Harukiego Murakamiego, tylko że styl jakby inny). Szkoda. Autor ma potencjał. Mimo iż mnie nie przypadł do gustu jego styl, to niewątpliwie Wojciech Kulawski ma łatwość w konstruowaniu historii i lekkość w pisaniu. Gdyby tylko zechciał poskromić mnogość elementów w opowieści.

Dla porządku dodam jeszcze, że wydana w 2018 roku  powieść „Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści” jest drugą książką po „Liście Sześciu” (2017), w której czytelnik towarzyszy śledztwom Trygara, Foltyńskiego, Suskiego i Gibały. Kolejna odsłona jest również z 2018 roku – „Zamknięci”. I jest – w moim odczuciu – lepsza niż „Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści”. Ale o niej osobny tekst.

——————

Wojciech Kulawski, Między udręką miłości a rozkoszą nienawiści, Wydawnictwo CM, Warszawa 2018.

Autor: Luiza Stachura

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s