Rozpadam się. Na marginesach „Jestem, tęsknię, mówię” Yūko Tsushimy parę słów

Jestem. Właśnie „tu i teraz”, które jest „zawsze” – jestem. Ja jestem. Po co tysiące słów, skoro w tym jednym – jestem! – kryje się przerażający wszechświat, niesamowitość istnienia. Wejście w głąb siebie, zanurzenie się w nurcie „ja”, wsłuchanie się w muzykę ciszy otwiera prześwity istnienia, zbliża do tajemnicy istoty życia, prowadzi do miejsca, gdzie wszystko się jednoczy – życie i śmierć są nierozerwalną całością. Chwyć mnie za rękę, bym wróciła ze świata po drugiej stronie, bym odnalazła drogę do przestrzeni oświetlanej ciepłymi promieniami słońca, bym nie zagubiła się we wspomnieniach, onirycznych krainach.

Yūko Tsushima (właściwie Satoko), japońska pisarka i eseistka urodzona w 1947 roku, zmarła trzy lata temu w 2016 roku, córka Osamu Dazaia (właściwie Shūji Tsushima), autora takich utworów jak Zmierzch czy Zatracenie. Proza Dazaia – który dokonał samobójstwa, gdy Yūko miała rok – przenika czytelnika, wyzwala poczucie niepokoju, prowadzi przez labirynt teatru marionetek i obnaża kruchość ludzkiej kondycji, dojmującą samotność, penetruje zakamarki psychiki człowieka. Wynika to w jakiejś mierze z dramatycznych doświadczeń, burzliwego życia autora i dekadenckich tendencji. Wybór opowiadań czy raczej mikroobrazów, zapisków z wiwisekcji duszy, subtelnych szkiców rzeczywistości i emocji najczęściej tłumionych, spychanych na margines, Yūko Tsushimy – „Jestem, tęsknię, mówię” – można zestawiać z twórczością Dazaia, jako kobiecy kontrgłos. Jest w nich podobny pierwiastek, bolesność, nienasycona potrzeba wyzwolenia. Ale jest to proza osobna, zasługująca na czytanie jej poza porównywaniem do ojca. Czytaj dalej