Żywioły. Kilka słów na marginesach „Zimowej kwatery” Abego Tomojiego

Przeglądanie się w innych osobach może nie tylko pomóc uzmysłowić sobie, kim się jest, czego się pragnie, dokąd się zmierza, ale i pozwolić na odsłonięcie tajemnic skrywanych przed samym sobą. Bo oto ktoś, kto nas denerwuje, jest przeciwieństwem, kimś odległym i nieprzystającym do naszego świata, nagle staje się tym, od kogo nie możemy się uwolnić, do kogo biegną nasze myśli. Zimowa kwatera.jpgTakie uzależnienie może skończyć się przedawkowaniem, a wtedy jedynym wyjściem jest… odwrócić się i odejść. Pewne spotkania muszą na zawsze zostać epizodyczne.

Narrator powieści Abego Tomojiego „Zimowa kwatera” (1936) – którego wyłącznie jeden inicjał poznamy, M. – wspomina jesienno-wiosenny okres w swoim studenckim życiu, gdy wyprowadził się od krewnych, u których zaznawał nudy, popadł w „depresję duchową” i mocno odczuł osamotnienie. Znalazł pokój u małżeństwa zaskakującego go na każdym niemalże kroku – jakże odmiennych od niego, kompletnie różnych od świata, do którego był przyzwyczajony. Pan Kamon Kirishima to kobieciarz, utracjusz, raptus, wręcz furiat, mitoman, niezwykle łatwo trwoniących swoje i cudze pieniądze, zaś jego żona Matsuko jest kobietą religijną, przyjęła wiarę chrześcijańską i usiłuje nią zbawiać i okiełznać nieposkromionego męża. On jak ogień płonący, ona – zimna woda. Mają dwoje dzieci – syna Teruo i córeczkę Sakiko. Czytelnik przygląda się perypetiom ubożejącej rodziny, w której mężczyzna wdaje się w coraz to nowe romanse i nie stroni od hazardu, a kobieta próbuje z całych sił związać koniec z końcem, zapewnić rodzinie byt. W tej skromnej przestrzeni dwojga ścierają się żywioły – pasji, namiętności, nienasycenia i powściągliwości, zachowawczości; grubiaństwa i delikatności. Uczestnicy tego przedstawienia, nierzadko teatralnych, nieco groteskowych zachowań bohaterów mimowolnie przeglądają się w nich, porównują, oceniają.

M. przebywa początkowo w domu Kirishimów jako widz, obserwator. Przeprowadza swoistą wiwisekcję, rozkłada na czynniki pierwsze to, co dostrzega. Próbuje analizować. Koresponduje to z chłodną, beznamiętną narracją. Z jednej strony M. marzy o romantycznej wizji wiejskiego życia, delikatnej i subtelnej Matsuko z brutalnym i nieokrzesanym Kamonem. Z drugiej zaś – z wyższością przygląda się mizerii rodziny, u której mieszka. Traktuje ich nieco jako obiekt eksperymentu, chce doświadczyć nizin, wyleczyć „duchową depresję”, zażyć czegoś nowego, elektryzującego, co wstrząśnie nim i pozwoli wyrwać się z marazmu. I chociaż szybko się rozczarowuje, że nie są tak romantyczni, jak tego pragnął, to jednak narrator-dekadent dokonuje w tym domu zdumiewających odkryć dotyczących własnej natury, usposobienia, osobowości. Nie może się od nich uwolnić, oswobodzić myśli. Przebywanie z tą niezwykłą niedobraną parą będzie dla niego okazją do rewizji własnego życia, między innymi do kwestii związanych z dziewczyną, która go przyciągała i odpychała – Iharą Hamae. Z czasem M. odkrywa, że niepokojąco wiele w nim jest z mroku, ciemności przepełniającej nędzny dom Kirishimów. Zaczyna niepokojąco wrastać w ich świat, balansować między Kamonem a Matsuko. Każde z nich bowiem zawiera pierwiastki właściwe dla duszy M.

„Kobiety, mój drogi, są straszne.” [s. 148]

Barwne portrety szkicuje Abe Tomoji – i Kamona, i jego dzieci, i środowiska studenckiego, i pobocznych bohaterów, którzy wchodzą w nieliczne interakcje z centralnymi postaciami. Spośród nich wszystkich słowo o jednej z kobiecych kreacji w tej powieści – zastanawiający bowiem wizerunek Matsuko kreśli Abe Tomoji. Matsuko pochodzi z arystokratycznej rodziny, ale jej rodzice zostali oszukani przez swata i trafiła na Kamona – stąd ich związek uznawany przez rodzinę za mezalians. Nędza zaczęła się, gdy Kamon lekkomyślnie wykupił wszystkie zbiory oprzędu jedwabików z całej prefektury, a za chwilę nastąpił krach. Wierna mężowi pozostała z nim, mimo propozycji ze strony krewnych, by odejść. Jestże Matsuko chrześcijanką, w zasadzie fanatyczką, ale jednocześnie tą, w której płonie duch Japonki, czyli pokornej, uniżonej, jak zauważa sam autor. Próżno szukać odpowiedzi na pytanie, która ze stron – religijna czy japońska – dominuje w Matsuko. Ale dzięki cechom osobowości jest ona w stanie przez długie lata wytrzymać z Kamonem, który nie zawaha się ją zbić w przypływie złości i irytacji, zdradzić, porzucić, okraść. Z jednej strony Matsuko zdaje się dzielną kobietą, starającą się zrobić wszystko co w jej mocy, by zachować rodzinę w zdrowiu – z drugiej zaś pozostaje zimna, zamknięta, surowa, odsuwająca się od męża, a tym samym napędzająca jego nienasycenie i pragnienie innych kobiet. Gdzieś jej wewnętrzny żar został przygaszony, niezwykle rzadko się wybudza, a jego brak na co dzień uniemożliwia zachowanie równowagi w życiu jej i męża. Dręczą się wzajemnie. Ale tylko oni mogą, nikt nie powinien wchodzić między nich dwoje. Przy okazji opowieści o Kamonie i Matsuko można zapytać o role kobiety i mężczyzny w społeczeństwie.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden wątek. Abe Tomoji na przykładzie koreańskiego studenta medycyny Kō sygnalizuje ówczesną sytuację Korei – to miejsce, a w zasadzie nie-miejsce, „korytarz”, w którym nie można spać spokojnie, gdyż co chwilę ktoś go nawiedza, dewastuje, próbuje sobie podporządkować, jak nie Chiny to Japonia. Zresztą akcja powieści rozgrywa się na niedługo przed rozpoczęciem drugiej wojny światowej, a Korea naówczas była pod panowaniem japońskim jako Generalne Gubernatorstwo Korei – od 1910 aż do 1945 roku. Silnie społecznie i politycznie zaangażowany Kō wskazuje M. jeden z kierunków, w którym mogliby pójść intelektualiści japońscy, gdyby tylko chcieli wyrwać się z marazmu i dekadenckiej niemocy.

„Zimowa kwatera” Abego Tomojiego stanowi egzemplifikację sytuacji społecznej i politycznej Japonii, sposobu myślenia i funkcjonowania środowiska intelektualistów na krótko przed wybuchem wojny. Ale przede wszystkim obnaża ludzką naturę, w której przeplatają się żywioły nierzadko sprzeczne i ambiwalentne – atawistyczne odruchy, materializm, pragnienie idealizmu, romantyczna wizja, marzenie o wzniosłości i subtelność, zbrukanie.

——————

Abe Tomoji, Zimowa kwatera, przeł. z jap. Ewelina Tchórzewska-Adamowska, Książka i Wiedza, Warszawa 1973.

Abe Tomoji – nazwisko poprzedza imię.

Autor: Luiza Stachura

.

.

.

9 lat. Szybko.

Chciałabym kiedyś napisać coś, co mnie chociaż trochę usatysfakcjonuje.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s