Rozpacz. Na marginesach „Dołu” Pyun Hye-young

Nadszedł czas, gdy ta jedność, która wydawała się niezniszczalna, zaczyna pękać, rozpadać się na kawałki. Obserwujesz, jak to, co miało być prawdziwe i istnieć wiecznie, okazuje się zbyt kruche, by przetrwać następną burzę. Powiedz, czy wszystko było kłamstwem? Kiedy zaczęło się kończyć to, co zapowiadało się jak piękny sen? Pogłębiający się żal, nieznajdujący ukojenia i wyciszenia w przebaczeniu, nieustanny płacz, rozpacz i wzrastająca nienawiść mogą doprowadzić do pragnienia zemsty. I tak zacznie się powolne zadawanie cierpienia. Gdy twoje ciało odmówi posłuszeństwa, stanie się tylko skorupą trzymającą na uwięzi, balastem, wstydem, pozostanie ci tylko bierne przyglądanie się, jak odbierane jest wszystko, co posiadałeś – każda cząstka twojego życia, każdy fragment tak wytrwale przez wiele lat konstruowanego świata.

Ponad czterdziestoletni Oghi, bohater powieści południowokoreańskiej pisarki Pyun Hye-young, Dół, miał wypadek samochodowy, w wyniku którego jego żona zmarła, a on został sparaliżowany. Mężczyzna nie może mówić, stracił kontrolę nad swoim ciałem – porusza jedynie lewą ręką, ale jego pismo jest nieskładne, koślawe i mało czytelne. Upokorzony, pozbawiony możliwości językowej komunikacji, dookreślany słowami, z którymi nie chce i nie potrafi się utożsamiać – „kaleka”, „inwalida” – jest zdany na innych. Jego matka popełniła samobójstwo, gdy był małym chłopcem, a ojciec zmarł, zanim Oghi się ożenił. Jedyną rodziną mężczyzny jest teściowa i to ona bierze na siebie ciężar opieki. Na pozór, na zewnątrz gest kobiety jest godny podziwu. Pod powierzchnią dobroci i łaskawości skrywa się wyniszczające nienasycone pragnienie odwetu w imieniu córki. Z czasem dom Oghiego staje się więzieniem, a pielęgnowany niegdyś przez jego żonę ogród – zgliszczami po raju, raju utraconym.

Pyun Hye-young stopniowo odsłania przed czytelnikiem historię Oghiego – wprowadza retrospektywne obrazy, reminiscencje, odpryski przeszłości. Ale, co ciekawe, poznamy tylko nazwisko jednego bohatera oraz inicjały kilku znajomych Oghiego. Pozostałe postacie, w tym żona i teściowa, będą anonimowymi figurami, swego rodzaju lalkami, marionetkami, bo nie wszyto do nich metki, nie nazwano ich, pozbawiono imiennej tożsamości – jednym z możliwych wyjaśnień jest świadome działanie Oghiego, który w ten sposób wymazuje z pamięci te osoby, czyli niejako wykreśla ich istnienie, czy może odwrotne – tworzy ich wizerunki, dowolnie żonglując wybranymi cechami, by odbiorca przyjął jego narrację, jego świadectwo, jego zeznania. Nie jest to spowiedź, konfesyjne wyznanie grzesznika, ale próba ucieczki od odpowiedzialności, od prawdy. Narracja balansuje między mową zależną a pozornie zależną. Wydaje się, że narratorem-opowiadaczem jest Oghi, który wybiera trzecioosobową narrację, pozwalającą się ukryć i nie oceniać jednoznacznie zachowania, gestów, słów, wyborów żadnego z bohaterów, a przede wszystkim swoich. W sposobie opowiadania dominują chłód i emocjonalny dystans, nawet przy opisie bólu, a momentami narrator bywa cyniczny. Cierpienie pozostaje między słowami, między poszczególnymi fragmentami historii konstruowanej przez Oghiego z urywków, szkiców przeszłości – jest raczej w domysłach czytelnika.

Oghi po wypadku cierpi na częściową amnezję, potrzeba więc czasu, by odzyskał, wydobył wspomnienia, zechciał powrócić do początków. Opowieść rekonstruująca drogę ku upadkowi mężczyzny zaczyna się od przywołania pierwszego kręgu wtajemniczenia w świat, czyli inicjacji w śmierć – samobójstwo matki wyprowadziło go z dzieciństwa. Połowiczne sieroctwo odcisnęło na Oghim piętno, stał się kimś odrzuconym, bo naznaczonym niekompletnością – połączenie i zrozumienie mógłby odnaleźć w teściowej, której matka była Japonką, a zatem obcą, inną, ale mężczyzna nie jest do tego zdolny, wszystkie jego uczucia są puste, jałowe. Ojciec Oghiego nastawiony na zdobywanie i zysk, nie chce zaakceptować fascynacji syna mapami i kartografią, uważa to za niemęskie działanie. Cechy obojga rodziców połączyła w sobie żona bohatera – kobieta niespełniona, nienasycona, wiecznie planująca, ale prawie nigdy nierealizująca swoich celów. To ona wprowadziła Oghiego w dorosłość. Jest w niej coś tragicznego, może to przez jej pragnienie bycia sławną i znaną, może przez słomiany zapał. Krucha, delikatna konstrukcja jej psychiki nie jest w stanie pogodzić się z mężowską bezpardonową krytyką wszelkich prób pisania. Czy dlatego zdecydowała o poświęceniu się ogrodowi? A może w tej namiastce Edenu chciała obnażyć grzech, wizję rozpadu, upadku, opuszczenia. Bo właściwie to kiedy tak naprawdę zajęła się ogrodem i czy tylko nim wypełniała swój czas, jak to próbuje przedstawić Oghi? Przecież nie przestała pisać – po prostu nie pokazywała małżonkowi tej części swojego świata.

Jest kilka miejsc-punktów w przestrzeni Dołu, które tyleż odzwierciedlają, ile korespondują z kondycją psychiczną bohaterów, w zasadzie każde z nich jest ambiwalentne, począwszy od domu (początkowo jest królestwem, z czasem coraz większym ciężarem, ponurym, mrocznym punktem), poprzez uczelnię, na której pracuje Oghi (miejsce swobody i wolności, ale i pokusy), skończywszy na ogrodzie. Ogród odczytywać można jako między innymi symbol cyklu życia – wzrostu, rozkwitu i upadku. Idealne, świetliste miejsce, do którego wchodzi ciemność i dokonuje zniszczenia. Wiele pracy poświęca żona Oghiego, by ogród napełnić witalnością, świeżością. Po pierwszych niepowodzeniach wyciąga wnioski i naprawia błędy, konstruuje piękną przestrzeń, ale nie ma w niej miejsca dla nikogo, nawet dla niej. Ten subtelny, efemeryczny świat szybko ulega anihilacji – negatywne myśli zatruwają żonę bohatera. Zastanawiające, na ile kobieta wymyśliła sobie wszystko, zwariowała, oszalała, na ile dostrzegła pewne rzeczy, a na ile je (prze)czuła. Pielęgnowała swój ból jak ogród. A po jej śmierci królestwo roślin zostało zniszczone. W pięknym miejscu wykopano wielką dziurę – tytułowy dół, symboliczną przepaść rozpaczy, żalu i bólu. Dół jest również okręgiem – ambiwalentnym znakiem…

To druga, po debiutanckim Popiele i czerwieni (oryg. wyd. 2010), wydana w języku polskim powieść Pyun Hye-young (ur. 1972) – czytelnicze fascynacje autorki literackimi światami odnajdują swoje odzwierciedlenie także w tej książce, dlatego nieustannie podczas czytania pozostaje wrażenie, że to znane już, że sprawdzone, że opisane. Utwór zdaje się dla autorki całkiem niezłym wstępem do poszukiwań własnego stylu, prób wyjścia poza wyeksploatowane metafory i symbole. Natomiast dla odbiorcy stanowi ciekawą interpretacją między innymi motywu zemsty. Nie jest jednak horrorem czy thrillerem psychologicznym.

Bo Dół to opowieść o próbach tyleż ukrywania prawdy, ile zaklinania rzeczywistości, o samotności, niezrozumieniu, narastającym obłędzie, który żywiony domysłami, doprowadzić może do tragedii. Intymna, a momentami klaustrofobiczna, duszna atmosfera utworu koresponduje ze stanem psychicznym centralnych postaci. Okaleczona dusza szuka miejsca dla siebie, na różne sposoby próbuje poradzić sobie z bólem rozczarowania i zdrady. Złość, frustracja, negacja, konfabulacja, halucynacje, domniemania, strach i chęć zemsty kierują w głąb otchłani, przepaści, dołu – swego rodzaju grobowca, miejsca odosobnienia i miejsca kary, swoistego odwróconego słońca (nieba?). W tej powieści nie ma czyśćca. Są albo radość i afirmacja, albo ciemność i nieustanny lament. Rewers i awers.

——————

Pyun Hye-young, Dół, z jęz. koreańskiego przeł. Marzena Stefańska-Adams, Kwiaty Orientu, Skarżysko-Kamienna 2017.

Przepraszam za chaos myśli. Zasadniczo starałam się nie spoilerować. Nie mogę jednak zrozumieć wydawcy – na skrzydełku książki zamieścił ostatnie słowa z powieści…

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

5 uwag do wpisu “Rozpacz. Na marginesach „Dołu” Pyun Hye-young

  1. Troszkę chaosu faktycznie się wkradlo, ale zachęciłaś, szczególnie w ostatnim akapicie (i zdaniu). Czytałem „Popiół i czerwień” i nawet mi sie podobało. Postaram się utrafić „Dół” (choć dużo w tym temacie zależy od mojej biblioteki)… :)

  2. Nie czytałem poprzedniej książki autorki. Mam wrażenie, że ta książka opisuje pewne zdarzenia i to jak na nie reagują bohaterowie, ale niewiele z tego wynika. Czy wiemy w jakim celu opisywane są te wszystkie zdarzenia? Czy główny bohater (bohaterowie) doznał jakieś „przemiany duchowej” analizując swoją przeszłość? Może nie to miała na celu autorka, może samo opisywanie uczuć bohaterów miało być celem tej książki? Nie wiem.

    1. Bardzo Ci dziękuję – zwłaszcza za te pytania.
      Wydaje się, że autorka nie miała na celu pokazania przemiany bohatera, raczej to, jak pozostaje kompletnie nieczuły na los innych do samego końca, jak niczego się nie uczy, nie wyciąga wniosku, nie chce czy nie potrafi zrozumieć. Bo nie współodczuwa. Dla niego słowo „empatia” jest tylko wyrazem, nie stoi za tym nic.
      Hm, chyba każdy czytelni odkryje coś dla siebie w tej książce.
      Wahałam się przez moment, czy nie przesunąć akcentów w swoim tekście. Bo można „Dół” czytać z perspektywy żony, teściowej i Oghiego, a także osoby przyglądającej się dramatowi, który rozgrywa się w każdej z tych postaci. Samotność, opuszczenie, złość, niezrozumienie, balansowanie na granicy amoralności…
      To książka ciekawa do analiz, bo stosunkowo łatwo się im poddająca – można dowolnie przestawiać elementy, można wybierać i montować narracje, punkty widzenia.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s