„Płomień przeznaczenia, tak?”* Na marginesach „Światła i mroku” Natsumego Sōsekiego

Tyle teatralnych gestów, nieodgadnionych spojrzeń, uśmiechów i mylących drogę słów. Ukrywanie autentycznych intencji i prawdziwego pragnienia prowadzi do powolnego rozpadu wewnętrznego. Wystarczy jedna myśl, cień podejrzenia, drobna wątpliwość w szczerość uczuć i miłosnych deklaracji, wystarczy nikły ślad kolejnej osoby wkradającej się do idealnego świata dwojga, by złamać zaufanie i rozbić miłość. Posiadanie na wyłączność twojej uwagi, spojrzenia i obecności jest marzeniem, iluzją, snem, który tylekroć sam niszczysz, ilekroć odchodzisz, wymykasz się prawdzie, mnożysz tropy i potencjalne rozwiązania zagadki, gonisz cień z przeszłości, wyobrażenie ze snu. Natsume Sōseki, "Światło i mrok"Ale miej świadomość, że pewnego dnia albo nocy druga strona zechce zaryzykować, odkryć karty, odcyfrować złudne słowa, dotrzeć do głębi, by uratować albo zagrzebać uczucie. Tym gorzej, jeśli w cieniu, za twoimi plecami ukrywa się manipulant, osoba bawiąca się kochankami, dla czystej rozrywki wprowadzająca zamieszanie i rozłam. Wtedy nie zostanie ci wybaczone.

Według rodziny i krewnych Onobu jest kochana przez męża, Tsudę Yoshio. Mężczyzna uwielbia ją nad życie, spełnia jej każde pragnienie, pozwala się owinąć wokół jej palca – tak uważają postronni obserwatorzy życia dwojga młodych małżonków. Zazdrośnie spoglądają na piękny i drogi pierścionek Onobu jako symbol bezgranicznej miłości i oddania męża. Zupełnie jakby nietrwały przedmiot miał świadczyć o prawdziwości i sile uczuć, być świadectwem i wyznaniem. Zważywszy, że Yoshio samodzielnie nie utrzymuje swojego domu, lecz  przy pomocy pożyczek od ojca, wynegocjowanych przez męża siostry Yoshio – Ohide, w dodatku rodzina i znajomi uważają, że Onobu preferuje wygodne, luksusowe życie, zresztą jej małżonek również, więc oboje zdają się według wszystkich marnotrawić fundusze na zbytki. Pod pozorami lekkiego życia, w którym zachcianki i kaprysy są spełniane, skrywana jest przez Onobu i Yoshio niema gra w małżeństwo.

„Kobieta musi umieć przejrzeć mężczyznę na wylot jednym spojrzeniem” [s. 144]

Intuicja Onobu podpowiada istnienie kogoś jeszcze. Kogoś kradnącego serce i uwagę jej męża. Kocha go szczerze i w sposób oddany, chciałaby ofiarować mu to, co ma najcenniejszego, pragnie stanowić cały jego świat i być kochaną przez niego najbardziej na świecie. Ale on ucieka, wymyka się, łamiąc jej za każdym razem serce i niszcząc szczęście, które Onobu chciałaby pokazywać nieustannie krewnym. Tymczasem Yoshio żywi ambiwalentne uczucia do żony – nie pragnie jej, nie pożąda, nie kocha, ale sam nie wie, dlaczego wziął z nią ślub. Są momenty, kiedy chciałby ją zobaczyć i poczuć, a jak jej nie ma obok, to czuje nie tyle pustkę, co rozczarowanie i wewnętrzny skurcz, lecz za chwilę przychodzi nieznośna myśl, że jej obecność nie jest tym, czego by chciał, bo go drażni i denerwuje. Oboje pozorują przed rodziną szczęście i zgodę, a tymczasem narasta między nimi napięcie, piętrzą się niedopowiedzenia, a gra wchodzi w niebezpieczny etap.

Małżonków, bohaterów ostatniej, ale niedokończonej powieści Światło i mrok (1916) Natsumego Sōsekiego – autora między innymi Sedna rzeczy, Jestem kotem czy Panicza, jednego z najwybitniejszych współczesnych japońskich pisarzy, wnikliwego obserwatora przemian społeczno-kulturalnych w Japonii – poznajemy, gdy stan zdrowia Yoshio pogarsza się na tyle, że decyduje się on na operację. Pobyt w szpitalu zbiega się z problematycznym listem ojca – odmową wysłania pieniędzy, czyli widmem nędzy do co najmniej następnego miesiąca. Na domiar złego w pobliżu Yoshio i jego małżonki zaczyna krążyć kolega Yoshio, Kobayashi, kloszard znający tajemnicę męża Onobu. Na scenie coraz wyraźniej zaznacza swoją obecność także jedna z wpływowych kobiet – pani Yoshikawa, żona przyjaciela ojca Yoshio. Yoshikawa wykorzystuje swoją wiedzę o przeszłości Yoshio, by kolejny raz zabawić się kosztem jego i jego małżonki…

Nie bez powodu odwołuję się do scen, teatralności i gry – Światło i mrok momentami przywodzi na myśl swego rodzaju sztukę teatralną, nie tylko ze względu na podział na krótkie części-epizody, ale przede wszystkim na dramaturgię, intrygę czy sposób prezentacji poszczególnych odsłon z życia małżonków. Ogromna to dla czytelnika szkoda, że Natsume nie zdążył dokończyć swojej powieści. Zachwyca bowiem galeria postaci. Nie tylko Onobu i Yoshio, o których świecie wewnętrznym dowiadujemy się coraz więcej, im lepiej poznajemy ich przeszłość i wybory. Z cynicznego nieco, statecznego mężczyzny wyłania się obraz egoistycznego Yoshio niby-marzyciela, który goni cień kobiety z przeszłości, pielęgnuje wyobrażenie, tworzy w pamięci portret wyidealizowanej towarzyszki życia, pięknej i doskonałej kandydatki na żonę. Onobu zaś, inteligentna i ambitna, w małżeństwie zamiast rozkwitać, staje się obiektem teatralnych zabiegów, ofiarą intrygi, przyczyną cudzych żalów i pretensji, kobietą uwięzioną, w pułapce, lecz bez szans na czyjąś pomocną dłoń.

Poza rodziną Tsudów i siostrą Yoshio, Ohide – piękną, acz nieszczęśliwą – czytelnik zagłębia relacje w rodzie Okamotów, w którym wychowała się Onobu, a także przygląda się rodzinie Yoshikawa, szczególnie pani Yoshikawa – znudzonej teatralnymi sztukami i szukającej doznań i emocji w prawdziwym życiu autentycznych ludzi, których zamienia na aktorów w swoim własnym, prywatnym przedstawieniu. Zdecydowanie najciekawszym bohaterem w Świetle i mroku jest jednak Kobayashi – rodzaj literackiego błazna, arlekina, który posiada mądrość życiową, w błyskotliwy sposób potrafi przejrzeć drugą osobę i wskazać słabe punkty jej poczynań, a także w zagadkowy i niejednoznaczny sposób sprezentować wskazówki na przyszłość. Stanowi on także przeciwwagę dla możnych rodów. Obie perspektywy, z których podglądany jest świat – perspektywa nędzarzy, artystów ducha, niespełnionych podróżników po przestrzeni oraz bogatych paniczów, właścicieli i posiadaczy materialnych dóbr – będą jedną z osi powieści, wyznaczających jeden z kierunków interpretacyjnych.

Natsume podejmuje tematy, które dla polskiego czytelnika bez odpowiedniego wprowadzenia, mogą okazać się nie dość jasne czy archaiczne, a mianowicie kwestie między innymi długu wdzięczności czy rozróżnienia między życzliwością a obowiązkiem. W Chryzantemie i mieczu Ruth Benedict wprowadziła w zasadzie pierwszy raz do amerykańskiej perspektywy badawczej pojęcia „on” i „giri”, czyli kategorie zobowiązań, obowiązków. „On” to dług wobec świata, „zobowiązanie bierne, nakładane na jednostkę bez jej udziału”. Istnieją różne rodzaje „on” – na przykład „ko on” to „on” nałożone przez cesarza, „oya on” – przez rodziców. Odwzajemnianie „on” również jest – z naszego punktu widzenia – skomplikowane. Wyróżnić można „gimu” („pełne odwzajemnienie zobowiązań tego rodzaju i długu nigdy nie ulega przedawnieniu” – przykładowo „chu” to obowiązki wobec cesarza, Japonii; „ko” – obowiązki względem rodziców i przodków) oraz „giri” (które musi zostać spłacone w określonym czasie, w odpowiedniej wielkości, co do grosza). Więcej miejsca Benedict poświęca „giri”, wskazując jego dwa rodzaje – „giri” wobec świata oraz „giri” wobec własnego imienia (konieczność oczyszczenia własnego imienia, opinii, po doznanej zniewadze). Co ważne, „giri” tłumaczy w zasadzie dwoistość zachowania Japończyków – wierność i zdradę, wdzięczność i zemstę (zabójstwo i samobójstwo).** Bohaterowie powieści Natsumego nieustannie muszą bronić swojego imienia, dbać o zachowanie twarzy, o spełnienie społecznych i rodzinnych powinności. Dlatego ich decyzje podejmowane są w skrytości serca, nie dzielą się swoimi przeżyciami, nie mówią wprost. Mnożą jednak tym samym nieporozumienia, ranią i krzywdzą innych oraz siebie.

Światło i mrok Natsumego Sōsekiego to przewrotna opowieść o labiryncie emocji i uczuć, niemożności wyzwolenia się, pełnego oczyszczenia, wymknięcia się fatum, którym okazuje się być tyleż przeznaczenie czy przypadek, ile wybory kogoś innego. Każdy nieustannie przebywa jednocześnie w świetle i w mroku. Bo światło i mrok stanowią elementy życia, są jak dopełniające się zasady yin i yang, kobieta i mężczyzna, księżyc i słońce, noc i dzień. Światłem i mrokiem nacechowane są nasze relacje z drugą osobą, nie tylko w małżeństwie czy w związku dwojga kochanków. Powieść Natsumego to doskonały punkt wyjścia do rozmowy o kruchej kondycji psychiczno-emocjonalnej współczesnego człowieka – zwłaszcza o egoizmie, uciekaniu od odpowiedzialności, nieumiejętnym budowaniu i podtrzymywaniu relacji oraz związków.

——————

* Natsume Sōseki, Światło i mrok, tł. z jęz. jap. Barbara Andrasik, Psychoskok, Konin 2016, s. 408.

Uwaga! W tekście dalekowschodnie nazwiska poprzedzają imię.

** Zob. Ruth Benedict, Chryzantema i miecz. Wzory kultury japońskiej, przeł. E. Klekot, PIW, Warszawa 2016.

Autor: Luiza Stachura

Pozostaje mi przeprosić za chaos myśli i brak należytego podsumowania – dopiszę, mam nadzieję. Pierwszy akapit jest fikcją inspirowaną powieścią, nie moim życiem.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s