„Nie ma piękna bez cienia.”* Na marginesach „Pochwały cienia” Tanizakiego Jun’ichirō

Zachwycające i przerażające jednocześnie jest piękno ukryte w mroku. A mrok tyleż skrywa piękno, ile je ewokuje, na swój sposób konstytuuje, niczym demiurg powołuje do chwilowego zaistnienia w teatrze światła i cienia kruche piękno. Efemeryczne wrażenie zmysłowe dostępne jest dla otwartych poszukiwaczy, eksploratorów przestrzeni subtelnie i powoli zagłębiających kolejne odcienie i odblasTanizaki Jun’ichirō, "Pochwała cienia"ki wielowymiarowej rzeczywistości.

Każdy gest, rekwizyt starannie został przygotowany, by przedstawienie mogło przynieść widzowi (nie)oczekiwaną rozkosz, estetyczne spełnienie będące wynikiem napięcia między światłem a cieniem. Ale nie Platońskim odbiciem idei, nie teatrzykiem palców i dłoni, dziecięcymi kuglarstwami i sztuczkami, lecz wymiarem pozornie pokątnym, pełnoprawnym odgałęzieniem rzeczywistości, dostrzegalnym dla wrażliwych na załamania gładkiej tafli, nieoszlifowania diamentów, patynę czasu – swoistą księgę, w której przeszłość rozrzuca swoje tropy.

Obcowanie z wysublimowaną sztuką aranżacji przestrzeni na wzór oryginalnej gry światło-cienia, uczestniczenie w wyrafinowanym spektaklu zmysłów łączą się z jedną z japońskich kategorii estetycznych – ukrytego piękna, tajemnej głębi, ukrytej esencji, czyli yūgen. Żyjący w latach 1886-1965 Tanizaki Jun’ichirō (zgodnie z zapisem dalekowschodnich nazwisk – nazwisko poprzedza imię), jeden z najwybitniejszych japońskich pisarzy i eseistów, wnikliwy obserwator i komentator przemian w Kraju Wschodzącego Słońca, w 1933 roku zaprezentował Pochwałę cienia – esej poświęcony japońskiej estetyce cienia w architekturze i konstrukcji japońskich wnętrz. Warto pamiętać, że Tanizaki w młodości był zafascynowany Zachodem, ale wraz z modernizacją Japonii na wzór Zachodni, wraz z unowocześnieniem, zmianami społeczno-obyczajowymi, z którymi wiązały się przekształcenia w obrębie japońskiej architektury czy elektryfikacja, stonował swoje pierwsze zachwyty. I docenił piękno ukryte w tradycji i kulturze swojego narodu. Odkrył prześwity istnienia innego wymiaru rzeczywistości.

Pochwała cienia dotyczy w dużej mierze kwestii architektonicznych, japońskiego budownictwa, w tym… japońskiej „wygódki”, którą stworzono „z myślą o zapewnieniu duchowego odprężenia” (s. 17). Tanizaki z niepokojem obserwuje nadmiar światła elektrycznego w japońskiej przestrzeni, nadmiar zaprzeczający ideałowi półcienia. Nie przeszkadza to jednak prywatnie pisarzowi dokonywać takich przekształceń w swoim domu, by elektryczność i inne udogodnienia się w nim znalazły. Tanizaki krótko opisuje rolę oświetlenia i ogrzewania w japońskich budynkach. Zauważa, że zetknięcie się Kraju Kwitnącej Wiśni z cywilizacją Zachodnią przyczyniło się do utraty oryginalności. Japończycy wynaleźliby prędzej czy później te same rzeczy, co w Europie czy Ameryce, ale byłyby one wówczas produktem miejscowym, a zatem zachowującym specyfikę japońską, dostosowane by zostały do trybu i tempa życia, rodzimej tradycji i kultury.

Pisarz wskazuje na także na rolę cienia w i na japońskim papierze, specyficznie odbijającym światło. Analogicznie z naczyniami z laki. Analizuje krótko tokonomę („dekoracyjną wnękę w ścianie”), by uzmysłowić czytelnikom, że piękno kryje się w półmroku, tam tworzy się iluzja i strach, umożliwiające głębsze doświadczanie rzeczywistości. Między innymi dlatego też japońskie potwory nie mają nóg, przebywają częściowo w mroku, z niego pochodzą. Paradoksalnie kobieta również związana jest z półcieniem – ubrana w tradycyjny strój, zakrywa praktycznie całe ciało poza twarzą… Sugestywnego cienia nie byłoby bez określonego światła – dla Tanizakiego zamiast ostrych świateł elektrycznych ideałem w zacienionych pomieszczeniach japońskich jest lampa. Dzięki niej między innymi teatr Nō może w pełni zachwycać. O ile człowiek Zachodu nieustannie pragnie poprawiać swój los, o tyle człowiek Wschodu godzi się z rzeczywistością, którą zastał, dostosowuje się do niej, płynnie wpisuje się w jej nurt. Dlatego na Zachodzie wszystko musi być niemalże sterylne i błyszczące, wypolerowane i nowe, natomiast na Wschodzie – okryte patyną, wyrastające z mroku i wrastające w niego. Widać to nawet po twarzach Japończyków – wedle Tanizakiego japońska biel skóry cechuje się charakterystyczną szarością w przeciwieństwie do cery ludzi z Zachodu.

„(…) my, ludzie Wschodu stwarzamy piękno z cieni, które odszukujemy w banalnych, najmniej oczekiwanych miejscach.” (s. 58)

Poprzedzona świetnym wstępem jednego z polskich japonistów, Henryka Lipszyca, Pochwała cienia Tanizakiego Jun’ichirō to rodzaj zuihitsu, czyli zapisków „według pędzla”, zainicjonowanych przez Sei Shōnagon (X-XI w.), autorki Zapisków spod wezgłowia. Pięknie odmalowane kolejne znaki, punkty orientacyjne w japońskiej sztuce codzienności światło-cienia, to jeden z elementów mojej prywatnej Japonii. Eteryczna kraina snów, w której w półmroku, w przymglonym świetle odkryć można kolejny wymiar rzeczywistości – realny?, oniryczny?

Wysmakowana proza.

——————

* Tanizaki Jun’ichirō, Pochwała cienia, wstęp i przekład Henryk Lipszyc, Karakter, Kraków 2016, s. 58.

Autor: Luiza Stachura

.

Przepraszam za chaos.

Advertisements

8 thoughts on “„Nie ma piękna bez cienia.”* Na marginesach „Pochwały cienia” Tanizakiego Jun’ichirō

  1. Och, chaos bywa niekiedy najbardziej właściwym przejawem porządku ;) nie przepraszaj. Kusi mnie ta książka, bo i Tanizakiego uwielbiam, jednak gdy zerkam na stos książek piętrzących się na pianinie (to tam wędrują książki do przeczytania w kolejności pierwszej), to chwilowo rezygnuję. Ale któregoś dnia sięgnę.

    Łapką macham :)

    1. Dziękuję! : ) Hehe, kiedyś gdzieś czytałam albo ktoś mi mówił, że chaos też ma swój wewnętrzny porządek i swoją logikę ; )
      Pochwałę cienia czyta się bardzo szybko – to przyjemność, takie smakowanie chwili. Ale doskonale rozumiem kwestię stosów książek.
      Pianino? Grasz?

      1. Niespecjalnie, choć może nawet bym chciała ;) ktoś kiedyś mi bliski grał, zostało pianino. Bywa. Dwuletnia Zośka chętnie po klawisze sięga i widać, że nad każdym ruchem dokładnie się zastanawia, więc może ona będzie pewnego dnia grać. Na razie mam piękny mebel pod książki.

  2. Fascynuje mnie yugen i chętnie sięgnę po Tanizakiego. Zawsze podobały mi się japońskie klasyczne wnętrza, które można zobaczyć np. w japońskich filmach z lat 60 – 70-tych.

    Też mam stos książek do przeczytania, ale Japonia ma u mnie priorytet, zawsze :-)

    1. Polecam – warto przeczytać : ) Japońskie kategorie estetyczne są pociągające, zwłaszcza te, które dotyczą mroku, ukrycia, cienia.
      Ha, zatem życzę inspirujących podróży nie tylko literackich! : )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s