„Baśniowe królestwo opowieści”. Kilka myśli o publikacji „Sherlock Holmes, t. 3: Powrót Sherlocka Holmesa. Pożegnalny ukłon. Archiwum Sherlocka Holmesa” Arthura Conan Doyle’a

Arthur Conan Doyle, "Sherlock Holmes, t. 3 - Powrót Sherlocka Holmesa. Pożegnalny ukłon. Archiwum Sherlocka Holmesa"Tekst można (było) przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

[Bezpośrednio na blogu od 05.03.2020]

Arthur Conan Doyle poświęcił sześć lat na tworzenie opowieści o Sherlocku Holmesie – bodaj najsłynniejszym literackim detektywie na świecie – od 1887 do 1893 roku. I już chciał zakończyć swoje literackie zmagania z Holmesem, by rozwijać swoje zdolności pisarskie i kreacyjne na innych płaszczyznach i w innych przestrzeniach literatury, ale czytelnicy protestowali na tyle skutecznie, że Doyle skapitulował – wskrzesił detektywa.

W trzecim tomie polskiej wersji zebranych historii Sherlocka Holmesa otrzymujemy trzy ostatnie zbiory opowieści: „Powrót Sherlocka Holmesa”, „Pożegnalny ukłon” oraz „Archiwum Sherlocka Holmesa”, poprzedzone przedmową Arthura Conana Doyla, który dokonuje drobnego podsumowania literackiego życia detektywa, zwłaszcza jego osiągnięć. Rewizja holmesowej działalności staje się pretekstem do wskazania na konieczność pożegnania przez czytelników postaci Holmesa. Autor pozostawia odbiorców w „baśniowym królestwie opowieści”, zaznaczając, że więcej „odnalezionych” przygód detektywa się nie pojawi, to definitywny koniec.

Pierwszy zbiór, „Powrót Sherlocka Holmesa” (oryginalny tytuł to „Return of Sherlock Holmes”), składa się z 13 opowiadań, publikowanych najpierw w dwóch angielskich czasopismach w latach 1903-1904, a później, w 1905 roku, w formie książkowej. W historii inaugurującej zbiór – „Pusty dom” – opisany został powrót detektywa; doktor Watson z zaskoczeniem i wielką radością odkrywa, że Holmes przeżył walkę z profesorem Moriartym (opisaną w opowiadaniu „Ostatnia zagadka”). „Pożegnalny ukłon” (w polskiej wersji językowej także jako „Jego ostatni ukłon”, oryginalnie „His last bow”) z 1917 roku zawiera osiem opowieści. Co ciekawe, w utworze „Plany »Bruce-Partington«” pojawia się brat Sherlocka – Mycroft. Zbiór zamyka historia rozgrywająca się podczas wojny, gdy Holmes przeszedł na emeryturę. 12 opowiadań znalazło się w „Archiwum Sherlocka Holmesa” (w zależności od przekładu można spotkać się z tytułami: „Księga przypadków Sherlocka Holmesa”, „Kroniki Sherlocka Holmesa”, „Sprawy Sherlocka Holmesa”; w oryginale „The case-book of Sherlock Holmes”) opublikowanym w 1927 roku.

Kolejne historie potwierdzają tezę Holmesa, że „nigdy nie należy tracić z oczu alternatywnych rozwiązań” [„Czart”, s. 184], bowiem „to horrendalny błąd budować teorie, zanim pozna się fakty” [„Druga plama”, s. 360], a „czasami najpoważniejsze kwestie wiążą się z pozornymi drobiazgami” [Człowiek, który się skrada”, s. 792]. Czytelnik dowiaduje się więcej o samym Holmesie – zwłaszcza o jego uzależnieniu od środków narkotycznych („Brakujące skrzydło”), stanie umysłu („Mój umysł podobny jest do maszyny, która sama siebie pożera, gdy nie ma do wykonania pracy dla niej odpowiedniej” [„Wisteria Lodge”, s. 384] czy potrzebie bycia chwalonym („Sześciu Napoleonów”), a także opinii na temat spisywanych przez Watsona spraw („Abbey Grange”). Zresztą motywy pisania o pisaniu (w tym problemów narracyjnych) oraz recepcji spisanych przygód będą pojawiać się sporadycznie w różnych opowiadaniach. W dodatku w nielicznych opowieściach sam Sherlock Holmes przyjmie rolę narratora („Żołnierz z widmową twarzą” czy „Lwia grzywa”), ubolewając jednocześnie, że to nie Watson spisuje historię.

Nie zabranie również wzmianek o Watsonie – między innymi o jego ślubie czy o roli doktora w prowadzonych przez Holmesa śledztwach. Watson bowiem to nie tylko kronikarz, dobrze przygotowany pomocnik podczas niebezpiecznych, ryzykownych wypraw, ale przede wszystkim ktoś, kto nieświadomie pozwala detektywowi odrzucić błędne kierunki, obnażyć mylny tok rozumowania („Zniknięcie lady Frances Carfax”), podjąć odpowiednie tropy i przetestować szybkość swoich zdolności układania faktów („Człowiek, który się skrada”). Innymi słowy, Watson staje się swego rodzaju rozmówcą-cieniem, od którego nie wymaga się przeprowadzania rozumowania (dedukcji czy indukcji), wręcz przeciwnie – jego rolą jest wysłuchać, bowiem dopiero wypowiedziane słowa odsłaniają trafność sądów.

W przygodach Sherlocka Holmesa dominuje miłość. To z miłości, dla niej i w jej imię bohaterowie popełniają mniejsze bądź większe przestępstwa. Co istotne, miłość w opowieściach Arthura Conan Doyle’a definiowana bywa rozmaicie, autor eksploruje różne jej obszary – od wzniosłego, idealistycznego uczucia, poprzez zwykłe zadurzenie i zauroczenie, skończywszy na obsesji, perwersji, nienasyceniu tyleż duchowym, ile fizycznym. Piękne kobiety zwykle są ofiarami rozpustnych, zdeprawowanych bądź szaleńczo opętanych pragnieniem dominacji mężczyzn. Pojawiają się jednak opowieści, w których to kobiety stanowią katalizator tragicznych, makabrycznych wydarzeń (na przykład „Kartonowe pudełko”, „Most Thor” czy „Trzy poddasza”).

Ostatnie historie Sherlocka Holmesa, swoista spuścizna po detektywie w formie utworów, to doskonały pretekst, by kolejny raz wejść do „baśniowego królestwa”. Tym bardziej, że polska wersja językowa ozdobiona została świetnymi rysunkami Sidneya Pageta, w magiczny sposób wskrzeszającymi ducha opowieści.

——————

Arthur Conan Doyle, Sherlock Holmes t. 3: Powrót Sherlocka Holmesa. Pożegnalny ukłon. Archiwum Sherlocka Holmesa, tł. J. Łoziński, Zysk i S-ka, Poznań, 2014.

Autor: Luiza Stachura

6 uwag do wpisu “„Baśniowe królestwo opowieści”. Kilka myśli o publikacji „Sherlock Holmes, t. 3: Powrót Sherlocka Holmesa. Pożegnalny ukłon. Archiwum Sherlocka Holmesa” Arthura Conan Doyle’a

  1. a na mnie czeka Księga wszystkich dokonań Sherlocka Holmesa ;-). Wielka kniga typu all in one. Iza czytała, najmniej jej pasował rozmiar, ale zawartość oczywiście miodzio ;-D.

    Ciekawe, że problem z uśmierceniem swojego bohatera miała także Jej Wysokość Agata – wkrótce wręcz znienawidziła Hercluesa i zżymała się na jego popularność. Sama chciała iść już gdzieś dalej, odbiorcy wymuszali natomiast ciągłe animowanie Poirota. Przyznaję, że rozumiem odbiorców – w obu przypadkach, Sherlocka i Agathy – rozumiem także samych twórców. To paradoks, że najdoskonalsi bohaterowie literaccy (literatury popularnej) w jakiejś części swojej literackiej egzystencji funkcjonują wbrew twórcom. Inna sprawa, że dzisiaj odcinanie kuponów nikogo już nie razi – myślę, że każdy współczesny pisarz dałby sobie rękę i nogę odciąć byle tylko móc tworzyć pięć powieści rocznie z tym samym bohaterem, w tych samych okolicznościach, z odmienionym tylko przez przypadki tytułem…

    1. Oooo, no to ciekawe. Sherlocka się świetnie czyta. Tylko racja – gabaryty publikacji „wszystko w jednym” są niewygodne podczas czytania.

      Tak, Christie również. To jest w ogóle ciekawy wątek – gdyby tak prześledzić stosunek pisarzy do wykreowanych przez nich postaci, które zostały ulubieńcami czytelników. Autorzy po pewnym czasie czują się zmęczeni czy może nawet poirytowani bohaterami, którzy siłą rzeczy zaczynają mówić swoim głosem (albo głosem czytelników?), uciekają, wymykają się kontroli twórcy. Tak, to ciekawe zjawisko.
      To prawda, że obecnie pisarze marzą o stworzeniu takich bohaterów, którzy przynieśliby im profity finansowe i poniekąd „prestiżowe”. Ale literatura jest dynamiczną przestrzenią, nieustannie się zmieniającą, nierzadko na niekorzyść, no ale ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s