Nie-istnienie. Słów kilka o „Życiu pewnego szaleńca i innych opowiadaniach” Akutagawy Ryūnosukego

Głęboko rozwinięta samoświadomość pozwala dostrzec iluzję życia, nieprzystawalność introspektywnego świata do rzeczywistości stworzonej (nie tylko) przez ludzi. Wszystkie elementy świata zdają się dekoracjami, codziennie doświadczane uczucia – substytutami idealnych uczuć. Światło i ciemność zdają się prowadzić perwersyjną grę, w której stawką jest psychosomatyczna równowaga człowieka. Akutagawa Ryūnosuke, Ciało formą przypomina manekina na wystawie – przebierane, dookreślane, obnażane, dostosowywane do aktualnych potrzeb. Ale dusza wciąż poszukuje wyzwolenia. Ani sztuka, ani filozofia, ani religia, ani rodzina nie przynoszą spełnienia, chociaż chwilowego nasycenia. Nieistnienie, rozpłynięcie się (siebie) zdaje się jedynym wyjściem, właściwym rozwiązaniem zagadki życia.

Świat wewnętrzny Akutagawy Ryūnosukego, jednego z najwybitniejszych japońskich artystów (pisarza, ale także eseisty, dramatopisarza, poety, recenzenta) przełomu XIX i XX wieku, to nieustanne zmaganie się z myślą o nieuniknionych zaburzeniach psychicznych uniemożliwiających partycypowanie w kreowaniu rzeczywistości ludzi. Mizantropiczne podróże po nie tylko literackich i artystycznych europejskich światach, ale również po tamtejszej filozofii, ciągłe przebywanie w dychotomicznej przestrzeni – życiu realnym i artystycznej kreacji – potęgowały rozstrój kruchej osobowości. Nadwrażliwa jednostka, która zadaje sobie codziennie gwałt, by próbować się socjalizować, przebywać w przestrzeni ludzi, wpisać w określone role społeczne, w pewnym momencie nie jest w stanie wytrzymać napięcia. W wieku 35 lat Akutagawa popełnia samobójstwo.

„35. Manekin
Postanowił żyć szalonym życiem, aby niczego nie żałować w chwili śmierci. Ale nadal był skrępowany, mieszkając w domu przybranych rodziców i ciotki. I to sprawiało, że pogłębiało się w nim rozdwojenie na jasność i mrok. Zobaczywszy manekin w witrynie sklepu z konfekcję europejską, pomyślał, że jest do niego podobny. Ale drugie podświadome »ja«, czyli drugi on, układało tę myśl w słowa nowego opowiadania.”*

W polskim tłumaczeniu w 1998 roku okazało się dziewięć opowiadań Akutagawy (w 2015 roku publikację wznowiono) – Życie pewnego szaleńca i inne opowiadania – w wyborze jednego z najznakomitszych polskich japonistów, Mikołaja Melanowicza. W zasadzie słowo „opowiadanie” nie jest najtrafniejszym w przypadku literackich obrazów i ścinków, kadrów z rzeczywistości Akutagawy. Krótkie formy prozatorskie, stworzone z ulotnych, kruchych, efemerycznych słów-snów, znaków i tropów świata, są podróżą po fragmencie przestrzeni samotnego człowieka stojącego na rozdrożu, walczącego przede wszystkim z samym sobą. Zbiór otwiera utwór z 1915 roku Rashōmon – Brama Demonów (w przekładzie Mikołaja Melanowicza) ukazujący przemianę wewnętrzną sługi, który utracił pracę. Początkowa chęć zdechnięcia z głodu ustępuje miejsca – pod wpływem słów spotkanej przypadkowo kobiety – zuchwałej żądzy życia za każdą cenę. To nie tylko obraz dwunastowiecznej Japonii, trawionej wojnami i klęskami naturalnymi, ale przede wszystkim świetna egzemplifikacja metamorfozy człowieka odrzucającego kodeks honorowy czy – jakbyśmy w Europie powiedzieli – wybierającego drogę relatywizmu moralnego.

Pasja twórcza (1917; w przekładzie Bożeny Kukuc) – kolejna opowieść – oscyluje wokół rozważań na temat natury artysty, podejścia zarówno do procesu tworzenia, jak i do recepcji jego dokonań przez krytyków oraz odbiorców. Zmierzenie się osądem innych, konfrontacja z czytelniczymi uwagami wpływa na zwątpienie we własny talent, obnaża niedostatki warsztatu, słabość stylu. Dopiero wejście w etap pracy, działanie twórcze, praca nad dziełem przynosi ulgę, chwilowe spełnienie. Innymi słowy, akt kreowania, samotnego transponowania myśli i idei do formy materialnej wyzwala. Ciekawa jest konstrukcja opowiadania – Akutagawa wprowadza „rozdziały”, które pełnią podobną funkcję jak sceny w utworach dramatycznych. Kolejna w zbiorze opowieść czy też raczej przypowieść z 1918 roku, Pajęcza nić (w tłumaczeniu ojca polskiej japonistyki, Wiesława Kotańskiego), nawiązuje do pojęcia karmy i buddyjskich nauk (między innymi poszanowania każdego stworzenia, pomocy innym). Budda lituje się nad złoczyńcą, ponieważ w przeszłości zrobił jeden dobry uczynek, i wskazuje drogę do wydostania się z piekielnych czeluści. Przestępcę gubi jednak egoizm.

Zachwycająca miniatura i zarazem jeden z najlepszych utworów w zbiorze, Wierność Biseia z 1920 roku (w przekładzie Melanowicz), to swego rodzaju wyznanie Akutagawy. Przywodzi na myśl Czekanie na Godota (1949) Samuela Becketta, jakkolwiek jest subtelnym, poetyckim obrazem wytrwałości w oczekiwaniu na spełnienie – wytrwałości, która nie opiera się zwątpieniu, chociaż jest okupiona bólem samotności i niepewnością. O rok późniejsze opowiadanie w opowiadaniu Jesienne góry (w tłumaczeniu Melanowicz), także niepozbawione eterycznej, tajemniczej atmosfery, jest zapisem fascynacji mitycznym, bo nieznanym szerszej publiczności, obrazem mistrza. Niemożność posiadania unikatu, arcydzieła, kunsztownego, ewokującego oniryczne światy obrazu przyczynia się do snucia domysłów, balansowania na granicy wiary i zwątpienia.

Zbudowane z trzech dopełniających się konfesji – spowiedzi przed księdzem złodzieja-legendarnego „mistrza kamuflażu” i kupca oraz wyznania poczynionego przed Matką Boską syna kupca – opowiadanie Dług wdzięczności z 1922 roku (w przekładzie Krystyny Okazaki) jest zapisem pozornie zdumiewających przesunięć-przemian: ze złodzieja w dobroczyńcę, z dobroczyńcy we wspólnika przestępstwa, z anonimowego i podrzędnego złodzieja w mitycznego złoczyńcę. Jeden uczynek – uratowanie życia – wpływa na kolejne wybory i doprowadza do dziwnego, niejasnego splotu dobrych i złych intencji, spirali honorowego spłacania długu i podstępnej zemsty. O ile jednak w przypadku Długu wdzięczności zestawienie wyznań bohaterów pozwala ustalić podstawowe fakty, o tyle konfrontacja świadectw przesłuchiwanych uczestników wydarzeń w świetnym opowiadaniu z 1922 roku – W gąszczu (polskie tłumaczenie Melanowicza), na podstawie którego powstał równie fantastyczny film Kurosawy Akiry, Rashōmon (1950) – mnoży potencjalne rozwiązania. Każdy świadek przedstawia swoją prawdę, kreuje własny wizerunek w zależności od chwili, potrzeby, konieczności. Człowiek (współ)tworzy nieustannie przedstawienie, przybiera pozy i maski. Wybiera dogodne dekoracje, zręcznie manipuluje słowami oraz żongluje faktami, czyniąc z nich niejednoznaczną mozaikę.

W 1963 roku w polskim tłumaczeniu ukazały się Kappy (1927), o których pisałam prawie pięć lat temu, przedrukowano je także w zbiorze Życie pewnego szaleńca i inne opowiadania pod tytułem W krainie wodników (przełożył M. Melanowicz). To – moim zdaniem – jeden z najlepszych japońskich utworów opublikowanych w Polsce. Równie inspirującym, także z 1927 roku, dziełem jest Życie pewnego szaleńca, tytułem nawiązującym do autobiograficznej powieści Augusta Strindberga z 1895 roku, Spowiedź szaleńca. Powstałe nieco ponad dwa miesiące przed samobójczą śmiercią autora, składające się z 51 zatytułowanych kadrów, fotografii rzeczywistości, szkiców literackich pisanych w trzeciej osobie, Życie pewnego szaleńca obejmuje inicjację Akutagawy w europejską literaturę, filozofię, muzykę, zawiera odpryski, reminiscencje z życia rodzinnego (między innymi chorobę psychiczną matki, relacje z kobietami, narodziny dziecka) i artystycznego. Wypełnione bogatą symboliką (między innymi pojawiają się takie figury jak: manekin, lustra, wypchany łabędź, statek ze złamanym masztem czy księżyc) wszystkie mikroobrazy, niekiedy przybierające formę aforystycznych, a momentami i filozoficznych szkiców, naznaczone są zbliżającą się wizją śmierci. Życie pewnego szaleńca okaże się zapisem cierpienia, niemożności pogodzenia się ze światem i ludźmi, duszenia się w rzeczywistości, szukaniem spokoju i ukojenia, ucieczki od wrażenia, że jest się wyłącznie manekinem, kimś z innego porządku.

Wybór krótkich form prozatorskich Akutagawy Ryūnosukego, w dodatku opatrzonych świetnym wprowadzeniem** (Akutagawa – sumienie Japończyków) autorstwa Mikołaja Melanowicza, to doskonały pretekst do inicjacji w japońską literaturę eksplorującą mroczny labirynt psychiki człowieka niepogodzonego ze światem, poniekąd rozczarowanego, niepotrafiącego wpisać się (siebie) w konkretne miejsce w niestabilnej, ciągle modyfikowanej przestrzeni, człowieka uwięzionego w piekle samotności.

——————
* Akutagawa Ryūnosuke, Życie pewnego szaleńca, przeł. M. Melanowicz, [w:] tegoż, Życie pewnego szaleńca i inne opowiadania, w wyborze Mikołaja Melanowicza, Wydawnictwo Akademickie Dialog, Warszawa 2015, s. 154-155.
** Drobnym mankamentem jest dość słaba redakcja i korekta tekstów…

Autor: Luiza Stachura


Pięć lat.
Dziękuję.

Reklamy

2 thoughts on “Nie-istnienie. Słów kilka o „Życiu pewnego szaleńca i innych opowiadaniach” Akutagawy Ryūnosukego

  1. Akutagawa… gdzieś, kiedyś, jakieś opowiadanie, dwa może. I nawet jeśli ich nie pamiętam, to zostawiły po sobie uczucie, że to pisarz ważny, że ma coś więcej do powiedzenia i że warto do niego wrócić.

    Dobry tekst, Luizo. Dawno do blogosfery nie zaglądałam i już mi piękniejszego języka brakowało.

    Łapką macham :)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s