„wszystkie moje skłonności to pisanie”. O „Pokrewnych duszach”, wyborze listów Virginii Woolf

Virginia Woolf, "Pokrewne dusze. Wybór listów"Tekst można przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

Reklamy

11 thoughts on “„wszystkie moje skłonności to pisanie”. O „Pokrewnych duszach”, wyborze listów Virginii Woolf

  1. całkiem spora objętość jak na tego typu wydawnictwo. Właściwie, jest to obiektywnie spora objętość niezależnie od typu literatury ;-).

    Ciekawie dobrałaś cytaty do recenzji. Czasami po lekturze tego typu osobistych informacji o twórcy, możliwe jest odczytanie go w zupełnie nowy, lepszy sposób. O czym, notabene, parę razy rozmawialiśmy. I ten Twój wpis chyba nawet ilustruje nasze minione wnioski ;-)

    1. Tak, byłam zaskoczona, że zdecydowano się opublikować całkiem spory wybór jej listów. Chociaż – jak we wszystkich tego typu publikacjach – brakuje mi listów osób, z którymi korespondowała. Nie do końca można uchwycić różne napięcia i niuanse, słowa zarezerwowane tylko dla konkretnych osób itp.

      Dziękuję. Przyznam, że Woolf mnie poniekąd zaskoczyła. Zwłaszcza taką próżnością czy tym, że jej listy nie do końca są takie porywające, a w dużej mierze (przynajmniej te zaprezentowane w tomie) koncentrują się na czymś w rodzaju pogłosek.
      Tak, zgadza się, rozmawialiśmy o tym. Chociaż… czasami lepiej nie wiedzieć o pewnych rzeczach z życia twórcy ; )

      1. faktycznie, częsty to grzech w takich publikacjach: listy bywają zawieszone jakby w próżni.

        Odkryłaś inną – gorszą? – Woolf. Jaka by nie była, jest z pewnością bardziej prawdziwa niż ta określona na bazie starannie przygotowanej narracji… I masz pewnie rację: nie zawsze jest dobrze wiedzieć więcej. Z drugiej strony, przy większości twórców nie interesuje mnie nic z ich życia – celebrytyzm jest – wg mnie – bardzo głupią chorobą. Tylko w nielicznych przypadkach poznanie osób za nazwiskiem jest czymś więcej niż czczeniem celebryty. Staje się wtedy rozszerzeniem wartości Dzieła. A Woolf to chyba niezła kandydatka na takie właśnie cos ;-)

        1. Ciekawe byłoby obserwowanie interakcji. Nierzadko sposób, w jaki ktoś odpisuje na nasze listy, jest istotny dla naszego sposobu pisania – i odwrotnie.

          Nie gorszą, ale, hm, bardziej ludzką, a nie wyidealizowaną (czyli daleką, obcą). Teraz łatwiej będzie mi podejść do jej utworów. Chociaż osobiście wolę Joyce’a, którego ona nie była w stanie czytać ; )
          Celebrytyzm, tak, to choroba nieustannie powracająca, a obecnie wchodząca w dotychczas najbardziej karykaturalną odmianę.
          Trzeba też odróżnić kreację wizerunku od autentyczności. Czytając listy Woolf, ma się wrażenie, że jest autentyczna w wielu momentach, tzn. nie tworzy portretu Artystki. To też zaskakuje. Może dlatego wolę listy niż dzienniki/pamiętniki ; )
          Tak, Woolf jest dobrą kandydatką na takie eksperymenty z wejście w jej literackie światy ze znajomością i poprzez znajomość epizodów z jej życia, jej cech charakterologicznych itd. Dlatego polecam, polecam – warto po jej listach sięgnąć (znów) po jej prozę.

          1. tak, listy – uporządkowane przez Redaktora, ale będące w gruncie rzeczy próbką czystej twórczości-nietwórczości Autora – są zupełnie inną kategorią „źródła” niż pamiętniki. Nawet szary Kowalski pisząc pamiętnik pisze go – podświadomie lub w pełni świadomie – tak, aby przedstawić się potencjalnemu czytającemu w określony sposób. Wszak o to w pamiętnikach chodzi, prawda? Natomiast list to względnie intymna dyskusja z jedną osobą.

            Czytałaś coś ciekawego o Joyce? Jest mi całkowicie nieznany jako Człowiek, a i niezbyt dobrze go kojarzę jako Twórcę. W tym drugim przypadku dysponuję wiedzą teoretyczną ;-)

          2. Tak, w dodatku odpowiedź na konkretny list (czyli konkretne słowa, stanowisko itp.) wymaga większej autentyczności. Chociaż, co jasne, świetni kuglarze zawsze znajdą okazję do kreacji. No ale trzeba być tego świadomym cały czas, przez każdą chwilę, gdy się coś pisze, mówi, robi.

            Nie, o nim nie czytałam. Bo i nie lubię biografii, opowieści biograficznych, wspomnieniowych itp. Nie jest to mój typ literatury. Ale jeśli coś kiedyś znajdę, to dam Ci znać. Polecam jednak w pierwszej kolejności jego literaturę – lepiej chyba zacząć od wcześniejszych dzieł.

          3. muszę spróbować Joyce’a, ciekawi mnie już od dawna, ale zarazem od dawna jestem daleki od stanu umysłowej wolności pozwalającej czytać coś trudniejszego od niewymagającej literatury popularnej ;-(

          4. Ha, rozumiem doskonale ten stan.
            Dla Joyce’a warto zarezerwować więcej czasu. Mam nadzieję, że nadejdzie prędzej niż później taki czas, że sięgniesz po jego literackie przestrzenie!

          5. też mam taką nadzieję, ale przyszłość pokaże. Grunt żeby w ogóle mieć więcej czasu na czytanie, reszta przyjdzie sama ;-)

  2. Muszę to przeczytać! Będąc nastolatką lubiłam sięgać po jej prozę. Nawet mam gdzieś taki tekst nawiązujący do jej tekstu, będący swego rodzaju rozmową z nią;)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s