Studium obłędu. „Korekta” Thomasa Bernharda

Thomas Bernhard, "Korekta"Tekst można przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

Reklamy

4 thoughts on “Studium obłędu. „Korekta” Thomasa Bernharda

  1. Ambitnie pojechałaś w pierwszej części tekstu, a Bernharda naśladować wcale niełatwo, nawet jeśli pod pretekstem językowej zabawy:)

    Wszystko się zgadza, poza tym że „Korekta” raczej nie jest opus magnum Bernharda. Ktoś opublikował w sieci tekst, w którym przytoczył słowa samego Bernharda, który z kolei znany był z wypowiedzi nie do końca poważnych lub nie do końca przemyślanych, a teraz wiele osób, pisząc o „Korekcie”, powiela te słowa.

    Być może nawet Bernhard założył ambicjonalnie, że „Korekta” będzie jego opus magnum, a mogło tak się stać choćby przez szczególne względy, jakimi darzył Wittgensteina, ale przeczy temu poniekąd późniejszy osobisty stosunek do powieści. Błędy o podłożu językowym w takiej powieści jak „Korekta” należy przecież wytknąć przede wszystkim autorowi, a dopiero później redaktorom czy korektorom. Czy pasuje to do teorii o opus magnum? Przeczytawszy kilka listów i krytycznych opinii, byłbym raczej skłonny przypuścić, że to mówienie o opus magnum było zmyślnym sposobem odwracania uwagi wydawcy na przeciągający się z miesiąca na miesiąc termin oddania książki – i zgadzałoby się to z charakterem pisarza:)

    „Korekta” zrobiła na mnie wielkie wrażenie, jak zresztą większość utworów Bernharda, ale jeśli miałbym porównać ją do „Kalkwerku” (bo ze wszystkich powieści, które czytałem, właśnie do „K.” jej najbliżej), to tego porównania nie wytrzymuje. Bardzo jestem ciekaw Twojej opinii i Twojego tekstu o Konradzie, o starej wapniarni, i o studium słuchu. A jeśli wystawiłaś „Korekcie” ocenę maksymalną, do czego skądinąd nie mam zastrzeżeń, przy „K.” może braknąć skali:)

    To tylko moje osobiste przemyślenia; nie chcę, żeby były przyczynkiem do polemiki, bo Bernharda każdy powinien smakować po swojemu.

    Serdecznie pozdrawiam!

    1. Pierwsza część tekstu została zmieniona ze względu na trudności z zamieszczeniem na stronie. Zresztą to tylko luźne impresje, gdybym chciała stworzyć kontrsygnatę, to długo bym musiała nad tym pracować. Ale to jasne.

      Opus magnum czy nie – to kwestia drugorzędna (w moim czytelniczym odbiorze). Istotnym jest, że to wielkie dzieło, mocny głos w literaturze współczesnej. Taka proza, którą należy zagłębiać indywidualnie, o czym wspomniałeś.

      Nie chcę porównywać „Korekty” do „Kalkwerk” – dla mnie to dwa odrębne światy. I sądzę, że takie zestawianie dwóch tekstów Bernharda nie przynosi mi nic ponad prywatnym wartościowaniem. Gdyby natomiast zestawiać „Korektę” z innym tekstami (też Bernharda) o np. (że użyję takiego skrótu myślowego) obłędzie, wówczas mógłby powstać z tego całkiem interesujący trop.

      /nie sugeruj się specjalnie moimi ocenami na jakiejkolwiek stronie; jakoś muszę ocenić, ale biorąc pod uwagę „kategorię”, w której teoretycznie powinnam umieścić książkę; nie jest dobra w ocenianiu od 0 do 10 ; )/

      Pozdrowienia!

      1. „Opus magnum czy nie – to kwestia drugorzędna (w moim czytelniczym odbiorze)”

        Ja nie ingeruję w czytelniczy odbiór, co podkreśliłem w ostatnim akapicie. Odnoszę się do konkretnego określenia. Używając czy przytaczając tak mocnego określenia (bo „opus magnum” to mocne określenie) w przypadku takiego autora jak Bernhard, trzeba liczyć się z tym, że może ono stać się przyczynkiem do dyskusji lub luźnej wymiany poglądów, co też właśnie się stało.

        „Nie chcę porównywać “Korekty” do “Kalkwerk” – dla mnie to dwa odrębne światy. I sądzę, że takie zestawianie dwóch tekstów Bernharda nie przynosi mi nic ponad prywatnym wartościowaniem”

        A widzisz, z tym się nie zgadzam. „Korekta” i „Kalkwerk” posiadają jawne cechy wspólne, należą zresztą do tego samego „nurtu” w literaturze Bernharda. Należy do nich również np. „Partyjka” (Dominik pisał o niej jakiś czas temu do Experymentu). I nie mam tutaj na myśli jedynie stylu, co jest oczywiste, ale fakt, że w tych utworach pojawiają się te same motywy, stygmaty, rekwizyty, czasem nawet prawie że identyczne zdania. Ich komparatystyczna analiza może spokojnie uniknąć oskarżeń o nadinterpretację – dziwi mnie, że akurat Ty, zamiłowana w literackim drążeniu i analizach, podchodzisz do tego w cokolwiek „konserwatywny” sposób.

        „Gdyby natomiast zestawiać “Korektę” z innym tekstami (też Bernharda) o np. (że użyję takiego skrótu myślowego) obłędzie, wówczas mógłby powstać z tego całkiem interesujący trop”

        Przyznam jednak, że o ile z powyższym się tylko nie zgadzam, ale to kwestia osobistego osądu, to tego argumentu nie rozumiem :) Przecież „Kalkwerk” również jest dziełem o obłędzie i na tym się zasadza całe to porównanie. Dlaczego więc dopuszczasz podążanie tropem porównania z „innymi tekstami” (o obłędzie), ale już z „Kalkwerk” nie? I nie idzie mi już teraz o wartościowanie (mylnie odebrałaś moje intencje, bo ta „wartościująca” część wypowiedzi była wymierzona nie przeciwko utworowi, ale przeciwko „opus magnum”). Przepraszam, że się czepiam, po prostu coś mi w tej logice zazgrzytało. Chyba że chodziło Ci o jeszcze szerszy kontekst: zestawienie ogółu dzieł Bernharda o obłędzie, ale do tego potrzebowalibyśmy nie tylko literaturoznawców i krytyków, ale także zastępu lekarzy i psychoterapeutów :)

        W sprawie ocen rozumiem, że to wymóg portalu – zażartowałem sobie tylko ;)

        Pozdrowienia,

        R.

        1. Hm, którą z książek Bernharda można uznać za opus magnum? Czy na pewno „Kalkwerk” jest lepsze (pod jakimi względami?) od „Korekty”? Dlaczego „Korekta” nie może (albo może) zostać uznana (przez kogo?) za opus magnum Bernharda?

          Pewnie, że „posiadają jawne cechy wspólne” – ale to jest dobry argument dla książek jednego autora. Analogicznie u Witkacego, Gombrowicza czy innych. Tylko się zastanawiam, co wnosi takie zestawienie? Pokazuje ewolucje czy regres? Zapętlenie? Wariantywność?
          Bardziej, na obecnym etapie, interesują mnie porównania dzieł różnych autorów, najlepiej z podobnego kręgu językowego i czasu tworzenia.

          Edit:
          Tak czytam jeszcze raz. Początkowo mylnie Cię zrozumiałam. Odnośnie stwierdzenia „opus magnum” – to określenie mimo wszystko względne. I można polemizować z każdorazową próbą go używania. Zawsze się znajdą jakieś „ale”. Dlatego dziękuję za tę uwagę.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s