Dla mężczyzn, ale dla kobiet. Poradnik à rebours, czyli „Tylko dla mężczyzn” Magdaleny Samozwaniec

Magdalena Samozwaniec, "Tylko dla mężczyzn"Tekst można (było) przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

[Bezpośrednio na blogu od 06.03.2020]

Na rynku wydawniczym w zastraszającym tempie przybywa poradników. Te inteligentnie napisane i dobrze skonstruowane należą do mniejszości, dominują bowiem przeciętne i mierne propozycje, w których autorzy powielają zasłyszane, przeczytane i podpatrzone rady, zamiast je twórczo, z inwencją poddawać testom rzeczywistości, na bieżąco weryfikować, by następnie retuszować, korygować błędy bądź całkiem podważyć dotychczasowe praktyki. Wśród bogatej tematyki poradników królują, co nie dziwi, książki podejmujące wątki krążące wokół szeroko rozumianych relacji męsko-damskich. Trywialność, banalność prezentowanych tez nijak ma się do ironicznej rzeczywistości. A przecież świat związków kobiet z mężczyznami i mężczyzn z kobietami, w którym każda i każdy z nas uczestniczy, wymaga od nas dystansu, taktu i ożywczego, lecz kulturalnego poczucia humoru. Czytaj dalej

W ogrodzie miłości. Poradnik à rebours, czyli „Tylko dla kobiet” Magdaleny Samozwaniec

Magdalena Samozwaniec, "Tylko dla kobiet"Tekst można (było) przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

[Bezpośrednio na blogu od 06.03.2020]

Pierwszy raz swój poradnik tylko dla kobiet Magdalena Samozwaniec opublikowała niedługo po wojnie – w 1948 roku. Zbiór felietonów, zwieńczonych humorystycznym minidramatem o Adamie i Ewie, stanowi świetny wariant satyry, wobec klasy której bledną dzisiejsze próby krytyczno-ironicznego spojrzenia na polskie społeczeństwo. Magdalena Samozwaniec dokonuje ożywczej rewizji i częściowego przesunięcia akcentów w konstruowaniu wizerunku kobiety. Udziela przy tym paniom rad przede wszystkim na temat ich zachowania wobec mężczyzn.

Kobiety bowiem są dla Samozwaniec źródłem niekończącej się inspiracji, zostawiają jej „materiał… pisarki”, idealny na skrojenie damskich sukien i nakryć głowy. Deszyfruje satyryczka kilka drobnych kobiecych gestów – obnaża przewidywalność wielu dam i niezatrzymany potok słów, którymi atakują każdego przypadkowego słuchacza, bo „najłagodniejsza forma kobiecej histerii, to plecenie i bredzenie (…)”. [s. 28] Czytaj dalej

Studium obłędu. „Korekta” Thomasa Bernharda

Thomas Bernhard, "Korekta"Tekst można (było) przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

[Bezpośrednio na blogu od 05.03.2020]

Wzorowany na postaci filozofa Ludwika Wittgensteina bohater „Korekty”, opus magnum Thomasa Bernharda, wykładowca z Cambridge, Austriak, neurotyk, Roithamer, ponadprzeciętnie inteligentny i utalentowany, pod wpływem inspiracji domu, powstałego na przewężeniu rzeki Aurach, swojego przyjaciela Höllera, dla ukochanej siostry, po dokładnym przestudiowaniu jej charakteru i zachowania, decyduje się na urzeczywistnienie jednej z idei jego życia, a mianowicie do budowy (budowy, co ważne, a nie architektonicznej konstrukcji, bowiem Roithamer jest negatywnie usposobiony do słów takich jak „architekt” czy „architektura”, dla niego „architekci” to partacze, niszczyciele przestrzeni) Stożka, ale nie takiego zwykłego, bo mieszkalnego, specjalnie dla siostry, i ten Stożek powstaje w samym centrum (w skrupulatnie wyliczonym przez Roithamera środku) lasu Kobernaußerwald, dlatego, że Stożek powstaje w środku lasu, wszyscy, którzy niebacznie dowiedzieli się o jego budowie (bo, słowa Roithamera, nie należy przedwcześnie zdradzać innym swojej idei, gdyż niechybnie doprowadzą ją do destrukcji, wszak inni istnieją wyłącznie w jednym celu – by zniszczyć nasze próby urzeczywistnienia idei, a tym samym inni istnieją wyłącznie w jednym celu – by zniszczyć nas), uznali go za szaleńca, wariata, ale przede wszystkim budziło to ich irytację, on postanowił zbudować dla ukochanej siostry Stożek w samym centrum lasu Kobernaußerwald, Stożek, jakiego nikt jeszcze nie zbudował i nie wymyślił, bo ten Stożek miał w całości odpowiadać charakterowi siostry, każde pomieszczenie miało dostosować się do jej bieżącego usposobienia, ale to nic, bo Stożek uznany został za objaw postępującego obłędu, innym objawem postępującego obłędu była chęć sprzedaży rodzinnego domu Altensam (bo ojciec przepisał znienawidzone przez Roithamera Altensam średniemu synowi, pominął zatem starszego i młodszego brata budowniczego Stożka, zupełnie jakby chciał zniszczyć Altensam, skazać je na destrukcję, jakby mu było mało przyprowadzenia kobiety z Eferding, która dokonała zniszczeń intelektualnych, ta kobieta, czyli jego żona, córka rzeźnika z Eferding, pozująca na kulturalną i wykształconą kobietę) i uzyskane pieniądze przekazać wychodzącym z więzienia, ale Stożku budowa wyssała całe życie z jego siostry i dziewczyna, uzdolniona malarsko – u której odkrywano zalążki szaleństwa – popełniła samobójstwo, czyli dokonała ostatecznej korekty swojego życia, idąc drogą, którą wyznaczyli jej kuzyn i wuj, a po śmierci najukochańszej siostry w Roithamerze obudziła się nienasycona chęć, by dokonać ostatecznej korekty tego, co napisał, a pisał bardzo dużo i wszystko, co napisał, to był fałsz, i żeby skorygować całość, musiał skorygować siebie, wymazywanie słów, zmniejszanie ilości tekstu poskutkowało korektą życia – samobójstwem w prześwicie, a jego ciało odnalazł Höller, ten sam, który niegdyś udostępnił mu mansardę Höllerowską, gdzie Roithamer mógł swobodnie myśleć, bowiem w Altensam nie mógł, Altensam było przestrzenią, w której myślenie było znacznie utrudnione, wyeliminowane wręcz przez porządki zaprowadzone przez córkę rzeźnika z Eferding, a w mansardzie Höllerowskiej, nawet nie tak jak w Cambridge, w Anglii, myślenie samo zmuszało do myślenia, wchodząc na mansardę Höllerowską, wchodziło się w orbitę myślenia, w czasoprzestrzeń myślenia, w strukturę myślenia, w strumień myślenia, i dlatego tam też, po obserwacji domu Höllera, powstałego w najbardziej niebezpiecznym miejscu, powstałego na przewężeniu Aurach, i po obserwacji domowników, Höllera, jego żony i dzieci, Roithamer postanowił urzeczywistnić ideę budowy Stożka dla najukochańszej siostry, budowy w samym środku lasu Kobernaußerwald, Roithamer w testamencie zaznaczył wyraźnie, że po śmierci siostry (i jego śmierci) Stożek zbudowany w samym centrum lasu Kobernaußerwald musi pozostać w takim stanie, w jakim jest, natura sama ma go rozłożyć, pochłonąć, dokonać korekty, dokonać ostatecznej korekty, swoje pisma, teksty, między innymi o Altensam i budowie Stożka, pozostawił w spadku przyjacielowi z dzieciństwa, mieszkańcowi Stocket, wioski poniżej Altensam i ten jego przyjaciel z dzieciństwa, mieszkaniec Stocket, wioski poniżej Altensam, przyjeżdża na Höllerowską mansardę, by uporządkować spuściznę po Roithamerze, tylko że czytelnik początkowo nie wie, co on chce porządkować, wszak nie zamierza dokonywać żadnych korekt, bo uznaje, że wszelkie poprawki wydawców, edytorów i korektorów są przestępstwem, zbrodnią, wszakże to produkty umysłu, sprawa wyjaśnia się, gdy pod koniec części pierwszej ów przyjaciel w akcie obłędu rozrzuca pisma Roithamera… i zaczyna się korekta, ostateczna korekta. Czytaj dalej