„Wiosna. Starość.” „Kronos” Witolda Gombrowicza

Witold Gombrowicz, "Kronos"Tekst można przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

Reklamy

12 thoughts on “„Wiosna. Starość.” „Kronos” Witolda Gombrowicza

  1. Najlepszy komentarz, jaki usłyszałam w związku z wydaniem „Kronosa”: „Pewnie będę musiał to przeczytać z powodów zawodowych [literaturoznawczych], ale czy ja chcę to czytać i to wszystko wiedzieć?”.
    Ponieważ ja nie mam takich powinności, z pełną ulgą nie będę się w to zagłębiać. Zwłaszcza że ja i Gombro nie mieliśmy nigdy po drodze. Dużo szkody tym PR wokół „Kronosa” zrobiono mu.

    1. Powiem Ci, że według mnie „Kronos” w ogóle nie powinien się ukazywać. To zbyt prywatne, intymne… no, po prostu nie, nie i jeszcze raz nie – tego nie wolno było publikować.

      Tak, dużo szkody. Na nowo wrócono do pewnych wątków i bezwstydnie je wystawiono na pierwszy plan. Niesmaczne to.

      A rozumiem, że nie po drodze Ci z Gombrowiczem. Chociaż… może kiedyś zawodowo będziesz musiała przedzierać się przez jego zapiski? ; )

  2. Luizo,
    tekst – czysta (chciałoby się rzecz za Gombrowiczem – jak forma) wirtuozeria :)

    Nie wiem, dlaczego sądzisz, że te zapiski nie powinny się ukazać. Sama Rita stwierdziła, że Gombrowicz chciał, żeby je opublikowano, czemu zresztą on sam dał wyraz też w dzienniku.

    Czytać nie czytałem, spokojnie „przedostaje się” czytelniczo najpierw przez „Dziennik”. W księgarni siadłem sobie z egzemplarzem (poglądowo) i powiem mimo wszystko, że jest to rzetelnie i bardzo pieczołowicie przygotowana książka. „Prywatnego Gombrowicza” (podobnie jak wspomnianych kiedyś przez nas Schulza i Witkacego) nie można oddzielić od „pisarza-mitomana”. Wzajemnie się uzupełniają, a oddzielnie mogą tylko zubożeć.

    Dobrze, że Ty, jako jedyna chyba – z tych nielicznych recenzji „Kronosa” – nie wspominałaś o „tym PR”. Poza tym postawię mocne twierdzenie, że przy niektórych recenzjach ewidentnie wychodziły braki w znajomości literackiego mikro-kosmosu Gombrowicza. Powszechnie znany jest, ale czy czytany?

    Widzę, że Agnieszka nie powstrzymała się przed wzmocnieniem czarnego PR, a może tylko ja nie widzę w jej komentarzu ironicznego nawiasu? ;)

    1. Krzysztofie,

      dziękuję.
      Trudno mi teraz – po dłuższym zaznajamianiu się z Gombrowiczem i jego kosmosem – pisać o nim. W jakimkolwiek kontekście, w jakiekolwiek formie.

      Dlaczego jestem przeciwna? Sądzę, że istnieje pewna strefa/sfera życia, którą należy zatrzymać dla siebie. Nie mówię tu o „tym PR”, ale o sposobie zapisywania wydarzeń przez Gombrowicza. To jest jakby warsztat, wejście w zapiski nieobrobione, w notatki pospieszne (jak ucieczka przed czasem). I to nie jest taka gra, jakiej może szukać czytelnik. To jest życie, czyli szkic, próba generalna zapisania doświadczenia, umykanie, chowanie się i odsłanianie w słowach, gestach, w wyborze tych słów i gestów, w katalogowaniu i utrwalaniu chwili…

      Ciekawa jestem, czy on by naprawdę to opublikował. Na ile mówił, że chciał, a na ile by chciał naprawdę – to mnie zastanawia.

      Bardzo dobra (najlepsza!) kolejność – wpierw „Dziennik”, a na końcu „Kronos”. Tak, książka przygotowana jest doskonale, czego można się było spodziewać.
      Jasne, „prywatnego Gombrowicza” nie można oddzielać od mitomana (i vice versa), ale z drugiej strony nie wiem, na ile jesteśmy w stanie poznać i zrozumieć chociaż w części „prawdziwego” człowieka. Może i zabrzmi to nazbyt patetycznie, ale nie jestem pewna, czy to właściwy sposób, żeby po tylu latach odkrywać taką kartę, odsłaniać to, co zostało przed nieuwagę/czas/okoliczności/in. schowane. Czy nie lepiej było wydać to (w kilka lat) po jego śmierci albo zamilknąć na zawsze? Dlaczego teraz? Dlaczego w takiej formie? Skąd ten żal Rity, że pisze on o niej w taki czy inny sposób (szczerze mówiąc, nie znalazłam w zapiskach Gombrowicza niczego, co by jej przynosiło ujmę – opisał zachowania kobiety w taki sposób, w jaki odbierają je mężczyźni)? Nie rozumiem tej decyzji. Zaskoczyło mnie to ogromnie. Trochę przytłoczyło.

      Nie mogłam wspomnieć, bo mnie to irytuje i mierzi. Jeden z najprostszych zabiegów marketingowych.
      A to prawda – powszechnie znany, ale niekoniecznie czytany. To obecnie standard. Pod-rzucanie nazwiskiem i wybranym hasłem, lecz bez znajomości kategorii, podstaw, fundamentów twórczości.

      Agnieszka po prostu jest daleko od Gombrowicza i jego kosmosu. Jej reakcja zdaje się typową reakcją tych, którzy Gombrowicza nie czytają/nie lubią, których gombrowiczowski kosmos nie interesuje, nie pasjonuje, nie pochłania. Szczerze mówiąc, zdziwiłam się, czytając „Kronos”. Wpierw, siłą rzeczy, zapoznałam się z kilkoma recenzjami czy omówieniami. I miałam później wrażenie, że czytam zupełnie inną książkę… A może wielu recenzentów nie czytało uważnie „Kronosa”, a skupiło się na sloganach z (chybionej) kampanii reklamowej?

      1. Na pierwsze dwa akapity – Twoje wątpliwości dot. upublicznienia – nie mogę się wypowiedzieć, musiałbym być po prostu po lekturze Kronosa, ale nie omieszkam podzielić się swoim wątpliwościami w odpowiednim czasie :)

        A sam szum marketingowy, dużo o nim napisałem u Elenoir :) Generalnie to ja się nawet cieszę, że WL postanowiło przeznaczyć tyle energii na promowanie dzieła, które ze swojej natury ma hermetyczne grono odbiorców. Pomijam wykonanie, które niczym specjalnie się nie wyróżnia. Po prostu trochę mnie mierzi poświęcanie kilku akapitów, jaki to zły i rozbuchany marketing, bo jakby nie patrzeć promuje się dzieło niszowe, pisarza, którego się zna, ale się nie czytuje, a nade wszystko – co tu dużo mówić – pisarza trudnego w odbiorze dla niewyrobionego czytelnika. I powtarzając to, co napisałem u Elenoir – jestem niezmiernie ciekawy, ile egzemplarzy „Kronosowych” znajdzie swoich właścicieli :)

        :) Do Agnieszki odniosłem się z lekką ironią, ale ją rozumiem, choć nie uważam, że dzisiaj ktokolwiek może zrobić szkodę Gombrowiczowi ;)

        A co do Twojej recenzji Luizo, jest po prostu wyważona. Podobał mi się jeszcze jeden tekst w Dwutygodniku.com. Nie wiem czy czytałaś, też ciekawy, ale podkreślono nieco inne akcenty :)

        1. Krzysztofie,
          nie wątpię, że gdy przeczytasz „Kronos”, to podzielisz się własnymi spostrzeżeniami i wątpliwościami – na to właśnie liczę najbardziej.

          O, i o to chodzi. Moje podejście do Gombrowicza jest inne. Ja nie chcę, żeby go promowano w ten sposób. Zresztą nie tylko jego, ale i kilku innych, wiele dla mnie znaczących pisarzy. Mój stosunek do jego twórczości jest zbyt osobisty, intymny. Zachłanny. To jeden z tych pisarzy, których chcę mnieć dla siebie – bardzo egoistycznie.
          Promocja WL nie pomoże, moim zdaniem, Gombrowiczowi-pisarzowi. Cóż z tego, że wielu ludzi kupi „Kronos”, skoro postawią go sobie na półeczkę, może zaczną czytać, ale przerazi ich ilość przypisów; z czasem kurz pokryje ich egzemplarz książki, który będą chcieli sprzedać na allegro albo ofiarować w prezencie świątecznym. Kto sięgnie po jego dzieła? Kto odkryje go dla siebie? Jakoś nie wierzę, że poprzez „Kronos” (który czytelny jest w zasadzie wyłącznie dla tych, którzy mają pojęcie o kosmosie Gombrowicza) nagle Gombrowicz zyska więcej czytelników.

          Hm, a ja sądzę że można zrobić jakąś szkodę – wyostrzyć pewne elementy mitu ; )

          Nie czytałam, ale poszukam – dziękuję!

  3. Nie czytałam jeszcze Kronosa, miałam do tej pory tylko okazję zerknąć na kilka artykułów o nim w prasie. Czy ten tytuł powinien ujrzeć światło dzienne? Z jednej strony to była podobno jego wola i decyzja żony, ale z drugiej strony uważam, że tak intymne zapiski powinny pozostać w szufladzie. Nie sądzę, aby wpłynęły negatywnie na „pozycję” Gombrowicza, ale tak ekshibicjonistyczne odkopanie pewnych spraw może sprawić tylko, że ci, którzy chwalą się, że znają jego twórczość, a tak naprawdę go nie czytali, będą rzucać tylko pewnymi „metkami” i hasłami. A czy to jest potrzebne? Nie, ale zapiski już wydane.
    A tak przy okazji, Luizo miło mi poinformować o nominacji do Liebster Blog Awards:) za bardzo interesujące i wnikliwe recenzje;) Więcej szczegółów u mnie na BŚJC. PozdrawiaM

    1. Podobno jego wola. Ale z tą wolą pisarzy różnie bywa. Niektórym wychodzi na dobre, gdy nie słucha się ich woli i np. wydaje się ich dzieła. Czasami nie jest to wskazane, zwłaszcza w przypadku książek „roboczych”, nieoszlifowanych, nieukończonych (a może właśnie umyślnie ukończonych przez Śmierć?) jak „Kronos”. No ale to moje prywatne zdanie ; )
      Też nie sądzę, by w jakikolwiek większy sposób „Kronos” wpłynął na recepcję Gombrowicza i jego literatury w Polsce. Może się mylę, ale to pokaże dopiero upływ czasu.

      Dziękuję Ci! Jest mi niezmiernie miło. *^^*

  4. z wielką przyjemnością przysłuchuję się dyskusjom o Gombrowiczu… prawie w ogóle go nie znając. Aż się boję go czytać, bo kto wie, czy jego twórczość nie rozczaruje człowieka, który Gombrowicza poznaje od dupy strony (za przeproszeniem) czyli właśnie poprzez analizy, kłótnie i takie tam. Zawsze się źle dzieje dla literatury, kiedy ten „nawis” zacienia to co najważniejsze. Aczkolwiek, to przesłonięcie nie dotyczy zapewne tych, którzy Gombrowicza poznali wcześniej i jako tacy są odporni na otoczkowe przepychanki…

    1. Nie sądzę, by czytelnik, który jedynie się przysłuchuje rozmowom, rozczarował się Gombrowiczem-pisarzem, jeśli tylko wejdzie w jego kosmos i jego kosmos będzie też częściowo pokrywał się z kosmosem czytelnika ; )
      Mam nadzieję, że kiedyś się odważysz czy przełamiesz, czy znajdziesz czas i spróbujesz poznać nieco lepiej jego twórczość.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s