Ulotny świat. Parę słów o siedemnastowiecznej powieści „Żywot kobiety swawolnej” Ihary Saikaku

Poddawałam się fali ulotnego świata, dryfując z nurtem rzeki.*

 Ihara Saikaku, "Żywot kobiety swawolnej"

W 2011 roku ukazał się w polskim tłumaczeniu bardzo dobrze opracowany** (z rzetelnymi przypisami i doskonałym posłowiem-fragmentem monografii tłumaczki Iwony Kordzińskiej-Nawrockiej – poświęconym autorowi i czasom, w których żył) Żywot kobiety swawolnej najwybitniejszego japońskiego pisarza okresu Genroku (1688-1703), twórcy nowego gatunku w obrębie epiki, ukiyozōshi („zeszyty ulotnego świata”) – Ihary Saikaku. Naprawdę nazywał się Hirayama Tōgo (nazwisko poprzedza imię); przyszedł na świat w 1642 roku w prężnie rozwijającej się i nowoczesnej Osace. O jego wczesnych latach niewiele wiadomo. Po śmierci żony w 1675 roku Ihara Saikaku zamieszkał w pustelni w Kariyachō obok Osaki, by niedługo później rozpocząć kolejny etap życia – podróże po Japonii. Jako młodzieniec zajmował się poezją, jednakże największą sławę przyniosły mu pisane po czterdziestym roku życia powieści***. Zmarł w 1693 roku.

Pierwszy narrator (bezimienny, wprowadzający jedynie do świata powieściowego) Żywota kobiety swawolnej, przysłuchując się rozmowie dwóch młodzieńców o ich erotyczno-miłosnych pragnieniach, mimowolnie podąża za nimi i dociera do pustelni, w której mieszka stara kobieta. Młodzi mężczyźni zwracają się do niej z prośbą, by opowiedziała im o sobie i tym samym niejako pozwoliła zrozumieć skomplikowany świat uczuć. Mniszka – właściwa narratorka – rozpoczyna spowiedź. Powoli dokonuje autowiwisekcji życia. Dociera do najbardziej intymnych szczegółów i bez większego wstydu, otwarcie przyznaje się do swojego rozwiązłego życia, wynikającego w gruncie rzeczy z ogromnej namiętności i pożądania. Rekapitulacja życia jest próbą odzyskania niezbędnych pod koniec życia ukojenia, wyciszenia i pogodzenia****.

Nie ma nic bardziej niebezpiecznego niż to, co dzieje się w umyśle kobiety. [s. 86]

Gdy była młodziutką dziewczyną, nawet przez myśl jej nie przyszło, że stanie się kurtyzaną. Ale w związku z długami rodziny, ojciec sprzedał ją do domu uciech. Dziewczyna wywodząca się z kręgów prawie arystokratycznych podległa gwałtownemu procesowi reifikacji – sprowadzono ją do rzeczy, ozdobnej lalki, efemerycznej towarzyszki ulotnych chwil. Odznaczająca się nieprzeciętną urodą i powabem szybko zjednała sobie pochlebców i stała się tayū – kurtyzaną najwyższej rangi. Jej charakter jednak (zwłaszcza opryskliwość, kapryśność) sprawił, że nie minął wcale długi czas, a została zdegradowana. I tak upadała coraz niżej – była każdą, zatrudniała się w najróżniejszych miejscach, ale nigdzie nie przebywała długo. Jakby jej nienasycony duch szukał czegoś innego, czegoś, co byłoby bliższym spełnieniu.

Bohaterka powieści eksploruje różne przestrzenie seksualnego usidlenia; jest świadkiem i ofiarą upokorzenia, ale i sama nie pozostaje dłużna. Walczy o życie, a może to życie walczy o nią, nie pozwalając jej w godzinie najwyższej rozpaczy odejść. Snując swoją historię, przy okazji prezentuje tajniki pracy kurtyzan, odsłania wachlarz typów klientów (i męskich zachowań, reakcji). Jest bezpruderyjna, wyzwolona mentalnie, duchowo, ale fizycznie zniewolona, zbrukana. Bo w kruchym, ulotnym świecie – seksualnym, zmysłowym, erotycznym, cielesnym – liczy się wyłącznie młodość. I uroda. Niemało zatem w opowieściach tragikomicznych opisów starszych kobiet, które walczą o swoją niegdysiejszą pozycję, o własną przestrzeń „pracy”. Wszystko to, co mówi bohaterka, składa się na panoramę społecznych obyczajów siedemnastowiecznego Edo.

(…) jedynie imię, choć przecież nie ma postaci cielesnej, po nas zostanie, a nasze ciało zamieni się w popiół i spocznie w ziemi, gdzieś pod kępą gęstych zarośli. [s. 178]

Powstały w 1686 roku Żywot kobiety swawolnej należy do odmiany kōshoskumono (czyli utworów o miłości), jednego z czterech typów, na które dzielona jest literacka twórczość Ihary Saikaku (trzy pozostałe to: chōninmo – opowieści o mieszczanach;Yoshida Hanbei - "Żywot kobiet swawolnej", s. 28 zatsuwamono – „utwory różne”, w skład których wchodzą między innymi historie o demonach i zjawach; bukemono – utwory poświęcone samurajom, na przykład opublikowane w Polsce Obowiązki samuraja). Nieodłączną częścią powieści są ilustracje wykonane przez Yoshidę Hanbeia, tworzącego w stylu ukiyo-e (tyle co ‘obraz przepływającego świata’).

Dzieło Ihary Saikaku składa się z sześciu ksiąg, w obrębie których umieszczono po sześć opowieści. Struktura każdej historii jest w zasadzie taka sama – pierwsza część to krótki opis i charakterystyka pracy w konkretnym miejscu (i w zależności od zajmowanej pozycji) oraz wchodzenia w rolę (przebierania się, udawania, uwodzenia), druga zaś to anegdota z życia bohaterki, najczęściej zakończona (przewrotną) puentą. Co znamienne, nie poznamy imienia bohaterki. Ale to nie jedynie niedopowiedzenie, zręczne zawieszenie głosu, magia ulotnego świata…

Pasjonująca opowieść.

——————

* Ihara Saikaku, Żywot kobiety swawolnej, przeł. z jęz. starojapońskiego Iwona Kordzińska-Nawrocka, WUW, Warszawa cop. 2011, s. 128. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.

** Szkoda że strona edytorska (szczególnie korekta tekstu) nie dorównuje merytorycznej…

*** Zob. Iwona Kordzińska-Nawrocka, Ihara Saikaku – piewca kultury mieszczańskiej, [w:] Ihara Saikaku, dz. cyt.

**** Por.: Dzieło napisane zostało w formie monologu będącego zarazem spowiedzią (sange lub zange) (…). Słowo sange, czyli spowiedź, jest pochodzenia buddyjskiego i nawiązuje do wiary, że wyspowiadanie się w obliczu bóstw może przynieść zbawienie i ukojenie. – tamże, s. 186-187.

Autor: Luiza Stachura

.

.

Hm, trzy lata [i 333 wpis, o].

Dziękuję tym, co czytają.

Reklamy

18 thoughts on “Ulotny świat. Parę słów o siedemnastowiecznej powieści „Żywot kobiety swawolnej” Ihary Saikaku

  1. Już trzy lata? Gratuluję! Z WIELKĄ przyjemnością czytam wszystkie twoje teksty, moja lista książek do przeczytania nieustannie się dzięki nim rozrasta. O literaturze japońskiej (niestety) niewiele wiem, pozostaje mi więc jedynie pochwalić recenzję i zapewnić, że kiedyś się z „Żywotem…” zapoznam.

    PS Cytat, ten o umyśle kobiety, zachęcający!

    1. Dziękuję Ci serdecznie! Ja niezmiernie się cieszę, że powróciłaś do pisania.
      Jak wiesz, na japońską literaturę przyjdzie czas albo nie – w zależności, czy jakaś książka Cię wybierze ; )

  2. I ja też bardzo dziękuję!
    Jak wiemy (od Dantego na przykład) liczba trzy to nie byle jaka liczba! A potwierdzenie tego znajduje się na Twoim blogu: 3 lata i 333 wpisy. Zbieg okoliczności? Ciekawe, ciekawe.
    A poważnie: życzę wielu radości z blogowania i odkrywania nowych literackich miejsc ;)

    1. Brzmi ciekawie, spotkałam kiedyś tą książkę w bibliotece, ale niewiele o niej wiedziała i w końcu do dziś nie przeczytałam. Trzeba będzie to zmienić :)

  3. To ja, jako czytelnik Ci dziękuję :D Za cierpliwość i niezmiennie wysoki poziom tekstów (toż to już lata minęły, odkąd ostatni raz widziałam w tekście wyraz „reifikacja” XD).
    I jeszcze Saikaku na jubileuszowy wpis. Jeszcze nie przeczytałam, bo akurat ten gatunek mi nie podchodzi, ale może się skuszę w ramach uzupełniania wiedzy. Cieszy mnie to, że takie „egzotyczne” książki wychodzą u nas.

    1. Hehe, dziękuję – cała przyjemność po mojej stronie.^^’
      Ależ – każda książka ma swoich czytelników i każdy czytelnik ma swoje książki. I to jest najważniejsze!

  4. 3 lata, 333 wpisy – to Ci się pięknie ułożyło, bo trójeczka to w kulturze japońskiej (choć nie tylko) cyfra nader zacna:)

    Pozdrowienia, powodzenia, no i pamiętaj, że atakujesz teraz… 3333 :P

  5. okrągła – czy też… trójkątna – okoliczność, pogratulować! ;-)

    tytuł tej powieści przywiódł mi na myśl Żywoty pań swawolnych… mimo licznych różnic, jest to chyba ten sam typ literatury. O ile europejską wersję czytałem, to chętnie bym zapoznał się kiedyś z orientalną ;-). Zwłaszcza, że jest w tym szczypta Dekameronu… ;-)

    1. A dziękować, dziękować ; )

      To tytuł tylko jest podobny, ale treść niezbyt – jak dla mnie, inne światy (poza)literackie, chociaż z chęcią przeczytałabym (nieco „porównawczą”) interpretację obu dzieł.
      Z „Dekameronem” masz skojarzenie – hm, ciekawe, luźne bardzo ; )

      1. jestem ekspertem od skojarzeń od tak zwanej czapy ;-). Mnie się potrafią skojarzyć takie rzeczy że później się sam sobie dziwię, ale bywa, że po głębszej analizie usprawiedliwiam sam siebie ;-). Nie wiem jak byłoby tym razem… muszę to sprawdzić w praniu ;-)

  6. Po Pierwsze gratuluję trzech lat blogowania i pisania świetnych recenzji!:-)

    Muszę koniecznie nadrobić ten brak, nie miałam tego tytułu w dłoniach. Zastanawiam się też jak mądrze zabrać się za lit. japońską, bo póki co to odnoszę wrażenie, że czytałam „to, to „tamto”, ale chciałabym jakiś lepszy ogląd mieć na tą literaturę. PozdrawiaM

    1. Dziękuję pięknie.^^’

      Hm, najlepiej sięgać po klasyków, pisarzy ambitnych, wybitnych itd. – to jasne w przypadku każdej z literatur. Na popularną, mniej ambitną szkoda czasu, bo wszędzie jest w zasadzie taka sama ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s