„Jaka cicha, cicha cisza”.* O wyborze utworów (z) „Maninbo” Ko Una

(…) świat recytuje
wiersze zrodzone z bólu.

[Wiersze pustelnicze, przeł. A. S., s. 201]

Fragmencik poetyckiego projektu Ko Una – monumentalnego Maninbo, obejmującego trzydzieści tomów poetyckich z lat 1986-2010 – ukazał się właśnie w polskim tłumaczeniu, niestety przekładu dokonano z języka angielskiego, posiłkując się jednakże konsultacjami z Esterą Czoj (urodzoną Ko Un, "Maninbo. Dziesięć tysięcy istnień"w Seulu literaturoznawczynią). To druga w Polsce odsłona lirycznej twórczości południowokoreańskiego artysty – pierwszą był wybór wierszy Raptem deszcz. O ile Raptem deszcz przynosił polskim odbiorcom przegląd poetyckich możliwości Ko Una, o tyle Maninbo jest dziełem trudnym, wymagającym skupienia i przemyślenia. Tym gorzej dla interpretacji, że otrzymujemy go jedynie w skromnym wyborze. Południowokoreański poeta komponuje swoje opus magnum z epickich wierszy. Snuje opowieść (część utworów przywodzi na myśl bajki, niektóre zaś poetycko przewrotne baśnie). Buduje anegdotę o gorzkiej wymowie, umiejętnie posługując się ironią. Manibo to nie zbiór aforystycznych fraz, pięknych i eterycznych obrazów, ale portret (koreańskiej) czasoprzestrzeni Ko Una, wyznaczanej przez ludzi, których poeta przywołuje do życia po imieniu, wskrzesza ich na poetycki moment, rekonstruując historię Korei.

Tytuł dzieła dosłownie oznacza „historie rodzinne dziesięciu tysięcy ludzkich istnień”, ale czytać go można także jako „wszyscy ludzie” bądź „ludzie dalszego planu”. I to ostatnie preferuje Ko Un; zresztą gdy bliżej przyjrzeć się literackim portretom, to w istocie okaże się, że twórca przygląda się bardzo często marginalizowanym (przez historię rozumianą jako zbiorowa pamięć). Co istotne, polskie wydanie wyboru (z) Maninbo bazuje na amerykańskim. Zachowano przypisy wydawcy ze Stanów Zjednoczonych; na końcu publikacji zaś umieszczono tekst Roberta Hassa, O Ko Unie i „Maninbo”, gdzie poeta przywołuje w pamięci swoje pierwsze spotkanie z Koreańczykiem, nakreśla jego burzliwy życiorys, a także – co dla polskich czytelników wydać się może intrygujące – zestawia losy Korei i… Polski, konstruuje paralelę między poezją Ko Una i Czesława Miłosza. Polskie wydanie otwiera wstęp poety i tłumacza, Mieczysława Godynia – tekst ten jest (interpretacyjnym) wstępem do poezji południowokoreańskiego artysty. Publikację uświetniają rysunki Ko Una.

(…) Między tymi, którzy są rozdzieleni na zawsze, chlupoczą zimne fale.

[Sa-haeng, przeł. M.G., s. 16]

Pierwsze tomy poetyckie** to dominacja „ja”-dziecka. Ale dziecka specyficznego, bo nierzadko nakładającego mylącą, zwodzącą maskę – naiwnego i łatwowiernego obserwatora świata. Odsłania jednak przekorne dziecko od czasu do czasu swoje prawdziwe oblicze: filozoficzno-poetyckie. Jest dziecko samotne. Otwarte na kosmos. I chyba dzięki temu może pomyślnie przejść inicjację poetycką, gdy odkryje wiersze Han Ha-una.

Przestrzeń percypowana przez dziecko naznaczona została śmiercią. Dlatego też większość wierszy to portrety zmarłych. A Maninbo wydaje się w pierwszym momencie cyklem elegii. Tymczasem europejskie pojęcia, którymi zastępujemy dalekowschodnie, zamazują część znaczeń. Maninbo to poetycka narracja o (współczesnej) historii Korei. Dziecko (filozof-poeta) konstruuje wizerunki świadków, uczestników, winnych, zdrajców i ofiar poszczególnych momentów koreańskich dziejów, w myśl zasady, że w historii jest miejsce / nawet dla zdrajców historii [s. 154]. Dwojaki jest sposób periodyzacji dziejów: wydarzenia ogólnonarodowe i zdarzenia w życiu pojedynczych ludzi. Obie metody wytwarzają specyficzną siatkę pojęć, która nakładana jest na czasoprzestrzeń.

Bazując jedynie na wyborze, mogę dopowiedzieć tyle, że część utworów związana jest z dworskim życiem (alegoria upadku?) czy z japońską okupacją; pojawiają się echa rozłamu Korei; a w tomie z 1989 roku znalazł się wiersz o pierwszych mapach obrazujących koreańskie tereny; w książce poetyckiej z roku 1996 zaś – utwór o symbolicznym stworzeniu Kraju Porannej Świeżości. Zawsze jednak dziecko-poeta ucieka od abstrakcyjnych obrazów, ogółów, skupiając się na Ko Un, "Maninbo", s. 161szczególe, konkrecie – blisko określonej postaci, znanej z widzenia i/bądź ze słyszenia. Najwięcej odnajdziemy portretów żebraków oraz ułomnych (fizycznie albo intelektualno-psychicznie). Są jednak i mnisi, pastorzy, misjonarze chrześcijańscy; pojawią się politycy, zdrajcy, kaci i ofiary. Dominuje obraz ubóstwa, nędzy materialnej, kompensowanej nierzadko przez duchowo-psychiczne bogactwo, zdolność do odbioru innego wymiaru świata. Dlatego też przy opisie chwil z życia, z codzienności, dziecko-poeta zatrzymuje w kadrze przyrodnicze fenomeny: ptaki, szczekanie, morską falę czy kwitnące kwiaty.

Strukturę większości wierszy zamieszczonych w amerykańskim wyborze (z) Maninbo wytycza paralelny obraz: świat ludzi skontrastowany ze światem przyrody. Wewnątrz każdego ze światów pojawia się dychotomiczny podział: życie i śmierć. Wielowymiarowość (czaso)przestrzeni w Maninbo wynika bowiem głównie z napięcia między przestrzenią żywych i przestrzenią zmarłych – obie płaszczyzny się przenikają, wytwarzają swoiste pole, gdzie Nienazwane ma okazję na chwilowe, momentalne zaistnienie. Jakby na znak dany przez kŏmungo (koreański instrument), dźwięki żywe i martwe [s. 76] konstytuują miejsce. W granicznych stanach (czaso)przestrzeni zjawia się półżycie (substytut życia) w formie, na przykład, stracha na wróble; innym momentem przecięcia życia i śmierci będzie uosobiony głód – upiór. Żywi, zapełniający przestrzeń Ko Una, albo podążają drogą przodków (powielają ich kroki), albo usilnie próbują odnaleźć własną, indywidualną ścieżkę. Zawsze jednak ich wysiłki koncentrują się (świadomie czy bezwiednie) wokół zmarłych. To oni wyznaczają miejsca-groby, miejsca-grobowce; to oni oddzielają wyraźną linią sacrum od profanum – skażają (czy odkażają?) przestrzeń, przekazują bakcyla śmierci, stanowią ogniwo w łańcuchu śmierci.

I dlatego na wzgórzu, gdzie pochowano psa, szczekają liście.
A gdy fale rozpryskują się o brzeg, kobieta słyszy głos męża, którego zabrało morze.

(…)
Samotna lampa coraz bliżej.
Wielki pies zaczyna szczekać.
Szarpie zębami ciemność.
Gwiazdy są gotowe, żeby spaść z nieba.
Spaść i roztrzaskać się.
Tobie śmierć. Mnie śmierć.

[Strumień na górze Osŏng, przeł. M.G., s. 140]

Maninbo jest trudnym i bolesnym poematem pustelniczym. Dziełem niekoniecznie skończonym, definitywnie zamkniętym. Może raczej poetyckim uroborosem? Na pewno doskonałym do wędrówek interpretacyjnych (arcy)dziełem koreańskiej literatury. Bo i pełnym niebezpiecznych zakątków, urwisk czasoprzestrzennych.

——————
* Ko Un, Źródełko, przeł. M. Godyń, [w:] tegoż, Maninbo. Dziesięć tysięcy istnień, przeł. [z ang.] Mieczysław Godyń, Adam Szostkiewicz, konsultacja Estera Czoj (Choi Sung-Eun), il. Ko Un, Znak, Kraków 2012, s. 73. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.
** Nie wiem, czy w wyborze zachowano oryginalną numerację tomów – zdaje się, że nie…

Dalekowschodni zapis nazwisk: nazwisko poprzedza imię (Ko jest nazwiskiem)!

Autor: Luiza Stachura

Advertisements

6 thoughts on “„Jaka cicha, cicha cisza”.* O wyborze utworów (z) „Maninbo” Ko Una

  1. ja zachwycę się najpierw okładką…

    jest to dzieło, które określę mianem ciekawego, może paradoksalnie ciekawego, skoro jest to rzecz jednak smutna… Piękny cytat wybrałaś na wstęp do recenzji. Krótki i mocarny.

    1. Okładka, ba! w ogóle graficzne opracowanie tej książki jest interesujące.

      Czy smutna? Hm. Nie wiem, czy to odpowiednie słowo. Bo to też i nie taki smutek nasz-europejski ; )

      Zafascynował mnie – zresztą cały ten wiersz, bo to wyrwane z kontekstu słowa.

  2. na szczęście przyszła wcześniej, ale tak mi zapowiadano,
    w Znaku (może z powodu świąt)
    piękna książka, cieszę się nią, muszę zobaczyć, co nowego wygrzebałaś:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s