Tułacze. „Chwasty i inne opowiadania” Hwang Sok-yonga

Tekst można przeczytać na stronie e-splot.pl

Bezpośrednio na blogu od 22.08.2022

Wśród noblistów z dziedziny literatury jest tylko trzech dalekowschodnich pisarzy (nie licząc Gao Xingjiana, który odebrał wyróżnienie już jako obywatel Francji) – dwóch z Japonii i jeden z Chin. Koreańska twórczość literacka nadal pozostaje w cieniu. Jednak coraz częściej wśród pretendentów do Nobla wymienia się dwóch przedstawicieli Ziemi Porannej Ciszy: poetę Ko Una oraz prozaika i dramatopisarza Hwang Sok-yonga, którego opowiadania właśnie ukazały się w polskim tłumaczeniu.

Literacki świat mikroobrazów Hwanga to nieustanny wyścig, presja i współzawodnictwo. Wielu bohaterów opowiadań koreańskiego pisarza, mieszkańców wsi, opuszcza swoje rodzinne strony i udaje się na „obcą ziemię”, do miasta, w poszukiwaniu lepszych warunków rozwoju. Ale seulskie ulice są niebezpiecznym miejscem, łudzą i nęcą światłem, czyli możliwością odniesienia względnego sukcesu. Gdy ofiara podejdzie na tyle blisko, że odwrotu już nie ma, światła gasną. W mroku, zdani już tylko na siebie, oszukani powoli dostrzegają, jak pogłębia się przepaść między oczekiwaniami a rzeczywistością. Albo pozostaną biernymi przedmiotami, albo zawalczą o chwilowe wyzwolenie.

Każda postać z dziewięciu opowiadań wchodzących w skład polskiego wyboru Chwasty jest tułaczem. Nie tyle wędruje, podróżuje czy pielgrzymuje, ile miota się, błądzi po przestrzeni, gubi drogę w specyficznym labiryncie, gdzie kierunek wyznaczają iluzje i wyobrażenia; Seul był – jak stwierdzi narrator i zarazem centralna postać opowiadania-spowiedzi Sąsiadatrakcyjnym miejscem, które istnieje tylko w myślach ludzi. Najlepszą ilustracją stanu psychicznego bohaterów będzie Droga do Sampo. Jeong zmierza po przeszło dziesięciu latach włóczęgi na tytułową wyspę, miejsce przynoszące szczęście i powodzenie jego mieszkańcom. Sampo we wspomnieniach mężczyzny niebezpiecznie zamienia się w coś na kształt Eldorado, fantasmagoryczną krainę; tymczasem jej teren, kształtowany przez ludzi dysponujących kapitałem, w ciągu dekady uległ zasadniczej przemianie. To, co zapamiętane i wyobrażone, nijak ma się do dynamicznej, nietrwałej teraźniejszości.

Hwangowi bohaterowie są życiowymi rozbitkami, przegranymi w wyścigu szczurów – postaciami tragicznymi, wewnętrznie sprzecznymi. Z jednej strony żyją w ciągłym zawieszeniu, karmiąc się iluzjami, a jednocześnie nieustannie dokonują ostrej krytyki współczesnego społeczeństwa, powtarzają jak mantrę stwierdzenia w stylu: „życie jest okrutne”, „cały świat jest wiecznym cierpieniem”. Niegdyś walczyli, ale wszelkie wysiłki spełzły na niczym ze względu na ich niską pozycję społeczną. Kategorie takie jak „sprawiedliwość”, „równość”, „przyjaźń”, „uczciwość” czy „lojalność” w utworach Hwanga poddawane są permanentnej rewizji i negacji – w świecie tułaczy one już nie istnieją, nie zdały egzaminu, okazały się puste semantycznie; to jedynie hasła, slogany. Chociaż podczas tułaczki spotykają oni takich samych rozczarowanych, rozgoryczonych, to między nimi zawiązują się jedynie nietrwałe, przejściowe związki. Są dla siebie pocieszeniem (Marzenie Herkulesa), potwierdzeniem słuszności podjętych decyzji (Obca ziemia), ale przede wszystkim tymczasowym kompanem bezcelowej wyprawy (Droga do Sampo, Delikatne dłonie, Bawole oko). Głębsze relacje są niemożliwe z uwagi na współczesną kondycję psychiczną człowieka, wyrażoną przez jedną z bohaterek Drogi do Sampo: Mój żywot jest jak ta halka. Od częstego prania wyblakła, a szwy poprzecierały się i popękały.

Co istotne, tułaczka w utworach Hwanga tożsama jest nie tylko z wyjazdem ze wsi do miasta, ale także z pobytem w wojsku (podczas II wojny światowej, wojny koreańskiej 1950-1953 oraz wojny wietnamskiej 1957-1975). Do iluzorycznej krainy, czyli ojczyzny, wracają żołnierze, ale to już nie jest ich dom – to „obca ziemia”. „Obcą ziemią” będzie również Wietnam, gdzie pojawienie się koreańskich i amerykańskich żołnierzy wywołuje nienawiść mieszkańców (poświęcone żołnierzom Bawole oko powstało w 1972 roku, jeszcze przed zakończeniem zbrojnego konfliktu). Wojskowi są odrzucani i obrażani; stają się obiektem drwin. Wojnie oddali swoje ciało i umysły – nie tyle nie potrafią odnaleźć się w nowej rzeczywistości, ile zostali wykluczeni, niepostrzeżenie znaleźli się poza nawiasem społeczeństwa.

Przejmujący utwór Obca ziemia – w którym Hwang prezentuje kilka scen z prac przy osuszaniu nadmorskich terenów), przyglądając się nie tylko robotnikom, ale i ich nadzorcom, majstrom oraz przedstawicielom firmy zlecającej roboty – najpełniej odzwierciedla w skali mikro dwa największe problemy współczesnego południowokoreańskiego społeczeństwa, kwestie powracające we wszystkich opowiadaniach: ostrej selekcji klasowej oraz „obcej ziemi” (nieznanego, niegościnnego miejsca, do którego się nie przychodzi, ale przez które się przechodzi w poszukiwaniu pracy). Każdy napotkany poddawany jest surowej ocenie – od jego pozycji społecznej zależy wszystko, nawet miłość (Delikatne dłonie); osoby pochodzące z różnych środowisk muszą zaakceptować swoje miejsce w społeczeństwie. Wielu bohaterów będzie powtarzać, że w życiu trzeba umieć się dostosować, nie wychylać, zająć swoje miejsce (Szczęśliwy sen), bo rebelia, próba buntu zostanie krwawo stłumiona (Obca ziemia).

Opowiadania Hwanga to próba uchwycenia przepływu wartkiego strumienia koreańskiego życia od zakończenia wojny aż do lat 70. XX wieku. Pisarz przygląda się relacjom społecznym, narastającym antagonizmom, ciągłym podziałom, atomizacji i zniechęceniu do współdziałania. Tym samym usankcjonowany zostaje podział literackiego czasu na okres sprzed konfliktu zbrojnego i po nim, życie sprzed podziału Korei (tak „geopolitycznego”, jak i społecznego) oraz po rozłamie. Krajobraz wyłaniający się znad chwastów – konstatuje bohater tytułowego opowiadania – o zachodzie słońca nie był najpiękniejszy, ale przetrwał, jak przetrwały ruiny fabryki. Z czasem ludzie zapomnieli, jak wyglądał świat przed wojną. Nie dostrzegali już różnicy. Bohaterowie Hwanga świadomie wypierają przeszłość – dla nich czas poprzedzający rozdzielenie Korei to rozdział nieistniejący, wymazany epizod, o którym nie chcą wspominać, bo ta pamięć boli. Teraz koczują pośród chwastów zarastających ich niegdysiejsze życie; wszystko, co miało dawniej znaczenie (w tym relacje międzyludzkie), obecnie jest prowizoryczne, tymczasowe.

Reifikacja człowieka, sprowadzenie go do przedmiotu transakcji, odzwierciedla się w łatwości zabijania i relatywizacji życia, które wyrastają zasadniczo z dwóch punktów. Albo narastającej frustracji, będącej wynikiem niskiej pozycji społecznej (Sąsiad), albo przekonania o własnym wysokim statusie, posiadaniu bezsprzecznych i niepodważalnych przywilejów (Delikatne dłonie, Obca ziemia). W tym świecie zorientowanym na zysk, sukces i konsumpcję wszyscy stają się prostytutkami (bo i cały świat to jedna wielka prostytutka). Rozbierają się za pieniądze (Marzenie Herkulesa, Droga do Sampo), sprzedają elementy swojego ciała (Sąsiad), oddają własną moralność i tną na kawałeczki swoją osobowość (Delikatne dłonie, niejednoznaczne opowiadanie, w którym przeszłość i teraźniejszość nakładają się na siebie, tworząc z pozornie prostej historii o osobliwej relacji między bogatą dziewczyną a robotnikiem złożoną opowieść o panu i niewolniku).

Ci, którzy osiągnęli względny sukces i znajdują się możliwie wysoko, w pewnym momencie odczuwają pustkę (Delikatne dłonie, Marzenie Herkulesa). Sprzedali radość życia i rodzinne więzi za wysoką pozycję w społeczeństwie. Monotonia rzeczywistości prowadzi do apatii i zniechęcenia. Postać zarażona inercją potrzebuje silnego przeżycia, wstrząsu. Jak bohaterka Delikatnych dłoni – dopiero próba eksperymentu na robotniku, emocjonalno-psychicznego uwiedzenia, pozwoli jej spojrzeć na własną przeszłość z innej perspektywy. Jakkolwiek nie przyniesie poprawy. Wydrążone ciało pozostanie skorupą i niczym więcej. Wierzyliśmy – powie narrator Marzenia Herkulesaże możemy odzyskać nasze ciała. (…) Ale nie mogliśmy już odzyskać naszych serc. Świat nie chciał dobrowolnie oddać naszych dusz. Nie ma w teraźniejszości – potwierdzają bohaterowie – niewinnych, delikatnych i uczciwych ludzi. Oni istnieją wyłącznie we wspomnieniach, które przypominają nierealne sny (jak nauczycielka-praktykantka z Listu do młodszego brata, wpajająca swoim podopiecznym podstawowe wartości, z odpowiedzialnością, miłosierdziem i sprawiedliwością na czele). W okrutnym świecie jedynie poczucie humoru podtrzymuje człowieka przy życiu. I drobne przyjemności jak… uczta z psa (Szczęśliwy sen).

Wybór opowiadań Hwanga to do tej pory najlepsza w Polsce (obok Smaku języka Jo Kyung-ran) próbka najnowszej koreańskiej literatury współczesnej – twórczości podejmującej w sposób ambitny i artystycznie interesujący bieżące problemy rozwijającego się społeczeństwa. Co istotne, Chwasty i inne opowiadania otrzymuje polski czytelnik w przekładzie bezpośrednim z języka koreańskiego, dzięki urodzonej w Seulu Choi Sung Eun (Czoj Esterze) oraz Beacie Kang-Bogusz. I o ile wysoka jakość tłumaczenia jest warta podkreślenia oraz pochwały, o tyle redakcja książki pozostawia wiele do życzenia (poza literówkami – błąd ortograficzny). Zdumiewa mnie, że wydawcy dalekowschodnich dzieł obecnie pomijają informację o specyfice zapisu nazwisk autorów z Korei, Chin i Japonii, bo przecież w dalekowschodnim zapisie nazwisko poprzedza imię (we wczesnych przekładach tłumacze zazwyczaj wskazywali na tę różnicę). Hwang jest nazwiskiem pisarza, nie zaś – jak podejrzewałaby większość czytelników – imieniem; analogicznie z Ko Unem. Sporo zamieszania w Polsce wprowadził zapis nazwisk japońskich, chociaż w przypadku zarówno chińskich, jak i koreańskich zasadniczo zachowuje się tę regułę.

Wyrazista, surowa i chropowata jak rzeczywistość proza Hwang Sok-yonga to nagłe wejścia w literacką przestrzeń i gwałtowne jej opuszczenia – każde opowiadanie jest wycinkiem świata tułaczy, bez początku i bez końca. Doskonałym portretem ulotnej chwili.

Wszyscy wymienieni wcześniej przeze mnie pisarze to przedstawiciele Korei Południowej. Dzieła twórców z Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej przekłada się zasadniczo na dwa języki – rosyjski oraz chiński. W 2006 roku ukazały się cztery północnokoreańskie utwory w amerykańskiej antologii Literature from the „Axis of Evil”, wśród nich fragment Hwangjini Hong Sok-junga, książki nagrodzonej w 2004 roku południowokoreańską literacką nagrodą Manhae. W latach 50. ubiegłego wieku pojawiły się w polskim tłumaczeniu z języka rosyjskiego: powieść Ziemia komunizującego Yi Ki-yonga oraz opowiadania i wiersze w dwóch tomach pod wspólnym tytułem Korea walczy (nie jestem w stanie powiedzieć, których autorów wybrano do zbiorów, bo antologie są obecnie trudno dostępne); przez kolejne dekady sporadycznie publikowano także dzieła urodzonych na terenach dzisiejszej Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej pisarzy, którzy uciekli na Południe. I na tym koniec/ Nic nie zapowiada, by w najbliższym czasie miały ukazać się przekłady współczesnej literatury północnokoreańskiej – najczęściej prezentuje się książki o Korei Północnej. Niełatwo jednoznacznie stwierdzić, co jest powodem takiego stanu rzeczy – niechęć wydawców do poniesienia ryzyka finansowego, opór władz Korei Północnej, brak możliwości wykupienia praw autorskich? A może rodzący się dopiero w Polsce rynek koreańskiej książki, zainaugurowany przez Wydawnictwo Akademickie Dialog, jednakże dopiero przez Kwiaty Orientu konsekwentnie rozwijany? Faktem pozostaje, że zarówno w Europie, jak i w Ameryce północnokoreańska literatura znajduje się nadal poza czytelniczą świadomością, odgrodzona zapewne ze względów politycznych…

——————

Hwang Sok-yong, Chwasty i inne opowiadania, przeł. z koreańskiego Beata Kang-Bogusz, Choi Sung Eun (Estera Czoj), Kwiaty Orientu, Skarżysko-Kamienna 2012.

Autor: Luiza Stachura

6 uwag do wpisu “Tułacze. „Chwasty i inne opowiadania” Hwang Sok-yonga

  1. ciekawe odkrycie – mnie zdumiewa, że społeczeństwo południowokoreańskie, wszak jedno z najnowocześniejszych na świecie, może mieć akurat takie problemy. Ale pewnie to rzeczywiście kwestia mamiących świateł, oślepiających na tyle, że nie widać przez nie rdzy… A więc, de facto, nihil novi…

  2. Luizo,
    Powtórzę się po raz nie wiem już który, uwielbiam czytać to, jak piszesz o literaturze. Bardzo dobry tekst, fajnie, że na końcu zamieściłaś te odniesienie do pisarzy z Korei Płd. oraz form zapisu nazwisk. Też muszę zabrać się za ten tytuł! PozdrawiaM

    1. Alicjo,
      dziękuję serdecznie – cała przyjemność na mojej stronie ; )
      A zamieszczenie odniesień do pisarzy z Korei Północnej zaproponowała mi Maria (redaktorka działu literatura), więc to jej należą się podziękowania xD
      Przeczytaj opowiadania koniecznie – świetna książka.
      Pozdrowienia!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s