Podważanie jednorodności. O wyborze opowiadań „Zniknięcie słonia” Harukiego Murakamiego

Będąc jednostką, chcę być ogólną zasadą.*

W 1993 roku ukazał się amerykański wybór opowiadań z lat 1983-1990 Harukiego Murakamiego. Po prawie dwóch dekadach polski czytelnik zapoznaje się z tłumaczeniami siedemnastu krótszych i (nieco) dłuższych form prozatorskich, całkiem dobrze uzupełniających utwory opublikowane w tomie Ślepa wierzba i śpiąca kobieta. Jednocześnie odbiorca ma możliwość podejrzenia warsztatu pisarskiego Murakamiego. Bo – jak się zdaje – opowiadania Japończyka stanowią tyleż próby i wprawki literackie, ile przestrzeń, w której zapisuje on chwilowe olśnienia i ulotne myśli, drobiazgi codzienności i nieustanną walkę z monotonią i rutyną, niejednokrotnie później wykorzystując zapisane pomysły podczas pracy nad powieściami. Innymi słowy, każdy z zaprezentowany w Zniknięciu słonia utwór to rejestracja momentu podważania jednorodności, stałości i niezmienności świata. To chwila dziwienia się światu, wyrwania z automatyzmu percepcji. Podczas gdy wszyscy wokół nie dostrzegają zmian, wykonują swoje czynności machinalnie, bohater(ka) Murakamiego zostaje zmuszony(-a) do zajrzenia za uchyloną maskę świata. Szuka tam rzeczywistości, a nie projekcji zbiorowej świadomości.** Bo realność to coś, co się s t w a r z a. I dopiero wtedy rodzi się znaczenie. [O, s. 211]

Może gdzieś w głowie, w ciele i w moim jestestwie jest utracony podziemny świat, i to on delikatnie wichruje mój sposób życia.
Nie, nie d e l i k a t n i e. W  z n a c z n y m  s t o p n i u. W takim, że nie da się nad tym zapanować. [PNiWK, s. 17]

Utwór otwierający zbiór (Ptak nakręcacz i wtorkowe kobiety) stanowił impuls dla Murakamiego do napisania Kroniki ptaka nakręcacza. Pozostałe szesnaście literackich szkiców rzeczywistości doskonale wpisuje się w ideę sprężyny świata manipulowanej przez ptaka nakręcacza. Metropolie czy mniejsze miejscowości wytwarzają określony typ „normalności”, konstytuując pojęcie realności, rzeczywistości i tym samym wyznaczają krąg zjawisk wykraczających poza przyjęte zasady funkcjonowania. Rozwój społeczeństwa, dążenie do nieskazitelnego wpisania się w rolę, wpływają na stopniowe zatracenie zdolności dziecięcego dziwienia się poszczególnym wydarzeniom czy drobiazgom świata. Oto w tym zorientowanym na praktyczność świecie rzeczy niebędące produktami prawie nie mają znaczenia. [ZS, s. 364] Automatyczne wykonywanie czynności prowadzi do „mechanizacji” życia oraz – paradoksalnie – coraz większego zatracenia poczucia rzeczywistości. Innymi słowy, im bardziej staramy się wpasować w realny świat, tym bardziej każde zdarzenie wytrącające nas z rutyny chwieje w posadach naszą równowagę wewnętrzną, emocjonalno-psychiczną i cielesną.

Świat uznawany za niewzruszony i niezależny od naszych wyborów (Co było, minęło, a co ma być, będzie [s. 41] – powie narrator Ponownego napadu na piekarnię) nagle okaże się pełen niejasnych znaków, zdarzeń, których nie jesteśmy w stanie wysłowić, ale o których chcielibyśmy powiedzieć czy napisać, nawet jeśli nikt by tego nie zrozumiał. Jakkolwiek my potrafimy tylko uchwycić chwilę. Uchwycić chwilę i zrobić pamiątkowe zdjęcie. [KK, s. 64] Zniknięcie słonia, niemożność zaśnięcia, przelotna wymiana zdań z drugą osobą (wywołująca w pamięci reminiscencyjne obrazy), zmiana zachowania kogoś, kogo – wydaje się – znamy, obnaża istotę maskowanego na co dzień pozorami „zwykłego” życia: tak naprawdę jest wybrakowane, opuszczone. Bohaterowie Murakamiego nie zapełnią go jednak. W poszukiwaniu substytutów zabłądzą w labiryncie czasoprzestrzeni. Jako ludzie słabi, w większości oczekiwać będą na to, że ktoś inny (coś innego) za nich zadecyduje.

We wszystkich siedemnastu opowiadaniach pojawia się narracja pierwszoosobowa. Przeważają młodzi, około trzydziestoletni, mężczyźni,*** dwukrotnie (Sen, Zielony zwierz) przewodniczkami po (poza)literackim świecie będą kobiety. Ot, przeciętne twarze, niewyróżniający się specjalnie ludzie. Ale praktycznie każde z nich opowiada, bo w pewnym momencie poczuło pustkę, bezsensowość wykonywania codziennie tych samych ruchów i gestów. Niekompletność. Ich wizerunek został zafałszowany, bo zamieniony przez okoliczności, wpływ rodziny; na przykład narratorka Snu – tyleż cierpi na bezsenność, ile żyje snem, w śnie albo to świat ją śni – niegdyś pasjonatka czytania, czekolady, alkoholu, po ślubie wpadła w rolę matki i żony: pierze, gotuje, sprząta, wychowuje dziecko. Odruchowo wykonywane czynności, rytuały codzienności, zahamowane zostały przez stan niespania, ale nie bezsenność, raczej coś w rodzaju niemożności uśnięcia (niegdyś była to „niekompletna senność”, a teraz? obecnie to uwięzienie w przestrzeni snu).

Bohaterowie Murakamiego bardzo często nie czują, że żyją. A życie bez poczucia życia jest bez sensu. Do kulminacji klaustrofobicznego i makabrycznego wrażenia zamknięcia w przestrzeni onirycznej oraz utraty władzy nad sobą dochodzi w dwóch opowiadaniach – wspomnianym Śnie oraz w Tańczącym karle, gdzie w ciało bohatera wchodzi tytułowa postać. Narratorowi trudno odróżnić jawę od snu (ale… czy realną jest fabryka produkująca słonie?, czy nie śni on nieustannie?, jaki jest świat poza snem?), jedna przestrzeń zazębia się z drugą, uwięziony w labiryncie, zapyta: Jeżeli wykorzystuję jeden sen do innego snu, to gdzie jestem prawdziwy ja? [TK, s. 296] Nie ma kogoś takiego jak „prawdziwy ja”, wszystko to są maski, stroje, nieustanne dopasowywanie się do świata.

(…) wiatr rozwiewa moje ślady, zanim zdążyłam je zauważyć. [Sen, s. 92]

Niektórzy z narratorów-opowiadaczy zwracają się do bliżej nieokreślonego „ty”, inni wybierają pisarza, bo podobno oni przyjmują do wiadomości, ale nie kwestionują „wzorców postępowania”, jak stwierdzi jeden z bohaterów Spalenia stodoły. Inni piszą listy-substytuty rozmowy (Okno), nagrywają swój monolog na taśmę magnetofonową (Komunikat kangura – swoisty monodram), wysłuchują opowieści (nie)znajomych i później je przekazują dalej, stwarzają wrażenie aktorów, ale – wbrew pozorom – są autentyczniejsi niż mijani przez nich ludzie-maszyny. Chociaż zaczynają myśleć o śmierci, odchodzeniu, to jednak chcą się skupić na mijającej chwili, zatrzymać i przyjrzeć jej ze wszystkich stron. Jakkolwiek próba mówienia o tym jednostkowym doświadczeniu zawsze kończy się niepowodzeniem.

Postacie z opowiadań Murakamiego dostrzegają zmiany zachodzące nie tylko w ich psychice, ale i w ciele. Wydają się sobie obcy (Sen, Ostatni trawnik popołudnia), są inni, tracą poczucie przynależenia do siebie. Ludzie – powie narratorka jednego z utworów – się tak zmieniają (…). Ale nikt o tych zmiana nie wie. Nikt ich nie zauważa. Tylko ja wiem. Nie zrozumieliby, nawet gdybym im wytłumaczyła. Pewnie nawet by mi nie uwierzyli. A gdyby nawet uwierzyli, absolutnie nie wiedzieliby, co ja dokładnie czuję. [Sen, s. 123] Te zdania mógłby powtórzyć narrator TV People (czyżby punkt wyjścia dla stworzenia Little People w 1Q84?) – do jego świata brutalnie weszli TV People, ale ich ingerencji w porządek i ład przestrzeni poza narratorem-bohaterem nikt nie dostrzega; stają się jednak swoistą alegorią rozpadu więzi międzyludzkich (tu: małżeństwa), rozłamu, degradacji dotychczas wspólnej płaszczyzny rzekomego porozumienia. Analogicznie jak szorty z opowiadania Lederhosen okażą się punktem granicznym – spojrzenie na własne życie z innej perspektywy (nowej konfiguracji miejsc i czasu) pozwala na rekapitulację i rewizję, co umożliwia w efekcie podjęcie ostatecznej decyzji – odejścia (Lederhosen, Sen) czy pogodzenia się z nowym stanem: byciem porzuconym (TV People, A Slow Boat to China, Ostatni trawnik popołudnia, Spalenie stodoły).

By komunikować o swoim doświadczaniu świata, niektórzy bohaterowie wytwarzają swój sposób mówienia, jak w przewrotnym opowiadaniu Upadek cesarstwa rzymskiego, powstanie Indian w 1881 roku, napaść Hitlera na Polskę oraz świat miotany wichrem, którego narrator stwierdzi na końcu: Każda mająca znaczenie czynność ma swój własny specyficzny kod. [W, s. 131]. Natomiast tytułowy zielony zwierz w sobie tylko właściwy sposób będzie powtarzał te same wyrazy (zresztą opowiadanie Zielony zwierz – jedno z lepszych w zbiorze – zdaje się taką Calineczką à rebours, nieco makabrycznym obrazkiem).

Potworny głód (odczuwany też przez narratorkę Snu), który budzi w środku nocy małżonków i zmusza do napadu na sklep (Ponowny napad na piekarnię) odczytywać można jako brak, pustkę.**** Głód „metafizyczny” to byłoby za wiele powiedziane. Ale takie chwilowe, momentalne przebłyski niedosytu. Podobnie z odsłuchiwaniem przez dwudziestosześcioletniego pracownika działu kontroli jakości domu towarowego nagranego przed chwilą przesłania, którego i tak nigdy nie wyśle (Komunikat kangura) – czyż nie jest potrzebą usłyszenia kogoś, kto cokolwiek mówi, próbą zapełnieniem pustki monotonnych dni? Bo problem z komunikowaniem, z wymianą myśli mają praktycznie wszyscy bohaterowie Murakamiego (ot, narrator O tym, jak w pewien pogodny kwietniowy poranek spotkałem stuprocentowo idealną dziewczynę, który z niepewności, nieśmiałości czy inercji będącej wpływem świata, szuka odpowiednich słów, ale dziewczyna – wcale nie onieśmielająco piękna – mija go, nim on się zdecyduje, by uczynić jakikolwiek gest). Nawet jeśli spróbują powiedzieć o tym, co przeżyli, to druga osoba tego nie zrozumie i wydarzenie straci sens (Zniknięcie słonia; ale czy nie podobnie jest, gdy opowiada się komuś o własnym śnie?). Chęć powiedzenia czegokolwiek, wymiany myśli, czyli moment zetknięcia się z Innym, pozwala na podważenie pozornej – acz stwarzającej kuszące poczucie bezpieczeństwa i przynależności – jednorodności świata. Prawdopodobnie ludzie pragną pewnego rodzaju jednorodności w tej aranżacji kuchennej zwanej światem. Jednorodności wzornictwa, jednorodności koloru, jednorodności funkcji. [ZS, s. 372]

Zawodna pamięć (Pamięć jest jak powieść albo powieść jest jak pamięć [OTP, s. 304]), luki we wspomnieniach i mieszanie fikcji z faktami są pochodnymi rutyny i monotonii***** – mechanizm wyparcia niechcianych treści (zarówno prawdy jednostkowej, jak i prawdy historycznej) jest narzędziem świadomości społecznej, by doprowadzić do socjalizowania się, unifikacji i jednorodności. U bohaterów Murakamiego dochodzi do rozszczepienia osobowości, jednoczesności „dwuistnienia”, poczucia obserwowania i bycia obserwowanym (problem ten pojawia się właściwie w każdym opowiadaniu): Był myślący ja, i drugi ja obserwujący tego myślącego. Czas płynął, strasznie precyzyjnie wygrywając polirytmię. [S, s. 158] Podczas dezintegracji następuje przesmyk między światem wytworzonym społecznie a rzeczywistością – przez ten krótki moment bohaterowie mogą przyjrzeć się temu, co dokonali, kim są i czego oczekują. A ponieważ szczególny charakter każdej indywidualności umyka wszelkim klasyfikacjom i uogólnieniom [Ch, s. 254], ich odczucia zdają się… identyczne – samotność, pustka i poczucie odrealnienia: Zdawało mi się, że wszystko odbyło się w jakimś dalekim świecie. Świat jawił się wyraźny i nienaturalny, jak kiedy spoglądamy przez lornetkę od odwrotnej strony. [OTP, s. 328]

Dzieli nas już tylko piętnaście metrów.
No to jak mam zacząć rozmowę? [ID, s. 78]

Japoński pisarz wykorzystuje elementy Bildungsroman (Milczenie******), romansu, kryminału (Zniknięcie słonia), sensacji, ale także horroru, wprowadzając cień makabry (Zielony zwierz, Spalenie stodoły). Pojawi się specyficzny humor (zwłaszcza w Sprawie rodzinnej), nie zabraknie magiczności, groteski, absurdu, surrealizmu i fantastyki (Zniknięcie słonia, Tańczący karzeł, Sen, Zielony zwierz). Poszczególne opowiadania (nie tylko w zbiorze Zniknięcie słonia) dialogują ze sobą – na poziomie konstrukcji tożsamości opowiadacza, tematu, motywu, wątku (jednorodności, samotności i braku). Haruki Murakami gra niedopowiedzeniami, zawieszeniem głosu, suspensami, pozostawiając czytelnikowi dużą przestrzeń do uzupełnień i interpretacji. Każda z opowieści urwie się w połowie, pozostanie tyleż niedokończony, ile niewykończony, surowy, chropowaty i obcy – jakby oglądany przez szybę. Ale jednocześnie przyciągający i niepokojąco znany. Lustrzany.

——————
* Haruki Murakami, Komunikat kangura [w:] tegoż, Zniknięcie słonia, przeł. z jap. Anna Zielińska-Elliott, Muza, Warszawa 2012, s. 75.
Haruki Murakami, Zniknięcie słonia, przeł. z jap. Anna Zielińska-Elliott, Muza, Warszawa 2012. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście wraz ze skrótem tytułu opowiadania.
** Pomijam aluzje i nawiązania do historii Japonii – najczytelniejsze pojawią się w A Slow Boat to China oraz Tańczący karzeł.
*** Czasami ten sam narrator pojawia się w kilku opowiadaniach, ale jest na innym etapie życia – albo to wpływ manipulacji i przewrotności autora. Por. narrator z opowiadań pierwszego i drugiego; narrator z utworów dziesiątego i dwunastego. Kilkukrotnie pojawi się także… Noboru Watanabe – jako kot w Ptaku nakręcaczu i wtorkowych kobietach, jako narzeczony młodszej siostry narratora w Sprawie rodzinnej czy wreszcie jako opiekun słonia w Zniknięciu słonia.
**** Pustka w życiu narratora ze Sprawy rodzinnej widoczna staje się dopiero w skonfrontowaniu się z drugim – narzeczony siostry narratora jest jego całkowitym przeciwieństwem, ale wymuszane przez siostrę spotkania z nim stanowią chwilowy impuls do szukania rzeczywistego życia przez narratora.
***** W zależności od osoby wspomnienia potrafią zupełnie inaczej funkcjonować. Ich zakres i ścieżki się różnią. Są wspomnienia, które pomagają głowie pracować, inne przeszkadzają [Ch, s. 266] Por. Za nic nie da się zapomnieć tego, o czym chce się zapomnieć. [M, s. 334]
****** To bardzo dobre opowiadanie, które odczytywać dobrze w szerokim kontekście. Wskazuje Murakami na bezrefleksyjne przyjmowanie przez społeczeństwo tego, co powie doskonały manipulant. Niebezpieczna władza nad umysłami, socjotechniczne triki prowadzić mogą łatwo do wykluczenia – z uwagi na pogłoski – niewygodnych osób, do ostracyzmu.
Por. Człowiek czasem przegrywa, czasem wygrywa. Ale jeżeli zrozumie się głębię, nawet przegrana nie boli. [M, s. 334]; Niektórym ludziom nieodwracalnie brakuje głębi (…) Ich życie jest puste i płaskie. Chcą przyciągnąć do siebie uwagę, powierzchownie triumfować, lecz nic się za tym nie kryje. Nie ma żadnego znaczenia. [M, s. 347]

Spis opowiadań (i wykaz skrótów):

1. Ptak nakręcacz i wtorkowe kobiety (PNiWK)
2. Ponowny napad na piekarnię (PN)
3. Komunikat kangura (KK)
4. O tym, jak w pewien pogodny kwietniowy poranek spotkałem stuprocentowo idealną dziewczynę (ID)
5. Sen
6. Upadek cesarstwa rzymskiego, powstanie Indian w 1881 roku, napaść Hitlera na Polskę oraz świat miotany wichrem (W)
7. Lederhosen (L)
8. Spalenie stodoły (S)
9. Zielony zwierz (ZZ)
10. Sprawa rodzinna (SR)
11. Okno (O)
12. TV People (TV)
13. A Slow Boat to China (Ch)
14. Tańczący karzeł (TK)
15. Ostatni trawnik popołudnia (OTP)
16. Milczenie (M)
17. Zniknięcie słonia (ZS)

Autor: Luiza Stachura

I jeszcze muzycznie:

Reklamy

27 thoughts on “Podważanie jednorodności. O wyborze opowiadań „Zniknięcie słonia” Harukiego Murakamiego

    1. Hehe, a bo zostawiłam wszystko dla Murakamiego, a jego książki czyta się szybko (i – przynajmniej mnie – z przyjemnością).
      Będę czekała na Twoją recenzję/Twoje wrażenia na blogu xD

  1. Widzę, że podjęłaś się próby „zgłębienia” Murakamiego;) Ciekawie to wyszło i daje momentami do myślenia. Co do samego zbioru, jeszcze nie mam w swych łapkach, to i nie przeczytałam, znam tylko opowiadanie O tym, jak w pewien pogodny…”, niby nie jakiś wybitne, ale lubię je. Pewne oczekiwania mam względem A Slow Boat to China, czytałam o nim u Rubina i jakoś zapadło mi w pamięci. No i TV People – miałam z nimi to samo skojarzenie!;)

    1. Hehe, dziękuję ; ) A bo szkoda mi było tego zbioru. Co napiszę? Że mi się część opowiadań (tu wymienię tytuły) podoba, a reszta jest mi w zasadzie obojętna jak Sputnik sweetheart, ale że proza Murakamiego mnie przyciąga niepojętą, magiczną siłą? ; ) To takie… blogowe ; )
      Dopiero jak zaczęłam się „głębiej” zastanawiać nad tym wyborem utworów, to dostrzegłam pewne prawidłowości. Dobrze się te opowiadania uzupełniają z wcześniej u nas wydanymi w Ślepej…. Ale nie przeczę – chciałabym przeczytać „zebrane opowiadania”, jak to w Japonii mają.
      Mam nadzieję, że kiedyś przeczytasz Zniknięcie… i napiszesz o nim coś. Jestem niezmiernie ciekawa.
      Też lubię to opowiadanie – O tym, jak…. Ze względu na zakończenie zwłaszcza ; )
      A Slow Boat to China nieco mnie rozczarowało. Jest dobre, ale… no właśnie, brakuje mi tam czegoś więcej.

  2. przeczytałem – recenzję, nie książkę – ale jestem pod niesłabnącym wrażeniem przede wszystkim cytatu otwierającego. Ty to potrafisz przyłożyć paroma wyrazami tak, że człowiek myśli i myśli i przestać nie może ;-). Super.

  3. Czasem odnoszę wrażenie, że wokół mnie wszyscy mówią o tym autorze, że wszyscy go czytają, że wszyscy go lubią, a ja ciągle i ciągle mam zaległości jeśli chodzi o jego twórczość. Ostatnio (znowu) wkręciłam się w kino hiszpańskie i mam ciągotki na to, aby zrobić sobie jakieś poważniejsze czytanie lit. hiszpańskiej, no ale to dopiero (i może) za jakiś czas;-) I jak zwykle chwalić za tekst!

    1. To tylko wrażenie, nie rzeczywistość ; ) Nie wszyscy go lubią. Nie sądzę, by istniał taki pisarz, którego wszyscy cenią. I dobrze xD
      O, hiszpańskie kino, mówisz. A jakiś tytuł? reżyser?
      Dziękować.

      1. Być może, a raczej zapewne tak jest, co nie zmienia faktu, że Murakami jest popularnym pisarzem.
        Tak, hiszpańskie;) A np. oglądałaś „La cara oculta” z 2011 roku (co prawda to akurat produkcja Hiszpania i Kolumbia), reż. Andrés Baiz? Prosty film z dobrym scenariuszem i dobrze zagrany. Obraz to thriller, ale to naprawdę niezłe kino. Jeśli zdecydujesz się go obejrzeć oprócz opisu nic więcej nie czytaj, nie popsuj sobie seansu, a warto;) Film tak naprawdę mówi o tym, jak kochają faceci i kobiety. Polecam. Chyba największe kinowe zaskoczenie na plus z tamtego roku. Jak znajdę czas to o kinie hiszpańskim na LM skrobnę coś.

        1. Jest popularny, to prawda. Ale nie wiem, dlaczego aż tak bardzo.
          Nie, od jakiegoś czasu oglądam bardzo mało nowych filmów. Sięgam po starsze – jeśli mam w ogóle taką okazję lub/i czas. Ale dzięki za tytuł – może kiedyś obejrzę.
          O, chętnie bym poczytała coś (wnikliwą analizę? xD) na jednym z Twoich blogów o kinie hiszpańskim.

          1. Luizo, przede wszystkim wielkim minusem współczesnego kina (choć nie chcę generalizować) są słabe scenariusze.
            Na pewno analizy kina hiszpańskiego w tym momencie nie śmiem nawet przeprowadzać, za małą mam wiedzę, aby to zrobić, ale na pewno mogę trochę o nim powiedzieć i na pewno wcześniej czy później coś się na LM pojawi.

          2. Tak – większość filmów ma słabe scenariusze (żeby nie powiedzieć – „żadne”).
            Ależ analiza taka amatorska. Wiem, że nie jesteś filmoznawc(zyni)ą ; )

  4. Jestem pod ogromnym wrażeniem tej recenzji. Sama stoję własnie przed trudnym wyzwaniem napisania własnej,. A co tu napisać, skoro o Murakamim wszystko już zostało powiedziane ;)

    1. Dziękuję. Nie wszystko zostało powiedziane – mam przekonanie graniczące z pewnością, że bardzo mało (nie mam na myśli japonistów, tylko ogólne czytelnicze refleksje).
      Życzę zatem inspiracji!

      1. Jestem bardzo zadowolony z lektury „Podróży słonia”. Ta powieść jest moim pierwszym spotkaniem z prozą Saramago.
        Jeśli lubisz słonie i/lub Saramago-pisarza – polecam :)

          1. Potwierdzam, że Saramago to ciekawy pisarz, godzien uwagi oraz czasu, który warto poświęcić na jego lektury. „Podróży słonia” co prawda nie czytałem, ale mogę polecić choćby „Ewangelię wg Jezusa Chrystusa” – dzieło może ciut obrazoburcze dla chrześcijańskich wartości, ale naprawdę intrygujące, w sposób niezwykle oryginalny wypełniające ewangeliczną lukę, dotyczącą dojrzewania Jezusa.

  5. Dopiero teraz przeczytałam Twoją recenzję, bo chciałam zobaczyć jakie wrażenie na mnie zrobi, jak już będę po lekturze. Jak zwykle u Ciebie, imponująca szczegółowość :) Teraz mam wrażenie, że się ślizgam po powierzchni ;) Ale nigdy nie ukrywałam, że Murkamiego czytam właśnie dla nieskomplikowanej rozrywki.

    1. Pewnie – też czytam cudze teksty, gdy już skończę książkę i sama coś o niej napiszę.
      Szczegółowość? Ależ nie. Chociaż – nie przeczę – chciałabym kiedyś o jakiejś książce Murakamiego napisać szczegółowo ; )
      Hehe, bo jego proza to nieskomplikowana rozrywka. Mnie bardzo przypomina anime – wiem, że sporo osób się może nie zgodzić, ale ja mam takie odczucia, ilekroć sięgam po jego literackie światy ; )

  6. Ha, cóż można powiedzieć po takiej wspaniałej recenzji – zbiór opowiadań Murakamiego przeczytałem z równą przyjemnością, co Twój tekst. Szczególną zaletą tego zbioru wydaje mi się właśnie ów fakt niedomknięcia utworów, pozostawienia ich w stanie tylko połowicznie ukończonym – czytelnik sam może wypełnić je treścią, co wiąże się z większym bogactwem interpretacji :)

  7. Bardzo podoba mi się Twoja recenzja, a właściwie analiza opowiadań. Jestem właśnie w trakcie czytania tego zbioru więc niektóre wątki i odniesienia były mi znane, na temat innych mogłam się jedynie domyślać. Twoje spostrzeżenia na pewno pozwolą mi teraz czytać pozostałe opowiadania w sposób bardziej uświadomiony, ale mam nadzieję, że znajdę tam jeszcze coś więcej dla siebie. Bo czy któryś z obrazów może być zupełnie pełny? Casami sam autor nie wyśni co odbiorca może z nigo wyciągnąć, odczytać. Dodam jeszcze, że ten zbiór opowiadań przypomina mi nieco w stylu, niedopełnieniu rzczywistości, dziwieniu się światu i odkrywaniu zakamarków czasoprzestrzeni różnych wymiarów, zbiór opowiadań „Popołudnie dinozaura”, którego imienia autorki niestety nie pamiętam. Wydaje mi się nawet, że Ty to lepiej ocenisz, dlatego bardzo polecam Ci ten zbiór opowiadań jeśli zdołasz do niego dotrzeć

    1. Dziękuję za miłe słowa. Jasne, że każdy czytelnik odnajduje coś innego, coś dla siebie. A i nawet ja, po jakimś czasie, inaczej odczytuję różne opowiadania i powieści. Dlatego to, co zaproponowałam, to tylko pewne wybrane tropy.
      Podziel się, proszę, swoimi wrażeniami i spostrzeżeniami, jak już przeczytasz całość. Będę to dla mnie (i nie tylko dla mnie) dobre dopowiedzenie.
      Dziękuję za tytuł – poszukam.
      Słoneczności przesyłam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s