Od Meiji do Heisei. Słowo o „Zmianach społecznych w Japonii w XIX i XX wieku. Wybranych zagadnieniach”

Tekst można przeczytać na stronie PapieroweMyśli.pl

Reklamy

17 thoughts on “Od Meiji do Heisei. Słowo o „Zmianach społecznych w Japonii w XIX i XX wieku. Wybranych zagadnieniach”

    1. Możesz śmiało czytać – nie rozpisałam się. Sądzę, że każdy z tych tekstów wymaga osobnej uwagi. No ale są zgromadzone w jednej książce, toteż o każdym coś trzeba wspomnieć w rec. Ale ta publikacja mi się bardzo podoba – chcę więcej takich na polskim rynku wydawniczym xD
      Ciekawi mnie Twoja opinia – w „Torii” będzie? xD

      1. Jako że już swoją recenzję napisałam, wróciłam przeczytać twoją – uznałam, że taka kolejność będzie bardziej wskazana, pozwoli mi się skupić i nie sugerować niczym;) Ale teraz zauważam – i cieszy mnie to bardzo! – że zdanie mamy jednak zbliżone; mnie też strasznie spodobała się ta publikacja. Wreszcie poczytałam coś naprawdę sensownego i konkretnego na temat koseki – zawsze mnie kwestia tego rejestru frapowała – a także na temat mediów w Japonii: niby naukowy styl, ale rozbroił mnie opis tego, w jaki sposób Matsunaga Mari (ogólnie mówiąc) wprowadzała na rynek i-mode i leciutkie, poręczne komórki;) Więcej takich publikacji poproszę! Przyznam, że z pewne nadzieje wiążę z książką „Cesarz Meiji (1853-1912)” Ewy Pałasz-Rutkowskiej (WUW, 2012). Zobaczy się;)

        Co do recenzji, tak, pisana dla „Torii”;) Niestety, tutaj są ograniczenia i recenzja musi być w granicach maksymalnie 4000 znaków (ze spacjami), co strasznie utrudniło mi pisanie – nie mogłam się rozpisać tak, jak bym tego chciała (a artykuły aż się o to prosiły!), a i tak na koniec czekało mnie okrawanie tekstu, bo limit przekroczyłam. ^^’

        1. Ano, ano xD
          Cieszę się bardzo. Oby więcej takich publikacji się pojawiało!
          Znam ten ból, gdy trzeba się zmieścić w limicie słów. Szkoda, bo czytelnicy czasami może i by woleli dłuższy tekst, w którym analiza jest szczegółowsza, pojawiają się też głębsze refleksje, a nie tylko: polecam ; )
          O, chętnie przeczytałabym Twoją recenzję o „Cesarzu Meiji…” (bo jak na razie cena tej publikacji jest dla mnie „zaporowa”).

  1. Luiza, ja przez Ciebie zbankrutuję ;-) Bo właśnie wczoraj wróciłem do domu z trzema książkami, a tu kolejna już trafia na listę zakupową :-)

      1. I za te japońskie akcenty Cię lubię :-) A książki to:
        1. Natsuo Kirino „Wyspa Tokio”
        2. Krzysztof Gonerski „Strach ma skośne oczy”
        Trzecia nie-japońska: „Roger Federer. Najwspanialszy.” :-D

        P.S. Próbuję przebrnąć przez „Nadepnęłam na węża” Kawakami, ale nie mogę, męczę się… Jakoś mi ta książka nie podchodzi.

        1. Haha, dziękuję ; )
          Oooo, Natsuo Kirino – jestem ciekawa Twoich wrażeń, mnie jeszcze przyjdzie trochę poczekać, zanim przeczytam.

          A to ciekawe – utknąłeś już na początku czy był taki moment, kiedy odkryłeś, że Cię męczy?

          1. W zasadzie, to od samego początku nie mogę wczuć się w klimat tej książki. Odłożyłem ją na potem. Wrócę do niej, jak będę miał nastrój ;-)

  2. Japonię ciągle jeszcze postrzega się przez pryzmat uprzedzeń i kulturowych „przyzwyczajeń”. Ciekawa wydaje mi się taka – crossowa – próba analizy japońskości i jej fluktuacji. Interesujące.

    1. Książka jest b. dobra – polecam – nie tylko dla osób zafascynowanych Japonią, ale także dla każdego, komu nie jest obce poznawanie kolejnych rejonów świata ; )
      Hm, z rzadka zdarza się nam podważać pewne stereotypy. Czasami szkoda, że nie patrzymy na świat tak jak dzieci ; )

      1. oj, dzieci mają nieskończoną cierpliwość do zgłębiania tajników świata. Dorośli z kolei lubią bronić swoich przekonań, choćby fałszywych… ;-)

  3. O tej dziwnej mniejszości „latynoskich Japończyków”, czyli dekasegi, wspomina w „Życiu jak w Tochigi” Anna Ikeda :) Książka baaaardzo pop, ale jak widać niesie też troszkę wiedzy :D

    1. Nie czytałam, ale nie powiedziałabym, że to książka „pop” (chociaż nie wiem do końca, co rozumiesz pod tym pojęciem) – z tego, co widziałam, to książka o życiu Anny Ikedy w konkretnym miejscu Japonii, a nie o Japonii w ogóle ; ) Dlatego nie porównywałabym jej nawet do publikacji naukowych – bo jakżeż? ; )

      1. Ten „pop” nie miał być deprecjonujący, a właśnie zaznaczać, że to nie publikacja naukowa. Po prostu, jak zwykle, brakło precyzji w wyrażaniu się :D

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s