Życiopisanie. Kilka słów o „Obcym dziecku” Alana Hollinghursta

(…) z wierszami jest o tyle dobrze, że można je pisać praktycznie wszędzie.*

Zbliża się I wojna światowa. George Sawle przyjeżdża do rodzinnych Dwóch Akrów wraz ze swoim przyjacielem z Cambridge, Cecilem Valance’em. Rodzica Sawle’ów z Daphne, młodszą siostrą George’a, na czele z napięciem oczekują wizyty niezwykłego gościa – dobrze zapowiadającego się poety Cecila. Nikt z nich nie zdaje sobie sprawy, że zjawienie się młodzieńca wpłynie na ich późniejsze losy, łącząc Sawle’ów i Valance’ów nierozerwalnym splotem, determinując kolejne decyzje, prowadząc do tragedii, nieporozumień, miłosnych uniesień, zdrad i…

…na tym należałoby skończyć pobieżne opiso-streszczenie, by przejść do mniej niż bardziej szczegółowej analizy dzieła Alana Hollinghursta. Bo to dzieło ze wszech miar godne uwagi współczesnego czytelnika. Nie tyle ze względu na wątki homoseksualne (acz niebywale istotne z punktu widzenia całej powieści), ile z uwagi na konstrukcję utworu oraz ciekawą i literacko wnikliwą rewizję biografiopisarstwa oraz tworzenia legend wokół postaci przodków i artystów. O jakości tłumaczenia nic nie napiszę – nie tylko z powodu świetnego tekstu Jacka Dehnela (zainteresowani sami odnajdą), ale i ze względu na fakt, że nie miałam możliwości przeczytania oryginału i moje uwagi odnosiłyby się jedynie do stylu tej – skądinąd bardzo dobrej – powieści brytyjskiego pisarza.

Narrator uwikłany w czas i przestrzeń

Zasadniczo bohaterowie po literackiej przestrzeni przemieszczać się będą względem dwóch punktów na mapie: dwóch (lustrzanych) posiadłości – Dwóch Akrów (należących do Sawle’ów) oraz Corley Court (własności Valance’ów). Nie oznacza to jednak, ze postacie jeżdżą od punktu A do punktu B, wręcz przeciwnie – im szybciej czas ich młodości umyka, tym bardziej oddalają się od obu posiadłości. Jakby uciekali przed przeszłością albo pragnęli ją na nowo ułożyć z rozsypanych wspomnień – wyparte obrazy zastępując falsyfikatami. Pozostałe miejsca, w których przebywają bohaterowie, wynikają z ich usytuowania wobec posiadłości oraz aktualnej kondycji finansowej i psychicznej poszczególnych postaci.

Opowieść rozpoczyna się w 1913 roku, kończy zaś w XXI wieku (2008 rok). Całość składa się z pięciu części, które skupiają się wokół konkretnego roku oraz związanego z nim cyklu wydarzeń. I tak pierwsza odsłona to 1913 rok i przyjazd George’a z Cecilem do Dwóch Akrów. Część druga rozgrywa się 13 lat później, ale tym razem poza Cecilem drugą centralną postacią (swoistym odbiciem lustrzanym) staje się scenograf Revel, dość bliski przyjaciel Daphne. W trzeciej części Daphne obchodzi swoje siedemdziesiąte urodziny (rok 1967); na scenę wchodzi jednak kolejne pokolenie bohaterów-aktorów, stopniowo, acz wyraźnie przejmując role pierwszoplanowe. Czwarta odsłona oscyluje wokół zdarzeń po przeszło dekadzie od trzeciej części i stanowi swoistą wykładnię literackiego biografiopisarstwa oraz mitomaństwa. Finałowa zaś część koncentruje się wokół pogrzebu w 2008 roku, pozornie zamykając wątki, w efekcie otwierając je ku nowym reinterpretacjom i rekonstrukcjom.

Z urywków wspomnień, niedopowiedzeń, licznych zawieszeń głosu dowiadujemy się o wybranych detalach z przeszłości. Nasz obraz nigdy nie jest pełny, bo zawłaszczony przez narratora-żonglera, iluzjonistę, który dobiera tak bohaterów relacjonujących wydarzenia, by czytelnik domyślał się samodzielnie, co się zdarzyło. Ale – jak wiadomo – wszelkie domniemania obarczone są mimowolną (albo świadomą) deformacją faktów. Innymi słowy, komponując z fragmencików mozaikę, bardzo często – gdy brak elementów – układający wytwarza własne części „prawdy”, fałszując i podrabiając oryginał.

Hollinghurst świetnie skonstruował postać narratora – nigdy go wprost nie usłyszymy, ale echo jego myśli odbije się w słowach bohaterów, z których perspektyw będzie prezentował wydarzenia. Jawi się zatem opowiadacz jako naiwny, sentymentalno-ckliwy, pensjonarski, niekiedy żałosny, by w kolejnej odsłonie przeobrazić się w ironicznego, złośliwego komentatora, z czarnym humorem i dystansem konstruującym portrety postaci.

Obce dzieci – galeria postaci

Gdyby wszyscy mówili to, co myślą… [s 247]

Interesujące literacko portrety stworzył w Obcym dziecku Hollinghurst; misternie skonstruował także drzewa genealogiczne. Trzeba uważnie śledzić kolejne wzmianki o koligacjach rodzinnych, wzajemnych relacjach między bohaterami, by nie przepaść w labiryncie nazwisk i nucie lawinowo po sobie następujących zdarzeń. Narrator pozwala przysłuchiwać się i przyglądać poczynaniom, słowom wypowiedzianym oraz zachowanym w tajemnicy myślom poszczególnych bohaterów, by móc później skonfrontować je z relacjami innych postaci, z zapożyczonymi i zawłaszczonymi narracjami, przekształceniami faktów, deformacją rzeczywistości na potrzeby bieżącej chwili. I tak czytelnik dowie się o niedwuznacznym związku Cecila z George’em, by w kolejnych częściach powieści śledzić następne interpretacje relacji między Cecilem a George’em oraz Cecilem a wielbiącą go (naówczas nastoletnią naiwno-pensjonarską miłością) Daphne. Kto jednak jest depozytariuszem prawdy? Tak bohaterowie, jak i biografowie-amatorzy dokonują przesunięć, drobnych mistyfikacji i wielkich fałszerstw. A wśród nich i czytelnik wytwarza własną prawdę.

Na przykładzie Cecila świetnie można zaobserwować mechanizm, który powtórzy się w przypadku kolejnych postaci, także tych nie całkiem bezpośrednio związanych z rodzinami Sawle’ów i Valanców. Co innego bohaterowie myślą o Cecilu, a co innego komunikują podczas rozmów – tyleż grają, ile poruszają się po swoistym polu minowym. Zdaje się, że większość z nich świadoma jest homoseksualnych skłonności mężczyzny, ale… wypierają te fakty, tworząc wokół niego liczne legendy. Obrasta postać Cecila w mity, by oczarować niektórych przedstawicieli kolejnych pokoleń (inni zaś, o[d]porni na jego urok, stwierdzą, że był i pozostał „drugorzędnym poetą”). Nikły ślad przeszłości wzbudza chęć drążenia tajemnic (choćby finałowe odnalezienie listów do Harry’ego Hewitta – który zapałał afektem do brata Geogre’a i Daphne, Huberta – zdaje się zapowiedzią ciągu dalszego szaleństwa wokół odkrywania i wystawiania na światło dzienne wyblakłych duchów minionego czasu). Miejsca związane z Cecilem staną się przestrzeniami osobliwego kultu, gdzie odbywać się będą rytualne pielgrzymki. Tropienie sekretów, ekscytująca wyprawa w świat tajemnic przyczynią się nie tyle do odbrązowienia, ile „remityzacji”. Jakkolwiek za każdym razem, ilekroć któryś z bohaterów sięgnie po spuściznę literacką i epistolarną Cecila, usiłując wskrzesić ducha przeszłości, poruszy skostniały wizerunek, podważy dotychczasowe ustalenia „badaczy”-amatorów, czyli rodziny i znajomych. Im dalej od powiązań rodzinnych, tym bliżej – paradoksalnie – niechcianej, wypartej, bolesnej części prawdy. Tylko czy czytelnik biografii musi znać szczegóły, niewygodne detale z życia osobistego twórcy? Zastanawiające, czy po artyście (miernym albo wybitnym) powinno pozostać jego życie czy też jego dokonania.

Hollinghurstowe przyjęcia – kolacje, zebrania upamiętniające konkretną osobę, pogrzeby (o dziwo, nie będzie opisanych wesel, chwil w pełni szczęśliwych, zawsze przyjęcia będą naznaczone elementem negatywnym, implikowanym przez alkohol, melancholijne i depresyjne nastawienie postaci, traumatyczne wydarzenia czy nawarstwienie dręczących tajemnic) – to miniteatr, w którym odbywa się nieustanne przedstawienie, swoista szkoła gry pozorów. Efekt pogłębiają wieczorne spacery, schadzki, błądzenie po posiadłości, napotykanie po omacku różnych osób (nie tylko kochanków, ale i… trupów – sic!), przedmiotów czy wreszcie wzajemne przenikanie się bohaterów (mentalne i fizyczne) oraz eksploracja przestrzeni – niosą one seksualny posmak, stając się migotliwym teatrem zmysłów, swoistą sonatą widm, elektryzującą inscenizacją, którą należy podglądać, a nie po prostu oglądać – inaczej traci smak zakazanego owocu.

(…) każdy może twierdzić, że powinien być kimś innym. [s. 283]

Pierwsza (i w zasadzie jedyna) wyraźna, bezpośrednia wzmianka o obcym dziecku pojawia się, gdy Cecil odczytał na kolacji u Sawle’ów wiersz Alfreda Tennysona (poeta epoki wiktoriańskiej): (…) Aż z ogrodu i z lasów, z ich dziką gęstwiną / Nowe przypłyną związki, nowe skojarzenia / I rok po roku pejzaż ten wciąż się przemienia, / Obcego dziecka będąc już teraz krainą (…) [s. 81] Wiersz stanowi, jak się zdaje, klucz do rozszyfrowania tytułu (a tytuły książek bywają zwodnicze, gdy autor prowadzi swoich czytelników na manowce, bo usilnie pragną oni odnaleźć jakąś, choćby wątłą, relację między tytułem a treścią/formą dzieła). Obcym dzieckiem nie są nieślubne dzieci, potomkowie spoza oficjalnych, małżeńskich związków jednej z bohaterek. Wszyscy bohaterowie, którzy chwilę przeżyli w orbicie dwóch posiadłości, są obcym dzieckiem. Dzieckiem zaplątanym w czas, uwikłanym w swoją epokę i pokolenie. Napisana z epickim rozmachem powieść Hollinghursta jest poniekąd opowieścią o wzlotach i upadkach kolejnych generacji oraz o prawdzie tyleż pokolenia, ile jednostki, ale prawdzie zakrytej konwenansami i obowiązującym normami społecznymi.

Biografiopisanie

Powtarzający się opór świadków, z którym pewnie muszą zmierzyć się wszyscy biografowie współczesnych postaci, i potem jakoś ten węzeł rozplątać. Ludzie przemilczają wiele rzeczy, a potem mają pretensje, że biograf tego nie wie. [s. 522]

O ile pierwsze próby pisania o Cecilu przypominać będą księgi pamiątkowe, zbiór starannie wyselekcjonowanych i wyretuszowanych informacji, spisywanych na podstawie wypowiedzi najbliższych „świadków”, bez poszukiwań źródłowych i krytycznego podejścia do zebranego materiału, o tyle kolejne publikacje stanowią kompilację różnych metod – od coraz bardziej pogłębionych badań źródłowych, przesłuchań świadków (doskonałym efektem narracyjnym są choćby odtwarzane z taśmy magnetofonowej przez Paula Bryanta nagrania rozmów z osobami, które znały Cecila – urywki, niedopowiedzenia i niedosłyszenia) i analizę ich książek wspomnieniowych, autobiografii (Paul będzie komponował swoje wiekopomne, bo skandalizujące, dzieło o Cecilu także w oparciu o „intymistykę”, nie zabraknie zatem w obrębie powieści cytatów), skończywszy na własnych (hipo)tezach. Momentami zaś teza będzie stanowiła pretekst do napisania książki, a tym samym zbierania informacji pomocnych w potwierdzeniu wyjściowego założenia. Nie tylko relacje między bohaterami, ale także sposoby pracy nad biografią (nowe media – choćby magnetofon, wideo, iPod; kolejne modyfikacje technik), wskazują na nieuchronny upływ czasu i zmianę pokoleń. Na czym jednak polega praca biografa, jeśli nie na skrupulatnym porządkowaniu informacji. A poniekąd i częściowym życiu cudzym życiem, braniem odpowiedzialności za wyjawione tajemnice przeszłości.

Bo Obce dziecko jest zapisem zmiany warty, czego symbolem nie tylko stosunek do poezji i osoby Cecila (znamienne, że bohaterowie głównie mówią o nim, a nie jego twórczości – jego legenda jest w centrum, bo i jego ewentualni biografowie ekscytują się bardziej homoseksualnością niż artystycznymi dokonaniami), ale także los dwóch posiadłości…

A reszta jest biografią [s. 596]

——————
* Alan Hollinghurst, Obce dziecko, przeł. Hanna Pawlikowska-Gannon, wiersze i fragm.. poetyckie w tł. Katarzyny Bieńkowskiej, Muza, Warszawa 2012, s. 322. Wszystkie następne cytaty pochodzą z tego wydania i zostały umiejscowione bezpośrednio w tekście.

Autor: Luiza Stachura

Reklamy

6 thoughts on “Życiopisanie. Kilka słów o „Obcym dziecku” Alana Hollinghursta

  1. trochę przeraża mnie tak dalekie rozrzucenie opowieści na linii czasu… tchnie to nieco sagami rodzinnymi…

    ale w literaturze angielskiej istnieje taka specyficzna strefa / nisza, do której bodajże pasuje „Obce dziecko”: utwory będące właściwie tyglem, w którym miesza się gęsty konserwatyzm angielskiej ziemi z nonkonformizmem i niewygodnymi aberracjami jednostkowymi. W każdym kraju na świecie takie rzeczy smakują inaczej, w Anglii najszczególniej chyba ;-)

    bardzo zgrabny tekst

    1. Hm, ale w literaturze jest wiele świetnie skonstruowanych książek, które zaliczyć można do sag rodzinnych (mówię o literaturze tzw. „wysokiej”, nie popularnej). Jakieś traumatyczne przeżycia z sagami rodzinnymi w tle? ; )
      Jeśli Obce dziecko rozpatrywać w kategoriach sagi rodzinnej, to byłaby to saga przewrotna.
      A, dobrze zgadujesz – ta powieść wpisuje się w opisaną przez Ciebie „strefę”.
      Dziękuję ; )

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s